6.02.11 RECENZJE: „Rozmowy z Katem” (książka, K. Moczarski).

Chciałbym co nieco napisać Wam o pewnej znanej książce i przy okazji o kilku sprawach. Ale, może powoli, od początku o „Rozmowach z Katem”…Głównym motywem książki są więzienne zwierzenia Jurgena Stroopa, SS- mana. W jednej celi siedział z nim Polak, do tego AK-owiec, którego zamknęli razem z Niemcem komuniści. Pomyślicie – z jakiej paki? Stalin uznał bowiem za właściwe, by ludzi, którzy w szeregach AK walczyli z hitlerowskimi Niemcami traktować jako…sojuszników nazizmu. Propaganda czerwonych nazywała polskich patriotów pachołkami Gestapo, co jest oczywistym absurdem. Oskarżano ich o współpracę z wrogiem i…zdradę narodu polskiego. Na podstawie sfabrykowanych oskarżeń skazywani byli na śmierć lub długoletnie więzienie (jak pisze Andrzej Szczypiorski o bohaterze książki, Kazimierzu Moczarskim). W celi siedział jeszcze jeden więzień – Schielke, niższej rangi policjant niemiecki siłą zaciągnięty do SS. Po opuszczeniu więzienia Moczarski napisał właśnie „Rozmowy z Katem”. Polak, AK-owiec spędził z Niemcem SS-manem długie miesiące (225 dni) w celi. Mimo, że Moczarski rzecz jasna nie lubił Stoopa to prowadzili oni rozmowy dotyczące samej osoby nazisty, jego życia, poglądów i wszystkiego innego. Taka specyfika wspólnego siedzenia w celi – Moczarski postanowił wykorzystać sytuację i poznać charakter tytułowego kata. O tym jest ta książka. To zapiski zwierzeń nazisty.

 

Pod wątpliwość jest poddawane to, że Moczarski był w stanie spamiętać z taką dokładnością tyle faktów i dialogów ze Stroopem. Jest to wyjaśnione we wstępie, jest to pewnego rodzaju zagadka niemożliwa do rozwiązania. Pytanie brzmi – ile w tym stuprocentowej prawdy, a ile „zakoloryzowania”. Tego nigdy się nie dowiemy, pewne jest to, że takie coś miało naprawdę miejsce i wiele rzeczy udowodniono, wiele faktów zgadzało się kiedy je sprawdzono. Moczarski twierdzi, że był podczas słuchania Stroopa w specyficznej koncentracji. Nie będę tego dociekał (bo niby jak?), nie będę także pisał Wam streszczenia. Powiem jedno – książka robi duże wrażenie (przynajmniej na mnie). Można poznać charakter, życie i podejście do wielu spraw generała SS. Nie polecam tego jako jedyne źródło wiedzy o żołnierzach SS, ale jako jedno z wielu na pewno tak! 

No dobra, co w związku z tym? Jak wspomniałem nie będę pisał streszczenia (pewnie możecie je znaleźć w necie) czy typowej recenzji samej książki. Chciałbym się odnieść do kilku wybranych wątków i cytatów.    

KONKRETNA WIZJA

Stroop nie żałuje swojego bycia w SS, nie przekonuje go to, o co pyta go w celi Moczarski. „Czy dobrze się stało, że pan był wierny ludziom, którzy doprowadzili wasz kraj do takiej klęski?” (chodzi o przegraną wojnę przez Niemcy). Stroop się oburzył i wymieniał przyczyny klęski. Przedtem rzekł: : „(…) Wierność, wierność, wierność – oto cecha prawdziwego człowieka. Meine Ehre heisst Treue (po polsku – moim honorem jest wierność), napis wygrawerowany na honorowym sztylecie i honorowej szpadzie SS ma najszlachetniejszą ludzką i obywatelską treść (…).”  Podobne cytaty przewijają się przez całą książkę. Na przykład: „(…) Gdy spytał Olafa (Heinrich Himmler dzieciaka Stroopa na kolacji u tego drugiego – red.): jaki jest najcenniejszy walor Niemca III Rzeszy, ten bez namysłu wyrecytował: „Meine Ehre heisst True!”(…). Potem rzekł (Himmler – red): „Tak. Wierność, wierność, wierność aż do śmierci cechuje braci z Czarnego Korpusu oraz naszych synów (…).”  

Daje się jednak zauważyć (w czym zresztą pomaga nam autor) luki we wiedzy historycznej Stroopa, Moczarski twierdzi, że nie ma on o niej bladego pojęcia. Jest on ślepo wierny swojemu wodzowi i nie dopuszcza raczej do siebie argumentów przeciwnej strony, zazwyczaj nerwowo reagując. Jak twierdzi autor, Stroop jest przesiąknięty nazistowską propagandą, na zadane pytania często odpowiada wyuczonymi sloganami. Ma to swoje złe i dobre (jeśli pamiętamy, że mówimy o żołnierzu) strony.      

Dużo mówi Jurgen Stroop o tym, że (tu jeden z cytatów) „(…) Na nas, żołnierzach armii niemieckiej, zawodowych i rezerwistach, spoczywała odpowiedzialność za losy narodu. Reprezentowaliśmy honor germański(…)” . Wiadomo, że za tymi hasłami szła także konkretna wizja Europy.  

Tu widzę (zapewne dla niektórych z Was – niestety) przewagę walki o konkretny cel, o pewną określoną już wizję państwa niż „o wolność”. „O wolność” kraju walczyło już wielu Wielkich Patriotów i szczera chwała im za to, ale zobaczmy co im przyszło z „wolności” którą wywalczyli…To patrioci i Ci, którzy walczyli za kraj powinni mieć „coś” do powiedzenia w państwie, bo ich bohaterski trud hańbią obecni politycy, którzy z walką np.: o Polskość mają niewiele wspólnego. Bohaterzy walczyli o wolność, a hołota typu PO wykorzystuje to do swoich celów. Dlatego uważam, że obecnie walczyć o Polskość należy nie tylko dla Polski, ale i dla swojej jasno określonej opcji światopoglądowej i dla gotowych zasad, które chce się wprowadzić w życie. Walka po to by hieny doprowadzały kraj do ruiny to smutny „koniec” bohaterskiej walki Polaków. Wiadomo, że nie mieli oni wpływu, znajdowali się pod naciskiem Niemców z jednej i Ruskich z drugiej, walczyli tylko dla Polskości. Chodzi jednak o ewentualny następny zryw, który mam nadzieję kiedyś nastąpi. Myślę, że historia nauczyła nas, że „walka o wolność i demokrację” to pojęcie bardzo ogólne, za ową demokracją czyha wiele niebezpiecznych dla kraju posunięć „na górze”. Nie zrozumcie mnie źle – chwała bohaterom walczącym po prostu za Polskę, celem mojego ataku nie są Oni, ale ci, którzy obecnie rządzą państwem, czy wysyłają polskich żołnierzy na nie nasze wojny. Kolejnym zrywem w historii musi być zryw narodowy, który przyniesie zwycięstwo wartości prawdziwie polskich (nie myślcie, że uważam to za proste, tak sobie uprawiam political fiction…).

W jednym z rozdziałów Stroop mówił o nas Polakach jako „dziwnych” ze względu na swoją tolerancję (tak, tolerancyjni jako Polacy byliśmy już bardzo dawno temu, tak na marginesie dlatego razem ze znajomym na szalu „Biała Legia” sprzed kilku dobrych lat użyliśmy hasła „Bo w kraju tolerancji zostajemy wierni idei”, może to kogoś zainteresuje). Walczymy kiedy ktoś nas atakuje, ale jeśli mamy spokój to i jest spokojnie. Dbamy o swobodę osobistą i dobra materialne, a jeśli już je mamy, mało co nas interesuje. Piszę oczywiście ogólnie i na podstawie swoich obserwacji, nie musicie się z tym zgadzać i nie musi to Was dotyczyć. Po 10 kwietnia, kiedy zaczęło byc gorąco – znów widzieliśmy Polaków na ulicach!   

Czemu jednak piszę to w notce o „Rozmowach z Katem”? Bo w III Rzeszy podobała mi się wiara i walka części żołnierzy (to tak asekuracyjnie, bo część zawsze ma cele, ale…swoje prywatne) o konkretny cel. „Bo dzisiaj nasze są Niemcy, a jutro cały świat” – brzmiały słowa z hymnu narodowego „Deutschland uber alles”. Oni mieli swoją konkretną wizję, którą uważam za chorą (potem napiszę dlaczego), ale ich poglądy i wiara w nie robią wrażenie. Generał SS w „Rozmowach z katem” opowiadał Moczarskiemu o dwóch Rosjankach, które porwali i przydzielili do sprzątania im kwater. Schielke spytał Stroopa czy uprawiali z nimi seks. Oto odpowiedź: „Pan wie, Herr Schielke, że żaden oficer SS i SS-man nie zhańbiłby się stosunkiem płciowym ze Słowianką. O tym nie ma mowy.” – jest to kolejny przykład na to, że oni nie byli wyznawcami „Białej Rasy”, a hmm „germańskimi patriotami”, „germańskimi nacjonalistami”.

Dlatego naśladowanie ideologii Adolfa Hitlera (nie mówię o współczesnym NS) w dzisiejszych czasach przez osoby pochodzenia Słowiańskiego pozbawione jest sensu i logiki, co innego podziw dla charakteru i oddania SS. To dwie inne sprawy i chciałbym na to zwrócić uwagę.

Kolejny przykład w tej wypowiedzi Stroopa: „Mieliśmy do spełnienia ważne zadania po zwycięstwie nad zdegenerowaną częścią świata. My, Sztafeta Ochronna Niemieckiej Rzeszy, zorganizowana w milionową instytucję policyjno- wojskową, powinniśmy czuwać, aby władza Rzeszy w poszczególnych rejonach Europy, nie doznała uszczerbku. Tylko taka formacja, wieczyście wierna Fuhrerowi, narodowi niemieckiemu i rasie nordyckiej, mogła w przyszłości zagwarantować zniweczenie każdego buntu, wywołanego przez elementy anarchistyczne, prożydowskie i proazjatyckie (…).”  No właśnie – czemu Europa ma być wierna narodowi niemieckiemu, ja jako słowianin nie czuje się ani trochę gorszy, a przypominam, że także byliśmy na „rozkładzie jazdy”. Jestem u siebie, Niemiec jest u siebie i powinniśmy się szanować – jeśli ktoś mówi o sobie jako o kontynuatorze dzieła Hitlera to ja go nie rozumiem…Biała Europa tak – „germańska wyższość” Adolfa Hitlera nie!  

ZNISZCZYĆ ZA POMOCĄ…ALKOHOLU

Chciałbym zaznaczyć, że autor „Rozmów z Katem”, AK- owiec Kazimierz Moczarski (któremu można by poświęcić naprawdę sporo miejsca) kilka lat po wyjściu z wiezienia, w 1965 był zastępcą naczelnego redaktora pisma o uzależnieniu alkoholowym („Walka z Alkoholizmem”, w 1966 zmienia nazwę na „Problemy alkoholizmu”). Jak przeczytałem o tym fakcie to od razu przypomniał mi się pomysł Niemców jaki zdradził Stroop gdzieś „w środku książki”.

Otóż powstał plan Stroopa (zaakceptowany przez Himmlera) polegający na…rozpiciu narodu ukraińskiego (i innych narodów ZSRR) oraz zdegenerowaniu w ciągu dwóch, trzech pokoleń. Takie same zamiary ponoć miał Hitler i SS wobec Polaków. Zaczęto je realizować (według „Rozmów z Katem”) w 1939 roku, od początku okupacji. Nie wiem jak to się dokładnie przedstawiało, może Wy macie jakieś materiały na ten temat. Chcieli wykończyć ludzi alkoholem! Bardzo interesujące. Sam Stroop pił tylko okazyjnie i „z klasą”, podobnie sądzili jeszcze wyżsi rangą – nie chce mi się szukać w 400 stronicowej książce dokładnego cytatu (poprzednie zapisywałem na bieżąco), ale któryś z ważnych w Rzeszy ludzi mówił, że nie można mieszać wojny z alkoholem. Wiadomo, że było inaczej i sporo oszołomów chlało, ale ludzi z „klasą” (jak sam Stroop) nie brakowało, wiedzieli, że chlanie to zło.

Widzę też związek tego planu o rozpiciu narodów z późniejszą działalnością wydawniczą Moczarskiego. Naród nie może pogrążać się w używkach, wpadać w alkoholizm (współcześnie także w narkomanię), bo to go ogłupia i osłabia. Jak widzimy – różni ludzie tego w przeszłości chcieli, jestem zdania, że teraz także chcą, ale już może niekoniecznie Niemcy i może nawet bardziej! Ludzie wysoko postawieni mają takie plany, że nam się w pałach nie mieści i warto mieć tego świadomość (oczywiście nie popadając w chore manie prześladowcze). My małe mrówki jesteśmy czasami częścią sporych planów. Działanie III Rzeszy nie raz to pokazało: przykład z góry czy też wiadome podpalenie dokonane przez ludzi Hitlera. Dzisiejsi politycy są po prostu bardziej ostrożni – nie wierzę, że się całkowicie zmienili!   

FILMOWY KICZ…

Według opowieści Moczarskiego Jurgen Stroop był mało inteligentny. Wierzę mu w 100%, obserwując bowiem literaturę i filmy dotyczące tzw. holocaustu itp. zauważam, że mało kto kwapi się by pokazać „inteligentnego i wiedzącego o co walczy nazistę”. Kazimierz Moczarski pokazał, że tacy istnieli, pewnie nieświadomie, ale nabrałem większego szacunku do tej książki jak przeczytałem pewien jej fragment (niestety nie zanotowałem od razu, a teraz szukać cytatu to jak szukać igły w stogu siana). Moczarski przepisał do swego dzieła dokument, opinię o Stroopie jakiegoś wysokiego rangą nazisty. Owy narodowy- socjalista pisał o Stroopie, że to typowy żołnierz, dobry w rządzeniu i wykonywaniu rozkazów (często zabijania), ale jego wartość jako ideologa czy polityka jest żadna (mniej więcej). Udowodniło to, iż ludzie w NSDAP jednak myśleli, co było jasne, ale Moczarski nie bał się tego przedstawić, podkreślając opinię o Stroopie. Hehe absurdalne to, ale takie już mamy media i reżyserów, że boją się pokazać nazistę, który wie o co walczy i nie jest to powtarzany slogan. Slogany powtarzał właśnie Stoop, a inni zdawali sobie sprawę, że pod względem ideologicznym i politycznym jest cienki. Świadczy to o tym, że oni wiedzieli co to slogany, wyuczenie, a co za tym idzie – sami rozumieli ideologię. Mam nadzieję, że zostałem dobrze zrozumiany. Dlaczego taki z pozoru nieistotny kawałeczek książki mnie zainteresował?

Szlak mnie bowiem trafia jak oglądam i czytam niektóre „klasyki”. Autorzy pokazują SS itp. jako idiotów, bezmózgich agresorów i po prostu debilizm w czystej postaci. Przykłady? Proszę – bardzo głośny – „Lista Schindlera”, kultowy film na temat zabijania żydów przez Niemców. Jakiś alkoholik strzelający do ludzi z balkonu, masa pijaków, sprzedawczyków, zdrajców i debilów nie rozumiejących idei NSDAP. Pewnie, że tacy byli i to nie mało (zresztą sam Adolf Hitler w „Mein Kampf” pisał, że nie wszyscy żołnierze muszą rozumieć o, co walczą, ważne by byli posłuszni – też nie pamiętam dokładnie cytatu). Postać strzelającego z tarasu do żydów pokazana tak tragicznie, że sam chętnie bym go zastrzelił – za samą głupotę. Taki głośny film, tyle nagród, a ja mam takie zdanie – film chujowy (no prócz mistrzowskich scen, ale to inna bajka, nie o to chodzi) jak i inne na ten temat bo autorzy BOJĄ SIĘ konfrontacji z poglądami narodowo- socjalistycznych Niemiec. Boją się pokazać obok okrucieństwa (bo to było!) idei, wiedzą bowiem, że może się komuś spodobać i w sprawie żydów ktoś przyzna rację nazistą! Ten strach jest żałosny, ale przyjrzyjcie się znanym filmom – on w nich jawnie występuje i obok aktorów gra główną rolę. Niech pokażą konfrontację idei nazistów, jakiegoś fanatyka, który wie o co walczy z ideą żyda, który cierpi przez te idee. PRZEZ IDEE A NIE PRZEZ ALKOHOL, GŁUPOTĘ I PIENIĄDZ. Wtedy będzie w pełni obiektywny film.

Żeby było jasne – uważam, że w żadnym środowisku nie ma samych ciemnot. Lewak też myśli, jego poglądy są dla mnie niepoważne, ale on myśli i w nie wierzy. Obok niego będzie stał lewak/ ćpun, który wierzy tylko w lufę trawy i nic więcej, ale nie czyni to wszystkich lewaków takimi samymi choć stoją w jednym rzędzie. Często wrzuca się do jednego wora, Moczarski nie pokazuje na siłę w swojej książce, że każdy z SS jest taki jak Stroop. Taką „Listę Schindlera” odbieram jako mającą to pokazać, nie zgadzam się z tym – czy to nazista, lewak, kibic czy ksiądz. Idea może być pojebana, ale dana osoba może ją rozumieć i w nią wierzyć, niekoniecznie będąc nie potrafiącym złożyć zdania debilem, czy sprzedajną dziwką. Dlatego wróg jest niebezpieczny bo nie jest głupi! Warto o tym pamiętać.

Ł.