29.05.10 DOLCAN ZĄBKI 1-1 POGOŃ SZCZECIN (CZĘŚĆ 2).

Pogoń Szczecin mimo rozpalonych jesienią nadziei nie awansuje do Ekstraklasy…Pozostały jeszcze dwie kolejki, w których MKS o nic zagra na KSZO oraz u siebie z Wisłą Płock. W przyszłym sezonie Legia zagra z Widzewem i Górnikiem Zabrze, który jeszcze potrzebuje jednak postawienia kropki nad „i”. Jeśli KSG przegra w Ząbkach i w Łodzi (z RTS), a Nowy Sącz wygra w Katowicach i u siebie z Gorzowem – awansuje Sandecja, w każdym innym przypadku – do Ekstraklasy wraca Górnik. Dwa mecze o nic zagra także Zagłębie Sosnowiec. Najpierw (bez udziału publiczności) z Tychami, a potem ziomale kończą sezon u siebie z Czarnymi Żagań. Też bez kibiców…Elbląska Olimpia wyjedzie do Piotrkowa, a sezon kończy u siebie z Okocimskim Brzesko. Nawet jak oba mecze przegra – w przyszłym sezonie nadal grać będzie w II lidze wschodniej. A tymczasem zapraszam na drugą relację z Ząbek (29 maja 2010). Pierwsza znajduje się tu: http://drogalegionisty.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=118:290510-dolcan-zbki-1-1-pogo-szczecin-i-liga-pikarska&catid=38:sportowe&Itemid=90 .  

Ł 

DOLCAN ZĄBKI 1-1 MKS POGOŃ SZCZECIN / Część 2.

29.05.10, I liga piłkarska, Ząbki.

 Relacjonuje kibic Legii Warszawa:

Jeszcze nie umilkły echa wyjazdu na Finał Pucharu Polski, a już w kolejną sobotę do Ząbek zawitała szczecińska Pogoń. Oczywiście nie można porównywać jednego wydarzenia z drugim, ale jako, że była to ostatnia w tym sezonie możliwość na piłkarskie emocje – nie można było nie pojechać.

Mecz rozpoczynał się o 14:00, a o 13:16 z Wileńskiego odjeżdżał pociąg do Ząbek. Cała podróż trwała aż…11 minut. W dwóch wagonach zebrało się około 80 Legionistów. Wysiadka w Ząbkach, szybki orient i poszukiwanie sklepu w celu uzupełnia płynów. Przez miasteczko cała grupa idzie razem sławiąc Warszawsko- Szczecińską zgodę. Docieramy pod stadion na 10 minut przed rozpoczęciem meczu.

Stadion Dolcanu jest w zasadzie stadionikiem, ledwo nadającym się do rozgrywania meczów na poziomie pierwszej ligi. Policji wokół stadionu mało. Te dwa fakty sprawiły, że kilkunastu chłopaków postanawia zaoszczędzić dyszkę i przeskakuje przez płot udając się szybko na trybuny. Widząc skoczków policja razem z ochroną szybko dobiega do ogrodzenia i odpycha resztę grupy, która po tym fakcie udaje się normalnie do kas.

Wejście idzie opornie. Jedno otwarte przejście nie pomaga w szybkiej wbitce kibiców. Lekkie nasze poddenerwowanie, kilka przyśpiewek na policję i ochronę połączone z naporem na bramę kończy się zamknięciem wejścia na parę minut. W efekcie tego dopiero w 10 minucie zjawiam się na trybunie.

Na meczu sporo ludzi w barwach Legii, ci którzy mieli ochotę powspierać Pogoń dopingiem zajmują końcowy sektor, na którym zebrało się około 300 osób. Brak ogarniętej osoby ze starszyzny sprawia, że doping jest jaki jest, czyli rwany ze sporymi przerwami, ale tego można było się spodziewać. Okoliczności w jakich rozgrywał się mecz i pora (godzina 14 w wyjątkowo ciepłą sobotę) sprawiała, że bardziej od oglądania meczu sporą część ludzi interesują pogawędki i opalanie się.

Mecz dobiega końca, Pogoń remisuje 1-1. Po nim miała miejsce krzywa akcja ochrony, która pod pretekstem zidentyfikowania z nagrań video jednej osoby która przeskoczyła płot (mimo, że skoczków było znacznie więcej) zawija chłopaka, który wcześniej po skuciu kajdankami, leżąc już na ziemi wyłapuje kilka strzałów z pałki teleskopowej. Oprawcą leżącego jest łysy chuj- szef ochrony o którym na przyszłość warto pamiętać. Interweniuje kilku chłopaków dzięki którym ochrona speszona przestaje katować kibica. Zostaje jednak zawinięty na komendę.

Po meczu większość udaje się na peron PKP. Przyjazd na dworzec Warszawa Wileńska, jeszcze przemarsz z megafonem przez galerię Wileńską, śpiewy i po wyjeździe. Dziwne trochę to uczucie kiedy wybierasz się na mecz bądź co bądź wyjazdowy – jesz śniadanie w domu i wracasz do niego na obiad :-). Tak czy owak wyjazd zaliczony ;-).

FRANCUZ (na jakiś czas w Polsce :-).

RYSUNKI: Ten „Legia czy Widzew” znaleziony w sieci – ten o psach autorstwa Karola.