1.10.19 „O wszystkim i o niczym”.

Ciągle czekamy aż ta Legia zacznie grać, regularnie wygrywać, przestanie zawodzić i gubić punkty. Gramy w lidze przypadku, dlatego czy może dziwić ciągłe wsparcie trybun mimo straty kolejnych oczek? A jaki jest wybór…? Czy tego typu działacze, trener oraz piłkarze-chwilówki, są w stanie zrobić coś pięknego przy Łazienkowskiej? Co da protest prócz pustych trybun? Kiedy wrócić, skoro to tylko polska Ekstraklasa? Przepraszam, piękne może czasem tu jest, ale żeby było trwałe…? Urodziliśmy się w Polsce – mamy szczęście mieć ciekawą scenę uliczną i nieszczęście posiadać nieciekawą scenę piłkarską. Nie ma sukcesów, a i tak psują ruch ultras ustawami i zakazami. Sukcesy piłkarskie mogłyby pomóc naszym wrogom, ale nie musiałyby, bo teraz i tak jest inaczej niż za najlepszych czasów sceny. 51 minuta, Błażej Augustyn (!) i Lechia wygrywa 2-1 przy Łazienkowskiej. Siedzę w knajpie po tej porażce, przed sobą widzę jakiegoś dziwnego typa. Bawi się swoją zaniedbaną grzywą, patrzy po ludziach spode łba, przegląda coś i pisze. Na stole piwo, komiks oraz zeszyt z długopisem. Twórca. Jakiś znany…, czy tak jak ja przepadnie na marginesie marginesu…? W każdym razie biorę gryza sera w panierce i solidaryzuje się po cichu. Może gościu dłubie całe życie, a tylko kilka razy wyszło mu coś, co było jak orzeźwiający deszcz, jak Widzew – Legia z 2010 roku po masie wyjazdów bez większego klimatu chuligańskiego na trybunach (to był piękny mecz…). Lata cierpień, by przez chwilę coś poczuć… W twórczości, w kibicowaniu piłkarzom…

DYGRESJA…

Jak odbierałbym mecz z Lechią, gdyby Wieteska nie trafił głową w poprzeczkę, a zdobył gola na 2:2? Co gdyby Kuciak nie obronił strzałów Kante z 70 i 86 minuty? „Walczyli”? Jakbym odbierał ligę, gdyby Legia wygrywała z każdym i męczyła się tylko z jednym zespołem? No właśnie… może to wsparcie mimo wyniku jest po prostu wynikiem zdrowego rozsądku ultras w 2019 roku i naszej wiedzy o futbolu…? Trzeba przyznać, że mecz Legia – Lechia był ciekawy, ale człowiek jest po nim wściekły, nasi przegrali. Mogli tego uniknąć? Banalne pytania, a jednak kluczowe pod kątem obserwowania swoich emocji związanych z futbolowym nałogiem.

MIASTO…

Kocham Warszawę. Usiąść na murku gdzieś w okolicach metra Centrum, popatrzeć na to zbiorowisko z różnych stron i klimatów. Biednych przybyszy ze Wschodu, bogatych ludzi podwożonych pod Pałac Kultury i Nauki limuzynami. Tak różni, od siebie, ode mnie. W jesiennej aurze, przy sztucznym świetle z najwyższego budynku zaprojektowanego ręką radzieckiego architekta. Resztki Wschodu (po komunie) i nowości ze Wschodu (Ukraińcy chwytają kapitalistyczną rękę) mieszają się z pragnieniem „bycia w Europie”, mimo że to to tylko kolejne badziewie ta cała „Europa”… A jednak jest coś, co kocham w tym chaosie, czasem do bólu, aż skręca mi kiszki z miłości.

Dwie kobiety gadają po ukraińsku obok przystanku.

Ta, ta, Stalinowskie kurwy – mówi na głos sam do siebie mężczyzna siedzący na swoim plecaku, którego za Chiny byś o to nie podejrzewał…

Każdy tu za czymś pędzi, każdy ma o coś pretensje. Ty anonimowy w tej dżungli.

POLITYKA / IDZIESZ, CZY BOJKOTUJESZ…?

To, że kibice uważają polityków za świnie nie oznacza, że w mieście nie ma tworzonych przez kiboli nacjonalistycznych, patriotycznych graffiti, że z trybun znikają krzyże celtyckie… Niektórzy w garniakach po prostu sądzą, że można sobie tak o zakręcić w głowach świadomym wyborcom i dopchać się do koryta. Czy mądrzy i uczciwi wobec swoich poglądów ludzie w ogóle mogą być partyjni…?

Pisząc Wam już miesiące temu o narodowej anarchii na łamach „DL” szukałem odpowiedniego określenia dla tego, że Polskę trzeba kochać, ale polityka to szambo. Szambo, którego nie da się wywieźć. Kto wie, może gdy przeciwnicy centroprawicy wygrają i będziemy mieli nad Wisłą jeszcze większy syf, ponownie się zreflektujemy…? Może my poważnie musimy mieć dużą lipę, by się zaangażować? Wszak anarchia tak naprawdę nie jest żadnym rozwiązaniem – i w niej wyłoni się cwaniactwo oraz niesprawiedliwość…

Ciężki los ludzkich mrówek.

WIARA / KIEDY W TYM WYTRWASZ?

W ostatnich latach dużo pisałem na „Drodze Legionisty” o wierze, musiałem wyczerpać temat od kilku stron i na pewno jeszcze nie raz do niego wrócę. Dla Ciebie to jednak pieprzony banał. Słowo wiara, czy modlitwa odbierasz niczym banał, pytania pomocnicze o powstaniu świata także, to dla Ciebie abstrakcja. Nie wiesz skąd się wzięliśmy, ale „co z tego smutny gościu”…? Czujesz się zbyt mały, by pójść za tą myślą, by wierzyć, że masz na to wszystko i na siebie jakiś wpływ, że możesz coś zmienić, że ma to jakiekolwiek znaczenie… „Nie wiem i mam to w dupie” – tyle… Chciałbym się dowiedzieć, ale dopada mnie codzienność, znowu ląduję na swojej glebie, czy zaliczam swoje loty. Tak jak ja widzisz pełne stadiony na koncertach bluźnierców i wiesz, że ja i Jezus mamy przerypane. Ba – wiesz to, kiedy patrzysz na swoje życie.

Kolejny kapłan mówi Ci, że Bóg wszystko wybacza, ale Ty nie wierzysz, Ty wiesz, że masz plugawą duszę, która do tego wszystkiego nie pasuje. Masz złe podejście, ale co mam Ci napisać? Kolejny banał: „musisz o siebie zawalczyć!”? Jakbyś nie wiedział!

Może nauczysz się wołać i trwać w modlitwie w odpowiednim dla Ciebie momencie, bo jeszcze masz co robić, jeszcze masz plany, jeszcze masz energię i zbyt krótką dobę…

MUZYKA / TŁUMY NA NARODOWYM

Warszawa jest po koncercie Podsiadło i Taco na Narodowym. Nie byłem, ale obserwowałem. Dla mnie to było zjawisko, że „nowa rozrywka” zapełnia stadiony znającymi na pamięć teksty dzieciakami. Nawijanie o depresji, czasem też narkotykach, oczywiście pomiędzy dziesiątkami innych wątków, przebiło się do mainstreamu. To jest główny nurt, rapujący koleś, który nie ma wiele wspólnego z kulturą hip hop z ulicy. Ludzie mają problemy, ludzie ćpają, nie po klatkach…, a po prostu. Muzycy Ci nie są słabi, wiele ich rytmów, obiektywnie kopie w ryj jak Kante (Płock radzi sobie bez niego zadziwiająco dobrze…) Nalepę, ale mimo wszystko – dla mnie jest to symboliczne, jest to jedna z wielu kropek nad i w zmianie pokoleń… Pełen stadion (i to nie KSP…) na Taco… Mój tata nie zrozumiałby połowy tekstów tych artystów, a Ryśka z Dżemu kumał doskonale… Nowy mainstream zapuścił korzenie w sieci, a więc zapuścił korzenie w młodych ludziach… Moja czternastoletnia podopieczna śpiewa, że w piątki leży w wannie, nie chce narkotyków tanich brać

CZY WIESZ, ŻE…

… to nie tak, że imponują mi poglądy lewaków z St.Pauli (Hamburg), czy Exarchii (Ateny). Imponuje mi, że ludzie żyją po swojemu obok pieprzonego Systemu. Najlepiej czułem się oczywiście w rzymskim squacie CasaPoundItalia, które to przekonało się ostatnio, że jeśli chcesz naprawdę po swojemu – musisz to robić obok Systemu, nie za jego sprawą…

CYTAT NA KONIEC…

– Żałujesz?

– A ty żałujesz?

– Ja nic nie zrobiłem!

– No właśnie…, żałujesz, że nic nie zrobiłeś?

ŁG