Droga Legionisty

30.08.10 CZY DOJDZIE KIEDYŚ DO KONFLIKTU DWÓCH ŚWIATÓW?

Jak po każdej większej awanturze, która odbija się szerszym echem w kraju: z uwagą śledzę doniesienia mediów, a także komunikaty, wypowiedzi samych kibiców. Po raz kolejny zauważam, że w młynach, od czasu powstania pierwszych Stowarzyszeń tworzą się jakby (co najmniej) dwa światy. Ostatni przykład z Bydgoszczy. 4 stówy ŁKSu, które nie przyjechały tam przecież oglądać piłki nożnej, kilkaset kominiarek na sektorze i…późniejsze oświadczenie Stowarzyszenia kibiców Zawiszy: że to w ogóle skandal, że pseudokibice (jak to nazwał prezes bydgoskiego Stowarzyszenia w rozmowie z…GW) szturmują stadion…Wiem o co biega w Stowarzyszeniach, wiem doskonale…ale chyba idzie to za daleko. Przypomina mi się też sytuacja po derby Rzeszowa (oprawa „garbate nosy”) i pucowanie się (próbowałem znaleźć coś delikatniejszego…nie ma czegoś takiego) Stowarzyszenia Resovii, że w status wpiszą sprzeciw wobec rasizmu i w ogóle „Nigdy Więcej” pełną gębą. Jeszcze jest spoko, przypadki sporadyczne, ale co stanie się za lat na przykład 5? Albo później, kiedy wyrosną pokolenia wychowane na takich komunikatach? 

Cofam się w czasie i od kiedy pamiętam – media zawsze nas negowały. Albo słusznie albo niesłusznie. Jak Lech Poznań zrobił ze swojego stadionu teatr gdzie wszyscy odgrywają idealnie swoją rolę – „Gazeta Wyborcza” i tak doszukała się mafijnych układów i terroru, bo piknikowy kibic sukcesu nie miał równych szans na kupno biletu z wiernym wyjazdowiczem (co jest według mnie logiczne). Zawsze coś im nie będzie pasowało…Zarówno wtedy kiedy będzie spokój (Lech), a także kiedy będzie Zawisza – Widzew i ta awantura. Media trzeba po prostu olać i zrozumieć, że jesteśmy innym światem. Zastanawia mnie czy takie komunikaty, samo uspokajanie się – nie namota w głowach nowemu pokoleniu…Czy kiedy trzeba będzie bronić honoru nie pomyślą o tym, że zakazano im „z góry” hulanki? Czy nie dostaną rozdwojenia jaźni…? No bo jak za ofensywę może czekać ich kara?

„Zaufaliśmy kibicom, a oni nas zawiedli” – powiedział po meczu z Widzewem prezydent Konstanty Dombrowicz. Niestety umowy z prezydentami, działaczami i biznesmenami kończą się prędzej czy później w ten sposób i dziwię się, że ktoś ma nadzieję na ład i porządek. Zderzenie dwóch, a nawet więcej światów…Kolejna obawa jaka mną kieruje to pytanie czy kiedyś umowa z jakimś pieprzonym prezesem, biznesmenem nie wygra z kibicowskimi zasadami? Czy ważniejszy jest polski styl (jaki pokazał niewątpliwie Zawisza i ŁKS, a raczej ich „ciemna strona mocy”) czy też PR przed ludźmi w garniturach i fajna opinia na łamach „Gazety Wyborczej”? Nie podawajcie tylko przykładu ITI, bo póki co to Legia wyszła na swoje. Zastanawia mnie raczej sytuacja kiedy gdzieś kilka stów przyjdzie nagrzanych na wiadome emocje (jak w Bydgoszczy), a kilka stów miłośników spokoju i pozyskiwania sponsorów? Kłóci się i to mocno. „Ultrasi” będą gwizdać na sekcje atletyczne wraz z piknikami? Może to zbytnia fantazja, a…może nie.   

Nie – nie uważam by Stowarzyszenia były niepotrzebne, są dobrym łącznikiem z klubem i przedstawicielem kibiców. Tylko istnieje obawa, że granica będzie stale przesuwana (używanie języka „pseudokibice”, „ci źli rasiści”) aż dojdzie do zderzenia dwóch światów…Bo priorytety zaczynają bywać mocno różne. Nawet jeśli jedna wersja jest oficjalna, a druga nie – nie wszyscy to wiedzą, nie wszyscy mają dostęp…Dla jednych celem będzie pozyskanie inwestora, dla drugiego polski styl (nie tylko las) i użycie okazjonalnej kominiarki zrobionej na dany wyjazd.

Trzeba trzymać się zasad. Wiem, że świat idzie do przodu i wcale nie mam nadziei na powrót lat 90tych. Ale stare zasady trzeba opakować w nowe opakowanie…Cieszę się, że od czasu do czasu gdzieś „wystrzeli”, bo gdy damy się sprowadzić do roli grającego na ich zasadach teatrzyku, damy się spacyfikować – to nie będzie już nasz ruch kibicowski. Dlatego nie ufam dogadywaniu się z żadnymi ludźmi w garniturach. Utopia na krótką metę.

Kluczowe w tym jest moim zdaniem to by starsi zrozumieli, że młodsi również chcą przeżyć chwile jakie znają z opowiadań. I – na szczęście – uważam, że ciągle będą chcieli je przeżywać i dążyć do tego. To jest styl polskich ulic. Czy będzie zatem kiedyś konflikt dwóch spojrzeń na kibicowanie? Oby nie. Przecież ludzie ze Stowarzyszeń nie muszą tak wczuwać się w swoje role i coraz bardziej przemawiać „ich” językiem…I tak nic nie zmienicie jeśli chodzi o postrzeganie kibiców (patrz przykład Lecha i „Gazety Wyborczej”).

PS: Wiadomo, że w różnych miastach są różne realia. Starałem się napisać jak najbardziej ogólnie. Być może uznacie to za bełkot, a może jednak coś w tym jest…

Ł.