13.02.11 Co porwało skinheadów i kibiców w „Mechanicznej Pomarańczy”?

„Mechaniczna pomarańcza” to kultowy w pewnych kręgach film oparty na powieści Anthony”ego Burgessa. Inspiracje „Clockworkiem” (fakt faktem coraz rzadsze…) widać wśród niektórych kibiców (m.in. Juventus Turyn, z Polski kiedyś Pogoń Leżajsk…) oraz skinhead’s (zazwyczaj Oi!, ale także nacjonalistów i lewaków). Ten film z Malcolmem McDowellem, Patrickiem Magee, Michaelem Batesem, Warrenem Clarke, Johnem Clive, Adrienne Corri, czy Carlem Dueringiem opowiada o czteroosobowej paczce czegoś na wzór ekipy wandali. Ich rozrywka polega zazwyczaj nie na równych walkach z podobnymi sobie lecz na brutalnych napadach na dużo słabszych –obywateli-. Gwałcą i psują co tylko mogą…W końcu musiało się to skończyć tragicznie – lider paczki, doskonale znany z bycia ikoną „Mechanicznej Pomarańczy” Alex – zabija kobietę i trafia do więzienia na 14 lat. W więzieniu dostaje propozycje nie do odrzucenia – ma możliwość wyjścia na wolność, po poddaniu się nowoczesnej terapii, która trwa tylko 2 tygodnie (w gatunku filmu prócz dramatu wymienia się także S-F…). Co mogło porwać kiboli i łysych w tym filmie? Zapraszam na garść refleksji.

Należy pamiętać, że „Mechaniczna Pomarańcza” to film z lat 70tych (a dokładniej z 1971 roku, wyprodukowany przez Wyspiarzy oraz USA). Dlatego dzisiaj morał tego dramatu może wydawać się powszechny, banalny, a nawet nieco nużący. Ot – typowe przesłanie „karta się jeszcze może odwrócić”. Dlatego film może być atrakcyjny i inspirujący dla kibiców czy skinheadów w zasadzie tylko przez pierwszą godzinę… Mimo, iż trwa aż 136 minut.

Przez większą połowę filmu oglądamy bowiem resocjalizację Alexa, zachodzące w nim zmiany, z którymi ekipy mocnych wrażeń „raczej” nie chciałyby się utożsamiać. Z twardziela, bezwzględnego bandyty – główny bohater staje się „przykładnym chrześcijaninem”…takim, którym chyba nikt nie jest – czyli autentycznie nadstawia drugi policzek, brzydzi się przemocą. Dosłownie liże oprawcy buty i ma blokadę przed seksem oraz uderzeniem frajera.

Reżyser i scenarzysta Stanley Kubrick udowadnia nam, że nie warto być złym gdyż to zło wraca do Ciebie…Stajesz się wtedy mały – tak jak Twoi wrogowie gdy ich bezwzględnie niszczyłeś…Ty się zmieniasz na lepsze, ale ich niekoniecznie musi to obchodzić i satysfakcjonować…Oni cały czas pamiętają co im zrobiłeś i pragną zemsty na takim Tobie jakiego pamiętają z czasów doznanej krzywdy. O tym opowiada nam „Clockwork Orange”. Czy jest tak w samym życiu? Momentami jak najbardziej…

Mimo wszystko film może nieść przesłanie także dla nas – dla tych, którzy nie mają zbytnio zamiaru się „resocjalizować”. Jakie? Otóż takie, że w bandyckim czy chuligańskim życiu należy postępować według zasad…Wtedy (być może) kumple nie odwrócą się od Ciebie, a Twoi wrogowie nie zmieszają Cię z błotem…tak jak Ty wcześniej bezlitośnie potraktowałeś ich. Oko za oko ząb za ząb, nie czyń drugiemu co Tobie nie miłe, po naszemu – lej po pysku, ale tylko tych co też się leją …A nie tych, którzy tego nie zrozumieją i dołożą wszelkich starań by Cię później zniszczyć. A w ekipie nie staraj się wywyższać, wodzować, zdobądź szacunek czymś innym… Szanuj swoich, szanuj też wroga…

Lubię ekipę „Mechanicznej Pomarańczy” z co najmniej jednego powodu…Ekipa Alexa nie pije alkoholu tylko mleko. Po naszemu – sportowcy :-). Warto zwrócić uwagę na muzykę. Wandale (celowo pomijam słowo chuligani, bo jednak gwałcenie kobiet i bicie starców nie pasuje mi do tego słowa!) słuchają dziewiątej symfonii Beethovena. Dzisiejszym fanom rapu i techno może to wydawać się mało chuligańskie :-). W filmie z 1971 roku było normalne, a dziś stwarza fantastyczny klimat filmu sprzed 40 (!) lat…Cytaty Alexa wzbogacone muzyką klasyczną i biciem, a także dobrą grą aktorską powodują, iż „Clockwork” to kultowy dramat…

I to mogło zafascynować piłkarskich chuliganów oraz ulicznych wojowników w postaci skinów. Bezwzględność (fakt faktem do pewnego momentu…) bandy Alexa, a także styl życia głównego bohatera zanim trafił do więzienia. Awantury, seks, szlajanie się z kumplami i wieczne wagary w szkole. Ulicznicy w postaci kiboli oraz wcześniejszej młodzieży żyjącej ruchem skinhead’s mogli się z tym utożsamiać i wyrażać swój bunt poprzez symbole z „Pomarańczy” rodem…Tak więc klasyczne grafiki z opisywanego filmu nie raz pojawiały się jako typowe dla naszych środowisk prowokacje…na trybunach, ubraniach, koncertach czy płytach. Jestem przekonany, że jeśli jeszcze nie znasz „Mechanicznej Pomarańczy” to koniecznie musisz zobaczyć ten klasyk. „(…) Naprzód, naprzód Durango 95, szybciej, szybciej – jedziemy po śmierć (…)”

Ł.

Horror Show (kibice Zagłębia Sosnowiec)– „Durango 95”:

Kultowa według mnie scena z filmu (fragment):