11.03.11 RECENZJE: „Dawnych wspomnień czar – Arka Gdynia” (2010).

„Arka Gdynia – Dawnych wspomnień czar” to stosunkowo nowa (2010) pozycja na rynku książek kibicowskich, dostępna do kupienia w sieci (księgarnia unibook.com). Książka ma tylko 142 strony w czerni i bieli. Okładka miękka, kolorowa. Kosztuje aż 62 zł, co jest ceną z kosmosu…No, ale trudno – wielkiego wyboru w tego typu lekturze nie ma. Nie jestem -delikatnie mówiąc- zwolennikiem Arki, ale fakt, iż trzeba się zapoznać z owym wydawnictwem to chyba oczywistość w „fachu” jakim jest prowadzenie zina z recenzjami. Przeczytałem. I nie zawiodłem się…mimo, że książka ma klimat niczym wyselekcjonowane wypowiedzi z forum dyskusyjnego – zebrane w kupę tworzą bardzo klimatyczną całość. A jak książka przeczytana, to trzeba dla Was zrecenzować :-). „By żyło się lepiej” – jak mawia gumowy Donek… fan Lechii zresztą :-).

Wypowiadają się kibice Arki oraz ich zgód znani w swojej ekipie, a także znani czytelnikom zinów z lat 90tych i kibicowskich for: 4skins, Szczur, Yankee, Paweł z Warszawy, Bartek, Kenzo, Cygan, Lord of north, Mucha, Slavko88, Asar, Mlch, Krystian, kibic z Tczewa, Miki, Fiera, Zduno, Megafon, Wierny, Róża, Krostech, Krupski, ChrisdeNe, Barca, ŚP Que, Zagór, Veteran, Mawff, Malboro, Leonidas…uff. Wypowiadają się oni chaotycznie, na przemian. Są zamieszczone wspomnienia z poszczególnych wyjazdów, imprez, zadym…A także kalendarium gdyńskiej Arki przepisane z zinów. Różne relacje różnych osób, klimat przemocy i alkoholu :-). Nie ma miejsca na nudę. Mecze Arki, zgodowiczów, a także hity z kadry. Wśród tych opisów charakterystyka ekipy MZKS od różnej strony. Od lat 70tych do okolic roku 2000.       

Wiadomo, że na bank nie wszystko jest tam w 100% prawdą, bo w kibicowskich awanturach każda strona ma swoją własną prawdę i wersję historii. Dlatego nie będę tu rozstrzygał, co słyszałem, iż miało miejsce, a co wyglądało według drugiej strony nieco inaczej…Tym bardziej, że opisywane czasy to nie moje czasy, a wspominający Arkowcy to kibice starszej daty. Podchodzę do tego na miękko i jak do po prostu interesującej lektury…

Mimo, iż książka jest tylko zbiorem zinowych opisów i chaotycznych wspomnień – była jedną z najlepszych książek z klimatu jakie czytałem. Ciekawe opisy, przygody, awantura za awanturą, opisana specyfika lat 70tych (!), 80tych i głównie 90tych, a także początku nowego wieku. Pasy, brechy, latające kosze, zaciągane hamulce, ale i dyskoteki, alkohol oraz panny (w tym oszukiwana żona :-). Ganianki po murawach, krzakach, dworcach i knajpach. Znajdziemy też info o sztamach Arki – tych starszych i nowszych, a także kulisy zrywania i zawierania niektórych sojuszy. Nie tylko tych bardziej znanych jak Górnik Zabrze (kiedyś) bądź Lech, ale znajdziemy także ciekawostki z wizyty Marsylskich brudasów. Są też komentarze do pewnych wątków historii jak na przykład stadion przy Ejsmonda, a dzisiejsze miejsce rozgrywania spotkań przez MZKS.

Zainteresowało mnie to, iż jeden z Arkowców określił się fanem ST. Pauli – no spoko, czarna owca wszędzie się znajdzie. Tylko tak sobie przypominam pewien turniej (w Niemczech?) gdzie MZKS dopingował na jednej hali z brudami wymachującymi flagą z „Che”. Przypadek? To już wiedzą sami zainteresowani…

Fajny klimat książki, chuligański – oddaje to co już minęło i nie wróci w takiej samej postaci (chociaż dla chcącego nic trudnego…na Wyspach się potrafią lać na ulicy to w Polsce tym bardziej można, zresztą jeśli byliście np. na 11.11.2010 w Stolicy to wiecie, że czasami pieski się przeliczą, a monitoring nie wszędzie dotrze…). Opisane wiele wydarzeń, które przeszły do historii polskiego ruchu kibicowskiego. Same fakty – zero fikcji. A jak wiadomo – przed Grabiszyńską i w erze R. (a także grupy krzyczącej „Młodzi Chuligani – zawsze z wami”), Arka była w polskiej czołówce i wymiatała na tych III ligowych pastwiskach oraz w miastach i miasteczkach. Teraz mogą sobie powspominać, czego efektem jest projekt Cygana.

Polecam lekturę wszystkim – bez względu na barwy klubowe. Wiadomo, że część osób nie będzie zadowolona (głównie Bałtyk, ale i inni…), ale do tego typu książek trzeba mieć po prostu dystans.  

Ł.