28.05.11 Sokół i jego fani o recenzji płyty w „DL”. Nie bądź więźniem opinii…

Słowo nieadekwatnego wstępu :-). Ulica, godzina 23:00, idzie dwóch żuli – mocno opitych rzecz jasna. Nagle jeden potknął się o krawężnik. Gleba. Wąsaty Henryk wstał, napiął się chwiejąc na nogach i przejechał dłonią poprawiając tłuste włosy. Wytrzepał stare, za krótkie spodnie sprasowane na kant i z gestykulacją polityka, jak najbardziej poważnie wydarł się na całą ulicę plącząc język: „Kurrrrwa! Jutro każę wypieeerdolić te krawężniki!”. I wszystko jasne. Taki oto obraz ukazał mi się kiedyś na spacerze z byłą kobietą zamiast fiołków i ptaszków :-). Wiem, że często piszę Wam o pierdołach, ale kocham polską specyfikę. Jej zalety, ale i wady – czasem to taka wesoła patologia. Bo wiem, że ta patologia nie jest do końca winą moich rodaków. Nie prosiliśmy się o PRL, który opóźnił nas w rozwoju, ograniczył perspektywy oraz dzisiejszych polityków, którzy z tych czasów wyrośli i są równie nieudolni jak miniony System. Oczywiście – kto chce ten będzie na poziomie, ale „idealnie” to było tylko w planach Stalina i Hitlera. Nie udało im się (i dobrze). O polskiej ulicy, brudnej czystej prawdzie – opowiada (nadal świeża) płyta Sokoła i Marysi Starosty. Facebooków nie śledzę, ale na maila mojego e-zina doszło info, że ku zaskoczeniu – raper wrzucił na swoim profilu linka do mojej recenzji i nawet się do niej odniósł.  

Sokół pisze na profilu: „Droga Legionisty prezentuje bardzo zaskakującą recenzję naszej płyty i Pariasu w jednym tekście, jak wnioskuję po wstępie – autorstwa narodowca – który bardzo ciekawie analizuje nasz album. Od razu wyjaśnię – jestem lekko konserwatywnym liberałem, wielbicielem Słowian, patriotą, ale narodowcem nigdy nie byłem. Poglądowo jestem z centrum. Szanuję wszystkie poglądy o których da się rzeczowo dyskutować. Dodam tylko, że cieszy mnie, że chociaż z autorem tekstu mamy nieco inne podejście, to zwracamy uwagę na te same rzeczy. Od konsumpcjonizmu, przez obojętność aż po ograniczenie wolności kamerami na ulicach i ciągłą inwigilację. Dlatego jestem właśnie wolnościowcem. Rób co chcesz dopóki nie szkodzisz innym. Ale z drugiej strony są rzeczy, które obyczajowo delikatnie mi nie pasują, stąd też jestem lekko konserwatywny. Co ciekawe, mamy więcej wspólnego z autorem, bo ja też jaram się Darrenem Aronofskym i między innymi jego „Requiem dla snu”, „Czarnym łabędziem”, czy „Źródłem”. No i też uważam Republikę za jeden z najlepszych polskich zespołów.”

Nie dziwi mnie to, bo jak ktoś szuka egzystencjonalno- światopoglądowych rozkmin to czy jest liberałem, narodowcem czy lewakiem to najpewniej trafi do tych samych mistrzów. M.in. „Requiem” czy (coś z całkiem innej beczki, ale łączy ją z „Requiem” bądź… „Obojętnie” jedno – ciary) Republika… Ja też nie mam jakoś wyrzutów sumienia o recenzję tej płyty, bo dyskutować mogę również z każdym – prócz lewaka, szczerze mówiąc :-). Liberalizm jest nieco groźny, bo jak dajemy komuś wolność, całkowite prawo wyboru – to naturalną koleją rzeczy jest, że wynurzać się zaczną coraz to „ciekawsi” dewianci twierdząc, iż są normalni i mają prawo być takimi jakimi są… (mam zdjęcie gościa trzymającego transparent „zalegalizujmy zoofilię”, którego niósł na skandynawskiej „paradzie równości” – liberał). Także liberalizm ma różne twarze…jak wszystko. A więc wolę już trzymać się twardo jakiejś nieobiektywnej, nacjonalistycznej prawdy – że są ludzie normalni i zboki. Wiem, że to nie dla wszystkich do przyjęcia… Tak samo jak dla wszystkich nie do przyjęcia jest całkowita wolność jednostki :-). I tak w koło…       

Recenzja została też dość bogato skomentowana, a przynajmniej „DL” do takiej ilości komentarzy nie jest przyzwyczajona. Jeden z komentujących na profilu Sokoła i Marysi dziwi się, że ja narodowiec, a inspiruje się Grzesiukiem – szkoda, że nie przeczytał recenzji jego książek napisanych na „DL” bo by zrozumiał znacznie więcej… Inny by też zrozumiał po recenzji „5 lat kacetu” (Grzesiuka) jakie mam podejście do III Rzeszy… I przestał powielać stereotypy. Widzę jednak, że są tacy, którzy potrafili odrzucić je i docenić te skromne wypociny.   

Cóż, jestem lekko zaskoczony, że odniesiono się do mojej recenzji. I jak widać te wszystkie opinie o „wyżarciu”, „gwiazdowaniu” Sokoła można faktycznie o kant dupy potłuc, bo jakiś rozpieszczony gwiazdor raczej o jakimś tam e-zinie przeznaczonym dla „marginesu” nawet by nie wspomniał… A tu jak widać w odstawkę poszło to kim jestem, a liczyła się treść. Sympatycznie. Pozdrawiam i zapraszam na „DL”…        

Recenzja płyt z „DL”: LINK 

Profil projektu: LINK

Komentarze do recenzji „DL“: LINK

Ł.