WYWIAD: Dixon 37 – warszawski hip- hop!

Myślę, że ten skład zna każdy kibol Legii. Dixon37 – reprezentant warszawskiego hip- hopu i ulicznego nurtu polskiego rapu. W październiku udało się porozmawiać z prawie całym składem, co nie jest lekkie. Wiem, bo próbuję też rozmawiać z innymi i często ogarnąć jednego rozmówcę jest ciężko, a co jeszcze całą grupę… W tym miejscu napiszę też podziękowania dla Resta, który bardzo pomógł w ogarnianiu tego wywiadu i dla wszystkich za poświęcony czas. I tak już w zupełnym oderwaniu od D37. Są niestety w Polsce gwiazdy, które nie tyle nie chcą udzielić wywiadu do „DL” (bo po otrzymaniu takiej informacji kumam odmowę – nie każdemu pasuje profil zina i tyle, gra gitara…), co gadają, gadają, a potem totalnie zlewają temat, nie ma ich i zero odpowiedzi… W skrócie: wyjebane mają na to, że ktoś się nimi interesuje, a wcześniej deklarują chęć rozmowy. Gwiazdeczki i tyle… Wielkie kurwa podziemie, które boi się pogadać na ostrzejsze tematy. Nie lubię pisać w tym tonie, ale jako że nie piszę personalnie – niech zostanie. A teraz Dixon 37 dla „DL”!

Ł: Witam. Na początek przedstawcie się czytelnikom „Drogi Legionisty”. Kto tworzy Dixon 37, od ilu lat siedzicie w hip hopie, w jakich projektach braliście ewentualnie udział prócz D37? Czy Dixon tworzą tylko osoby nagrywające rap?

KAFAR: Ja może zajmę się ostatnią częścią pytania. Ekipę tworzą osoby związane mniej lub bardziej z kulturą hip hopu, jednak naszą siłą zdecydowanie są więzy przyjaźni i zaufanie, jakim siebie obdarzamy. Jak to zwykle bywa – po latach ludzie się wykruszają i nie ma już obok nas wielu tych, którzy mieli być na całe życie. Cóż… takie koleje losu…BSNT!!!

REST: Rapowy skład to ja, Kafar, Kulfon, Saful i Michrus, ale tak jak powiedział Kafar – Dixon37 to nie tylko osoby, które rapują. Dixon37 to osoby, które wspierają się na co dzień i mogą na sobie polegać. To dzięki takim ludziom ta grupa dalej istnieje.

Co do gościnnych zwrotek, było tego sporo i nie pora bawić się w wyliczanki. Fakt faktem ludzie bardzo długo czekają na naszą drugą płytę, która mam nadzieję, że ukaże się jeszcze w tym roku (rozmawiamy w październiku – przyp. red.). Jednak mimo różnych sytuacji udzielaliśmy się cały czas na różnych projektach i tyle w tym temacie.

SAFUL: Siemano tu Saful, jeden z tych DIX37, co również nagrywają, a jak już wiadomo – ekipa to nie tylko raperzy. Co prawda temat był już przerabiany wielokrotnie, ale sparafrazuję własne słowa z pierwszej płyty: życie rzuciło nas w tym samym miejscu i w tym samym czasie, my mieliśmy dodatkowo wspólną zajawkę na nagrywanie, z którą płyniemy do dziś.

KULFON: Siemka, siemanko – Kulfon, witam wszystkich czytelników „DL”. Ekipę DIXON37 tworzy 5 MC’s, natomiast cała rodzina to grupa o nieokreślonej liczbie członków, którzy niekoniecznie zajmują się tworzeniem muzyki. Do grupy Dixon 37 należą również osoby, które w różny inny sposób współtworzą polską kulturę hip hop.

Kulturą hip hop interesuję się od 12stego roku życia, a nawet trochę dłużej. Po wydaniu naszej pierwszej, legalnej płyty (i jak do tej pory jedynej) brałem udział w kilku legalnych, jak i nielegalnych projektach z ludźmi z różnych części naszego kraju.

Ł: Ok., wchodzimy od razu w interesujące mnie tematy. W ulicznym hip hopie nastało ostatnio coś takiego jak (pozytywna) moda na sportowy tryb życia. Jeśli chodzi o Was to bardziej popieracie przekaz w stylu „Drużyny Mistrzów” czy raczej (nawet nieświadomej) promocji częstego melanżu? A może balansujecie gdzieś pomiędzy tymi dwoma podanymi przeze mnie podejściami do życia? Ćwiczycie coś?

KAFAR: Non stop balans, heheheh. Chciałoby się powiedzieć, że żyjemy zdrowo i na sportowo, ale trzeba być szczerym i prawdziwym w tym, co się robi… Ciężko też mówić tu o jakimś złotym środku, bo jeśli chcesz osiągać wyniki w sporcie – na poziomie zawodowym, profesjonalnym, to o baletach ZAPOMNIJ i TRENUUUJ!!!

REST: U mnie jest dokładnie tak jak na „Drużynie Mistrzów” w tekście z kawałka „Szukaj tego” (pierwszy klip wrzucony wyżej – red.), czyli od poniedziałku do piątku trenuję ile się da – nawet po 2,3 treningi dziennie. Wszystko, co można robić: siłownia, bieganie, rower, boks itd. Weekendy natomiast bywają różne, czasem bal, czasem na trzeźwo, nieraz po prostu muszę odreagować życiowe stresy, ale zajawka na sporty jest od lat najmłodszych i dopóki zdrowie pozwoli – będę szedł cały czas w tą stronę.

SAFUL: Trzeba dzieciakom wpajać, że ciągły melanż, chlanie alkoholu czy non stop jaranie zielska w hurtowych ilościach to nie jest dobra droga życiowa, trzeba się rozwijać, a nie zdychać na kacu czy być zamulonym ćpunkiem. Wiadome – wszystko jest dla ludzi, lubię się napić czy czasem zajarać dobrego Holendra, ale są inne priorytety, które trzeba realizować. Zdrowe ciało pozwala utrzymać jasny umysł, a to jest nam potrzebne. Trenuję z przerwami boks, chodzę na basen, nie zawsze regularnie, ale staram się nie zamulać.

KULFON: W celu odpowiedzi na to pytanie, polecam przesłuchanie naszego najnowszego kawałka „Szukaj tego”. W mojej zwrotce znajduje się odpowiedź na powyższe pytanie. Od zawsze staram się konsekwentnie trzymać przekazu, który popiera aktywny tryb życia. Neguję i nie popieram przepierdalania czasu na chlanie i ćpanie. Wiadome jest to, że „wszystko jest dla ludzi” i każdy z nas przechodzi pewne etapy, ale warto jest przejrzeć na oczy i patrzeć na świat trzeźwym wzrokiem. Uważam, że jeżeli w życiu coś się chce osiągnąć, to drogą do tego na pewno nie jest przepuszczanie czasu między palcami. Czy ćwiczę? Hmmm … – codziennie ćwiczę pracę nad sobą :-)!

Ł: Co uważacie za największą plagę dzisiejszej ulicy, dzisiejszej Polski? Dlaczego akurat to coś zżera nas od środka i powoduje, że mimo, iż „jestemy w Unii” (heh) to często polskie osiedla przypominają slumsy? 

KAFAR: Największą plagą są podludzie, którzy zrobią wszystko dla pieniędzy, to te kurwy psują ulicę, nie wiem, ale wydaje mi się, że kiedyś tego nie było, przynajmniej w takim stopniu. Najgorsze jest to, że te wszy zalęgły wszędzie, niezależnie od osiedli.

REST: Jak dla mnie niestety cały czas mamy zjebaną mentalność – żeby mieć jak najwięcej dla samego siebie. Ludzie nie myślą o innych, każdy chce przygarnąć coś tylko dla siebie. Oczywiście są jednostki, które mają inny pogląd, ale to tylko jednostki i dlatego jest tak jak jest…

KULFON: Mam mieszane uczucia na ten temat, ponieważ żyjemy w kraju pełnym kontrastów, a stan obecny jest taki, a nie inny, ponieważ… ludzie są tacy a nie inni. To nie moja wina, że ktoś woli narzekać, a nie pracować i zacytuję tu członka mojej rodziny: „Jedni całe życie będą ciężko pracować, pomimo tego nie osiągną satysfakcji finansowej (co nie znaczy, że będą nieszczęśliwi), natomiast inni będą siedzieć bezczynnie na dupie, a pieniądze będą leciały im z nieba (co nie oznacza, że będą szczęśliwi).” W tym momencie można rozpocząć debatę na temat tego, jaką wartość współcześnie mają pieniądze (temat rzeka). Uważam, że na to pytanie każdy powinien odpowiedzieć sobie indywidualnie, a dla dobra nas wszystkich powinniśmy sobie wzajemnie pomagać, aby móc się rozwijać, a nie sobie szkodzić. Życzę każdemu, aby znalazł środek pomiędzy spełnianiem się materialnym, a duchowym. Powinniśmy się jednoczyć, a nie dzielić.

Ł: Rozmawiamy niedługo po koncercie charytatywnym dla powiniętych chłopaków z Legii, na którym również wystąpiliście (6.09.12) – po raz ostatni ze starym repertuarem. Wy chodzicie na Legię, czy raczej robią to Wasi znajomi, a Wy się tylko utożsamiacie, jak wielu innych Warszawiaków? Jak wygląda Wasza przeszłość i teraźniejszość w tym temacie?

REST: Nie będę mówił, że chodzę na Legię na wszystkie mecze i znam wszystkie przyśpiewki, zostałem natomiast wychowany zgodnie z jednym prostym hasłem – jest jedno miasto i jeden klub. I tego się trzymam, nagraliśmy nawet z Napalmami kawałek o takim samym tytule, który z tego, co słyszę ma nadal dobry odbiór.

KULFON: Ja osobiście nie jestem stałym bywalcem legijnych trybun, ale dzięki Kafarowi i kilku ziomalom (nie sposób wymienić tu wszystkich), poczułem jaką moc niesie Legia Warszawa. Pomimo, że nie chodzę na mecze, w sercu mam czarną eLkę. To tak jak z nienawiścią do policji. Nie muszę o tym mówić i obnosić się wszem i wobec, żeby zabłysnąć jak niektóre piździelce, które dużo huczą, a mało robią. Gdzie bym nie był i kto by mnie nie zapytał, odpowiem jednoznacznie z jakiego miasta jestem (Warszawa) i kto tutaj rządzi (Legia).

Jeżeli chodzi o koncert, jak mogę, zawszę pomogę – z czystego serca, bo tak zostałem wychowany. Dodam również, że nigdy nie wiadomo jak moje życie się potoczy, a wierzę w jakimś stopniu w karmę, tzn. staram się wysyłać jak najwięcej pozytywnej energii, bo wierzę, że ta energia do mnie wróci. 

Ł: Staruch siedzi dlatego, że był niewygodny dla Systemu. To charyzmatyczny chłopak, potrafiący porwać za sobą ludzi. Mamy nowy reżim i nowych więźniów politycznych. Co z tym zrobić? 

SAFUL: Mamy taki reżim, jaki ludzie wybrali w demokratycznych wyborach, osobiście na dzisiejszej scenie politycznej nie mam żadnych sympatii i wszystkich bym wrzucił do jednego wora. Dzisiaj polityka to jest biznes, a kraj zaczyna przypominać korporacje. A to, co się dzieje ze Staruchem pokazuje tylko, że ktoś na „górze” się go boi, bo mógłby za sobą poprowadzić naprawdę dużo ludzi, jest niewygodny więc lepiej go wsadzić – paranoja…

KAFAR: „Dajcie mi człowieka, a znajdę na niego paragraf” – przykre, bo polski rząd coraz częściej obiera ten kierunek…

Ł: Nowy stadion, nowy klimat na trybunach… No, ale wiadomo – czasu nie cofniemy… Czy lepszym rozwiązaniem jest bojkotowanie spotkań przy Łazienkowskiej, bo ITI, bo Walter, bo kamery, czy jednak podjęcie próby przeniesienia starych zasad na nowy multipleks?

KAFAR: Ja zdecydowanie bojkotuję ten teatrzyk, ale oglądam każdy mecz i przeżywam go z całego serca. Ostatnio byłem z Przyjacielem na Polska – RPA na Narodowym i wyszedłem w 60 minucie. Nie mogłem znieść tej pierdolonej meksykańskiej fali i ludzi, którzy patrzą na mnie wilkiem, bo nie sprawia mi przyjemności „falowanie” z nimi 20 razy. Zero dopingu, zero kibiców, oprawy… niczego… DNO!!!

Ł: Cofnijmy się trochę w czasie. Jak wspominacie koncert na murawie stadionu Legii podczas meczu z Den Haag? Ja byłem szczerze zdziwiony, że klakierzy z ITI nie odłączyli w połowie prądu :-).

KAFAR: Ja również – hahaha. Jest wiele ekip i pojedynczych ludzi, którzy grają koncerty weekend w weekend, są traktowani jak celebryci i sprzedają dużo więcej płyt niż my, ale NIGDY nie zagrają na Ł3 i nigdy nie będą mieli Takiej Pub(L)iki!

REST: W życiu piękne są tylko chwile i to była jedna z tych pięknych, nikt z nas nawet nie myślał ani nie marzył o tym żeby zagrać na środku murawy przed takim spotkaniem. A jednak miało to miejsce i myślę, że zawsze z dużym sentymentem będę wspominał ten dzień.

KULFON: BYŁ TO NAJWSPANIALSZY KONCERT W MOIM ŻYCIU, jeżeli chodzi o cel i klimat panujący na Łazienkowskiej (oby więcej takich wydarzeń z moim udziałem). Wielki szacunek dla wszystkich, którzy przyczynili się do tego przedsięwzięcia. To zdarzenie do końca życia zostanie mi w pamięci. Jest to bezcenne i nie do opisania jak cała Żyleta w odpowiedzi na nasze numery krzyczała – „DIXON, DIXON, DIXON!!”. Bez kitu SZOK, SZOK, SZOK! Daj Boże więcej takich momentów.

Ł: Jak przyjmują Was na koncertach ludzie poza Warszawą i okolicami? Wiadomo, że jesteście kojarzeni z Legią. Były w związku z tym jakieś przygody?

SAFUL: Często znajdzie się jakiś baran, co go dziąsło swędzi i coś mu nie pasuje, ale my jeździmy dawać ludziom muzykę i nie robimy z tego spektaklu kibicowskiego. Jeśli jednak ktoś nas obraża, nasze miasto i przeszkadza mu to, komu kibicujemy – to jest to najkrótsza droga do afery. Więc jak mówię – my jeździmy na koncerty w jednym celu i na szczęście 99,9% ludzi to rozumie.

KULFON: Kieruję się zasadą, że to co robię to czysta zajawka ponad podziałami. Jeżeli chodzi o refleksje na temat grania koncertów poza Warszawą, to odbiorcy pomimo wiedzy na temat naszych kibicowskich poglądów okazywali szacunek, ponieważ my jechaliśmy by grać rap, a nie na mecz. Niestety nie graliśmy jeszcze we wszystkich miastach, ale jestem dobrej myśli, a nawet jakby coś miało się dziać – trzeba wyjść z twarzą. Uważam, że odbiorcy naszego rapu, którzy są kibicami swoich lokalnych klubów, są w stanie rozgraniczyć nasz koncert od kibicowskich akcji.

REST: To prawda, że gramy praktycznie w całej Polsce. Nie za często w ostatnim okresie, ale gramy i z tego, co pamiętam nie było jakichś większych ekscesów na tle kibicowskim. Każdy stara się nas ugościć jak najlepiej, tak jakbyśmy przez chwilę grali w jednej drużynie i myślę, że to jest mega zdrowe podejście. Koncerty są po to żeby się bawić, jak ktoś chce się napierdalać – niech lata na ustawki i tyle.

Ł: Mieliście jakieś nieprzyjemności ze strony psów bezpośrednio za Wasz rap i grupę? Wiadomo, że jebanie policji to jeden z głównych tematów podziemnych składów. Czy milicjanci skojarzyli kiedyś podczas zatrzymania kim jesteście albo tego typu historie?

REST: Nieprzyjemności to mam praktycznie codziennie za to, że żyję. Bezsensowne spisywanie po 20 minut, mandaty za piwo itd. To codzienność życia w tym mieście i standardy w egzystencji osiedlowej. Nie wiem czy oni słuchają hip-hopu, generalnie nic nie wiem :-).

KULFON: Nieprzyjemności, jakie mnie spotykały to nieprzyjemności typowe dla każdego chłopaczyny z betonowej dżungli- ganianie za śmieszne papierosy. Wydaje mi się, że odpowiedzi na to pytanie udzieliłem odpowiadając na wcześniejsze – nie ma co się obnosić, trzeba robić swoje.

Ł: Wiem, że niedawno jeden z Was się hajtnął. Nie, nie będziemy robić z zina tabloidu, heh, ale nasuwa się pytanie o Wasze podejście do rodziny jako wartości i faktu, że „postępowe”, pedalskie środowiska bardzo z tym walczą w mediach… Lansowany jest jakiś chory indywidualizm i egoizm, rosną statystyki rozwodów… Też to odczuwacie?  

SAFUL: Rodzina jest najważniejsza, mi się urodził pół roku temu syn i to w pełni mi uświadomiło moc rodziny, o którą staram się dbać jak najlepiej. A jeżeli chodzi o lansowanie jakiegoś podejścia przez media, to mam własny rozum i robię tak jak ja czuję. Media to syf.

KULFON: Trzeba dbać o rodzinę, bo najgorsza w życiu jest samotność.

KAFAR: Życzę wszystkim by w tym zwariowanym i chorym świecie odnaleźli prawdziwą miłość, której przyrzekną przed Bogiem i Rodziną, że będą z Nią do końca życia! Na dobre i na złe! „Szukaj tego, co jest tak ważne, że życie bez tego staje się niewyraźne…” Ja znalazłem!

REST: Dla mnie rodzina jest najważniejsza, bez niej nie wiem czy bym dał radę w paru kryzysowych momentach. Pedałów nie trawię, nie toleruję, a tęcza jest tylko fajna po deszczu :-). W przyszłości chcę założyć swoją normalną rodzinę i mieć dzieciaki. Wszystko na razie stanęło na tym, że szukam i szukam, i nie wiem czy znajdę drugą połówkę, której będę w stanie zaufać. Niestety – takie czasy.

Ł: Marsz Niepodległości. Co sądzicie na temat ogromnej liczby Polaków na 11 listopada i o kontrze złożonej z lewaków i aktywistów antify?

KAFAR: Szkoda słów na antypolskie pachołki… 100% ANTI ANTIFA!!! Myślą, że przykleją nam łatkę faszystów i Bóg jeden wie, jaką jeszcze, a my po prostu kochamy swój kraj i nie będziemy bezczynnie patrzeć jak politycy go rozkradają.

To jeden z niewielu dni, kiedy szły ze sobą ekipy z miast, które na co dzień się nie lubią lub się wręcz nienawidzą. Więc jest to dzień ponad podziałami…, ale tylko wśród patriotów :-).

Ł: Duża część „Kolorowej Niepodległej” idzie w innym czasie w marszu „dla legalnego zielska”, na który chadza też… sporo uczestników Marszu Niepodległości. Nie uważacie, że to trochę przypał spacerować z lewakami i, że ogólnie ta sprawa z legalize trochę śmierdzi tym źle pojętym „Zachodem”? Wiadomo, ja jako kibol pierdolę policję w każdym przypadku, ale jako patriota uważam też, że państwo powinno dawać jakiś moralny przykład. Jak coś jest w podziemiu, to niech będzie w podziemiu – jak nielegalna pirotechnika na stadionach…     

KAFAR: Przede wszystkim dużo ludzi dało się zakręcić ruchowi palikota (specjalnie z małej litery), obiecywał rozliczenie zdrajców (jak każdy…), legalne jaranie i pracę dla młodych. Dzięki, ale nie za cenę promowania małżeństw homo, bo to pierwszy krok do tego by dano im prawo do adopcji, a tego bym już nie zniósł!!! Także jak oddasz głos na „ruch” – zastanów się, co jest ważniejsze, legalne zioło (które i tak jest dostępne wszędzie) czy przyszłość Polskiej Rodziny? Powiało nutką źle pojmowanego nacjonalizmu? Nie! To Patriotyzm!

SAFUL: Źle, że legalizacja jest kojarzona głównie z lewakami, bo palą ludzie, między innymi biznesmeni, lekarze, dziennikarze, prawnicy – bez względu na poglądy polityczne. Ja uważam, że powinno się zdepenalizować określoną ilość zioła na własny użytek i każdy dorosły powinien mieć prawo przynajmniej do jednego krzaka w domu, jeśli ma na to ochotę. Na całkowitą legalizację to społeczeństwo jest jeszcze za mało świadome. Skoro alkohol, który powoduje wiele krzywdy ludziom, jest legalny, to czemu nie marihuana, która nie przynosi takich skutków ubocznych, a wręcz przeciwnie. Dla mnie to jest temat rzeka, bo moja specjalność na studiach  to były -rośliny lecznicze- i jeśli chodzi o depenalizacje marihuany lub legalizację do celów medycznych to widzę w tym same korzyści.

Ł: Wasza długo oczekiwana, druga płyta niedługo ma ujrzeć światło dzienne. Znane są jakieś terminy? Czy w stosunku do pierwszej zajdą jakieś poważniejsze zmiany?

REST: Płyta mam nadzieję, że wyjdzie w tym roku. Nagrywamy już ostatnie zwrotki, czekamy na gości i tak to mniej więcej wygląda. Zmian chyba większych nie będzie. Tematyka myślę, że podobna tyle, że teksty bogatsze o wiedzę i doświadczenie, które zdobyliśmy prze ten czas. Dużo się działo w życiu – mamy o czym pisać. Po pierwszej płycie bałem się tylko jednego… żeby druga nie była gorsza. Dziś już wiem, że tak na pewno nie będzie.

KAFAR: Terminów było już naprawdę sporo, ale robimy wszystko by ukazała się jeszcze w tym roku. Chcemy ją dopracować tak byście mieli 100% zajawy i satysfakcji.

KULFON: Jeżeli chodzi o mnie – plan jest niezmienny, oddaję płycie całą duszę i serce.

Ł: Gdzie jest Waszym zdaniem granica pomiędzy konstruktywną krytyką materiału, a tzw. „hejtingiem”? Kogo określacie jako „hejterów”?

SAFUL: Konstruktywna krytyka leży tak daleko od hejtingu, że nawet ze sobą nie graniczą. Smarkacze „hejtują” by wyładować swoje frustracje i czerpać satysfakcję z tego, że udało im się kogoś wkurwić. Mnie to nie rusza, nie wczuwam się w rzeczy wypisywane na internecie – tak jak nie wczuwam się w plotki.

KULFON: Nie istnieje dla mnie to określenie, a konstruktywna krytyka jest niezbędna do dalszego rozwoju. Jak ktoś ma jakieś, „ale” – zapraszam do wyrażania swoich opinii twarzą w twarz. Nie urodziłem się i nie egzystuję po to żeby to, co robię i to, co sobą reprezentuję podobało się wszystkim.

REST: Sam nie wiem gdzie jest granica i czy w ogóle jest. Jeśli chodzi o ten temat – mamy wolność słowa, niby każdy może mówić, co chce… Nie rozumiem jednak ludzi, którzy siedzą w domu przed kompem po 20 godzin i wypisują tylko negatywne komentarze – że to albo tamto jest chujowe. Jak jest chujowe to nie słuchaj i zawijaj żagiel…

Ł: Jakie są Wasze inspiracje jeśli chodzi o polskie podwórko? Słuchacie tylko typowo ulicznego rapu?

SAFUL: Inspirację czerpię z życia. A jeżeli chodzi o muzykę, której słucham to wszystko, co mi przypadnie do gustu, nie zamykam się tylko w rapie.

KULFON: Ja jestem wychowany na Moleście i Zip Składzie, a z wiekiem słucham wszystkiego, co uważam za wartościowe i jestem mega fanem rapu francuskiego. Nie można zamykać się na muzykę, inspiracje są ukryte dosłownie wszędzie.

REST: To, że robię rap nie znaczy, że tylko tego słucham. W każdym nurcie muzycznym są dobre i słabe kawałki – w zależności od nastroju i okoliczności słucham różniej muzyki. Chociaż ta podstawowa to wiadomo – rap, a inspiracją jest dla mnie życie.

Ł: Kiedyś ziny, podziemne czarno- białe gazetki miały swoje miejsce na scenie – także w hip hopie. A dziś?

REST: Dziś już ludziom się nie chce czytać gazet. Wszystko masz w jednym pudełku zwanym internet i myślę, że jest to mega wygodna opcja. Istnieje na pewno grono osób, które woli papierowe wersje, ale myślę, że to bardziej już opcja dla koneserów.

KULFON: Popieram każdego rodzaju propagandę, oczywiście wartościową, a nie bzdety. Trzeba szukać prawdziwych przekazów w świecie farmazonów.

Ł: To na tyle. Ostatnie słowo należy do Was. Dzięki za wywiad i powodzenia.

KAFAR: Pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy wiedzą o, co chodzi w tej zajawie! Dzięki za wywiad i ciekawe pytania, w końcu coś więcej niż standardy, z jakimi się spotykamy. Rodzina Ponad Wszystko!!!

REST: Dzięki wielkie, pozdrawiam wszystkich bliskich i naszych słuchaczy – niezależnie gdzie i skąd jesteście czekajcie na O.Z.N.Z, bo naprawdę warto! Będzie ostre pierdolnięcie! Z fartem – trzymajcie się.

SAFUL: Dzięki za wywiad. Idźcie dalej tą drogą, pozostańcie świadomi i czekajcie na drugą płytę DIX37!

KULFON: Życzę wszystkim dużo zdrówka, wiary! I aby każdego dnia każdy z nas utwierdzał się w przekonaniu, że to wszystko ma sens, a nie odwrotnie! DIXON37 OD ZAWSZE NA ZAWSZE! Elo!

Rozmawiał: Ł. (październik 2012)

Rozmowa ukazała się w 6 numerze MagaZinu „Droga Legionisty”