21.06.11 St.Pauli – patologia z dzielnicy dziwek / Część 2.

Dawno temu na „DL” ukazał się tekst pod wiele mówiącym chyba tytułem „St.Pauli – patologia z dzielnicy dziwek”. Przeczytacie go tutaj: LINK . Teraz nadszedł czas na część drugą, napisaną specjalnie na tego e-zina przez bardzo dobrze znaną mi osobę, która właśnie wróciła z kilkumiesięcznego pobytu w Hamburgu. Dlaczego lewacy tak kochają, a prawicowcy tak nienawidzą tej dzielnicy? Części dowiecie się na pewno z tego tekstu – polecam także powrót do części pierwszej, do której link podałem wyżej. No i podziękowania dla autorki, która znalazła czas i chęci by podzielić się swoimi wrażeniami, a także gratulacje z powodu utwardzenia się prawicowych poglądów. Zachodnie multi kulti jak zwykle w tym pomogło człowiekowi z naszych stron :-).

Ł.

W ostatnim czasie spędziłam trochę czasu w Niemczech, m.in. na kursie językowym . Mowa tu o Hamburgu mieście, które ma wiele oblicz.. Dla mnie – osoby mieszkającej całe życie w polskim mieście, żyjącej na osiedlu jakich tysiące w naszym pięknym kraju – był to mały szok kulturowy. A niby tak blisko… Wielka metropolia jaką jest Hamburg była dla mnie czymś nowym, podobnie jak spotykane tam (nazwijmy to): zjawiska.

Głównym celem do zwiedzania oprócz portu, wieży telewizyjnej czy japońskich ogrodów była oczywiście owiana złą sławą dzielnica czerwonych latarni – znana Wam kibicom z pro-lewackiego klubu St.Pauli.

Przechodząc przez ulicę gdzie budynki sięgają chmur, a słońce odbija się od ich oszklonych fasad, znajdujemy się na głównej ulicy hamburskiej dzielnicy rozrywki i rozpusty. Pierwsze wrażenie – jest kolorowo.

St.Pauli zaczyna się tuż za stacją U-bahna 2 , nagle wchodzimy do innego świata. Hamburg jest czystym i zielonym miastem pełnym parków, a wchodząc na St.Pauli musimy uważać pod nogi aby nie przewrócić się o butelkę od jakiegoś alkoholu. Wgłębiając się dalej w dzielnicę szok się pogłębia. Z neonów bije tylko jeden napis ” SEX”. Na próżno możemy szukać tu normalnego sklepu, widzimy tylko sex shopy gdzie z witryn po oczach biją nas różne zabawki, pejcze , lateksowe ciuszki dla pań i panów – dmuchane lale i wibratory.

Następną rzeczą, która rzuca się w oczy jest to, że na ulicach pełno imigrantów z Afryki, krajów Bliskiego Wschodu i innych łaciatych (jak zresztą w całym Hamburgu). Tu zobaczysz wszystkie nacje świata: murzynkę czarna jak smoła w jakichś tradycyjnych afrykańskich szatach, kolesia w turbanie na głowie czy muzułmankę w chuście no i oczywiście (by być obiektywnym)… Polaka który krzyczy „kurwa” :-).

Przechodząc między kolorowymi, biała kobieta może poczuć się jak mięso – co drugi kolorowy patrzy się na ciebie lubieżnym wzrokiem. W dzielnicy gdzie pełno jest burdeli , sex shopów, kin dla dorosłych , gdzie sex jest towarem ogólnodostępnym – można zauważyć jak małe dzieci z tornistrami na plecach biegną do szkoły. Super przykład.

Paradoksalnie na St.Pauli są również kościoły np. jedyny polski kościół w Hamburgu znajduje się w dzielnicy czerwonych latarni :-). Na budynkach słynne logo czaszki (lewaków z klubu St. Pauli) miesza się z antynazistowskimi napisami i malunkami. Jest tam też posterunek policji – wielki budynek wkomponowany w krajobraz dzielnicy posiada wielki neon z napisem „Polize”. Jest to dość śmieszne bo naprzeciwko tego posterunku siedzą… narkusy i dają sobie w żyłę.

Na chwilę odchodząc od tematu St.Pauli – w Hamburu jest pełno bezdomnych których widać na ulicach. Przechodząc przez centrum czy dużą dzielnicę taką jak Wansbek można zobaczyć całe grupki bezdomnych. Są to w znacznej mierze punki z zielonymi irokezami na głowach, dosłownie wyglądają jak śmieci – nazwa subkultury jak widać zobowiązuje :-). Sama byłam świadkiem jak pracownicy niemieckiego -czerwonego krzyża- rozdają im pasty, szczoteczki do zębów i karmę dla psów. Bo tam prawie każdy bezdomny ma psa. Rano gdy pomykałam przez centrum Hamburga do szkoły zawsze ich widziałam jak spali pod sklepami typu Dior ze swoimi psiakami.

Wracając do St.Pauli. Mój wujek, który już uważa się za Niemca, bo mieszka 30 lat w Hamburgu (jest bardziej niemiecki niż rodowici Niemcy ;-) opowiadał, że to piękna kulturalna dzielnica w której można doświadczyć kultury zarówno tej niskiej jak i wysokiej. Nie wiem o jakiej kulturze on mówił – na pewno sztuk Szekspira na deskach tutejszych teatrzyków nie grają… no chyba, że wersję dla naturystów.

Tu możesz obejrzeć film za 3 euro, fakt kin jest tu multum, ale jak się pewnie domyślacie hitów typu Shrek tu nie dają :-). Zaś takie jak „Głębokie gardło” to i owszem. Wspomniany już wcześniej krewny opowiadał historię której był świadkiem. Oczywiście całkiem przypadkiem był na St.Pauli (hehe) i widział jak z kina wynoszą w worku starszego pana. Serducho mu nie wytrzymało na seansie… widocznie za dużo wrażeń miał dziadek :-) Ciekawe co mu na nagrobku napisali … Podsumowując moją wizytę na dzielnicy czerwonych latarni portowego miasta… Nie chciałabym aby takie miejsca, taka patologia przenosiła się do naszego kraju. Jest to jeden wielki syf – nic więcej. Niemiecki naród sam dopuścił do tego, są zbyt liberalni – mają legalną prostytucję i co im to dało? Syf.

Nie chcę aby polskie dzieci musiały żyć w okolicy takiej patologi jaka jest na St.Pauli. Dla mnie też to trochę za dużo gdy widzę dwóch pedałów trzymających się za rączki w parku nieopodal hamburskiej dzielnicy rozpusty. Ja się wypisuję z takiego świata… Wolę polskie szare osiedla, które sami powinniśmy ożywiać w normalny sposób, a nie przez kolorowe sklepy z akcesoriami do sado macho…

ŻABA