26.08.19 Co by się nie działo wstajesz, idziesz dalej póki trwa to życie…

Coraz więcej publicznych osób, których bym o to nie podejrzewał, pruje się do kultury chrześcijańskiej. A to pocisk na księży (i to wcale nie na pedofilów), a to aluzje do odbudowy katedry Notre Dame. Jakbyśmy przestali dostrzegać jakiekolwiek plusy cywilizacji, na której stoi kontynent. Po co przywoływać będące częścią europejskiej tożsamości budynki w kontekście pożaru w Amazonii? Filmy o pożarze lasów „vs Notre Dame”, przeciwstawianie kulturze produkcji potrzebnego do życia tlenu…?! Po prostu media powinny mówić o tych lasach, bez szkody dla płonących katedr, płonących rac i płonących autobusów z Warszawy, jak z załączonego obok zdjęcia Ady Zielińskiej… Kiedy świat płonie, trudno nam zwrócić się do Boga, a łatwo Go znieważać, zapominając na chwilę jak niewiele wiemy, kiedy już przestaniemy łączyć sprawy w taki sposób, by ktoś zwrócił uwagę na nasze słowa. Tak jak w wielkim świecie, podobnie dzieje się w naszej małej duszy. Zwrócić się do Boga, kiedy płonie ogień, a nie kiedy już został ugaszony, a ja ląduję w bezpiecznym miejscu…

Dom mój pełen jest ikon oraz rzeczy, które mnie uspakajają. Mam swoich księży, do których pójdę do spowiedzi. Tu odzyskuję wewnętrzny ład, ale czy naprawdę z Bogiem, czy raczej ze swoją własnością prywatną…? Boję się tych wniosków, ale staję w prawdzie. Długie przerwy były na drogalegionisty.pl, dużo jeździłem, dużo podróżowałem, dużo pracowałem. Ani się nie obejrzałem, a popadłem w swój mały, osobisty mrok. Czy to nieuniknione poza swoją izdebką? A w swojej izdebce to nie można się stoczyć? Pewnie, że można, nie raz musiałem stąd po prostu wyjść, bo sytuacja była odwrotna – potrzebowałem ludzi i powietrza.

Boję się siebie, bo co w momencie, gdy śmierć dopadnie mnie w takim harmidrze? Nie mogę przejść nad brakiem walki w zgiełku do porządku dziennego.

Pezet wrócił z fajnym kawałkiem i bitem w klimacie Noonowym. Cofnąłem się o 20 lat, dobry klip, nie licząc lokowania produktu i murzynów na siłę (czasy takie, że trza się cieszyć brakiem pedała?). Pezet krzyczy, że nie może znaleźć wiary w Biblii, cóż – przynajmniej szczerze, ale czy uczciwie i wytrwale jej szukał…? No właśnie, wytrwałość jest kluczem, bo co innego nam pozostało? Dla mnie Jezus ciągle jest wzorem kiedy patrzę na to, co robię, a co On by zrobił, tyle że są momenty, w których Jego przykład wydaje się tak daleko, że nie potrafię Go naśladować… Tak czy siak, co by się nie działo wstajesz, idziesz dalej póki trwa to życie

W każdym razie wylądowałem… Muszę zabrać się za kończenie „Drogi Legionisty” nr 25. Papier jest potrzebny, skasowali mi „za damski…” konto na YouTube, a więc podejrzenia, że za X lat może nas w ogóle w sieci nie być nie są wcale bezpodstawne… Uczcie się bracia i siostry wydawać i kolportować.

ŁG

PS: Legio… wreszcie! Nie miałaś wyboru, musiałaś wstać i iść dalej. Póki trwa to życie…