WYWIAD: UZaLeżnieni (Legia Warszawa) dla „Drogi Legionisty” !

Powoli dobiega końca tzw. sezon sekcyjny, właśnie hokeiści przegrali w Play Offach dwa mecze z Podhalem Nowy Targ. I m.in. o sekcjach warszawskiej Legii (klimacie na nich) rozmawiam z legijną grupą ultras – UZaLeżnieni. Rozmawialiśmy w lutym 2013. Jest to jeden z wywiadów do „DL” 10, który jednak postanowiłem szerzej pokazać „siłą rozpędu” (niedawno mogliście poczytać rozmowę z Ultras Zagłębie Sosnowiec). Zdradzę, że jesteśmy w trakcie ogarniania wywiadu z pewną zagraniczną grupą chuligańską (z ekipą, a nie pojedynczym człowiekiem). Może wyjść całkiem ciekawie… Ale to w marcu tylko na papierze. A teraz UZL!

Ł: Na początek przedstawcie się czytelnikom „DL”. Ilu Was jest, od ilu lat istnieje grupa?

UZALEŻNIENI: WitaMY! Pod nazwą UZaLeżnieni działamy od grudnia 2006 roku, lecz co warto zaznaczyć, kilka osób stawiało swoje pierwsze kroki w ultrasce już dużo wcześniej pod inną nazwą, a także pomagając innym grupom działającym kiedyś, a także i obecnie na Legii.

Jeżeli chodzi o liczbę osób w grupie to ze względu na obecne czasy i wszechobecną nagonkę na kibiców nie zamierzamy tego ujawniać. Możemy tylko zdradzić, że skład grupy to dwucyfrowa mieszanka osób w podobnym wieku, powoli zasilana narybkiem warszawskich kiboli…

Ł: Na jaką działalność ukierunkowana jest grupa UZL? Kojarzeni jesteście zazwyczaj z oprawami na sekcjach. Co jeszcze porabiacie?

UZL: Oczywiście tak jak napisałeś najważniejsze są dla nas oprawy, ale skłamalibyśmy pisząc, że to jedyna rzecz jaką robimy. Dla nas pojęcie ULTRAS to coś więcej niż tylko oprawy. Staramy się sławić Legię i dbać o jej dobre imię w każdy możliwy sposób. Dlatego też mówiąc nieskromnie, co pewnie jednych ucieszy, a drugich zmartwi – nasza działalność ma naprawdę szeroki zakres.

Może po kolei: zajmujemy się flagami, tworzymy graffiti (te z pozwoleniem jak i te bez niego), wydajemy różne gadżety (od vlepek po ubrania), promujemy sekcje CWKSu, czy prowadzimy różne akcje takie jak „Zaszczep w dziecku fanatyzm”, które mają na celu dbać o młodych Legionistów. Poza tym zawsze aktywnie uczestniczymy we wszystkich innych ogólno legijnych inicjatywach. O mniej legalnych sprawach nie ma sensu tu pisać, kmwtw ;-).

Ł: Gdzieniegdzie w Polsce przyjęło się, że ultrasi to „Ci od opraw”… Uważacie, że taka definicja tego słowa jest słuszna, czy może krzywdząca dla ultrasów? Jakie cechy musi wg Was spełniać osoba, która chce się tak nazywać?

UZL: Stanowczo nie zgadzamy się z tym określeniem. Ultras, to nie tylko „baloniki”. Tak jak wspominaliśmy we wcześniejszym pytaniu, zajmujemy się wszystkim czym powinien zajmować się prawdziwy kibic.

Co do cech to na pewno znalazłoby się ich parę, ale chyba nie ma sensu ich wymieniać… Na pewno trzeba mieć pozytywnie „najebane” w głowie, żeby zarywać te wszystkie noce ;-).

Ł: Nie denerwuje Was upierdliwa ochrona na hokeju? Na Bemowie wiadomo – domowa atmosfera, ale na Torwarze II zdarzyło się znanemu dziadkowi upominać nielicznych kibiców o… kaptur na głowie. Też odczuliście, że przeginają?

UZL: Koszykówka, a hokej to dwa różne światy. Tak naprawdę na hokeju wszystko zmieniło się w momencie gdy, obstawianiem spotkań zajęła się firma „LUMPus” z „dzielnym dziadkiem” na czele. Z roku na rok było tam coraz gorzej, aż w końcu my sobie trochę odpuściliśmy te sekcje, bo po prostu mieliśmy już dosyć traktowania nas tak samo jak na stadionie piłkarskim.

Pewnie nie każdy wie, ale szczegółowe przeszukania czy problemy z wniesieniem sektorówki to nie tylko problem znany nam ze stadionów Ekstraklasy.

W ramach ciekawostki możemy dodać też, że są tacy, którzy za mecze hokeja i łamanie „regulaminu” mają wyroki sądowe i przez to nie mogą uczestniczyć w spotkaniach piłkarzy!

Odpowiadając na Twoje dwa pytania…

Tak, denerwują nas bardzo, ale chcielibyśmy aby na wszystkich spotkaniach naszych sekcji była taka atmosfera jak na ostatnim hokeju (sobotnie Podhale z oprawami, przyp. Ł.) czy koszykówce (Legia – Tur). Cytując Twoje słowa z relacji „to jest plus masowego chodzenia na sekcje… Przywracamy porządek, a więc my rządzimy.”

Ł: A jak myślicie, co jest powodem faktu, że od zawsze w sobotę jest na hokeju więcej ludzi niż w niedzielę? I są to różnice diametralne, ot – w sobotę na Podhalu młyn 450, a niedzielę z 30-40 małolatów. Jest jakaś szansa by to zmienić?

UZL: Wydaje nam się, że powodów takiej a nie innej frekwencji jest kilka…

Po pierwsze, nie każdy ma na tyle dużo czasu, aby przyjść dwa razy w weekend na dosyć długie spotkanie hokeistów.

Po drugie, godzina niedzielnych spotkań jest zdecydowanie za wczesna, o czym informujemy sekcję od samego początku jej istnienia.

Po trzecie i to chyba najważniejsze, jakoś przyjęło się od zawsze, że w niedzielę nic się nie dzieje. Wiele, osób które może i chętnie przyszłoby pośpiewać, rezygnuje z pojawienia się na Torwarze z góry zakładając, że nic się nie będzie działo.

Szansą byłoby zrobienie parę razy jakiejś mobilizacji na cały weekend (sobota-niedziela), wtedy może mentalność ludzi powoli by się zmieniała i Torwar wreszcie przestałby wyglądać w niedzielę tak jak wygląda.

Ł: Czy współpraca z Nieznanymi Sprawcami jest stałym elementem Waszej działalności, czy może NS i UZL jest raczej „zamknięte” w swoich pomysłach?

UZL: Jeżeli chodzi o oprawianie to zarówno my jak i Oni jesteśmy zamknięci w swoich pomysłach, i działamy osobno.

Nie oznacza to jednak, że w momencie gdy NS potrzebują pomocy nie okażemy im jej. Wręcz przeciwnie, chętnie im pomagamy, a i tym samym rewanżują się nam oni, gdy czegoś nam potrzeba.

Ł: Głośnym ostatnio tematem jest kwestia legalizacji pirotechniki. W 10tym numerze „DL” przeprowadziłem sondaż na ten temat. Czy jako grupa jesteście za nią, czy raczej przeciwko?

UZL: Jest ryzyko – jest zabawa ;-). Nie wyobrażamy sobie by podczas odpalania pirotechniki stał obok kogoś z nas pan strażak z wiaderkiem by dogasić po nas race bądź inną pirotechnikę.

Tak więc jak to ładnie ująłeś – jesteśmy „raczej przeciwko” .

Ł: Czy macie jakieś zagraniczne inspiracje jeśli chodzi o sceny ultras? Który kraj jest Waszym zdaniem w tym temacie najciekawszy…

UZL: Chyba tak jak wszyscy ludzie, którzy zajmują się jakąś dziedziną podglądamy konkurencje, zarówno w Polsce jak i za granicą, ale szczerze mówiąc preferujemy swój, legijny, spontaniczny styl. Na nikim się nie wzorujemy…

Ł: Czy macie jakieś kontakty z warszawskimi Autonomicznymi Nacjonalistami? Jak z poglądami w Waszej grupie?

UZL: Tak, mamy kontakty z chłopakami z AN. Zawsze gdy potrzebują naszej pomocy, staramy się im pomóc np. malując graffiti „Kosovo jest serbskie” (przed manifestacją 16 lutego).

Jeżeli chodzi o nasze poglądy to są one oczywiście prawicowe. Sami także od czasu do czasu prowadzimy różne akcje antyrządowe (głównie prowadzone one były przed wyborami) – plakaty, transparenty itp.

Ł: Właśnie jesteśmy po zawarciu porozumienia na linii klub – kibice. Uważacie, że ta runda będzie dzięki temu należała do nas :-)?

UZL: Zdecydowanie tak być musi! Zarówno kibicowsko jak i piłkarsko… Razem możemy stworzyć taką Legię, której nikt nie zatrzyma.

Tutaj jednak chcielibyśmy przypomnieć wszystkim, że sekcyjny sezon się jeszcze nie zakończył i nie możemy zapomnieć o naszych koszykarzach, którzy dalej będą walczyli o awans do 1 ligi. A w momencie zamykania numeru „DL” hokeiści mają szansę na Play Off (od red. – dzisiaj już wiemy, że Legia weszła do PO)!

Ł: Ok. Ostatnie słowo należy do Was. Dzięki za wywiad. Powodzenia i pozdrawiam.

UZL: Chcielibyśmy pozdrowić wszystkich sympatyków naszej działalności oraz przede wszystkim chłopaków z Ultras Zagłębie. Z fartem! Pozdrawiamy.

rozmawiał: Ł. (luty 2013, wywiad ukazał się w 10 numerze zina „Droga Legionisty”).