8.06.10 MARKETING POLITYCZNY.

Dzisiaj nad wszystkim są prowadzone badania i niemal nic nie jest już dziełem „przypadku”, spontanu, a tym bardziej dziełem idei. Marketing już od lat stosowany jest także w polityce. Ba – jest on w tej dziedzinie życia bardzo rozwinięty, decyduje o wszystkim: od ubioru po styl prowadzenia debat…Bo skoro nawet w hipermarketach prowadzi się badania nad ludźmi – przykładowo przestawia w ich wyniku co jakiś czas towar żeby klienci nie chodzili na pamięć lecz cały czas przeglądali kuszące promocjami półki bądź nawet smaruje się podłogę specjalnymi substancjami, które pokazują potem specom gdzie odbywają się „marketowe wędrówki ludów” (tak, tak!) – to co jeszcze w czymś takim jak polityka…Niestety era ideowców, głosu serca powoli mija…Owszem – są wyjątki, politycy z zasadami i własnym zdaniem – chcący coś zmienić. W nich nasza nadzieja…Lecz by doszli do władzy trzeba najpierw przepchać się przez polityczny Matrix będący ostro poplątanym i skomplikowanym burdelem…W którym – obawiam się – będą musieli kandydaci uczestniczyć aby mieć dziś szansę…Jak bowiem pokazują badania – ludzie wymagają od polityków nie tyle idei, ale wielu innych – wydawałoby się nieistotnych dla polityka – cech. My – nacjonaliści – jesteśmy dzisiaj na poziomie typowo subkulturowym aczkolwiek oglądając ten polityczno marketingowy syf – wolę chyba nasz margines niż grę pozorów…By coś znaczyć musimy jednak chociaż częściowo włączyć się w tą brudną grę.

Opracowania naukowe i wogóle zajęcia z marketingu politycznego (na politologii chociażby) potwierdzają, że marketing towarzyszący dzisiejszym kampaniom rozgrywa się kosztem „chwilowej utraty tożsamości bądź kłamstwa” (cytując jedną z książek). Jest na to w pewnym sensie przyzwolenie – bo „wszyscy tak robią”, naukowcy mówią „taki jest świat” i tyle – często znajdują pracę u boku jakiegoś polityka robiąc z niego tego kim chcemy by był, a wcale takim nie jest. Według Lorenza chociażby (etolog) – ta praktyka na dłuższą metę prowadzi świat do samobójstwa i stanowi przykład „regresu społeczeństwa”. Trudno się z nim nie zgodzić bowiem marketing i wybory z prawdą i przyzwoitością nie mają od dawna nic wspólnego. A ile może trwać obłuda bez spowodowania jakiegoś typu katastrofy bądź buntu…Niestety jeśli jakiś polityk ma konkretne idee i chce je wdrażać w życie – to może nie wystarczyć do sukcesu w dzisiejszej polityce. Musi dążyć do „ideału”, który ukazują badania, sondaże i specjaliści od PR. Kto odstaje od tego „ideału” – może nie przekroczyć pewnej bariery.

Zobaczmy wokoło czego toczy się obecna kampania prezydencka. Wokoło haseł o patriotyzmie, wokoło latających wibratorów i wytykania złego zachowania przed i po katastrofie Smoleńskiej. W rytmach SLDowskiego rapu oraz w rytmach żenady…I ludzie zagłosują na hasła, na osobistości – tak jak nauczyli ich w „Barze” czy innym reality show. Na program partii dawno już większość nie patrzy, zresztą programy są pisane przez specjalistów tak aby dotarły po prostu do jak największej liczby wyborców. Byle nie urazić znacznej ilości ludzi, nawet jeśli jest to niezgodne z poglądami elity danej partii. Idea zeszła na dalszy plan…Kandydaci rzucają hasłami, nie podają zaś konkretnych pomysłów na Polskę, recept na rozwiązanie danych problemów. Dzisiejszy polityk to zbiór wielu cech, ale wśród nich nie znajdziemy raczej miłości dla Ojczyzny, pielęgnowania własnych idei. Raczej umiejętności praktyczne jak: umiejętność odpowiedniego zachowania się w każdej sytuacji, umiejętność rozmawiania z wyborcami, styl prowadzenia debaty, a nawet sposób witania się, odpierania ataków, dobierania koloru koszuli…Nawet ktoś o wyrazistych poglądach będzie powoli przemieniany na nijaki „ideał” podczas wspinania się po drabinie kariery politycznej…Idee, które ma będą powoli wypierane na rzecz spraw dziś istotniejszych…Wywierania dobrego wrażenia.

Politycy przechodzą dziesiątki kursów – i to niekoniecznie takich dotyczących dalszego rozwoju, zdobywania dalszej wiedzy…Uczą się zachowania na pogrzebach, defiladach, mimiki twarzy, gestykulacji, uczą się o znaczeniu ubioru, rzucaniu spojrzeń, o dystansie jaki powinni zachować z rozmówcą, o pozycji ciała w trakcie danej czynności itp., itd. Przykładem „pilnego ucznia” niech będzie chociażby Andrzej Lepper i jego przejście z bladego rolnika o czole zakrytym grzywą do opalonego charyzmatycznego polityka w biało czerwonym kwadracie i z modnie ułożonymi włosami. PRowcy mogą wszystko.

Wszystko co obserwujemy w zachowaniu polityka jest poprzedzone badaniami…na nas – szarych ludziach. O dzisiejszych politykach – w znacznej większości – można mówić jako o „liderach opinii społecznej”. Nie z nikąd wziął się żarcik (?), że Donald Tusk dzień zaczyna od mediów oraz sondaży i to co będzie mówił danego dnia zależy od tego co chcą ludzie usłyszeć. Myślicie, że dlaczego podczas słynnej debaty Kaczyński kontra Tusk, Donald spytał o ceny jakiegoś produktu? Był to dobry taktycznie (!) ruch – mający ukazać Tuska jako przedstawiciela szarych ludzi, znającego nasze problemy – przy oderwanym od rzeczywistości Kaczyńskim. Osoba nieświadoma – ogłupiona lekkimi programami serwowanymi przez TVN – może tych sztuczek nie wychwycić…Donald nie zna cen dlatego, że codziennie jak szary człowiek robi zakupy w markecie, tylko dlatego, bo zdradzili mu je ludzie odpowiedzialni za jego kampanię wyborczą – w tym za ową debatę – oraz doradzili by tego ruchu użył. To gra pozorów, show. Jesteśmy okłamywani! Politycy są szkoleni do coraz doskonalszego nas okłamywania.

Apropo wspomnianej debaty politycznej – inne badania, z którymi się zapoznawałem (ze Stanów Zjednoczonych) jednogłośnie stwierdzają – nie mają one większego znaczenia w naszym wyborze kandydata! Bo przecież kiedy siadamy do oglądania debaty politycznej, na której (niby) rozmawia się o polityce i poglądach…zazwyczaj już mamy swojego faworyta! Mało kto zmienia zdanie po telewizyjnej debacie…To raczej jeszcze jeden show w tej całej zabawie. Utwierdza nas w przekonaniu, dostarcza…rozrywki. Może jedynie pozyskiwać nowych – przypadkowo oglądających debatę – wyborców, dlatego debatujący także mają starannie przygotowane „argumenty” i hasła. Marketingu politycznego ciąg dalszy.

Co roku jest coraz gorzej. W Polsce nie jest to jeszcze praktykowane, ale za granicą politycy, jacyś negocjatorzy itp. …wycinają sobie nawet chirurgicznie części twarzy odpowiedzialne za czerwienienie się (!). By do swej perfekcyjnej gry aktorskiej dodać perfekcyjną „mowę ciała”…By nie było po nich widać żadnych emocji, a szczególnie zawstydzenia, zakłopotania bądź po prostu kłamania…W tą stronę zmierza tego typu marketing. Badane są także przekazy tzw. podprogowe – o ile można to zakwalifikować do tego typu. Otóż badani (my) z jakichś powodów bardziej ufają politykowi w koszuli niebieskiej niż zielonej… Jeśli więc myślicie, że Tusk przypadkowo nosi niebieskie koszule to się mylicie. To samo odnośnie wyglądu ulotek, plakatów, billboardów i wszystkiego innego…Nawet kont ustawienia kandydata umieszczonego na plakacie wyborczym jest poprzedzony badaniami.    

Dzisiejszy polityk to produkt – zupełnie jak proszek do prania. Masa specjalistów wymyśla wszystko co może aby wcisnąć go ludziom. Robi to za pomocą reklam: billboardów, spotów, auto wywiadów także…I jak pokazują badania – jest to bardzo skuteczne, przeglądałem chociażby tabele postrzegania Kwaśniewskiego i Wałęsy przed eksplozją reklam i po niej. Postrzeganie to różniło się. Wielu z Was pewnie widziało piosenkę disco polo w wykonaniu Top One – będącą w latach 90tych częścią kampanii tego komunisty. Dziecko na rękach, murzyn w klipie – to wszystko ma znaczenie („miły człowiek kochający dzieci, tolerancyjny”) i nic nie jest dziełem przypadku. To co obserwujemy w kampaniach to wyniki badań – nic więcej.

O przykładzie zwycięstwa PR i nieistotnych kwestii można mówić m.in. w przypadku Obamy. Wygrał w USA, bo ma „ładny uśmiech”, charyzmę (którą można wyćwiczyć – są tego typu kursy), a także dlatego, że…jest czarny. Tak na marginesie można dodać, że kierowanie się kolorem skóry przez wyborców Obamy nie zostało opisane jako „rasistowski skandal”, a część jego wyborców niewątpliwie chciała wreszcie „nie białego” prezydenta…Zamiast tego odkopano Ku Klux Klan i wmyślono rzekome ataki jakie „biali rasiści” chcą przeprowadzić na Obamę…Nieistotne. Bycie lubianym przez innych, sprawianie wrażenia przyjaznego itd. jest dziś gwarancją sukcesów prywatnych i zawodowych. To dlatego tak popularni są Obama i Tusk…

Z drugiej strony – ludzie oczekują jednak także innych cech – czego dowodem jest popularność Kaczyńskich, którzy wdawali się w dyskusje i kłótnie, zamiast sztucznie uśmiechać się do wszystkich dookoła. I w tym nasza nadzieja – nie wszyscy ludzie dają się złapać na PR i polityczny marketing! Lech Kaczyński to przykład polityka, który owszem – poddawał się tym zabiegom, ale wyraźnie gubił się w świecie PR,  co raczej dobrze o nim moim zdaniem świadczyło. Podnosiło to w moich oczach jego wiarygodność…Przeciwieństwem jest Tusk…Są i inne przypadki idących pod wiatr, jak m.in. Korwin Mikke, który „podpadł” feministkom tekstami na temat kobiet. Co ciekawe – na JKM głosuje jednak…wiele kobiet. Bo jak się okazało część polskich przedstawicielek płci pięknej godzi się ze swoją tradycyjną rolą…I wcale nie zgadza się z feminizmem. To tak jednak na marginesie.

Badania, kursy odpowiedniego zachowania nie są same w sobie czymś strasznym…Nie wyobrażamy sobie przecież by na przykład premier podczas spotkania z prezydentem innego kraju bekał, mówił niepoprawną polszczyzną bądź też klepał polityka z całej siły w plecy :-). Straszne jest jednak to, że owe badania i zabiegi stały się – zamiast uzupełnieniem – czymś najważniejszym, kluczowym do sukcesu w demokracji. Czymś do czego wszyscy dążą, stając się nijacy – gubiąc po drodze swoje idee – o ile te kiedykolwiek mieli. Dzisiaj na szczyt można doprowadzić każdego – wystarczy umiejętne go prowadzenie przez szereg specjalistów od wizerunku. Nie musi wcale chcieć działać dla Polaków, dla idei, dla Ojczyzny…

Co ciekawe, według badań z 2000 roku – my sami (Polacy) żądamy od polityków nie tego co trzeba…Możliwe więc, że to ja oszalałem pisząc taki tekst, a naprawdę idealny kandydat na prezydenta musi zaraz po uczciwości i wiarygodności posiadać prezencję i być atrakcyjnym. Inteligencja jest w tabeli dopiero „3 cechy dalej”, a za nią troska o ludzi i kraj. Sprawiedliwość, rzetelność – są gdzieś daleko. Widać zatem, że ludzie patrzą na wygląd, na te cechy do których potem dążą politycy robiąc się tym samym bliźniaczo podobnymi do siebie. Bo jak wspomniałem – wszystkie ich działania poprzedzone są badaniami na społeczeństwie. To my poprzedziliśmy polityczny marketing – to na ludziach go zbudowano.

Jak – jeśli nie politycznym marketingiem – tłumaczyć fakt, iż w słynnych wyborach wygrał zrobiony na nowoczesnego „Olek” (po tylu latach socjalizmu w Polsce!) z kojarzonym (fakt faktem nie do końca słusznie) z „obaleniem komuny” Wałęsą? Badania pokazały, że Kwaśniewskiemu bliżej było do tzw. „idealnego prezydenta”, którego chcieli widzieć jako głowę państwa ankietowani Polacy. Czerwona przeszłość jakby się nie liczyła…Ważne, że „Olek” był na czasie… Tak samo Tusk. Przecież on nic nie zrobił dla Polski, a popularność cały czas ma…Słyszałem wiele „argumentów” dlaczego ludzie głosowali na niego, a nie na Kaczyńskiego – „bo wygląda”, „bo ładnie mówi”, „bo wysoki” itp., tak myślą szarzy ludzie! To efekt serwowanej im przez lata rozrywki i fałszywych priorytetów.

My jako nacjonaliści z naszymi dzisiejszymi działaniami stoimy na samym końcu w kolejce do społecznego „ideału”. Nam ideowcom ciężko będzie się przebić gdyż nie prezentujemy tego czego oczekuje społeczeństwo. Na przykład według badań Jakubowskiej z 1999 roku aż 64,2% poparciem cieszy się polityk pragmatyczny, 47% polityk pragmatyczno-ideologiczny, a tylko 14,7% badanych popiera polityka ideologicznego. My dzisiaj prezentujemy społeczeństwu niemal same idee: Zakaz Pedałowania, Stop Islamizacji, Stop Aborcji itp. – nie ma to przełożenia na potrzeby społeczeństwa na „tu i teraz”. Do zmiany jest niemal wszystko i jeśli ktoś z ruchu narodowego ubiera garnitur zamiast bojówek – nie patrzmy na niego wrogo jak na karierowicza…Lub określmy się od razu: nie wygramy.

Ł 

ZDJĘCIA: Na miniaturce fanatycy CSKA Sofia podczas derbów z Levskim. Na dole EDL. Rysunek autorstwa Karola.