8.04.11 RECENZJE: „Krzyż” (Film dokumentalny, Polska, 2011).

Kolejna recenzja pozasportowa. W okolicach pierwszej rocznicy katastrofy smoleńskiej postanowiłem obejrzeć kilka filmów poświeconych temu wydarzeniu, a także „wydarzeniom towarzyszącym”. Jednym z nich był „Krzyż” – o wydarzeniach na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Tu chodzi o coś więcej, te często wyszydzane wydarzenia przejdą do historii Polski. Być może jako początek pozytywnego (bo nie można bratać się z lewackim ścierwem), wyraźnego podziału, początek narodzenia nowej świadomości Polaków. Oby! Wiem, że politycy często wycierają sobie mordę mówieniem o katastrofie, a wiele osób miało dosyć tej tematyki w mediach, ale z drugiej strony nie można o tym zapominać i olewać wydarzeń z 10.04.2010 oraz późniejszych! Pamiętajmy: ukrywać trzeba tylko te małe kłamstwa, te wielkie wałki są robione w sposób bezczelny, taki, że znaczna część ludzi nawet nie bierze tej opcji pod uwagę. Czy tak było w tym przypadku? Kto wie… Środowisko „Gazety Polskiej” i przyjaciele – wzięło pod uwagę opcję zamachu, a owocem tego jest kilka wartościowych i niewątpliwie potrzebnych filmów dokumentalnych. W tym „Krzyż” (2011) – na temat sprzeczek w centrum Stolicy Polski. 

Dokument Ewy Stankiewicz (pomagał Pospieszalski) trwa grubo ponad 1,5 godziny i można go zobaczyć zazwyczaj w tzw. drugim obiegu, heh – jak za PRLu gazetki „Solidarności”. Czy mamy powtórkę z historii przełożoną na czasy teraźniejsze? Coś w tym stylu…Tyle, że władza ma i gorzej – bo jesteśmy bogatsi o doświadczenia, mamy Internet i inne swoje media – i lepiej, bo główne media należą jednak do niej i fałszywa propaganda dociera ciągle do milionów Polaków nałogowo oglądających TV. Codziennie i w sposób agresywny. Nasz naród nie lubi jednak niesprawiedliwości i zawsze dąży do wolności, a więc widząc co się dzieje – wkurwił się i pojawił na ulicach Warszawy.

Ludzie pod Krzyżem byli różni…Najczęściej prości Polacy, których pokazywano w TV jako oszołomów. Ewa Stankiewicz daje im się wypowiedzieć w swoim dokumencie. W efekcie możemy posłuchać wypowiedzi starszych i młodszych, uczestniczymy z bliska w sprzeczkach, słuchamy także przedstawicieli drugiej strony barykady. Możemy „przeżyć to jeszcze raz” i zobaczyć sceny z dni po katastrofie, a także z późniejszych manifestacji, a także „akcji” usunięcia słynnego Krzyża. Patriotyczne, antykomunistyczne okrzyki naszych rodaków, bezczelność tzw. służb porządkowych, sprane mózgi…nie, nie katolików lecz wyzywających ich od sekciarzy wynalazków. Dzieci popkultury i ludzi pokroju Palikota, Wojewódzkiego oraz reszty dewiantów promowanych przez stacje komercyjne.

Wiadomo, można wierzyć w Boga, bardziej lub mniej, nie wierzyć – ale jako patriota nie można stanąć po drugiej stronie barykady. Kto nie zauważa, że ludzie spod tego Krzyża byli naszymi ludźmi, wybaczcie, ale po prostu widocznie nie poświęca wystarczającej ilości czasu na analizowanie sytuacji w Polsce. Tu nie chodzi o samą wiarę, chociaż dla części pewnie też, chodzi o naszą tożsamość, opowiedzenie się po stronie tradycyjnej, prawicowej Polski. Po 10 kwietnia dokonał się chyba największy podział na „białe i czarne” jaki jest możliwy we współczesnym świecie.

Jednym z efektów, następstw tych wydarzeń jest wspólny 11 listopada 2010 w wykonaniu różnego odcienia nacjonalistów oraz prawicy. Pokazaliśmy na ulicy patriotyzm w wydaniu Polskim, zjednoczonym! I trzymam kciuki by żaden polityk PiSu tego nie spieprzył durnymi decyzjami politycznymi, które mogą ponownie dokonać podziału. Bo politycy są fałszywi i zmieniają się, jak patrzę na „narodowca Giertycha”, który dzisiaj na TVN 24 mówi, że trzyma kciuki za Platformę to mi się wiadomo co w kieszeni otwiera… A do czasu wierzyłem w ten LPR. W każdym razie TVN 24 (6.04.11) określa, pokazuje Jarka Kaczyńskiego jako „antysystemowca” i muszę przyznać, że postawa Kaczora czasami mi się naprawdę podoba. Lepsze to niż sztuczny „umiarkowany PR” przed przez niego przegranymi wyborami prezydenckimi… Iście według słupków sondażowych zostawmy sztucznemu Tuskowi. Wróćmy jednak do „Krzyża”.

No więc oglądamy etap za etapem wydarzenia jakie miały miejsce na Krakowskim Przedmieściu. Często będziemy się wkurzać, czasami również cieszyć – bo wypowiedzi i świadomość niektórych rodaków dodaje wiary w lepsze jutro i po prostu serce się cieszy, że są tacy ludzie. Po filmie rośnie poczucie więzi z prawymi Polakami, utrzymuje się nienawiść do Systemu oraz milicji. A więc jest pozytywnie – prawdziwie po prostu. Podczas dokumentu obserwujemy wszystkie etapy od postawienia Krzyża przez Polaków do marca 2011, kiedy Krzyża już nie ma lecz ludzie nadal spotykają się na Krakowskim Przedmieściu. Dużo uwagi poświeconej jest manifestacji przeciwko Krzyżowi, pokazani są degeneraci o twarzach typowych spłukiwanych w spłuczce szkolnego WC… Gdzieś jak widać wrócili wyładować swoją życiową frustrację i brak zaistnienia w czymś innym (sensownym) przez dotychczasowe życie. Patrzałem po tych ryjach i jak widać nie można olewać zwykłych zlewaczałych lapsów skupiając uwagę na lewactwo aspirujące do bycia bojówką (heh). Każdy lewak jest wrogiem Polskości – czy to laps o wyglądzie Mroczka czy… laps o wyglądzie wokalisty HC :-). Jeden, antypolski – chuj.

Bardzo polecam zapoznać się z filmem „Krzyż”. To zapis historii dziejącej się na naszych oczach. Kiedyś będzie bardzo ważnym filmem dla szukających tożsamości Polaków. 

Ł.  

Smoleńsk – pamiętamy! Anno Walentynowicz – pamiętamy! Precz z komuną…