11.09.19 Wadera/Słowiańskie Odrodzenie/Gammadion – „Against The Modern World” (Metal/RAC, Polska, 2019).

Ten split już po wysłuchaniu promo zapowiadał się nieźle – nowe kawałki Gammadion, po kilkuletniej przerwie powróciło Słowiańskie Odrodzenie i nieznany mi dotąd projekt Wadera. Kwestią czasu było, kiedy ten krążek trafi w moje ręce, heh. Po odsłuchaniu pierwsza myśl dotyczyła tytułu „Against The Modern World”, bo chyba lepiej wybrać nie było można dla tak niekomercyjnego, mocnego, oldschoolowego materiału. Ale, od początku. Krążek wydano standardowo w plastiku, ze wszystkimi tekstami i grafikami w czarno-białej tonacji.

Split otwiera Wadera z trzema ciężkimi, trashowymi utworami na zaskakująco dobrym poziomie. Z wkładki wynika, że nie jest to tak do końca anonimowy projekt, a to przez osobę Vidara z Gammadion. Tak czy inaczej, zespół ma potencjał, ale trzy kawałki to za mało by pokazać na co ich stać. Następnie prezentuje się nowa odsłona Slavic Rebirth w aż sześciu kompozycjach. Domyślam się, że było to jednak za mało na pełniaka więc stąd udział w kompilacji. Ten kto liczy na kontynuację stylu SR będzie zawiedziony. Jest cień tamtego grania, ale to już dużo cięższa muza z mocnymi wpływami metalu, dodatkowo okraszona od czasu do czasu blackowym growlem, co tu wg. mnie średnio pasuje. Album kończy Gammadion z jedynie trzema kawałkami, zagranymi nieżle, ale bez rewelacji.

Teksty traktują głównie o słowiańskiej mitologii i rodzimowierstwie, oraz gloryfikują etnos, siłę i honor. Jest dość monotematycznie, ale wiedząc w jakich klimatach obracają się kapele, było to do przewidzenia. Jest co prawda motyw antykapilistyczny, antyislamski czy sprzeciw wobec promocji zboczeń („Furia”, „Wędrowiec”), ale to zdecydowanie za mało jak dla mnie. Spodziewałem się też zmasowanego ataku na Kościół i chrześcijaństwo, ale poza kilkoma tekstami z repertuaru Słowiańskiego Odrodzenia obyło się bez religijnej napinki.

Podsumowując, mimo wszystko, od strony muzycznej spodziewałem się więcej, zwłaszcza po Słowiańskim Odrodzeniu, w którego materiale zabrakło utworów na miarę „Kosova”, „Konungaheli”, czy „Drogi Wojownika” z czasów Slavic Rebirth. Pomimo tego, to właśnie oni zaprezentowali się najlepiej. Myślę, że ten ponad godzinny album zadowoli najbardziej fanów oldschoolu oraz mocnych brzmień z równie mocnymi tekstami i głównie im ten krążek polecam.

                                                                Antyanarcho