5.09.10 „FILOZOFIA GOŁEGO” / Część 21.

Znajomi, którzy interesują się bardziej piłką a mniej socjologią zarzucają mi, że jestem ponurym gburem i nie lubię ludzi…Żona kumpla mówi, że trzeba kochać wszystkich a nie pisać na Facebooku, że Polacy, którzy piszą tam tylko po angielsku to zakompleksione cwele…Ja jej na to, że nie potrafię kochać wszystkich…Kochając wszystkich chyba nie kocha się nikogo…Szczęśliwie – nie potrafię też nienawidzić na serio…Jeśli się to już zdarza to na bank nie za damski…nie za darmo…Poziom akceptacji świata u pana G spada na ryj , jak pijany żul po schodach…I, co gorsza – końca tych schodów nie widać…Tak jak i nie widać końca pochyłej równi chamienia i obsrywania życia publicznego, niepublicznego i wszystkiego, co ma związek z czymkolwiek innym niż pieniądze…Wobec zaistniałej sytuacji raz, że nie umiem traktować poważnie stadnych pohukiwań pożytecznych (?) idiotów, przyjmujących za punkt honoru krzykliwą demonstracje swego chamstwa…a dwa – mając świadomość, że sam przecież nie jestem żadnym mędrcem odczuwam poczucie osamotnienia i pustki…deficytu jakości…W świecie baranów i kłamców – trudno, widać czas być pustelnikiem… 

 

Czasem w życiu dochodzi do takich skrętów i przesileń filozoficznych, że naprawdę meczy już czytanie tytułów i tekstów publicystycznych skleconych jak od metra na jedno kopyto…A Kościół sobie szkodzi, a mowa nienawiści.. a Lech Wałęsa (Bolek-jak kto nie wie) grozi palcem i dokonuje bezlitosnych ocen moralnych- No fakt- Kto jak kto, ale Bolesław ma zapewne wyjątkowe prawo – jako mąż sprawiedliwy i czcigodny do takich ocen…Dalej.. A to, że „spór o Krzyż” „kosztuje miasto”…Oczywiście są pewne sprawy ,które „kosztują miasto” , albo „kosztują podatnika”- bo się je nagłaśnia i o nich pisze…A są takie -które np. nie kosztują…Jak np. zwiększenie administracji publicznej w ciągu ostatnich 3 lat o ok. 40 tysięcy posad…To już nie kosztuje…Gdyż nie zaistniało w mediach…Dobrze, że mamy niezależne media i niezawisłe sądy.. Bo gdyby tego nie było można by pomyśleć, że Polska to jakiś pseudo bantustan ,bądź podbita prowincja, sterowana „ręcznie” przez obcych namiestników …I medialnie przez Tajnych Współpracowników- przebranych za dziennikarzy…Idąc dalej tym torem – afery takie i inne już nie kosztują nic, bankructwa przedsiębiorstw też nie kosztują…Cicho sza…

Za to ile wysiłku operacyjnego kosztuje agentów wpływu kreowanie nowych legend ,nowych ideałów i nowych bohaterów…Ale warto…Legenda raz powstała będzie przez „legendarnych” broniona jak tajne wytyczne udzielane przez komunistów tzw. „doradcom”- Mazowieckiemu i Geremkowi- mającym doradzać stoczniowcom w roku 1980…Chcieli doradzić najbardziej to ,żeby nie zakładać w ogóle wolnych związków zawodowych…!…Co się akurat nie udało…Zostali wygwizdani i dlatego teraz dziwnym trafem stoją jednym szeregiem przy Bolku i innych grzecznych konfidentach- chcących teraz robić za ikony walki o wolność…Szkoda ,że ich ktoś nie zajebał- jak wkurwieni okrucieństwem chłopi Che Guevarę- Wówczas łatwiej powstałyby „legendy”…A tak to wobec śmierci Pani Walentynowicz (która jednak na bohaterkę się nie nadaje, gdyż czarne nazywała czarnym….a czerwone -czerwonym…), trzeba było wykreować heh…misia na miarę czasów…No i mamy – Henryka Krzywonos…słusznej postawy kołchoźnica, odważnie (czyli tak jak chce władza…!…) mówiąca ..że nie trzeba mówić prawdy o tamtych wydarzeniach…!…Kłamstwo powtarzane sto razy staje się prawdą…!…Niestety Josef….muszę cię zaszachować teraz…W obecnych czasach twoje metody ewoluowały już tak ,że- paradoksalnie -prawda powtarzana sto razy staje się kłamstwem…!…Jak to działa- nie wiem…Jednak sam widzę, że odpowiednio podane, wyśmiane, „oburzone” i oczernione „językiem nienawiści” – logiczne domysły ,że w Smoleńsku doszło do zamachu- im częściej tak serwowane- tym częściej horda pomylonych z ogłupienia i braku wrodzonej inteligencji pań i panów „Dulskich” krzyczy, będąc absolutnie pewna, że zamach jest totalnym science fiction a ci ,co o tym mówią to „chorzy z nienawiści” , „dzielący” , „używający katastrofy do celów politycznych” psychopaci…

Codzienna dawka medialnej morfiny utwierdza „Dulskich” w tym że- mają rację, są fajni i wartościowi, odważni i obywatelscy ,są przyszłością państwa i ,że są „młodzi, wykształceni, z wielkich miast”…Każdy prymitywny cham łaknie komplementów i nigdy nie przyzna się nie tylko do swego chamstwa, ale nawet nie zauważy jakiejkolwiek swojej ,najmniejszej nawet niedoskonałości…Wystarczy mu więc powiedzieć ,co chce usłyszeć…A potem zapędzić do urn…

Przykro mi Panie i Panowie, ale nie lubię ludzi i nie widzę powodu by bydlaków w ogóle ludźmi nazywać…Jasne ,że nie nienawidzę idioty, bo to przecież nie jego wina ,że urodził się idiotą…Nie mam jednak żadnych logicznych czy moralnych podstaw, ani prawa by zachłystywać się oczywistymi debilizmami…Tylko dlatego, że większość to robi…

Wyrwane z kontekstu wypowiedzi tych nielubianych przez „niezależne media”, agresywne tytuły w gazetach…które dopiero potem widzimy, że są ujęte w cudzysłów…Hasła ,..wyrzucić religię ze szkół, Kaczyński jest skończony, Polska rajem ekonomicznym…itd, itp…które to hasła potem np. okazują się tendencyjnymi wypowiedziami, czy nawet tylko próbą wypowiedzi jakichś niszowych lewaków , czy zupełnych renegatów…Cóż z tego, skoro wielkimi literami i w tytułach „strzela się” do idiotów właśnie tym…Tym czym „ci ,co wiedzą lepiej”, chcą zatkać mordy bydłu…Za jakie uważają polski naród który- choć w bardzo zidiociałej formie- jednak jeszcze wciąż istnieje…

Powiedzcie- Co z tego świata można traktować poważnie i dlaczego akurat mnie ma zależeć na tym by jakiś kretyn z mózgiem jak orzeszek myślał o mnie dobrze…?…Myślę też ,że słowo myślał jest tu na wyrost…Kurwa, dla wielu ludzi na wyrost jest wyjść z domu ,nie obsrać się przy tym ze strachu, nie wpaść pod samochód, potem do tego domu wrócić, nie zabić się widelcem podczas jedzenia „papu” i, po dawce „prawdy” z ekranu, wleźć na babę, wykonać kilka ruchów z zakresu „romantyzmu” i wreszcie nie umrzeć podczas snu…Poprzez nieopatrzne pomyślenie czegoś samodzielnie…Broń Boże nie myśleć, myślenie boli i jest śmiertelne…Kurwa – jestem „Obcym”, „Predatorem” , „Terminatorem” ,albo wszystkim tym naraz…Bo nie czuję żadnej wspólnoty w głupocie z tym tak rozpowszechnionym teraz gatunkiem…

Cóż chciałem powiedzieć na początku tego tekstu…?…Chodzi mnie o to, że czasem lepiej jest wziąć do ręki Prousta i zanurzyć się w „strumień świadomości”, odpłynąć „w siebie” i w zamyślenie…to takie inne ,nierzeczywiste…Czasem lepiej zostać Hrabią Monte Christo i kopać przez 14 lat , łyżeczką do herbaty ,swój własny „tunel do wolności”…Czasem (coraz częściej w czasach pogardy) zostać Faraonem swego świata, czy panem Skrzetuskim na stepach swojej własnej niezależności…Lepiej być „Legionistą” „Ostatniej Kohorty” ,z mieczem swych poglądów przebijającym się przez hordy barbarzyńców, ku Prawdzie…Lepiej wreszcie za towarzysza mieć „Pana Cogito” i nikogo więcej, niźli za cenę całego Twojego człowieczeństwa, za cenę Twojej duszy i wszystkiego co kochasz i szanujesz – bratać się z całym motłochem tego świata i być uważanym za „normalnego”…Boże mój ,spraw by nikt nigdy nie nazwał mnie „normalnym”…!

Krótko mówiąc, bo czas zażyć mój nowy, świetny tribulonik…:)…Czytajcie książki chłopaki i dziewczyny!…Czytajcie namiętnie, na przekór, przypadkowo, czy zamierzenie…Czytajcie długo, zapamiętale i do utraty tchu…Szukajcie specjalnie po zakurzonych, bibliotecznych półkach, starajcie się omijać te nazwiska ,które często są w gazetach…Dziś „bohaterów” tworzą nam szumowiny…Bo elit Polska nie ma…Elity spoczywają na cmentarzu w Smoleńsku…

Prawdziwych bohaterów zaś kreuje historia i czas…Zarówno bohaterów rzeczywistych, jak i tych literackich…Zresztą…- jedno i drugie jakoś się na siebie nakłada…Jednak wszystko to stwierdzić będziesz mógł/mogła dopiero gdy samemu udasz się na wyprawę w poszukiwaniu…samego siebie…

GOŁY

PS: Goebbels- kiedyś myślałem, że jesteś skurwysynem, ale teraz wiem ,że tylko drobnym żulikiem…Prawdziwych skurwysynów wykreował trochę inny system…

PS2: Ja teraz dużo czytam i będę kurwa ostry jak brzytwa…;-)