Droga Legionisty

27.08.10 JUŻ 11.09 START I LIGI BIAŁEJ DYSCYPLINY SPORTU…

Już 11 września Legia Warszawa zainauguruje nowy sezon I ligi (czyli tak naprawdę drugiej) hokeja na lodzie. Cieszy mnie to. Jest jeszcze na szczęście taki sport zespołowy gdzie nazwiska typu „Morozov”, „Owieczkin”, „Franzen”, „Sakic” czy „Czerkawski” pojawiają się znacznie, znacznie częściej niż nazwiska typu „Eto”, „Chinyama”, „Drogba” czy inny „Makelele”. Jest to właśnie hokej na lodzie – gra zespołowa w, której zdecydowana większość gwiazd jest białego koloru skóry. Dzisiejsze kadry drużyn piłkarskich mogą razić i rażą tych, którzy po prostu dosyć mają zjawiska Multi Kulti i sprowadzania graczy z 3 świata. Często także osoby nie łapiące się na tej (przestrasznej przecież) „ksenofobii i nietolerancji”  pytają – „czy nie ma już kurwa mać dobrych białych tylko trzeba do kadr naszych drużyn sprowadzać kolejnych kolorowych”? To dobre pytanie…Na szczęście piłka to nie wszystko i jest dyscyplina w, której spodziewać się kolorowego transferu to prawie jak spodziewać się budki z napojami chłodzącymi na środku pustyni. Wprawdzie zaczynają motać żółci, ale póki co nie tworzą żadnej mocnej „bandy” na światowych lodowiskach. Wystarczy zobaczyć na skład rozgrywek „Elity” – żadnych dzikich krajów, pomogła zapewne matka natura nie dając w niektóre rejony świata zimy :-). Zapraszam na kilka zdań na temat białej dyscypliny, ale i na temat… pierwszego murzyna w słynnej NHL. Będzie też kilka zdań o Legii.

NIE KANADYJCZYCY, A…ANGOLE!!!

Kolebką i ojczyzną hokeja na lodzie jest Kanada, każdy zapytany, a nie zorientowany w temacie powie, że to Kanadyjczycy stworzyli ten sport. To tylko częściowo prawda.

Pojawił się on tam na początkach XIX wieku. Powstał na bazie uprawianych wcześniej gier shinny i lacrosse (nie będę się bawił w opisywanie co to za sporty). Pierwszy mecz hokeja na lodzie rozegrali w 1855 r. w kanadyjscy żołnierze oddziału strzelców królewskich (Royal Canadian Rifles), którzy stacjonowali w Halifax i Kingston. Czyli do Ameryki Północnej hokej przybył wraz z angielskimi żołnierzami, którzy stacjonując w kanadyjskim forcie Halifax, w Nowej Szkocji, organizowali pierwsze turnieje w ramach wolnego od obowiązków czasu. Jak więc widać – Angole mają spory wkład nie tylko w piłkę nożną. Absolwenci uniwersytetu McGill propagowali hokej we wszystkich zakątkach Kanady. W niedługim czasie stał się on niezwykle popularny.

Nowa dyscyplina sportowa tak spodobała się w Kanadzie, że uprawiano ją niemal masowo. Chłopcy biegali z kijami za krążkiem na ulicach i zamarzniętych stawach. Pod koniec XIX stulecia hokej na lodzie został definitywnie sportem narodowym w Kanadzie i zepchnął zupełnie lacrosse na drugi plan. W Europie hokej na lodzie pojawił się w pierwszych latach XX w. wypierając znaną tu wcześniej odmianę hokeja – bandy. Najwcześniej przyjął się on w Niemczech, Szwajcarii, Francji, Belgii, Anglii i Czechach. Czołówka to m.in.: Rosja, Kanada, Finlandia, Szwecja, USA, Łotwa, Niemcy, Norwegia, Szwajcaria, Francja, Włochy, Czechy, Białoruś, Dania, Słowenia, Słowacja i inni.

W grudniu 1917 roku rozegrano pierwsze zawody NHL, a występowali w nich biali (o wyjątkach – później) Kanadyjczycy (z czasem dołączyły drużyny z USA). Jeszcze w latach 70-tych w NHL pojawili się pierwsi hokeiści ze Starego Kontynentu, przede wszystkim Szwedzi i Finowie, natomiast pierwszym graczem zza Żelaznej Kurtyny był Czechosłowak Vaclav Nedomansky, który zadebiutował w NHL w 1977 r.  Potem „poszło” i dziś w NHL oglądamy najlepszych zawodników z całego „hokejowego świata” w tym kolorowych.

O’REE – PIERWSZY MURZYN W NHL…

W latach 50-tych, w Stanach Zjednoczonych czarni mieli bardzo utrudniony dostęp do zawodowego sportu. Jak wiadomo miała no to wpływ sprawa segregacji rasowej. Wtedy jednym z pierwszych murzynów, którzy przełamali „rasową barierę” i dostali się na areny był baseballista Jackie Robinson. Hokej na lodzie był totalnie zdominowany przez białych, ale udało się w nim zabłysnąć Williemu O’Ree. W 2008 roku minęła 50 rocznica jego debiutu w National Hockey League (słynnej NHL). Dokładnie 18 stycznia 1958 roku czarny w barwach Boston Bruins pojawił się na trafli Montreal Forum w spotkaniu z miejscowymi Canadiens.

W artykule o nim ciekawostką jest, że w miejscu z, którego pochodził – Fredericton, stolicy prowincji Nowy Brunszwik mieszkała tylko jedna czarnoskóra rodzina (prócz jego familii). Co, jednak z tego skoro Willie miał…13 rodzeństwa. Aż nie chce mi się szperać ilu czarnych dziś mieszka w tym miejscu, heh.

Oczywiście „czarna owca” nie miała lekkiego życia. Podczas spotkań z amerykańskimi drużynami doświadczył wielu „rasistowskich wyzwisk” (jak to ujął „Magazyn Hokej”). Oto kilka zdań z artykułu na jego temat: „„Wracaj na Południe!”, „Dlaczego nie zbierasz bawełny?”. To tylko niektóre z inwektyw, kierowane do niego zarówno z widowni jak i od zawodników na lodzie. Podczas meczów, O’Ree był często prowokowany przez swoich przeciwników brutalnymi wejściami. Jednak prawie zawsze pozostawał głuchy na zaczepki. Pewnego razu w trakcie spotkania z Chicago, obrońca Blachawks w starciu pod bandą, wybił mu dwa zęby. Jednak w tym przypadku O’Ree nie pozostał dłużny, „częstując” agresora uderzeniem kijem.”.

Co, z tego, że napierdalali go przy bandach, skoro jest to na porządku dziennym w hokeju na lodzie? Może rywale mieli go przepuszczać pod swoją bramkę tylko z powodu tego, że był czarny? Hokej to nie sport dla mięczaków.    

Co ważne – murzyn ten nigdy nie należał do wybitnych zawodników, przeszedł jednak do historii właśnie dzięki kolorowi skóry, nietypowemu dla tego sportu. Mówi się o nim, że przetarł szlaki kolejnym kolorowym w tej dyscyplinie.

BIAŁE GWIAZDY…

Niestety w rozgrywkach piłkarskich wiele drużyn czołówki europejskiej to kompletna mieszanka. Drużyna bez murzyna spotykana jest coraz rzadziej, a jeśli już – to na niższych szczeblach sportowej drabinki. W hokeju jest inaczej – i niech tak zostanie. Niech zostanie chociaż coś. Hokej, mimo tego, że grają już w niego kolorowi – pozostał jednym z najbardziej białych sportów. Jednym z niewielu gdzie oglądając mecz jakichś gwiazd, czołówki – nie trzeba patrzeć na hordy mieszańców czy murzynów. Największe gwiazdy to biali, historia i teraźniejszość tego sportu to biali. I za to jeszcze bardziej go polubiłem jakieś 6 lat temu. Sympatia została do dziś.  

LEGIA PRZED SEZONEM 2010/2011

Obecnie skupiam się jeśli chodzi o hokej w 100% na obserwowaniu Legii. Polski hokej, związek i poziom to dużo większe dno niż nasza piłka nożna…Niemal nie da się tym emocjonować w szerszym tego słowa znaczeniu. Pozostaje patrzeć na chłopaków z „eLką” na piersi i cieszyć się z ich postępu jaki mimo braku kasy i przeciwności losu (pożar, strata sprzętu) robią! Już 11 września start ligi…Z Legii póki co odeszli Filip Komorski (Kanada), Dimitri Bogus i „polski Amerykanin” Oskar Plechawski. Obecnie (stan na 27.08.2010)  kadra hokejowej Legii, licząca 24 zawodników, prezentuje się następująco (za LL!): Michał Strąk, Kamil Rybacki, Maciej Jendrych, Mateusz Wardecki, Kamil Nowiński, Łukasz Bułanowski, Mariusz Szaniawski, Damian Kran, Roman Paldan, Rafał Solon, Jarosław Grzesik, Rafał Stajak, Paweł Garbarczyk, Tomasz Rostkowski, Grzegorz Rostkowski, Maciej Stępski, Tomasz Grunwald, Michal Pudil, Antoni Jabłoński, Karol Szaniawski, Kamil Floriańczyk, Mateusz Biepierszcz, Patryk Wąsiński i Robert Skuszyński.

O hokejowej Legii Warszawa i zbliżającym się sezonie zapewne nie raz będę pisał. Pozostaje namówić Was, byście prócz na piękny piłkarski stadion Legii, przeszli czasem na drugą stronę – na Torwar II i mecz hokeistów Legii!  

  Ł.