4.09.19 Poszukaj silnej cechy, albo pasji, której możesz się uchwycić…   

Niedawno rozważałem na drogalegionisty.pl kwestię predyspozycji człowieka do poważnych zmian. Z jednej strony dziwię się Tobie, gdy nie chcesz, a z drugiej rozumiem Twój ból i trud, bo znam go od środka, pamiętam. Czujesz się zamknięty. Też byłem. Już jako mały chłopak brałem wszystko na poważnie. Sięgam pamięcią do dziecięcych zabaw i nawet wtedy traktowałem swoje role śmiertelnie serio. Taki pozostałem, ale serio traktuję nie zabawy, a poważniejsze i prawdziwe sprawy. Jeśli na coś się ukierunkuję, potrafię o to walczyć i przełożyć nad sprawy czysto materialne, nad standardy dorosłego człowieka, przecież nawet ten zin jest tego dowodem. Nad standardy dziecka tym bardziej potrafiłem przedkładać swoje pomysły na życie. Niestety używki też wziąłem na poważnie i doprowadziłem do psychoz i tragicznych kaców, izb wytrzeźwień, ośrodków i spraw sądowych już w wieku lat kilkunastu, potem przegiąłem z samym piciem, będąc lekko po dwudziestce. Na poważnie ćpałem, paliłem i chlałem, na poważnie z tego wyszedłem. Na poważnie – to jest coś, co towarzyszy mi od kiedy pamiętam, ale też nie wszystko zasłużyło by tak to potraktować, bądź zraziło mnie do siebie po drodze, wszak lata lecą i selekcja priorytetów coraz większa.

Owszem, czym dłużej zwlekasz i czym częściej do tego wracasz, przegrywasz ze sobą, tym trudniej będzie ostatecznie wygrać – chyba, że coś nagle do Ciebie dotrze, jak do mojego ojca po pięćdziesiątce (a zdawał się być chłop nie do ruszenia emocjonalnie, a co za tym idzie życiowo – jeśli on wytrzeźwiał, to każdy może!), więc nie ma co czekać – nic innego nie da się tu powiedzieć, chyba że do końca życia chcesz użalać się nad swoimi upadkami.

Regularnie usuwam, często bezdomnych alkoholików spod mojego gymu. Kardynał Krajewski sprawił konferencją, że zamiast wybiegać do nich w rękawicach do MMA (żeby się nie ubrudzić, rzecz jasna) zaniosłem menelowi kawę do jego meliny i kilka razy tam z nim ją piłem i rozmawiałem (to hołd dla Krajewskiego i Jezusa, nie dla mnie, ja w tym wszystkim byłem dość kiepski, no ale chociaż polazłem z kawą zamiast łapami machać…). Usuwam ich regularnie, bo leżą czasem z fiutem na wierzchu – o czym Wam już pisałem – bardzo spokojnie, chociaż za każdym razem mam ochotę takiego kopnąć, przyznam się. Nie że kopnąć słabszego tylko kopnąć bezczelnego, bo nie lubię bezczelnych…

Trudno jednak – i to staram się zmienić – popatrzeć na nich po prostu jak na ludzi chorych. Tyle lat jestem trzeźwy, że chyba zapominam o mechanizmach, które rządzą Tobą kiedy jesteś w ciągu. Tak – gościu jest słaby, być może jego zachowanie to tylko wyraz frustracji, frustracji z powodu porażki w walce z chorobą? Zacząłem zatem z takimi gadać, sugerować im… Ostatnio jeden zaczepił mnie o hajs na piwo, też ucięliśmy sobie pogawędkę, na koniec przybiliśmy piątkę, a nie dostał ani grosza.

Czy mają predyspozycje do tego, by załapać i czy takie predyspozycje istnieją? Naprawdę nie wiem, ale widziałem już kilku, u których wyjście z nałogu było podobną sensacją, co zwycięstwo Unionu Berlin z Borussią w ostatniej kolejce Bundesligi. Walczyli, więc sprawili wszystkim niespodziankę. Jak wspomniałem, ja od dzieciaka brałem wszystko na poważnie. Poszukaj gdzieś w swoim charakterze tej silnej cechy, albo tej pasji, której możesz się uchwycić…   

Oglądam futbol, oglądam bloki podczas codziennej tułaczki po życiu. Człowiek rozrywką chce uciec od prawdy o społeczeństwie, o sobie także. Jako nacjonalista chciałbym widzieć naród silnym, jak najsilniejszym, a jako patriota i katolik, a nawet kibic – swojego brata w formie, a nie upadłego. Dlatego nie mów mi, że zajmuję się bzdurami…

Rzuć to gówno…

ŁG