30.01.11 „Zeitgeist Moving Forward” (2011).

W styczniu 2011 miała miejsce światowa premiera kolejnej części filmu z cyklu „Zeitgeist”. Kilka lat temu pierwsze video wypuszczone przez tych rewolucjonistów (nieco utopijnych, jak niemal wszyscy…) podbiło Internet. Ja wcześniej nie spotkałem się z próbą negacji zastanej rzeczywistości na taką skalę i w takiej jakości. Filmy z gatunku „Zeitgeist” próbują po swojemu wyjaśniać świat, obalać mity, a także snują tzw. teorie spiskowe (chociaż w najnowszej części tego nie ma). Mam wrażenie, że mieszają naprawdę ciekawe spostrzeżenia ze zbyt dalekim zagalopowaniem się by wywołać efekt szoku i chęć rewolucji będącej wizją 94letniego Amerykanina. W każdym razie cenię ich produkcje bardzo wysoko i podziwiam. Dlaczego tak jest, będę się starał wyjaśnić Wam w tym artykule. Być może pomoże Wam w wejściu do tego poziomu filozofii i (nie oszukujmy się) sztuki manipulacji jaką proponuje „Zeitgeist”. Wielkich odkryć nie dokonam, ale mam nadzieję, że ten wstęp do filmu pozwoli Wam uniknąć ewentualnego zbłądzenia w kilku kwestiach na lat kilka, jakie przydarzyło się m.in. redakcji tego zina dopóki nie skumała kilku kwestii.

Najpierw kilka zdań o tym czym jest ruch Zeitgeist. Został on stworzony pod koniec 2008 roku, istnieje jako „komunikacyjne oraz aktywistyczne ramię organizacji o nazwie Projekt Venus”. Podstawowym dążeniem tego ruchu jest „zapoczątkowanie przemiany w nowy, trwały projekt społeczny nazwany „Gospodarką zasobową””. Ten termin został stworzony przez Jacque Fresco ze wspomnianego Projektu Venus i odnosi się do „struktury ekonomicznej opartej jedynie na zarządzaniu surowcami i odpowiedniej edukacji”. Więcej o wymienionych ruchach i aktywistach znajdziecie na ich polskiej stronie: http://tzmpolska.org/index.php . Polecam zapoznać się przed projekcją filmów. Ci ludzie proponują nam nowe spojrzenie na świat i nowy pomysł by był on lepszy. Tak, wiem…wielu było takich – wcale nie chciałbym żyć w świecie zaprojektowanym przez Venus, ale nie zaszkodzi się zapoznać z filmami i wizjami…

Ruch Zeitgeist wypuszcza swoje produkcje filmowe, które za darmo trafiają do Internetu i zyskują sporą popularność. Nie wiem ile rzeczy wyjaśnianych w serii filmów jest prawdą, a ile fantazją autorów. Nie jestem na tyle wtajemniczony, nie jestem ekonomistą. We mnie każdy „Zeitgeist” wywołuje dreszcze z nieco innego powodu. Udowadnia bowiem, że zastaną rzeczywistość można interpretować na bardzo wiele sposobów i podać w niezłym i przekonywującym –opakowaniu- jako prawdę. Osoby podatne na wpływy, a już szczególnie te mniej wykształcone łykają filmy jak świeże bułeczki. Moim zdaniem „Zeitgeisty” mają sporą siłę oddziaływania i zmontowane są niemal perfekcyjnie…A, że niosą ze sobą konkretne argumenty – mają również moc i fascynują.

Negują wszelką religię, sugerują nam, iż jesteśmy sterowani przez różne grupy interesów, pokazują jak daleko zaszedł konsumpcjonizm i jak ogromna jest siła pieniądza we współczesnym świecie. Częstym motywem jest zbrodnicza działalność banków, „pieniądze jako dług”. Połączenie wyrwanych z kontekstu cytatów, czasami powtarzanych podobnie wyrwanych z kontekstu wypowiedzi, a także najbardziej druzgocących fragmentów omawianych wydarzeń. Do tego odpowiedni klimat, muzyka i atmosfera, która podpowiada nam stale, że oglądając ten film „doznajemy olśnienia” i „otwieramy oczy”. Jak to ktoś skomentował – grafiki niczym z „Matrixa”, animacje 3D, opowieści o tym jak jest źle i jak dobrze będzie gdy zaakceptujemy wizję rewolucji proponowaną przez ruch Zeitgeist. Tylko jak zacząć tą rewolucję? No właśnie…na to chyba nigdy nam nikt nie odpowie. I tu tkwi paradoks haseł o rewolucji.

Najnowsza część, „Zeitgeist Moving Forward” zaczyna się jak wszystkie od klimatycznego wstępu…I ta muzyka…i ta wypowiedź, polityczna filozofia wywołująca ciarki – trzeba im przyznać. Są mistrzami w robieniu klimatu filmów rewolucyjnych. Śledzę kanał Davida Duke, nacjonalisty – lecz mimo, iż treść jest mi znacznie bliższa niż posądzany o lewactwo bądź wręcz anarchię Zeitgeist to nie ma porównania do jakości montażu i niewidzialnych fal wbijających się w umysł oglądacza. Tym bardziej – jak wspomniałem – podatnego na wpływy i mało wykształconego. „Zeitgeist”, jeśli delikwent szuka swojej (bądź „swojej”) drogi może z nim robić co zechce. Pewnie więcej do powiedzenia autorom mieliby sami ekonomiści…A może nie i ruch ten mówi całkowitą prawdę o systemie monetarnym jaki znamy?

Początek „Zeitgeist Moving Forward” mimo, iż myślałem, że uda mi się podejść do niego na miękko – znowu wywołał ogromne wrażenie. Wyjaśnienie na przykładzie gry w Monopol bezsensu konsumpcjonizmu i zadanie pytania kiedy poczujesz się spełniony jeśli chodzi o materialne potrzeby wywołało we mnie ogromną chęć podzielenia się z Wami moimi odczuciami odnośnie tych mistrzów przekazu video i oddziaływania.

Bo z wieloma wnioskami aktywistów Projektu Venus po prostu nie sposób się nie zgodzić – z patologiczną władzą banknotu na czele. Kiedy zaś narzekają, że dzisiejszy konsumpcyjny świat niestety nie potrzebuje kultury to trochę gryzie się to z ich negacją religii, która jest przecież podstawowym fundamentem kultury na świecie. Czy kulturą mają być dziwne domy projektantów z Venus i zielone krzaczki? No też właśnie…Dlatego oglądając MYŚLMY – a „Zeitgeist” będzie filmem edukacyjnym nie zaś praniem mózgu, po którym zaczniecie napadać na ludzi pod Krzyżem. Ten silny przekaz ma dwie strony medalu.

W najnowszej części video-przesłania ruchu Zeitgeist sporo jest o biologii, o tzw. „genetycznych uwarunkowaniach” i jak to się ma do niedoskonałego Systemu. Bardzo ciekawe wypowiedzi na temat tego, że „choroby” są wymyślane i naciągane by zakryć nieudolność Systemu, a to właśnie w tym ostatnim powinno się szukać przyczyn złego samopoczucia i patologii takich jak uzależnienie. Przyznacie, że ciekawe i daje do myślenia. Zresztą tą pozytywną stroną „Zeitgeistów” jest mówienie o kwestiach podstawowych, ale z powodu naszego „uzależnienia” od powszechnego postrzegania otaczającej nas rzeczywistości –niezauważalnych- dla większości z nas. Podczas oglądania serii dokonuje się wielu ciekawych odkryć o panujących Systemach i naszej (mrówek) w nich roli. Obnażane są także absurdy demokracji (aczkolwiek bardziej w poprzednich częściach filmu). Jest to postępowe i chyba „new agowe” lecz momentami naprawdę mądre i ciekawe…

Najnowszy „Zeitgeist” zaczyna od biologii i próbuje tłumaczyć naukowo i logicznie, od czego i od jakich zachowań, patologii społecznych zależne są nasze zachowania, postawa życiowa, cechy charakteru, skłonności do różnego rodzaju zachowań. Jak zawsze spora dawka filozofii i światopoglądu, z którego najmniej będą chyba zadowoleni…prawicowi chrześcijanie. Lecz paradoksalnie ruch Zeitgeist, a raczej obnażane przez niego fakty mają duży związek z częścią idei pojawiających się we współczesnym nacjonalizmie (a więc także rewolucji, kontrrewolucji…). Ja wyciągam z tych filmów dużo do swoich poglądów i czuję, że w jakimś stopniu mnie to rozwija. No cóż, nikt nie mówił, że trzeba łykać wszystko…Trzeba podejść z głową i wyciągnąć to co najlepsze i przydatne. Jednocześnie pamiętając, że tłumaczenie wszystkiego nauką i totalny modernizm nie zawsze ciągną za sobą postęp i pozytywne zjawiska w społeczeństwach, o czym słusznie przypominają często publicyści prawicowi, konserwatywni, a także nacjonalistyczni.

Kolejnym motywem w najnowszym „Zeitgeiście” jest znany już motyw gospodarki, ekonomii. Paradoksy płynące z obecnego Systemu są oczywiste tylko pytanie czy po rewolucji jaka jest proponowana byłoby lepiej? Pewnie pod jednym względem tak, ale pod drugim nie. Jak przygotować ludzi do takiego przeskoku…Czy ogarnięto by panikę i strach? Śmiem wątpić. Dlatego we wstępie piszę o utopii i sceptycznie podchodzę do Projektu Venus, który zniszczyłby wiele rzeczy, które kochamy – z narodami na czele.

Polecam Wam wszystkie części „Zeitgeista”, także nową, ale pod kilkoma warunkami. Jeśli jesteście silni i świadomi politycznie. Inaczej naprawdę łatwo jest zbłądzić…Teraz mniej więcej ogarniam, ale kiedy oglądałem lata temu pierwsze filmy tych ludzi jako jeszcze polityczny żółtodziób – zabłądziłem w kilku kwestiach (m.in. religijnej) na lata! „Zeitgeist” może naprawdę namącić w głowie i odwrócić postrzeganie kilku kwestii do góry nogami, jeśli jesteście skłonni do filozofowania nad zastaną rzeczywistością i wchodzicie w tego typu labirynty myślowe, co ja jako pismak rzecz jasna czynię. Tak czy siak – styczniowa, najnowsza część serii znów dostarcza wielu wrażeń, ciarek i materiału do myślenia. Mistrzowie takich produkcji! Niekoniecznie mistrzowie polityki i wizjonerzy… Pytań jest zbyt wiele.

Zróbcie sobie dużo przystawek i trzymajcie się mocno fotela. Wskazana dobra kondycja umysłowa, brak zmęczenia i odpowiedni klimat oraz nastawienie gdyż film trwa 2 godziny i 40 minut. Na „Zeitgeist Moving Forward” trzeba mieć po prostu dzień i podstawową wiedzę.

Ł.

Zeitgeist: Moving Forward Trailer (Styczeń 2011) – Napisy polskie

Zobacz próbkę jak potrafią tworzyć klimat i dawać przekaz: