29.11.11 RECENZJE: „Rój” (film fabularny, Polska 2011, wersja robocza).

Pewnie słyszeliście, że powstaje film „Rój” – o żołnierzach Narodowych Sił Zbrojnych. Jak łatwo się więc domyśleć, polityczna poprawność i Salon „średnio” widzą obraz o „polskich faszystach” w ogólnym obiegu… Czyżby „Rój” musiał być oglądany w tzw. drugim obiegu? Spokojnie… to też ma swoje plusy. I kiedyś Ci, którzy drugi obieg ad 2011 oglądają – będą wymieniani jako ta część narodu polskiego, która nie dała się agresywnej propagandzie Systemu! Miała chęci na nieco samodzielnych poszukiwań… A teraz zapraszam na recenzję roboczej wersji filmu, a przy okazji relację z premiery w Łomiankach (26.11.11). Cześć i chwała bohaterom! Przy tej okazji na łamach „DL” debiutuje Agnieszka i jest to wg mnie debiut bardzo ciekawy.

 Ł.

Późnym popołudniem, w sobotę 26 listopada wybraliśmy się z chłopakiem do podwarszawskich Łomianek. Celem wycieczki była projekcja filmu „Rój” w reżyserii Jerzego Zalewskiego. Mogła to być jedyna z niewielu okazji do obejrzenia tej produkcji z powodu oczywistej „niepoprawności politycznej”, której cenzura nie mogła zlekceważyć.

Tak więc są problemy by doszło do premiery kinowej, a szkoda, bo pewnie sporo osób chętnie by go obejrzało. My również, dlatego o 16:00 stawiliśmy się w miejscowym centrum sportowym. Zastaliśmy już tam sporą grupę ludzi, w większości osoby starsze oraz oczywiście kibiców Legii, którzy zostali nawet oficjalnie wymienieni przez organizatora. Ostatecznie ku naszemu pozytywnemu zaskoczeniu sala wypełniona była w całości. Mimo, iż oglądaliśmy oczywiście roboczą wersję filmu to myślę, że nie odbiega ona zbytnio od tej ostatecznej, więc przejdziemy do konkretów…

Tytułowy bohater to noszący pseudonim „Rój” Mieczysław Dziemieszkiewicz; młody żołnierz Narodowych Sił Zbrojnych, późniejszego Narodowego Zjednoczenia Wojskowego oraz działacz polskiego podziemia antykomunistycznego. Film opowiada nam 6 lat jego życia, od roku ’45 do śmierci w roku ’51. Jest to 6 lat działalności oddziału partyzanckiego, którym dowodził i z którym działał po rozwiązaniu NSZ jako patrol Pogotowia Akcji Specjalnej Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. Przyczyną śmierci Roja była jego ukochana, którą UB zmusiło do współpracy. Jednak umarł jako bohater, w walce z wrogiem, po wielu udanych akcjach likwidacji komunistów.

Oprócz konkretnej historii konkretnego człowieka – film ukazuje nam działanie Narodowych Sił Zbrojnych, akcje zbrojne przeciwko okupantowi, determinacje towarzyszącą tym młodym ludziom, którzy często poświęcali swe życie w walce z czerwonym wrogiem. Dla nich wojna nie skończyła się w 1944 roku, trwała nadal, wróg był inny, inne było jego działanie, ale nadal ginęli rodacy, a Ojczyzna nie była wolna i niepodległa. Ich celem była Wielka Polska, za nią walczyli, za nią oddawali życie w wierze, iż ich ofiara nie będzie bezcelowa, a przyszłe pokolenia rodaków będą cieszyć się tym krajem, którym oni nie mogli za swojego życia…  

Z własnych wniosków po obejrzeniu filmu, na który czekaliśmy z niecierpliwością i po którym szczerze mówiąc spodziewaliśmy się cudów; ale że cuda niestety praktycznie się nie zdarzają… mamy trochę „ale”… Głównym jest straszna chaotyczność, kilka wątków, które niestety nie są ze sobą za bardzo spójne, czasem trudno się zorientować co się tak naprawdę dzieje na ekranie, raz widzimy akcję zbrojną z komunistami, a za chwilę scenę całkiem z innej beczki; trzeba się bardzo skupiać żeby nadążyć za fabułą. Może zostało to inaczej przedstawione w ostatecznej wersji filmu.

Niestety też ten film poleciłabym tylko osobom zaznajomionym z tematem; kompletny laik prawdopodobnie po 15 minutach straciłby wątek, a kto jest głównym bohaterem dowiedziałby się pod koniec, a szkoda, bo uważam i chyba nie tylko ja, że historia warta jest przybliżenia również przeciętnemu Polakowi, który o NSZ wie tylko, że takowe istniały.

Bardzo efektownie wyglądały za to akcje zbrojne, jak na polskie realia i pewnie niewysoki budżet filmu – naprawdę robiły wrażenie. Ogólnie też rzadko zdarza mi się obejrzeć film poniekąd wojenny zrobiony realistycznie, często chcąc zaspokoić swoje ambicje reżyser bardzo przesadza i przeskrajnia, tutaj na pewno niemiałabym się do czego przyczepić. Ogląda się przyjemnie i równie przyjemnie słucha, bo muzyka została idealnie dobrana i można się wczuć w atmosferę każdej sceny.     

Kilka minut po zakończeniu filmu oceniałam go jako przeciętny, a nawet wręcz słaby; jednak z perspektywy czasu i skupieniu się na jego plusach spokojnie mogę go nazwać dobrym i wartym obejrzenia. Jeśli oryginalna wersja będzie bardziej spójna niż robocza, to naprawdę może być dobry film.                                                                                                

 Agnieszka

NARODOWE SIŁY ZBROJNE !