8.08.11 RECENZJE: „Statek” (książka, Waldemar Łysiak, Polska, 1994).

Czasami gdy coś czytacie natrafiacie na jakąś mądrość nad którą, przerywając lekturę – zastanawiacie się. Ktoś trafia w sedno bądź wprowadza nowe wątki do interesującego Was tematu. Miałem tak nie raz siedząc nad książką czy gazetą (z publicystyką na poziomie rzecz jasna…). Ale ilość takowych mądrości znalezionych w książce Waldemara Łysiaka o nazwie „Statek” (1994 rok, 407 stron) przebiła wszystkie dotychczasowe lektury. Gdybym chciał uraczyć Was ciekawszymi cytatami tego dzieła (co planowałem), musiałbym przepisywać z co drugiej – trzeciej strony… Tak – takiego kalibru jest to cacko. Pozostawiające nas z wieloma wątpliwościami i pytaniami prócz jednego – czy są dobre kobiety? :-). Jest to najbardziej antyfeministyczny przekaz jaki znam. W czasie gdy Kazia Szczuka nadal szaleje na antenie TVP, a nasze kobiety szaleją w naszym życiu – warto się z nim zapoznać…

Wiele kwestii damsko męskich, politycznych, a także religijnych zostało poruszonych w tej politycznie niepoprawnej książce. Tych kwestii jest tak wiele, że nawet nie podejmuje się ich szczegółowego wymieniania. „Statek” po prostu trzeba przeczytać by zrozumieć czym jest. Czytałem cytaty, słuchałem o nim, ale dopiero sama lektura dostarczyła ekstazy… Tak zaskakującej jak pierwszy kontakt z narkotykiem o tej nazwie… 

Wg mnie powinno się jednak spełniać kilka kryteriów by do „Statku” zasiąść. Być pełnoletnim nie od wczoraj, być po przynajmniej jednym poważniejszym związku z kobietą i kilku przelotnych, a także, co tu owijać w bawełnę – nie być tumanem. Absolutnie nikomu nie odbieram przyjemności z delektowania się Łysiakiem acz gdy nie spełniasz któregoś z tych kryteriów – po prostu jeszcze nie czas. Odłóż na półkę i poczekaj.

Mi polecono ją gdy odeszła ode mnie po 5ciu latach kobieta… Wziąłem się za „Statek” dopiero gdy zechciała do mnie po roku wrócić ponieważ wtedy zdałem sobie sprawę, że z ich psychiką, a moją wiedzą jest być może coś nie tak :-). Ale czy nasza psychika nie jest również ciekawa, skoro próbujemy? Książka Łysiaka to koło ratunkowe na wiele rozterek. Przynajmniej pokazuje nam, że problem faktycznie istnieje. Jest powszechny. Aczkolwiek niedopowiedzenie, że są dobre kobiety moim zdaniem jest mimo wszystko dość ewidentne i krzywdzące.

A może ja ciągle jestem naiwny i dobre kobiety oraz szczere związki nie istnieją? Po tej wątpliwości koleżanki mnie zapewne przeklną, kobieta też, ale co tam :-). Dziewczyny raczone cytatami ze „Statku” kontrują: a faceci co…lepsi? I mają rację… Dlatego ocena to nie 10 na 10, a 9 na 10. Bo często nie jesteśmy lepsi, a niewierność również tłumaczymy jako płeć – tyle, że na męski sposób. Chociaż kilkakrotnie przez „Statek” przewija się refleksja, że światem po prostu rządzi popęd seksualny, co dotyczy przecież obu płci… Aczkolwiek jak uczy nas ten cytat (cóż, nie obędzie się najwidoczniej bez :-): „Pies nie weźmie, jeśli suka mu nie da, i co jest prawdą, a to znaczy, że rozpasanie erotyczne, całe seksualne wolnomyślicielstwo i permisywność naszego gatunku wobec tych spraw, zostały zbudowane przez kobiety”. Tak, wiem, że smutne acz chyba prawdziwe…     

„Statek” jest fikcją, ale jego fabuła jest dla mnie nieważna. Najważniejsze są bowiem dialogi prowadzone przez bohaterów – na dialogach opiera się ta powieść. W owych dialogach przekazywane są nam mądrości ukazane czasem w konkretnym kontekście. A jeśli nie, to przekazywaną nam perfekcyjnie filozofię życiową przyrównamy do czegoś z naszego życia i zawiesimy się. Nie raz i nie dwa razy… Jest to jedno z dzieł wywołujących ciarki z powodu faktu napotkania na swej drodze przez wiedzę i kulturę, a także życie – czegoś nowego, nowej myśli, wniosku. Mądrzejsi od nas – jak Łysiak, muszą czasami coś na pozór oczywistego nam podpowiedzieć, ułożyć w sensowną całość. Każdy facet potrzebuje tej lektury :-). I być może każda kobieta… by być lepszą… W książce znajduję wstawkę, iż kierowana jest dla kobiet powyżej 35 roku życia.  

Tytułowy „Statek” jest burdelem na kółkach, a związani z nim ludzie prowadzą na swej drodze filozoficzne debaty, rozwiązują problemy. Spierają się o kobiety, o religię (głównie ateizm kontra chrześcijaństwo) oraz politykę. Prócz tego rozdziały przerywane są „Aktami” gdzie mamy zupełnie innych bohaterów i miejsce akcji… Kobiety, religia i polityka, trzeba przyznać, że Łysiak wziął się w jednym dziele za najtrudniejsze tematy i dał radę! Dlatego polecam wszystkim dojrzałym czytelnikom, których ta książka nie będzie pierwszą :-).

Ł.

Garstka cytatów (wg mnie wybrano wcale nie najlepsze!): http://tomcuk.w.interia.pl/statek.htm .