28.08.10 GÓWNO W PAZŁOTKU, CZYLI RZECZ O KULTURZE…

Wszystko czego pragnę, wszystko czego potrzebuje jest tu obok mnie. Słowa są bardzo niewskazane, powodują tylko nieład…Lekką, naprowadzającą parafrazą znanego utworu pop rozpocznę rozważania w temacie, który wielu ludziom przechodzi jakoś przez palce, nie jest dostrzegany – poprzez swą niematerialność i absolutny brak odniesień finansowych – ulatuje gdzieś w niebyt…Zanim nadejdzie wieczór i uraczę się – tak potępianymi przez niektórych „kilkoma szklaneczkami whisky”, muszę napisać słów kilka w temacie odbioru samego siebie przez dzisiejszego człowieka…

 

I nie będę bredzić o nowatorskich metodach psychologicznych tym razem…Dziś będzie o sposobie przyswajania i jakości kultury, jako takiej…Kultury w szerokim zakresie, różnych wymiarach…Co nie znaczy, że spłaszczonej…W dzisiejszych, prymitywnych czasach dyktatu idiotycznej politycznej poprawności przestępstwem jest już samo dzielenie kultury na tę wyższą i tę masową. To co kiedyś było oczywistością i zdrowym, logicznym wartościowaniem, dziś jest zakazane…!…I tak np. Malarstwo El Greco czy twórczość Michała Anioła są zrównywane z afrykańskimi figurkami z koziego gówna czy malowidłami na bawolej skórze…Dzieła Mozarta, Beethovena, Chopina MUSZĄ być zawsze równe narkotycznym riffom gitarowym jakichś murzynów, czy „mówieniu swego cierpienia” przez równie białych jak węgiel, „twórców” rap…Polityczna i w ogóle poprawność cofa ludzką inteligencję, wrażliwość, robiąc to na siłę. Według ideologicznego klucza…Czyż nie jest to terror…?…Najgorsze jest to, że wobec takiego definiowania kultury, wobec absolutnie bezstopniowej świadomości piękna, wobec bezstresowego wartościowania – a więc zbydlęcenia twórczości- tzw. zwykły człowiek jest zupełnie bezbronny…Z czasem staje się dla niego oczywiste, że wszystko, co człowiek tworzy w ramach sztuki…- sztuką jest…W ten sposób nurzamy się w gównie, z lubością twierdząc iż to szlachetny balsam dla duszy…

Od dobrych kilkudziesięciu lat już, sama kontestacja, wywołanie reakcji robi za sztukę. Umiejętnie i cwaniacko podczepione pod ogólnie panującą ideologie, egzystują przy niej i robią kokosy zwykłe miernoty, powiem nawet – szumowiny. Indywidua, które wyczuły swój czas i wiedzą dobrze, że samo brukanie świętości, im bardziej chamskie, tym lepiej- stanie się w opinii tych co wiedzą lepiej- sztuką…Ci ,co wiedzą lepiej jak wiemy są usadowieni w każdej dziedzinie życia, od polityki począwszy…Płynie więc strumień gówna na niziny, a strumień pieniędzy do wybranych prostytutek…Pięknym przykładem może tu być Wisława Szymborska – osoba ze wszech miar godna pogardy, której „twórczość” czasów stalinizmu można i trzeba nazwać kurestwem…Przy okazji – istnienie Szymborskiej bardzo fajnie się przypasowało, gdyż ,cytując Dyzmę – windując bydlę na piedestał – ci ,co wiedzą lepiej, chcieli odwrócić uwagę od niezłomnego , naprawdę wielkiego duchem i talentem poety – Zbigniewa Herberta…Nobel dla pani Sz był wygodną burdelową kotarką mającą zasłonić twórczość prawdziwą…

Znowu posłużę się cytatem, tym razem z „Biesów” Dostojewskiego: „Każdy wasz krok winien zmierzać ku temu, aby waliło się wszystko: i państwo i jego moralność. Zostaną  tylko ci, którzy wyznaczyli się do zagarnięcia władzy. Mądrych pozyskamy, a pojedziemy na plecach głupców!”… Z tym pozyskaniem mądrych to bym polemizował, raczej ze wszystkich chce się zrobić głupców…i bydlęta…A robi się to też tak:

W twórczości filmowej dziś i od lat lansowane są polityczne wzorce. I tak – Zawsze szczególnie szlachetny i wzniosły bohater przeważnie jest Żydem, ten wybitnie inteligentny, rozumny ponad przeciętną – jest tzw. afro -amerykaninem, czyli murzynem…Wrażliwy, pełen uczuć, przyjacielski- tak pokazuje się pederastów…I to pokazuje się w ilości wielokrotnie przewyższającej stan rzeczywisty…Wszystko to , te gówniane historyjki, wymyślane na poczet tłoczenia ideologii w głowy idiotów, jest w dodatku robione w tak szaleńczym tempie, by nie było sekundy na refleksję, na wyrobienie jakiegoś, tylko swojego obrazu w wyobraźni…Migające efekty specjalne – uwłaczające inteligencji szympansa, mnogość scen i mnogość grafomańskich produkcji, robią z filmu teledysk…A z życia, gównianą papkę, która przy całej swej bezbarwności, przemyca w mózgi milionów jedną istotną cechę- kłamstwo…!…Już samo to jest niewybaczalne, złe i godne pogardy…Samo to już z marszu odbiera dzisiejszej „twórczości” pretensje do nazywania jej sztuką…Sztuka to piękno i prawda…To ,z czym mamy teraz do czynienia to komunistyczny bełkot. To nazywa się post sztuką i kontrkulturą – zaprzeczeniem wszelkich wartości, czyli dążeniem do zniszczenia wszystkiego, co człowiek do tej pory zbudował. To rozwala każdego od środka, pozbawiając kryteriów, odbierając wyobraźnię – znowu mnoży niewolników systemu…I nawet do tego nie potrzeba czipów ,wystarczy permanentny zalew gówna – z ekranu, głośnika i tego drukowanego…

Właśnie – Dziś nie czyta się książek…!…A specjalnie na samym początku napisałem o ciszy, która jest potrzebna, bo leczy jak balsam…Czytając książkę, człowiek jest ze samym sobą, potrafi zanurzyć się w siebie, poczuć rytm własnej duszy i zrozumieć co to jest wyobraźnia. Książka powoduje to, że człowiek sam myśli!…Sam tworzy!…Książka jest -o paradoksie- tworem interaktywnym…W kontakcie z literaturą człowiek sam staje się twórcą!…Jego wyobraźnia tworzy obrazy, dusza przeżywa i magazynuje emocje, umysł koduje informacje…Tu widać też względność czasu…W książce nic nie miga, nie fleszuje, nie zmienia się – mozolnie niby- czyta się stronę za stroną…powoli…Jednak ile dzieje się w Twojej duszy i umyśle podczas czytania jednej strony książki, ile masz tam odniesień kulturowych, ile wyobrażeń, ile wspomnień – tych tylko Twoich…ile wolności umysłu…dzieje się podczas czytania jednej strony książki…Co , ile i jakiej jakości doznań zostaje w Tobie po dwugodzinnym hollywoodzkim filmie, czy jałowym patrzeniu w ekran komputera…?…Co przeżyłeś, co sam stworzyłeś, co sam zobaczyłeś oczyma własnej wyobraźni…? Odpowiedź jest brutalnie prosta- gówno!

Zrównanie wszystkiego w dół jest procesem decywilizacji – cofamy się w rozwoju, w czym nie przeszkadza wcale tzw. postęp…Pamiętajmy, że każda, najmniejsza rzecz i czyn powstać musiały zawsze w ludzkiej głowie najpierw, są efektem ludzkiego, twórczego myślenia…Kultura i sztuka jest pożywką dla tej twórczości…Jednak ,tak jak kiedyś ta kultura miała też swoje elitarne oblicze , cytując Łysiaka- „swój Olimp i swój Hades. Dzisiaj ma wspólne koryto dla świń”…

W tym korycie taplają się różne bydlaki pseudo sztuki, które za sposób działania obrały sobie bluźnierstwo…Oczywiście obraża się tylko chrześcijaństwo…Pokazuje się np. scenę Ostatniej Wieczerzy, gdzie Chrystus jest kobietą, otoczoną przez dwunastu czarnych apostołów, trzynasty, Judasz jest biały…Albo obraz p.t. Miasto Ciot (Queer City) na którym Jezus jest pederastą i zabawia się z małym chłopcem…Żadna z tych oportunistycznych kurew pseudo buntu oczywiście nigdy, przenigdy nie odważy się tak obrażać Mahometa, Buddy czy innego Sziwy…Wszystko jest koncesjonowane i wszystko jest tzw. buntem within…czyli w granicach koncesji… A te granice ustalają ci, co wiedzą lepiej…Może warto więc czasem zastanowić się nad bezkrytycznym jechaniem po katolicyzmie…Może warto lepiej taktownie nic nie mówić, niż wspierać chór lewackich prostytutek…?..Według których „dzieło” jednej z polskich „performansek” ukazujące i p.t. „Dziewięć twarzy kobiet, pokrytych spermą”, jest sztuką tak samo, jak np. dzieła Albrechta Durera czy Hieronima Boscha…!

Ci ,co wiedzą lepiej, wiedzą też, że zdobywając kulturę dla swych łajdackich planów, są w stanie manipulować milionami ludzi….i są w stanie dać za to grubą kasę…Mamy więc symbiozę bydlaków dużego kalibru z małymi lokajami…Bardzo dosadnie ilustruje to kawałek Kazika p.t. „Wszyscy artyści ,to prostytutki” i video do niego, na którym widać Holoubka i Łapickiego jak łaszą się do komunistów na jakimś partyjnym spędzie…Dość tych przykładów, niedobrze mi…

Nie, jednak jeszcze jeden przykład…Muzyka…Cokolwiek dzieje się nawet w muzyce popularnej, jakże często jest przeróbką czegoś co już było…”Kultura” MTV, która to stacja kiedyś była tylko stacją muzyczną, teraz jest już życiowym poradnikiem młodych dziwek, szerzącym rozwiązłość, zboczenia i pustkę wewnętrzną…Odnoszę wrażenie, że nie tylko dlatego MTV jest tym -bo lansuje życie bezwartościowe i z beztalenci robi gwiazdy…ale również dlatego, że nawet poza tzw. głównym nurtem naprawdę mało jest ludzi, którzy tworzą coś, co ma wartość w muzyce…Mówię o wartości realnej a nie o posiadaniu racji społecznej, czy dobrych chęci…Rap…Mechaniczne odgrywanie już powstałych tracków, w połączeniu ze słownymi deklaracjami rzeczywistych, bądź wydumanych krzywd…To za mało, wybaczcie, by nazwać to muzyką…o sztuce nie wspominając…Gdzie, pytam się jest coś ,o co można z rozpaczy się w tej muzyce zaczepić…?…Gdzie jakiś powiew autentyzmu i prawdziwego talentu…?…Żyjemy w gównie, więc gówno nas oblepia… „To” jest wszędzie…Kontrkultura stała się kulturą, a antywartości -wartościami…

Co by nie mówić jednak, puszczę sobie teraz wodzę mojego własnego, może bezzasadnego, ale jednak optymizmu i nadziei i powiem tak: Wierzę w cuda…!…Ogólnie -wierzę…W Boga, w człowieka, w Prawdę, w odwagę i w siłę indywidualizmu…Im gorzej więc- tym lepiej…Jak mówi mój kolega Stefan- Gdy przejmą już wszystko co się da i wszystko co się da splugawią…okaże się ,że nie mają nic i wszystko zawali im się na łeb…

GOŁY

P.S: Wszyscy artyści to prostytutki…Poza tym małym ,nie szukającym poklasku artyście, w Twoim sercu, który sam dobiera sobie nuty i sam tworzy poezję życia, życia z sensem- tę wartą zapamiętania…