Nadeszła kalendarzowa jesień…, a niedługo jesienny numer „DL” (25)!

Wchodzisz w 34 rok życia, kiedy nagle uświadamiasz sobie, że kolejne tygodnie spędziłeś na składaniu fanzina, którego prawie nikt nie czyta. Ba, żeby zdobyć do niego atrakcyjne materiały jeździłeś po Europie, czytałeś tony, by recenzować i tak dalej. W każdym razie czysta przyjemność, jakoś zleciało. Mam jednak nadzieję, że to sobie kupisz, przeczytasz na papierze w te depresyjne jesienne wieczory. Nie będę Cię raczej w tej depresji utwierdzał, bo numer jest jak powrót do młodości, pełen wyjazdów i subkulturowych klimatów od naprawdę różnych stron! Zrobiłem ciekawe wywiady (o nich już pisałem), a poza tym na przykład:

Bardzo obszerny reportaż z Aten, gdzie biegałem po meczach i melinach, po wyłączonych z kontroli dzielnicach i generalnie fajnie, że nic się nie stało i mogłem to napisać :-).

Byłem też na derbach Hamburga, ale nie tylko. Kilka dni latałem, oczywiście także po melinach, tym razem hamburskich i również je Wam obszernie opisuję! Sankt Pauli nocą znam już nie tylko z mitu, ale i z własnego doświadczenia… Prócz dziwek i transwestytów widziałem też ekipę HSV polującą na FCSP (słynne foty są w necie), a zatem podróże kształcą jak cholera :-). 

Będzie masa felietonów sportowych, pozasportowych i wszelkiego typu zajawek. Po lekturze „DL”25 będziesz mógł się skapnąć, że jesienna depresja to zajęcie dla lamusów, bo chłopaki z ulicy mają wiele ciekawych tematów, którymi mogą się zająć i interesować…

O recenzjach już pisałem! Są naprawdę różne, a część materiałów wykopałem z piwnic Aten, czy Hamburga, a więc są to naprawdę undergroundowe rzeczy! Jeśli nie doceniasz tej pracy to spadaj na drzewo, a jeśli jednak jesteś czytelnikiem „DL” z pewnością wspomożesz moje oddawanie meczowych długów (za wypady opisane w zinie wiszę jeszcze 1.100 zł, nie jest źle…) i poczekasz na standardowe info o tym jak kupić „DL”kę z numerem konta! Bądźcie czujni!

ŁG