24.07.11 RECENZJE: Firma – „Nasza broń to nasza pasja” (album rap, 2011).

„Na wstępie witam wszystkich, którzy teraz są z nami – robimy rap z zasadami ulicy, latami. Szacunkowi to ludzie bezgranicznie oddani – witam świry nowa płyta, 10 lat na fali” – to pierwszy wers rapowany na opisywanej pozycji. Kolejnymi wartymi poznania płytami hip hopowymi, które wyszły w 2011 roku są 3 krążki (łącznie 60 kawałków w tym skity koncertowe i pojedyncze remixy!) z albumu krakowskiej Firmy. Ciekawi goście (Dixon, Hemp Gru, Juras,  Rysiek czy też „nie ma takiego bitu do którego bym nie sieknął” Paluch :-), a przede wszystkim słynny już patriotyczny/ antysystemowy kawałek „Honor i Ojczyzna” napawały optymizmem przed odpaleniem „Nasza broń to nasza pasja” (swoją drogą, fajny tytuł). I nie zawiodłem się. Jest zarówno ulicznie (bo Firma to ciągle uliczny rap spod znaku JP), ale znajdziemy tu też tematy wychodzące poza typowo osiedlowe klimaty. Na pewno nie będę wracał do wszystkich kawałków, ale część z nich na dłużej zagości w play liście.

WYWIAD Z FIRMĄ, KTÓRY WARTO ZOBACZYĆ: obejrzyj filmik

Nie mogło być krążka Firmy bez takich kawałków jak „Kryminalny rap” czy też charakterystycznych zwrotek Popka. Zresztą trzecim utworem jest „Czy pamiętasz?” (…starą Firmę). Ale jeśli ktoś zarzuca, że to tylko hip hop dla „głupich dresów” (jak głosi stereotyp) to niech załączy nie tylko wspomniany „Honor i Ojczyzna”, ale i np. „Pismaki” (ze Slumsami) – gdzie chłopaki słusznie przejechali się po licznych przedstawicielach mojej kochanej specjalizacji dziennikarskiej. Mnie też jako pismaka irytuje pogoń za tanią sensacją, szybkość notek – byle były głośne i wzbudzające „poruszenie” wśród stada zombie… W takim klimacie dla dziennikarstwa osoby rzetelne mają mniejszą szansę na pracę czy przebicie się ze swoim (prawdziwym, opartym na życiowym doświadczeniu) stylem. Brudna branża, naprawdę…z którą raperzy konkretnie się rozliczyli. Z powodu bliskości tematu – jeden z moich faworytów z tego albumu, każda zwrotka na poziomie. Antysystemowe kawałki tworzy też niemal siedmiominutowa „Nowa siła” (tu jednak najsłabszy moim zdaniem występ gościnny – Doz prócz obcokrajowców, których rap mi się nie widzi).    

Zresztą… czemu ja rozróżniam kawałki osiedlowe od wątków pozaosiedlowych… W sumie to nic dziwnego, że krąży stereotyp o „rapie dla idiotów spod bloków” skoro wypowiadający takie bzdety nigdy nie mieli styczności z tego typu kwestiami, a rozterki dotyczące zasad dla nich nie istnieją (podobnie jak same zasady)… Wiadomo, że Firma nie jest zespołem na „Lato z radiem” czy zbiorem wesołych pieśni do biura dla pań księgowych… Jest to przekaz głównie dla złych dzieciaków, żyjących według ulicznych praw. Przeciwko upadkowi zasad, sprzedawaniu braci, przeciwko sprzedaniu się dla paru złotych czy haterom – napinaczom. O tym w większości jest CD1 składający się (podobnie jak CD2) z 18stu kawałków.

Drugi krążek albumu rozpoczyna „Głowa do góry”, a więc znany motyw motywujący. Później także jest bardziej optymistycznie, bo o „Dobrych dziewczynach”, który to kawałek ocenia różne typy płci pięknej. Warto dodać, że chwali on spokojne, tradycyjne Polki, a sprzeciwia się postępowym kurewkom („(…)ohajta się z murzynem gdy w Anglii znajdzie pracę (…)”). Jest też pro-rodzinny z podkreśleniem, że rodzinę tworzy tylko kobieta i mężczyzna. Drugi krążek mniej mi podpasował, bo zbyt wiele tam nutek imprezowych aczkolwiek dobry uliczny przekaz też się przewija.     

Wbrew stereotypowi (chociaż w tym wypadku nie bezpodstawnemu, o czym później) – nowa Firma to również sprzeciw wobec narkotyków i to nie tylko amfy czy heroiny… Przeklęty niemal przez haterów Popek rymuje „(…) nie daj sobie wmówić, że są dobre narkotyki (…)”. Kojarzyłem Firmę z niezbyt mądrym, starym tekstem: „weź tego jointa i zajeb macha” (heh), ale teraz chciałbym kojarzyć właśnie z tym rymem Popka… Aczkolwiek to, że dzieciakom dają przekaz tego typu nie przeszkadza im w kawałku „Jara-My” (z CD2), który z kolei opowiada o tym jak zajebiście jest palić. Kłuje w oczy i zapisuje go na minus. W ostatniej zwrotce chłopaki wyjaśniają, że są za legalizacją ponieważ wierzą, że ona także częściowo zakończy erę szpanu paleniem. Myślę, że statystyki z Holandii nie są tak wesołe… Także tutaj z Firmą się mijamy… Ale czas leci, ludzie się zmieniają – ogólnie muzyka Firmy dojrzała wraz z chłopakami. A, na ulicy jest jak jest i o tym rymują – temu nie da się zaprzeczyć. Też bym chciał by było lepiej, inaczej. Nadal można mieć mieszane uczucia co do niektórych (choćby wyżej wspomnianych) tekstów, ale co tam… trzeba szukać pozytywów.

Na płycie kilka razy przewija się tekst „nie jesteśmy kibicami” – widać, że dosyć mieli chłopaki pytań „Wisła czy Cracovia” :-). Zaznaczają też, że grają dla wszystkich ludzi zasad, niezależnie od miejsca zamieszkania. Drugi krążek zakończony niezłym „Nasze życie” z warszawskim mistrzem kickboxingu – Jurasem. Kto słyszał płytę Jurasa wie, że jego przekaz jest na najwyższym ulicznym poziomie, a swoją osobą daje przykład dla dzieciaków, ćwicząc ich na sali, a nie promując zielsko! Zresztą oglądałem niedawno wywiad z Firmą gdzie jakiś sportowiec mówił, iż chcą poprzez sport wyciągać dzieciaków z syfu. No i spoko. Tylko –wracając- po cholerę ta promocja melanżu w kilku kawałkach?   

Trzecia płyta albumu to zapis jubileuszowego koncertu w słynnym warszawskim Fonobarze. Impreza odbyła się w związku z 10cio leciem istnienia składu! Dobra jakość koncertowego mp3, kolejny materiał (po Moleście) z tego klubu, który chętnie przesłuchałem. Na żywo usłyszymy kilka klasyków składu w tym „(…) życie jest czasem jak kat dlatego nie jeden dobry chłopak wygląda zza krat (…)”. Jak można mieć kibicu do tego typu tekstów pretensje skoro sami śpiewamy w tym tonie na meczach? Jeśli nie odpowiada po prostu tego typu rap, można go przecież nie słuchać.    

Krótko podsumowując. Też wolę filozofujący rap Sokoła czy też oparty na życiowej zmianie przekaz Włodiego, ale Firma to Firma i nie powinno się raczej przykładać do niej miarek typu: gorsze od Eldo bądź Projektu Parias. Firma to po prostu inny styl rapu, bardziej prosty – co nie zawsze znaczy gorszy. Jeśli ktoś szuka tam filozofii to nie ma po co odpalać albumu. To raczej surowy przekaz o zasadach, jebaniu policji i tego typu kwestiach. Polecam sprawdzić, do kilku kawałków powinniście chętnie wracać. A „Honor i Ojczyzna” znacznie przyczynił się do promocji tego typu postaw na ulicy. Nie wydaje mi się by jakikolwiek patriotyczny rock trafił do tylu różnych dzieciaków na raz (co nie znaczy oczywiście, że RAC itp. jest zły – jest po prostu mniej popularny na ulicy). A teraz kilka klipów.

Ł.

„Nasza broń/ Honor i Ojczyzna” (klip)

„Kryminalny rap” (klip)

„Dobre dziewczyny” (klip)