17.09.10 ADeHaDe, CZYLI ANIMALS RUSZAJĄ W POLSKĘ!

Dworzec w mieście X, czekam na jadący pociąg z wszystkimi podążającymi w to samo miejsce, by się do niego dosiąść i lecieć dalej na wyjazd. Taka akurat wyszła sytuacja. Na owym dworcu stoi pilnująca psiarnia, której przez krótkofalówki ich niebiescy koledzy podają niepokojące wieści z pociągu pełnego kibiców. Przyjazd się opóźnia, czekający na dworcach dzwonią po narzeczonych i rodzinach gdyż „Gazeta Wyborcza” ich nauczyła, że kibol zaraz będzie zabijać. „Nie wiem czy dojadę” – mówi stara baba, a trochę dalej młoda dupcia niemal to samo przewija swojemu chłopakowi…Nagle jedzie rejsówka, a w niej z pół tysiąca rządnych kobiet i zadym szowinistów :-). Postrach nie tylko polskiej policji, ale i tzw. normalnego społeczeństwa jakie chce sobie wychować System…

Czy robimy „wstyd”? Czy jesteśmy bezmyślną dziczą? Pewnie i tacy się znajdą…Dla mnie kibicowski styl to jednak było i jest śmianie się z „zasad” kierujących szarym społeczeństwem konsumpcyjnym. Nie raz w swoich tekstach światopoglądowych negowałem brak pasji w dzisiejszych ludziach, strach przed złym spojrzeniem szefa w pracy czy też stanie się pantoflarzem. Ci, którzy żyją schematycznie – patrzą na nas z politowaniem w pociągach i na trasie przejazdu myśląc „patologia”…

Jadę na wyjazd w pociągu z kibicami Zagłębia Sosnowiec. Rejsówka – jakieś 2 lata temu. Jak dla mnie Ci goście są mistrzami w ciekawych przejazdach koleją :-). Np. od przedziału do przedziału (z czytającymi gazety ludźmi) wchodził „Muhammad Ali” (jak to przedstawiał się podróżnym) i „tańczył” swój taniec bokserski na środku przepełnionego przedziału. Miny – bezcenne. Albo również Sosnowiec przejmujący pociągową „szczekaczkę”. „Tu stacja Opole, tu stacja Opole (kiedy byliśmy zupełnie w innej części Polski…). Prosimy szykować się do wysiadki. Za małą zmianę trasy przejazdu – serdecznie przepraszamy”. Po czym część ludzi nerwowo patrzyła za okno…Takich sytuacji można by mnożyć. 

Wyjazd do Wrocławia, Legia w sierpniu 2010…Wysiadamy na dworcu, przez megafon pada do tłumu: „wszelkie tasaki i kastety zostawcie w pierwszym przedziale”…:-). Psy obsrane, społeczeństwo zszokowane…My zadowoleni i bezproblemowi…Śmiejemy się z ich reguł, postrzegania rzeczywistości, bania się nas i zerowej wiedzy o świecie…Bo co w zasadzie wie Kowalski o świecie? Psy go nie pacyfikowały, na dołku nie siedział, kobiet w przedziałach nie podrywał, a za młodu nie przekroczył granicy w melanżach :-). A jeśli chlał to nie na imprezach z pozytywnie jebniętymi ziomalami lecz skryty przed kobietą, za budką z piwem… Wszyscy my (bo on nie) wiemy jak istotna to różnica.

Oczywiście trzeba rozróżnić naszą piękną kibicowską mentalność od patologii, którą sami zwalczamy w swoich szeregach. Przekraczający granicę, zaczepiający starych dziadków, rzygający pod siebie czy kopiący śmietniki bez żadnego sensu – to faktycznie jest element zbędny. Nie różniący się wiele od żula spod sklepu…a prawdziwy ultras czy tym bardziej chuligan – żadnym żulem nie jest. Nie wykorzystuje też bycia w przewadze do autentycznego znęcania się nad szarymi ludźmi…Jeśli jednak wyeliminujesz z grupy patologię – i tak ta grupa jest bandą świrów :-). Tyle, że na poziomie…Czubki z klasą – i o to chodzi. To jest właśnie ruch kibicowski i jego przedstawiciele. Elita społeczeństwa śmiejąca się mu w ryj…

Ale „społeczeństwo” też ma swój pomysł na wolność i swobodę. To „bycie cool”. Moja matka – normalna kobieta – lat 50, nie chcąc w tym wieku „siąść na tyłku” – zapisała się na kurs angielskiego. Zrezygnowała, bo „wyzwolona” wykładowczyni starszej daty kazała poważnym ludziom gadać z nowopoznanymi seniorami o seksie, gaciach i niemoralnych propozycjach w ramach nauki języka. Ot – znak czasów, barier nie ma, ludzie normalni to mohery, a prawdziwe luzaki i „dynamiczne jednostki” to postępowcy w stylu Kuby Wojewódzkiego. „Buntownicy”. Zmiana języka, zbiorowa wariacja dotyka niemal wszystkich – niezależnie od wieku i wykształcenia. Co ciekawe: ci sami ludzie nie są w stanie pojąć na przykład zabawy piłkarskich kibiców i naszego głośnego zachowania…My to dzicz. Język i zabawa prawdziwe oświeconych mieszkańców zjednoczonych republik europejskich to puste niczym wuwuzela rozmowy o dmuchaniu i lekkość obyczajowa typu „Usta, usta” bądź Jerry Springer.

Zbliża się kolejny weekend i co za tym idzie – kolejny wyjazd. Szowiniści z ADHD znowu wyjadą na ulice i tory…Fani Kuby Wojewódzkiego zobaczą co to znaczy prawdziwa wolność…Do zobaczenia w Lubinie i we wtorek w Szczecinie.

Ł.