2.03.11 RECENZJE: „Czarny czwartek” (film fabularny, Polska, 2011).

W środę 2giego marca, dzień po święcie Żołnierzy Wyklętych wreszcie udałem się do kina na „Czarny czwartek”. Ustawiliśmy się z kumplem na dawkę historii ukazaną w filmie fabularnym, na kolejny bardzo ważny film dla Polaków, a nie na kaloryczny popcorn i kuszące „naczos” (czy jak to się tam pisze). Przed wyjściem z domu: głębokie wdechy – oby nie było tam gimnazjalnej wesołej wycieczki, której będzie trzeba przetrzepać tyłki ze względu na Dodowe zachowanie i Wojewódzkie komentarze (na szczęście czegoś takiego nie było)…Po chwili urojeń nadszedł czas na zderzenie się z najgłośniejszym ostatnio nad Wisłą tytułem. To wbrew pozorom nie jest łatwe zadanie gdyż trzeba zacisnąć pięści widząc kurwy z MO lejące rodaków…Tak było…są i żyją takie zera, które występują przeciwko swojemu narodowi w służbie Systemowi. Nie będę skupiał się na głównych aktorach, reżyserach itp. – tylko napiszę swoją recenzję, odczucia, wnioski.

Wbrew pozorom oglądanie takiego filmu to nie jest prosta błahostka…Trzeba być takim małym twardzielem by przejść przez to bez skoków adrenaliny i odruchów bezwarunkowych…No chyba, że ktoś ma w dupie Polskę bądź ojca rodem z ZOMO…, który opowiadał jak to „bandytów” w 1970 roku z kolegami lali… „Czarny czwartek” opowiada o tym jak (często pijana) władza PRLu uderzyła na naszych rodaków idących do pracy w Stoczni…Oddano strzały, na ulicach stały czołgi, a wieczni milicyjni frajerzy kierowali lufy w rodaków…Brak słów jakim frajerem trzeba być aby pójść do milicji czy prewencji…I zachowywać się w taki sposób jak ten ukazany na filmie…katować rodaków za poglądy i styl życia. Często za nic. A wiemy, że ciągle tak jest i durne uśmieszki nie zniknęły z milicyjnych pysków…Taki policjant nie jest człowiekiem, jest zerem…

„Czarny czwartek” jest smutny i do atmosfery przygnębiania nie jest nawet potrzebna muzyka, którą oceniam raczej kiepsko. No, ale nie o muzykę tu chodzi lecz o kolejną po „Katyniu”, filmie o Księdzu Popiełuszce – ekranizację ważnych dla naszego kraju wydarzeń. Wspomniane filmy mają dobre i złe strony, ale główny przekaz – jebać komunę – jest na tyle czytelny, że przyszłe pokolenia powinny go odpowiednio odebrać. Dlatego opisując wyżej wymienione filmy mniej wgłębiam się w obsadę, kto kręcił, jakiej stacji logo się wyświetla…Schodzi na drugi plan.

Co jest nie tak w „Czarnym czwartku”? A Jaruzelskiego gdzieś wjebało…co zauważa każdy, od Ziemkiewicza w TVP po podziemnych publicystów i zwykłych komentatorów z for internetowych. Ja też zauważam…Razi brak tej „osobistości”, a ciekawe czy gdyby idol prezy (tfuuuu) denta pojawił się jako prawdziwy on (czyli kawał chuja) to honorowy patronat nad filmem objąłby Bronek? Ma tupet…Ściskać się z katem, a potem takiemu filmowi patronować…kto mu pozwolił? Panujący „light” mnie zniechęca do wszystkiego…I wątek Komorowskiego & Jaruzelskiego obniża notę „Czarnemu czwartkowi”. Jeśli pokazujecie to dzieciakowi – wspomnijcie o Wojtusiu…

Mimo to – trzeba zobaczyć. Trzeba się przemęczyć…bo dobrze ukazane bestialstwo milicji nie należy do przyjemnych obrazków do popcornu. Dużo bicia naszych, dużo smutku, dużo płaczu i dużo spranych czerwonych beretów. Propaganda mediów oraz „zwykli urzędnicy”, którzy zamiast dołączyć się do walki przyczynili się do zła…Kręcone sceny przeplatają się z archiwalnymi nagraniami walk na ulicach Trójmiasta, co dodaje niesamowitego klimatu i jest to motyw na zdecydowany plus! Ma się wrażenie, że autorzy rozwijają poprzez swój film to czego nie udało się zachować na taśmach z lat 70tych…Myślę, że przekaz wyszedł im całkiem klarowny – PRL to było zło, milicja to było zło…O to chodzi…

Ciekawy jestem czy milionom widzów jacy niewątpliwie zobaczą film otworzą się trochę oczy na milicję/ prewencję…Może gdy zobaczą potem podczas powrotu z pracy czarnego skurwysyna z shotgunem, gazem, pałą – biegnącego na kibiców w Chorzowie (1.03.11 Ruch – Legia) i bijącego kobietę w głowę – poskładają pewne fakty. Oni się nigdy nie zmienią… 100% ACAB! Film obowiązkowy…dajmy im zarobić to może powstaną kolejne tego typu. Oby już z wątkiem Jaruzelskiego…

Ł.