19.11.10 Nie zapominajmy o codziennym ruchu…

„Ostatnio się tak spociłem na lekcji WF w podstawówce” – powiedział jeden z nacjonalistów po biegach wokoło 11 listopadowych. No właśnie – bo wtedy ostatnio biegałeś…Nie wspominając o tym, że niektórzy podczas truchtu zaczęli nagle…śpiewać jakieś hasła, co w połączeniu z biegiem powoduje spadek części sił. Głupota. Takie wydarzenia jak te warszawskie pokazują raz jeszcze jak ważna jest kondycja. Nie tylko dla wyselekcjonowanej grupy na przykład 50 osób, która ma zbierać grzyby w lesie. Kondycja jest potrzebna każdemu kto chce coś wnieść do reputacji jego ludzi, czy to są nacjonaliści czy kibice. Bo jak widać – czasami potrzebni są wszyscy, a nie tylko wąska grupa jak się utarło w internetowej teorii…

 

Głupi przykład kanara w autobusie. Kiedyś widziałem jak świnia 110 kilogramowa chciała wrzucić około 75 kilogramowego chłopaka do autobusu, bo wcześniej po szarpaninie owy koleś uciekł przed autobus. Wieprz, który go złapał – sapał, a wiele mniej ważący koleś w sportowych ciuchach zaparł się nogami po dwóch stronach drzwi (wpieprz go trzymał i pchał do środka) i oddychał bardzo spokojnie. Wręcz z uśmiechem na twarzy, a 110 kilo sapało na pół osiedla…Nie udało mu się. Kierowca zamknął drzwi i pojechał…Wieprz, baba kanarzyca i chłopak zostali na zewnątrz…Wygrała kondycja, mięśnie nóg i spokojny oddech! Nie masa i zero ruchu…Można to przekładać na niezliczoną ilość przykładów. Oczywiście jeśli masywny koleś ma super kondycje no to świetnie, ale rozumiecie o co mi chodzi…

Jest to bardzo ważny element podczas takich dni jak 11 listopada gdy jest bardzo dużo biegania, latania, chodzenia i stania. Jeśli ktoś na Marsz Niepodległości po raz pierwszy od pół roku ruszył dupę, a dotychczas miejscem gdzie doszedł najdalej był monopolowy po kupno papierosów  – to o czym my gadamy…A w teorii wszystko jest ładne i piękne, ale w praktyce trzeba to wszystko wytrzymać kondycyjnie. Podobnie jak podczas meczu wyjazdowego – mimo zmęczenia podróżą, staniem pod stadionem – czasami trzeba wykrzesać z siebie wiele pod sam koniec eskapady…Rzucenie papierosów, ograniczenie (ja polecam rzucenie) melanżów – rozpoczęcie treningów – oto najlepszy sposób. Nie raz pisałem o plusach trenowania i trzeźwego, zdrowego życia – supermanów z nas od razu nie zrobi (czarów nie ma), ale na pewno wyraźnie pomoże…Każdemu kto zdecyduje się na ten ważny krok.

A jeśli uważasz, że to tylko i wyłącznie Twoja sprawa to nie do końca masz rację, bo gdy jesteś nacjonalistą, a tym bardziej kibicem – to reprezentujesz sobą innych, podobnych w pewnym sensie ludzi. „Błędne jest myślenie, że dobro Twoich ludzi nie jest w Twoim zakresie” – jak rymuje Osiedla Głos. Tak więc jasne jak słońce jest, że jakakolwiek ekipa (nawet osiedlowa – mówimy ogólnie) będzie miała więcej pożytku z osoby sprawnej fizycznie niż z wieprza, który jak przejdzie kilometr to mu się ocierają uda i trzeba posypać pieprzonym talkiem. Przechodząc dalej, będąc sprawny fizycznie i gotowy na akcje – zyskasz szacunek i prócz fajnego charakteru będziesz też potrzebny swoim na innych frontach codziennego życia.

Rozmowy o pierdołach/ wspólne śmiechy – raz, wszelkie wspieranie się – dwa, wspólna walka – trzy. Podstawa dobrej załogi, której będzie na sobie zależeć. Dlatego ruch jest Twoim przyjacielem, a papieros i lenistwo wręcz przeciwnie! Obok oglądacie zdjęcie Erica Cartmana za kratkami…Czemu tam się znalazł? Bo jest gruby i nie potrafił spierdolić!

Ł.