30.11.11 RECENZJE: PzWnW – „Droga Wojownika” (album rap, 2011).

Cenię wyżej muzyków i poetów niż nas – publicystów. To na co my mamy cały felieton, a czasem i książkę – oni muszą przekazać w kilku krótkich zwrotkach, czasem wręcz w kilku zwrotach. Tyle pisałem przez lata o życiu dla pasji, o proteście wobec bezmyślnego konsumpcjonizmu, a tu proszę – „Będę żył jak król lub jak żul – czas pokaże. Lecz na pewno nie jak każdy przeciętny materialny karzeł”… już pierwszy kawałek z nowego „Pokoju z Widokiem na Wojnę” podsumowuje ten styl podejścia do życia… Nowa płyta Jurasa i reszty (bo tak to trzeba chyba nazwać) wykręca kiszki, daje porządnego kopa, ładuje baterie… I sam nie wiem, co bardziej… Czy masakryczny tekst „(…) Chłopak mówi jutro rzucam wszystko – puste słowa. Ja jestem wolny od nałogów, mam sen spokojny, dzień bez wewnętrznych wrogów. Mam pełną kontrolę nad sobą… i nie oddam tej kontroli żadnym nałogom – słowo (…)” czy może kawałek „Egzotyczna przygoda” o głupich białych kurwach szukających ciapatego… Cholera… i o ile biały murzyn typu Gural powoduje, że wielu dobrych ludzi patrzy na cały hh z przymrużeniem oka (stereotypowo) to jednak trzeba przyznać, że wielu (cała czołówka niemal…) artystów hh pozostaje Polakami i robi kawał dobrej roboty dla kultury polskiej ulicy… 

Niedawno wydana płyta „Droga Wojownika” ma 14 kawałków w tym 3 wersje „Moja pierwsza dziewczyna”, do którego możemy oglądać teledysk. Tematyka kawałków? Wszystko co nas otacza i wszystko co nas dotyczy. Co mamy dzięki ludziom, którzy potrafią tak wyrażać siebie jak Juras?

Przede wszystkim poczucie, że nie jesteśmy ze swoimi rozkminami odosobnieni, że jesteśmy w gruncie rzeczy podobni do innych w naszym wieku… Przechodzimy przez podobne piekła. I to poczucie jest ważne, bo ilu sądzi, iż to właśnie on/ona jest wielkim pechowcem, któremu pozostało tylko się powiesić? Nie warto… Juras, ale i Sokół, Włodi, Tetris mówią nam, że też bywało u nich różnie, ale warto przetrwać tą zimę by móc poczuć wiosnę!

Dlatego ta muzyka jest tak ważna dla ulicy, jak punk za PRLu, który pozwalał buntować się przeciwko „wartościom” promowanym przez totalitarne państwo. W III RP, w tzw. demokracji – też mamy swoje, często nawet znacznie bardziej dramatyczne – problemy. Ktoś musi nam dać lek. Muzyka jest takim lekiem. Kiedy mocny, agresywny RAC daje nam siłę do walki z Systemem, hip hop daje mi siłę do walki z życiem… Ze sobą, ze słabościami, z życiem osobistym… W RAC (który bardzo lubię i słucham także) nie ma raczej miejsca na rozmyślanie o ludzkich słabościach, bo promowane są te silniejsze cechy: honor, walka, odwaga… Też są istotne lecz pozostaje druga strona człowieka – ta słabsza i nikt mi nie wmówi, że dobre chłopaki, chuligani jej nie mają… Nie jeden dobry hool’s, na którego można było liczyć powiesił się w Polsce przez kobietę (znam przypadek nawet z ostatnich tygodni)! Także nie ma ludzi (wśród zdrowych) całkiem bez sumienia… nie wierzę w to. Jednego dopadnie w tym momencie życia, drugiego w innym, ale zawsze dopadnie twardzielu!

Nawet nie pytajcie czy warto mieć tą płytę, tym bardziej jeśli jesteście fanami hh… Szczególnie polecam wszystkim lubiącym się zastanawiać, wszystkim ulicznikom, trenującym sztuki walki itd. Kolejna miazga z roku 2011!

Ł.  

 CYTATY:

 

 KLIP Z PŁYTY: