5.06.10 LEPIEJ PÓŹNO NIŻ WCALE? NIBY TAK, ALE…

„Za wcześnie ogłoszono rewolucję” – tytułuje rozmowę z byłym dyrektorem sportowym Legii Mirosławem Trzeciakiem  „Przegląd Sportowy” (5-6.06.2010). Ja bym wypowiedź Mirka skwitował raczej tytułem „Za późno zacząłeś gadać” – bowiem Trzeciak znacznie częściej niż za czasów swojej pracy przy Łazienkowskiej podkreśla, iż konflikt z kibicami nie działa na korzyść Legii. No tak…podczas pracy u wujka Waltera zapewne nie wskazane było robić wokoło klubu czarnego PR…Nawet jeśli miałoby to poprawić jego sytuację. Cenzura. Kiedy jest pozamiatane (po zwolnieniu) – kolejna buźka się otwiera. Nie jest to przypadek w ostatnim czasie odosobniony.

Coraz więcej zaczyna mówić również Wojtek Szala, po tym jak klub źle go potraktował i pozbywa się zasłużonego obrońcy niczym juniora, który przy Łazienkowskiej 3 nie rozegrał ani jednego meczu…To, że ludzie Mariusza Waltera i działacze KP są „siedliskiem chamstwa” wiadomo nie od dziś…Spytajcie Rogera, Edsona, Vukovića…Już wielu narzekało – wiem, że nie są święci, ale coś w tym musi być…Szala, Mucha również nie mają (dziś!) o stylu KP najlepszego zdania.  

Śmielej o „klimacie” przy Ł3 zaczął mówić wspomniany Jan Mucha, który za czasów gry w Legii wielokrotnie chwalił ITI i robił pozytywny PR działaczom…Teraz nagle nastąpiła zmiana zdania i jakże inne stanowisko niż chociażby w jednym z odcinków magazynu „Legia – stawka większa niż mecz”, kiedy to Janek zachowywał się jak modelka wynajęta przez ITI podkreślając jego zalety (niczym w wyborach na Miss)…Te „nagłe zmiany” powodują, że do słów byłych pracowników Legii podchodzę z dystansem, a czasem nawet wstrętem…Oto koniom nagle opadają klapki z oczu…Owymi klapkami okazuje się być kontrakt z ITI.

Niestety to wszystko nie świadczy zbyt dobrze o żadnym z tych sportowców i działaczy – kiedy kasa jest na koncie – siedzą cicho, a kiedy w końcu obrażą się na klub, odejdą z niego bądź ten sam ich zwolni – nagle przypominają sobie o kibicach. Czy nie lepiej zniszczyć bestię od środka? Skoro różni ludzie stwierdzają po czasie to co oczywiste – że ITI nie działa dla dobra Legii bądź chociażby robi sporo by sytuacja się pogarszała?

Oczywiście: takie słowa jak te Mirka Trzeciaka w „Przeglądzie Sportowym”: „ten klub potrzebuje jedności”, „tam (w Wiśle, Lechu) piłkarzom mówi się, że są bohaterami, a tutaj, że do niczego się nie nadają”, „konflikt z częścią kibiców wyrządził drużynie i klubowi wielką krzywdę” itd. pomagają nam- protestującym w pewien sposób (gdyż budują zły PR wokoło truskawkowego produktu ITI), ale czemu dopiero teraz? Dlaczego nie zebrała się wcześniej grupa ludzi – na przykład po jakiejś wspólnej imprezie w barze (niekoniecznie z ananasami…) – która by poszła i pogadała z działaczami, z właścicielem, zainterweniowała? Skoro już piłkarze „integrują się” w sposób, który wyprowadził nas wszystkich z równowagi (po porażce w Białymstoku) – dlaczego nie rozmawiają podczas takich integracji o sprawach ważnych? Jak w czasach słynnego „garażu”…Dlaczego nie chcą pomóc w momencie kiedy mają jeszcze jakikolwiek wpływ na Legię? Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze wpływające regularnie na konto + fakt, iż mają Legię gdzieś…

I teraz pozostaje kwestia jak do tego podchodzić – czy po „Januszowemu”: wykazując zrozumienie, zgadzając się z tezą, iż „taki jest świat” czy jak na kibica przystało – idealistycznie. Ja wybieram podejście „w imię zasad skurwysynu” – ci, którzy teraz mówią – powinni to zrobić znacznie wcześniej…Jeśli widzisz, a milczysz – przyczyniasz się do umocnienia okupanta – jak za PRLu. Odważni – fakt – mogą „polec”, ale zostaną beatyfikowani i zapamiętani na zawsze…Gdzieś zginęło to godne podziwu ryzyko. Ryzyko nie zawsze kończące się tragicznie…bo prawda prędzej czy później zatriumfuje. Siła miłości zniszczy siłę pieniądza.

Nie tak dawno ogromnie zawiodłem się na Vukoviću, który już w barwach Korony Kielce – pokazywał eLki fanom Wisły. Jeśli gość z typowym charakterem Serba – a za takiego się Vuko uważa – nie miał jaj się odezwać to…chyba pozostanie mi życie z tym swoim idealizmem i marzeniami o ludziach grających w Legii dla kibiców…Dla kibiców, którzy dzisiaj ich potrzebują. Moim zdaniem Serb miał ogromną szansę zamazać nieporozumienia wokoło swojej osoby („Pinokio”), ale ją zaprzepaścił…Nie mówiło się o tym, ale ja czekałem na ten ruch, który ostatecznie nie nastąpił…

Na koniec tak na marginesie przy okazji wspomnianego wywiadu z Trzeciakiem…Podobało mi się pytanie zadane przez dziennikarza „Przeglądu” Adama Dawidziuka… „Nie odnosi Pan wrażenia, że w Legii za dużo jest korporacyjności, a za mało uśmiechu?” – Mirek odpowiedział co odpowiedział, ale zgodzicie się, że to pytanie trafia w samo sedno – zdecydowanie za dużo korporacyjności! To są biznesmeni, z którymi nie można się dogadać…A inteligentni ludzie, którzy mają dobrą wolę – z uśmiechem na ustach dogadują się. Jak w wielu innych polskich klubach… Bo piłka… świat – są dla nas – nie dla słupków, kolejnych zer i PR…

A teraz tylko pozostaje nam czekać kiedy nieudolni, chamscy działacze Legii zwolnią po swojemu kolejnych piłkarzy, działaczy – a ci nagle przypomną sobie o swoich kibicach…I o tym, że za ITI nie ma tu klimatu dla piłki, bo za czasów bezkonfliktowych – jak najbardziej był…I race, flagi, doping nie przeszkodziły w Lidze Mistrzów, a lata później w tym bym biegł po ostatnie bilety na mecz z Wodzisławiem gdyż 8 godzin przed meczem było tylko ostatnie 200 na łuk…Eh.

Ł