20.06.10 „LUDZIE SĄ…PO TO ŻEBY MOGLI WALCZYĆ”!

20stego czerwca odbyły się w Polsce wybory prezydenckie i właśnie po godzinie 20:00 – po ciszy wyborczej wrzucam ten tekst. Jedni poszli zagłosować na Kaczyńskiego, inni na Korwina, Morawieckiego, a jeszcze inni w ogóle – bo konsekwentnie, mimo wszystko mają gdzieś demototalitarną demokrację. Inni, czyli sympatycy Komorowskiego bądź Napieralskiego mam nadzieję, że tego zina nie czytają, a jeśli tak to już pora to czytanie skończyć :-). Ja głosowałem na Kaczora, a to z powodu popularnego „mniejszego zła” – pierwszy raz w życiu. W tekstach sprzed kilku lat pisałem, że PO i PiS (z powodu mało konsekwentnego konserwatyzmu) zaprowadzą nas dokładnie w to samo miejsce – do stania się jedną z dzielnic Europy. I nadal tak twierdzę, ale Jarosław Kaczyński da nam przynajmniej kolejnych kilka lat nadziei, opóźni niektóre lewackie (in vitro chociażby) bądź liberalne (euro itd.) zabiegi. Nieco bardziej zadba o interes Polski, zajmie się  być może jak na Polaka przystało katastrofą w Smoleńsku. Bo nie oszukujmy się – nawet jeśli to nie był zamach, to poziom „śledztwa” powoduje…zagrożenie zamachami. Bo polski samolot rozbił się w Rosji, a wszystko „wyjaśniają” Rosjanie…Zero dociekania, zero powołania komisji międzynarodowej. Dla PO wszystko jest spoko…A więc w zasadzie zapraszamy chętnych do likwidacji niewygodnych osób – w Polsce Platformy wszystko przejdzie! Byle wejść w dupsko silniejszemu. Te i im podobne rozważania, osoba Tuska i Komorowskiego doprowadziły mnie do urny wyborczej. Mimo to, iż nadal pozostaje nacjonalistą i nic tego nie zmieni. Dzisiaj niestety muszę głosować na Kaczora – bo była potrzeba chwili – ale serce cały czas czeka na nacjonalistę z prawdziwego zdarzenia! Może na starość…Jak zwykle wokoło wyborów prezydenckich można było zaobserwować ciekawe i skandaliczne wątki. Które jako nałogowy pismak na luźno sobie – korzystając ze spokojnej niedzieli – opiszę.  

„Na kogo głosujecie jutro?” – spytał w przedwyborczą sobotę kilku znajomych studentów politologii, naczelny e-zina. Mimo tego, że są na 2 roku tego zobowiązującego przecież przedmiotu…byli delikatnie mówiąc niezbyt „obcykani”. Jeden nie będzie głosował na Kaczyńskiego, bo…”przecież już był taki”. Według faceta, który w przyszłe wakacje skończy politologię (naukę o polityce!) jesteśmy młodzi i powinniśmy głosować na młodych, bo…”za granicą pomyślą, że mamy tylko takich jak Kaczory” (?!). Drugi mówi, że będzie głosować na Kaczyńskiego. „No ja też” – i mówię mu o (tym razem faktycznie) mniejszym złu, a także o in vitro, euro – przerywa mi jednak przyszły politolog…”O…jakie masz argumenty” + uśmieszek typu „co za dziwny koleś – coś wie”. Co za skandal…Ktoś wie czemu głosuje. Jakaż kompromitacja, zaprzeczenie luźności…

On sam argumentów nie miał – po prostu głosuje na Jarka i tyle. Mieć argumenty to wśród „ludzi Kuby W. & MTV” chyba wstyd…Cholera – a to ja słyszałem nie raz, że mam wreszcie wydorośleć…Jak widać „poważni ludzie” tkwią mentalnie cały czas w podstawówce, kiedy to miało się wszystko w dupie. Niektórym „syndrom gimnazjalisty” pozostaje do końca życia…101% Matrixu w głowie – świadomość polityczna niemal zerowa i to na jednym z polskich wydziałów politologii…Żeby oświeconych europejczyków kibol uczył… wyborcza gazeto toż to wstyd. A jednak fakt.  

Takie obserwacje są niepokojące…Można się zdenerwować – czytasz ciągle gazety (z lewa do prawa), wgłębiasz się – interesujesz, poznajesz – i idziesz zagłosować, a równy twemu głosowi jest głos gościa, który głosuje na danego kandydata „bo tak”, „bo jeden Kaczor już był”. Paradoks, minus i niesprawiedliwość w chcącej uchodzić za sprawiedliwą demokracji! Może jakiś choćby podstawowy test polityczny?

A propos Wojewódzkiego…no cóż ten człowiek już dawno przekroczył granice dobrego smaku i jeśli jest autorytetem młodzieży (przypominam badania sprzed około roku – był w czołówce razem z Owsiakiem)…to ja jestem starzec, a ma łysina jest naturalna …

Pobrałem sobie odcinek programu tego TVNowego dewianta z Palikotem (czerwiec 2010) gdyż wciągnęło mnie oglądanie i czytanie jak ten polityk/ biznesmen robi sobie pozornie jaja, a tak naprawdę kretynów z ludzi – stosując bardzo sprytne sztuczki socjotechniczne. Przecież taki cwaniak jest Platformie potrzebny, bo potrzebują jednego pajaca (no, dodajmy jeszcze Bartoszewskiego, ale on to ma chyba prywatne „ambicje” – wszak do grobu coraz bliżej, trzeba narobić jeszcze nieco hałasu), który będzie gadał świństwa m.in. o córce Lecha Kaczyńskiego itd. Poświęcili jednego błazna by mówił na głos to co PO chce Kaczyńskiemu wyrzygać jako całość…jestem przekonany. Dlatego go nie zwalniają, dlatego tolerują jego występki, dlatego jest blisko z Komorowskim. Ostatnio Tusk, Komorowski niewiele atakują PiS – mają od czarnej roboty Palikota. Wystarcza, bo ostatnio był u Olejnik, u Piaseckiego, w „Teraz my” i u wspomnianego Kuby. Słuchały go miliony Polaków…Dużo więcej niż czyta na przykład „Gazetę Polską”…Niestety. 

No więc przyszedł Palikot do Wojewódzkiego i śmiali się z Polski i ze śmierci, bo inaczej tego nazwać nie potrafię. Razem z debilem – bo również inaczej nie potrafię nazwać boksera Włodarczyka – stworzyli „show” dla wstydzących się Polskości. Wiem, że – tak jak każdy z czytających – dostałbym pewnie za ten tekst prawego prostego, po którym bym długo nie wstał, heh – ale takie są po prostu fakty. Chwalący pedalstwo VIP „Diablo” Włodarczyk to klasyczny debil, co mogliśmy zaobserwować w opisanym programie. Wiedzieli jak się dobrać…Nieistotne. Nie odmawiam nikomu wolności słowa…niech mówią. Ale dlaczego jedni mogą, a drudzy nie gdyż są od razu oskarżani o „mowę nienawiści”? I tu jest właśnie ten problem i niesprawiedliwość, nieobiektywność.  

Krótko łudzono się, że po 10 kwietnia nastąpi zmiana w polskim języku politycznym, w mediach…Albo inaczej – łudzili się ci, którzy wierzyli w „pojednanie kibiców po śmierci Papieża”, heh – my nigdy w to nie wierzyliśmy. Przeczytałem wywiad z Palikotem w Lisowym „Wproście” (numer 25, 14-20 czerwca 2010) i chciało mi się wyciągnąć go za szmaty z tego zdjęcia, bo gadanie, iż zmienił wizerunek by pokazać „posmoleńską grę Jarosława Kaczyńskiego” jest dla mnie robieniem z ludzi idiotów. Ha, ha – ale śmieszne Janusz, znowu nas nabrałeś…Pedalska publiczność Kuby W. biłaby brawo…

Tylko jestem ciekaw jak JK miał się zachować po śmierci brata? Nie jestem fanem PiSu, ale dla mnie to jasne, że to Jarek musiał wystartować i ratować tą partię. Najbardziej rozpoznawalna twarz i największe szanse w wyborach – proste. Jarek zrobił to o czym ciągle plecie Wojewódzki i Palikot – po prostu życie toczy się dalej, trzeba było na zimno kalkulować szansę i rozważać przyszłość partii. Prawda jest taka, że jak nie zachowałby się Kaczyński – i tak by mu wytykano „płynięcie na Smoleńsku”. Nie było szans tego uniknąć. Przecież takie są smutne reguły dzisiejszej gry politycznej (o czym pisałem niedawno w innym artykule), że Kaczyńskich (Jarka i nawet Marty) musiało być dużo w mediach by „politolodzy” (eh – nie mogę przeżyć) na nich zagłosowali…Realia są dziś brutalne i smutne dla idealistów, ale niestety takie są. Wszystko wróciło do normy. Ci co pluli – nadal plują jadem, ci co pajacowali – pajacują, kłamiący politycy nadal kłamią – PRowcy nadal działają. Inaczej być nie mogło. Niestety dzisiejsza polityka to jeden wielki syf, gra i PR. Może kiedyś przyjdą lepsze czasy, pełniejsze idei, honoru…

Pacyfizm, spokój, „jedna Polska” to utopia. Ci, którzy chociaż trochę interesują się losami kraju są podzieleni. Od zawsze i na zawsze. Dlatego żaden totalitaryzm nie trwa wiecznie – zawsze znajdzie się opozycja, która urośnie wreszcie w siłę! Wśród świadomych wyborców trwa kłótnia i wzajemna niechęć. I jest to normalne…„Ludzie są… po to żeby mogli walczyć” – śpiewała formacja Lady Pank w kawałku „Mała wojna”. „Ludzie są…tacy są”…I dlatego też znaczny procent ludzi poszedł zagłosować…Dlatego miliony interesują się jednak tym bagienkiem, które nie raz nas okłamało. Polityka to nasze życie, ona nas otacza. Wciąga nawet mimo niechęci. Mam nadzieję, że kiedyś zwalczymy jako ludzie ten chory polityczny język i zwyczaje…Że nie będzie już rządzić PR, socjotechnika i kłamstwo. Naprawdę chciałbym zagłosować na patriotę, który nie ugnie się pod naciskiem IV władzy i nie oszuka mnie…

Rozumiem wybory prawie wszystkich, prócz takich jak wspomniani na początku „politolodzy”. Jeśli ktoś chodzi nocami i pisze farbą „Zabierz koryto – nie głosuj” (z celtyckim krzyżem – nie anarchią – obok) to wiem o co mu chodzi. A co ważniejsze – on sam wie o co mu chodzi. Bo ludzie są po to żeby mogli walczyć – znowu przywołam LP. Mutanty wychowane przez media, bez swojego zdania bądź dający się sterować to przykład przegranej walki…wewnętrznej. Matrixowcy polegli sami ze sobą, samemu nie wiedząc o co im chodzi…Stali się wrogiem naszej sprawy. I to właśnie im – marionetkom – chodzi wyłącznie o własne koryto…A więc…”Wrogu mój”…”Nie przepraszaj tylko wstań!”. Do pracy rodacy. Bo „Ludzie są po to żeby mogli walczyć”. A nie tylko po to – jak mówi inna część tej samej piosenki: „żeby żyć i tańczyć”…

Nieważne kto wygra te wybory – jako patrioci, nacjonaliści cały czas musimy walczyć na wielu frontach. Przede wszystkim stale się doskonalić, bo kiedy mniejsze zło da nam ewentualnie jeszcze kilka lat więcej…nie można tego czasu marnować. Tutaj apel do tych, którzy nie mają spalonych facjat i chcą poświecić swoją karierę polityczną dla narodu…

Ł.