29.06.11 RECENZJE: „Kibol” (film dokumentalny, Polska, 2011).

29 czerwca wraz z tygodnikiem „Gazeta Polska” ukazał się film dokumentalny „Kibol”. Oczywiście jak tysiące innych kibiców w całym kraju – rano poleciałem kupić tą kosztującą (tym razem) 6,90 zł gazetę. Wcześniej w Warszawie odbył się pokaz przedpremierowy. Trwający 41 minut film jest umieszczony w miękkiej okładce acz na tyle ładnej, że może bez problemu zdobić półkę z filmami. I być uruchamiany gdy przyjdzie do Ciebie kobieta spoza klimatu, ciocia, mama czy chrześniak, którzy niestety oglądają TVN i czytają „Gazetę Wyborczą”. Będzie to być może odtrutka na ich zmanipulowane postrzeganie rzeczywistości. Film wypadł według mnie perfekcyjnie!

Brzydzę się przekoloryzowaniem wizerunku kibica, bo wychodzi z tego „Bobo” – król pikników… Tu przekoloryzowania nie ma, jest wspominane o fanach mocniejszych wrażeń, są „niewygodne” sceny z zadym – od lat 90tych po kopnięcie kamerzystki na Finale PP. Jest to bardzo ważne i to różni nas właśnie od „Gazety Wyborczej” czy innego TVNu, że potrafimy być obiektywni. No, ale główna myśl filmu jest taka, że nie jesteśmy wrogiem publicznym numer jeden. Bo nie jesteśmy. Prawdziwi kibice, a nawet prawdziwi chuligani – nie są zazwyczaj dla nikogo z zewnątrz zagrożeniem. Nie na miarę tego, co się wyprawia ostatnimi miesiące w Polsce.

Wypowiadają się kibice Legii, Jagi, Śląska, Wisły, a także adwokat, pies, dziennikarz (Piotr Lisiewicz, a jakże…) czy członek zarządu klubu z Białegostoku. Jest także wątek humorystyczny w postaci wypowiedzi Kononowicza, a także wątek tragiczny w postaci rozumowania Donalda Tuska. Wypowiedzi premiera są zestawiane z wypowiedziami fanatyków oraz psa, który w swoim śmiesznym dresie potwierdza, że Tusk nie mówi prawdy.

Pomiędzy wypowiedziami obserwujemy różne sceny będące odbiciem kibicowskiej aktywności. Patriotyczne oprawy, marsze, doping, kilka zadym, słynne happeningi z Łazienkowskiej czy protesty pod stadionami Lecha, Śląska i Jagi. Przygrywa nam od czasu do czasu kibolski hip hop, który powoduje, że mimo, iż dokument dodany jest do oficjalnej gazety – klimat jest swojski i prawdziwy. A i wypowiadające się twarze są dobrze kojarzone z trybun. Kibice opowiadają, że po prostu są pasjonatami, a przy tym patriotami – bez blasku fleszy dbającymi o groby bohaterów. Bo dopóki nie zrobił się szum, patriotycznie działano w ciszy – dla sprawy, a nie dla poklasku.

Warto dodać, że w samej gazecie także znajdziemy kilka notek przychylnych kibolom i niemałą dawkę antyrządowej szydery. Ja mam tylko nadzieję, że w czasach gdyby rządził PiS również dbano by –tak jak dziś kiedy występujemy przeciwko Tuskowi-, o nasze środowisko. I pamiętano, że wolność słowa polega przede wszystkim na możliwości wypowiedzenia niepoprawnego politycznie poglądu. Jako kochający pisać kibol nacjonalista rozumiem, że nie mogę namawiać do przemocy, nikogo wyzywać bez argumentów, ale chcę mieć prawo do swoich „kontrowersyjnych” (pewnie także dla PiSowców) poglądów. W nosie mając, że komuś się nie podobają, a synowie bogatych komunistów z TVNu nazywają je faszystowskimi. Podchodzę nieufnie do jakiegokolwiek przedstawiciela systemu. Jak będzie? Myślę, że tylko czas nam pokaże… Niczego nie sugeruje lecz przypominam, że myśleć trzeba ZAWSZE.

Film „Kibol” wyszedł wg mnie idealnie. Nie mam się do czego doczepić chociaż w imię obiektywizmu chciałem, a co :-). Dokument obowiązkowy dla kibiców i Waszych znajomych, rodzin, którzy sceptycznie podchodzą do naszego środowiska. Dżihad trwa… także w sposób oficjalny, nasz głos leży na półkach kiosków.

Ł.