31.05.10 „TO KULTURA, Z KTÓRĄ UTOŻSAMIAM SIĘ I TRWAM W TYM!”

Za oknem majowy deszcz…koncern ITI ciągle jest w Legii, Komorowski cały czas gada bzdury, a baba ostatnio mnie wkurwia. Tak więc czas przenieść się znowu w świat zinowy :-). Z kobietami się nie da żyć wiecznie w przyjaźni…Mają swoje dziwne sprawy, ciuchy, solaria i fryzury, a także koleżanki, z którymi pierdolą non stop o głupotach. O Twoich agresywnych kolegach mają niekoniecznie najlepsze mniemanie, a zdjęcia i filmy z mordobić uważają za rozrywkę dla szczeniaków :-). Momentami myślę ile jeszcze wytrzymam, jakbym miał kasę wysłałbym je na lekcję „równouprawnienia” do Afganistanu…Chyba nie można być równocześnie dobrym fanatykiem i dobrym bojfrendem…Ale wiem jedno – jeśli dojdzie kiedyś do „starcia światów”, którego myślałem (nadal mam nadzieję…), że uda mi się uniknąć – na pewno przegranym nie będzie nacjonalizm oraz kibicowanie :-).

To jest coś więcej niż nawet bardzo długi związek z kobietą…Wychodzisz z dołka, a tam czekają na ciebie kumple, których pierwsza informacja jest taka, że nie zostawią cię w potrzebie jeśli chodzi o grzywnę. I nie zostawiają faktycznie…Odwożą do domu, każą odpocząć, a jak się wyśpisz masz gdzie pojechać i podyskutować. Częściowo winni marnej strategii minionego wieczora przyznają się do błędu, rzetelna i szczera analiza sytuacji – następnym razem będzie lepiej…Jest spoko.

Tak sobie myślę i…jestem pewien, wolałbym być „singlem” niż to zostawić dla bycia pantoflarzem. Wyprasowane dokładnie dżinsy i koszula, zapuszczone i uczesane co do milimetra włosy – w niedzielę punkt 11:00 meldujecie się w hipermarkecie po zakupy. Pokornie stoisz z wózkiem i obserwujesz jak „twoja” ofiara programów na „TVN Style” wrzuca do koszyka wszystko co popadnie i jeszcze szyderczo komentuje. Jeśli zaś wydajesz na mecz, na wyjazd to jest to komentowane jako „wyrzucanie pieniędzy w błoto”…Mieści Wam się w głowie takie życie? No mi nie bardzo…I jeśli to ma być „dojrzałość” i „dorosłość” to czas chyba wysiąść na najbliższej stacji :-). Ja wysiadłem już dawno i za chuja nie wsiądę do tego pociągu…Niech się dzieje co chce. 

Kibicowanie i nacjonalizm to coś więcej niż: w przypadku tego pierwszego piłkarze, a w przypadku tego drugiego jakaś muzyka czy styl. Ba – jeśli chodzi o Legię to dawno nie równa się ona dla mnie zawodnikom biegającym po zielonym prostokącie – chociaż cały czas śledzę życie klubu.

Kilka lat wstecz…5 godzin przed meczem CWKS, a już w różnych częściach Warszawy można było usłyszeć „Stanko Svitlica – kocha cię cała Stolica”…Przypomniał mi się akurat były król strzelców Ekstraklasy, bo przyjechał na Łazienkowską wraz z jakimś nowym nabytkiem Legii przed zbliżającym się sezonem 2010/2011.

Pamiętam go jako w pewnym sensie drewno – niewiele umiał, mimo to strzelał gole – jak niedawno Chinyama. Ale tu kiedyś był inny klimat i podejście – ludzie utożsamiali się z tą drużyną i jej zawodnikami…Mimo, że była przeciętna – dla nas to były gwiazdy…Może nie dla wszystkich, ale w każdym razie – drużyna to był ktoś ważny, istotny – ktoś z kim chętnie (bądź chociażby z obowiązku) spotykałeś się kilka razy w miesiącu. Teraz żaden piłkarz Legii nie jest dla nikogo idolem, równie dobrze mogłoby tego czy tego nie być…Są, bo są. Nijacy – jak komuś wyjdzie zagranie to i tak jest milion powodów by go nie lubić. Ludzie zastanawiają się nad tymi piłkarzami…Kiedyś się nie zastanawiali zbytnio…Były tylko emocje, fanatyzm i Wielka Legia. Ze względu na poglądy nie krzyczałem wraz z Żyletą „Edson, Edson” – ale Żyleta owszem – krzyczała. Dziś nie ma kto (nie z naszej winy) krzyczeć i nie ma o kim (…też nie z naszej) krzyczeć…Wszystko sprowadza się do jednego – od lat oczywistego – ITI zabija ten klub…Wysysa emocje, wprowadza nijakość, bezcześci historię…Dzisiaj „Legia” to ciągle firma, ale w odróżnieniu od jej pięknej historii odłączona od „KP”, czyli działaczy oraz piłkarzy…

Jednak dla zakochanych w niej to jest cały czas marka, czołówka – potęga! Kiedy zamykam oczy i pomyślę „Legia” na myśl przychodzi mi milion powodów do dumy: od roku 1916 po dziś dzień – od spraw sportowych do pozasportowych. I Leszek Miklas, Mariusz Walter czy jakiś Bartek Grzelak nie są w stanie tego zmienić…A tym bardziej jakieś zrzędzenie kobiety czy tzw. obowiązki, które są wytłumaczeniem dla wielu pantoflarzy, którzy odbijają od przyjaciół i tych pięknych klimatów…Zdrajcy i tyle. Legia cały czas nas potrzebuje i dziwię się tym, którzy zostawiają wszystko, bo „to już nie te czasy”…Przeterminować to się może marudząca baba, klub – nigdy!

Poglądy polityczne to natomiast pewien sposób postrzegania rzeczywistości. Nie można nagle zacząć jej – pod wpływem innych spraw niż polityczne – postrzegać w całkowicie odmienny sposób. Jeśli zaś przestajesz wdrażać swoje poglądy w życie to najprawdopodobniej nigdy w nie, nie wierzyłeś…Bo jeśli jesteś do czegoś przekonany to starasz się pchać sprawę do przodu, pomagać w jej pchnięciu poprzez codzienne funkcjonowanie…Nagle ktoś wykłada całkowicie laskę na działalność…Najpewniej uważał nacjonalizm za styl bycia, szukał kumpli…

Nawet najukochańsza kobieta to coś zbyt małego w porównaniu do pasji…Najlepiej wszystko pogodzić, ale jeśli się nie da – zwycięstwo przedstawicielki płci pięknej uważam za skandal. Ilu to takich było co mówili, że oddadzą dla idei wszystko, a dzisiaj ich nie ma, bo „nie mają czasu” (jakby ktoś wymagał od nich 24 godziny na dobę poświęcenia). Pamiętajmy – Nasz Honor To Wierność. 

Ł