Droga Legionisty

22.05.10 UDANY POWRÓT JURKOWSKIEGO – PUDZIANOWSKI PRZEGRYWA…

Kiedyś kibice pili jabole, a na zbiórkę przynosili plastykowe kubeczki :-). Dzisiaj…niektórzy wprawdzie też noszą kubeczki (heh), ale część odbiła i zamiast kubeczków nosi sportową odzież oraz szczęki…Moda na sztuki walki to znak dzisiejszej ulicy – i jest to jedno z niewielu pozytywnych zjawisk XXI wieku. Ma na to także wpływ powiększająca się liczba klubów sportowych, a także transmisje z K1, MMA – które najpierw za pośrednictwem Eurosportu, a potem Polsatu Sport zaczęły docierać do naszych domów. Jak dla mnie jest to zjawisko pozytywne – promujące wśród młodzieży dbanie o siebie i motywujące do treningu. Dziś nie imponuje bowiem ten który najwięcej wypije, ale ten, który najlepiej kopie bądź sprowadza do parteru…W związku z tym – telewizyjne gale MMA cieszą się dużą popularnością i każdy o nich gada.

22 maja – grubo w nocy – odbyła się kolejna gala z udziałem Polaków. Tym razem walczono w USA, a Polskę reprezentował Mariusz Pudzianowski oraz (wreszcie!) Łukasz „Juras” Jurkowski. Oczy całej Polski skierowane były oczywiście na Pudziana, ja bardziej czekałem na powrót Jurkowskiego, któremu kibicuje z różnych powodów (co najmniej kilku) nie od dziś. I o ile „Juras” nie zawiódł to Pudzian jak najbardziej – co było zresztą do przewidzenia.

Pierwszą walką, która ciekawiła Polaków był pojedynek Łukasza „Jurasa” Jurkowskiego z Koreańczykiem Hon Jin Kimem. Łukasz to mistrz w taekwondo ITF i jeden z najpopularniejszych polskich zawodników MMA. Prywatnie kibicuje też warszawskiej Legii o czym poinformował swoich fanów min w reportażu, który lata temu nakręciła o nim „Superstacja”. „Juras” wygrał pierwszą KSW w 2004 roku. Na początku sobotniej walki to Koreańczyk leżał na Polaku, ale niebezpieczeństwo zostało bardzo szybko zażegnane…Ponad minutę później – w 1 rundzie było już po walce. Łukasz wjechał w żółtego i sędzia przerwał pojedynek. Powrót się udał – i jak nam zapowiedziano – niedługo powinniśmy zobaczyć Jurkowskiego walczącego w Polsce. Sam zawodnik cieszył się jak dziecko i gorąco pozdrawiał wszystkich biegając po klatce z flagą Polski.

Po tym ciekawym pojedynku nadeszła pora na „hit”, który okazał się w rzeczywistości klapą…Mariusz Pudzianowski przegrał w drugiej rundzie przez poddanie. Wcześniej nie wyprowadził ani jednego sensownego ciosu i nie przeprowadził ani jednej godnej uwagi akcji.

Dwa tygodnie wcześniej walczył w Polsce z Japończykiem i już wtedy było widać, że Mariusz ma nie tylko braki techniczne, ale i spore braki kondycyjne. Niestety prócz siły i charakteru nie ma on wielu atutów w MMA. Walka w Spodku zapowiadała klęskę w Stanach i tak też się stało…Doświadczony, cięższy Silva był bezapelacyjnie lepszy i kiedy leżał na Pudzianowskim lejąc go po głowie – nasz strongmen – czego raczej nie ma w zwyczaju – poddał walkę. Był po niej tak wkurwiony, że nawet nie udzielił wywiadu – czego również nie ma w zwyczaju. Nie ma się w sumie co rozpisywać – zabrakło wszystkiego, kondycji, techniki…Walka nie należała do zbyt pięknych i „owocnych” dlatego lepiej na jej temat zamilknąć… Ciekawe jak teraz potoczy się kariera naszego strongmena w tym wymagającym sporcie…    

 Ł

ZDJĘCIE: Znalezione w sieci. Na nim „Juras” na meczu Legii Warszawa.