3.09.19 Zamiast nowego filmu Vegi…

Wszyscy podbijają reklamy nowego filmu Vegi, a ja proponuję, byście go zbojkotowali, mimo, że „DL” nie znaczy nic i nie ma zasięgu żadnego. Walić to. Pozostańmy sobie marginesem marginesu, który nie boi się zajrzeć głębiej, a nie tylko oceniać świat przez pryzmat satyry, w której ksiądz-aktor klepie innego aktora w tyłek. Wybory tuż, tuż, prawda? Ponoć „Boże Ciało” (premiera w październiku) ma być ambitniejszy, ale pożyjemy-zobaczymy. Tymczasem wiara to nie opakowanie, filmy i bilbordy, tylko moja i Twoja modlitwa. Biblia zapowiada, że garstka będzie otoczona syfem [1], zatem co się dziwić temu, co się dzieje. Rób swoje i nie bój się. Ja dziekuję Jezusowi Chrystusowi za to, że za mnie umarł, a dał mi tak długo wyczekiwaną podstawę spokoju, sensu, których szukałem wszędzie tylko nie w Tym, który jest tuż obok. Idealny nie jestem i pewnie nie będę, ale ile plan Boga w postaci śmierci Syna Człowieczego na krzyżu dał odpowiedzi… Nadał też kierunek, w którym mogę pójść, by odpocząć od siebie samego. Stan po spowiedzi, kolejne „nowe przymierze”, nowa nadzieja i pokój ducha, to wartości bezcenne. Skłamałbym pisząc, że zawsze to potrafię poczuć mocno i wyraźnie (co odczuwacie mocno i wyraźnie jako czytelnicy), ale na szczęście często potrafię…

On mi powiedział w miejskim zgiełku, że jeśli chcę być pierwszy mam być ostatni i zmienił tym moje myślenie, przynajmniej na czas, w którym w Nim trwam. Zamienił bluźniercze obrazy na piękne ikony, dokonał czegoś, co nie mieściło mi się wcześniej w głowie – zacząłem kontemplować piękno zamiast brzydoty.

Czy do takich zmian życiowych trzeba posiadać jakieś specjalne predyspozycje?

Niektórzy nie potrafią np. się nawrócić, ich serca do końca pozostają zatwardziałe. Nie siedzę w ich wnętrzu, więc nie wiem jak jest naprawdę, ale zdaje się, że istnieją ludzie, którzy nie są skłonni nawet pomyśleć dobrze o Panu Bogu, albo wziąć Go na poważnie. Nie chcą pozwolić Mu działać w swojej wolnej woli.

Podobnie uzależnieni, których wszyscy spotykamy. Ja wyszedłem, Ty wyszedłeś z używek, a oni nie. Istnieje coś takiego jak brak predyspozycji do zaparcia się samego siebie? Po prostu są to słabi ludzie bez szans, czy realną jak w każdym przypadku szansę sami sobie odbierają? Nie istnieje możliwość by stali się silni i konsekwentni przeglądając się w swoim własnym upadku? Nie mają resztki godności, która by im pokazała, że są na dnie? Nie mają wyobraźni i woli walki, by stwierdzić, że jest dla nich szansa, czy nie są zbyt męscy, żeby o to zawalczyć? A może na odwrót, są zbyt „po ludzku” odważni, pyszni, by się przestraszyć kolejnego upadku i swojego wizerunku przed kimkolwiek, a nawet przed Stwórcą? Nie potrafią wykreować w swojej głowie świata, w którym są trzeźwi/wierzący i uwierzyć w takiego siebie?

W każdym razie dla takich osób nie ma szansy jeśli nie zmienią swojego podejścia, stąd moje rozważania o predyspozycjach. Wszyscy spotkaliśmy ludzi, których uważamy za „nie do zmienienia”. Przypominam sobie o nich szczególnie wtedy, kiedy uda się wpatrzyć z miłością w Chrystusa, który zmienia we mnie wszystko, kiedy tylko mam skierowany na Niego wzrok. Poza tym, jest wiele świadectw nawróconych osób, na „Salve TV” są ciekawe: 

Niektórzy twierdzą, że w izolatkach szybko dostajesz w łeb, inni, że wreszcie masz czas na zastanowienie się oraz usłyszenie Tego, który jest Stwórcą.

Osobiście myślę, że każdy może się zmienić, tylko trzeba chcieć i… szukać. Szukać swojej drogi, bo Bóg jest jeden, ale sposobów dotarcia do niego nieskończoność. Każdy ma swoją osobistą relację, pilnowaną przez święty Kościół, który do tego właśnie został m.in. powołany (bo polegając tylko na sobie łatwo wypaczymy naukę Chrystusa). Ja na przykład już wiem, że nie dla mnie są piesze pielgrzymki rok po roku, aczkolwiek znalazłem tam wiele prawdy o sobie, którą mogę przemodlić już w swoich „klimatach”, a więc w samotności i w potrzebnym skupieniu. Może potrzebujesz dobrej lektury, specyficznego księdza, solidnego kopa w tyłek, dotknięcia dna (jesteś pewien, że masz czas?)? Czy jednak trafisz do Jezusa tą, czy inną ścieżką… i tak wiara jest jedna, a przede wszystkim jedne są zasady sakramentu pokuty i pojednania. Wymagają Twojej decyzji, Twojej pracy, Twojej szczerości i nikt za Ciebie tego nie zrobi…

ŁG  

PS: Jezus wyżej to street art czytelnika „DL”.

[1]: A różnica z głoszącymi bzdety sektami jest taka, że ta garstka nie ma czuć się lepsza, nie ma nikogo zabić, a wręcz przeciwnie – pozostać ostatnimi i dobrymi do samego końca bez ziemskich korzyści i ziemskich wojen.