…WAARSZAWA…WARSZAWA, WAARSZAWA… !!!

Rozmawiałem kiedyś na luzie ze znajomym kibicem innego klubu (wysoko postawionym w Stowarzyszeniu)…Zauważył i podziwiał, że z nas – Legionistów – bije na kilometr specyficzna duma…Czy wzięło się to z warszawskości naszego klubu? Na pewno…Co ma takiego w sobie Warszawa, że zakochują się w niej nie tylko rodowici, ale i ludzie z daleka? Czemu jest specyficzna? Jako osoba, która mieszkała w kilku miejscach, a także w jeszcze większej liczbie miast przebywała – mogę coś o tym powiedzieć. Warszawa jest bez żadnych wątpliwości najbardziej klimatycznym miejscem w Polsce i, dla niektórych (w tym mnie) – także na świecie…Fakt – takich widokówek jak z Paryża czy żałosnej Kopenhagi nie uświadczysz, ale dla nas kiboli liczy się coś innego niż krajobrazy…Chociaż dla zakochanych w tym mieście – nic nie przebije typowego, stołecznego folkloru. Zapraszam na chaotyczny tekst o Warszawie, w którym na pewno nie poruszyłem wszystkiego co istotne lecz ledwie wierzchołek góry lodowej.  

Warszawa…

Co innego Centrum… gdzie – owszem – spotkasz obrzydliwe zjawisko multi kulti, a co innego warszawskie osiedla…Wreszcie – co innego samo multi kulti, a co innego ulice, po których się „to coś” porusza…Wszak zanim nazjeżdżało się obcych – te same deptaki opanowane były przez „warszawskich cwaniaków”.

Starówka – miejsce wielu głośnych manifestacji, wydarzeń – ostatnio ze słynnym krzyżem na czele. Masa przyjezdnych, lansujących się wynalazków i biznesmanów o nieeuropejskich rysach. Wśród nich wszystkich – rodowici i inni prawdziwie zakochani w tym mieście, zazwyczaj kręcący głową na widok przechadzającego po nim bagna…

Także w okolicach Dworca Centralnego zawsze tłumy, kupujące kebab u tureckich sprzedawców…Spytać się w tych okolicach o jakąś ulicę to gwarancja niepowodzenia…Jeśli jednak jesteś wynalazkiem, który lubi sobie robić zdjęcia ze znanymi ludźmi – możesz iść tam z aparatem polować :-). Widywałem od sportowców, poprzez znanych dziennikarzy, po trenerów. I pewnie jeszcze kogoś, ale nie znam, bo nie interesuje mnie popkultura :-). Zresztą tzw. „warszafkę” znajdziesz także w Centrum i ekskluzywnych restauracjach/ klubach. Umówmy się – to nie ona tworzy klimat tego miasta i postrzeganie Warszawy przez bandę szczurów jest delikatnie mówiąc krzywdzące. I głupie zarazem…Bo w każdej światowej Stolicy kręci się elita biznesowa, aktorska, muzyczna i jaka tam jeszcze…

Co do dworców to też mają swój klimat… Tak jak bary w podziemnym przejściu pod Zachodnim. Tam nie tylko przejezdni, ale i rodowici obserwują zza szyby pędzących z bagażami ludzi…I spotkasz tam dużo mniej kolorowych niż na Centralnym. Za to równa jest ilość bezdomnych alkoholików…Warszawa to też jedyne w Polsce metro, które – głównie dla osoby z zewnątrz – również tworzy specyficzny klimat tego miasta.

…Warszawa, Warszawa…

Co innego osiedla…Tam już ciężej o wrażenie „nowoczesnego miasta Europejskiego” (w złym znaczeniu tego określenia)…Typowo polski klimat wspomagany przyprawą o nazwie – typowo warszawski. Znikają gdzieś metroseksualne wynalazki w różowych ciuchach i damskich paseczkach…Zaczynają się, zamiast dawnych płaszczów i kaszkietów – siwe dresy i bluzy z kapturem. Dużo Legii i hip hopu na murach, w garderobach młodych i starszych…Graffiti, szablony, napisy…Brak tolerancji dla pedałów i metro lamusów.

Przejścia podziemne z pozdzieranymi plakatami, pokreślonymi wrzutami nacjonalistów i lewaków. Zaproszenia na demonstracje, vlepki klubowe, naklejki kapel hh i „podziemnych” sklepów dla ludzi z ulicy. Mokotów, Ursynów, Praga, Żoliborz – te i inne dzielnice, wszystkie owiane legendą. Częściowo przez śpiewane o nich piosenki…od podwórkowych poprzez rockowe po popularny tu na każdej ulicy rap… Zresztą połowa sceny (?) hip hopowej to Stolica, a 70% (?) kultowych płyt powstawała właśnie tutaj. Rap scena to część miejscowej dumy, podobnie jak warszawska Legia. Zresztą to się przenika: HG, Molesta, D37, Eldo i kto tam jeszcze – to wszystko kibice bądź sympatycy CWKS. Ostatnio odbywają się koncerty dla Legionistów, na których grają wspomniane składy i jeszcze inne – bardziej podziemne.

Legia rządzi. Na pewno gra to na gulu tym, którzy bredzą, iż Legia jest tylko pod Warszawą. Legia tym się różni od innych najpopularniejszych w swoich krajach klubów Europy (MUFC, Juve, Real…), że PRÓCZ miasta skąd pochodzi jest także w całej Polsce. W przeciwieństwie do wymienionych drużyn, od których (przynajmniej z tego co wiem) lepszych kiboli mają lokalni rywale… 

…CWKS Legia…

Stolica to setki miejsc pamięci…Jak wiadomo Warszawa to miasto, które przeżyło własną śmierć. Tablice, pomniki i szablony/ graffiti zrobione przez samych Warszawiaków – upamiętniające bohaterstwo Powstańców. Tu każdy kumaty chłopak utożsamia się z PW…Legia, Powstanie, styl warszawskich ulic – to standardowe wartości u młodego Warszawiaka z bloków…Tworzące całość.

Polonii w klimacie Stolicy nie wyczujesz, chyba, że jest to niechęć ze strony band stojących na osiedlach. W ulicznym organizmie sercem jest Legia. KSP co najwyżej dupą…Wie to także II siła Stolicy – Hutnik i wiele innych mniejszych warszawskich klubów: Ursus, Olimpia, Drukarz, Siekierki, GKP Targówek, Świt i jeszcze inne (!)…Każdy ma garstkę pro-legijnych sympatyków. Tyle małych klubików to jedyna taka sytuacja w Polsce. A kto widział (choćby na zdjęciach) bandę na Hutnik – Radomiak (2008) ten przyzna, że to specyficzna sprawa. Na wszystkich trybunach panuje zabarwienie prawicowe…Od zwykłych patriotów poprzez prawicowców, konserwatystów, nacjonalistów…Co ciekawe – często połączone jest to z zamiłowaniem do marihuany :-). Kto zna klimaty węgierskie wie jednak, że to nie jest bynajmniej warszawska specjalność…Część pali, a część (którą popieram) ma w dupie wszelkie używki i ćwiczy w licznych stołecznych klubach sportowych

…Warszawa, Warszawa…

W Warszawie stoi jedyny pomnik Romana Dmowskiego. Miejsce gdzie kończą się nacjonalistyczne manifestacje, tradycyjny marsz 11 listopada…Do Stolicy zjeżdżają się wtedy narodowcy z całego kraju. Owego pomnika nie mogą zdzierżyć lewacy, którzy kilka razy znieważali ojca niepodległości – narażając się tym samym wielu „miłośnikom” warszawskiej ulicy…

Legii kibicują nawet Ci, którzy rzadko bądź wcale widują jej stadion. Po prostu ktoś z ich podwórka na bank śmiga na Legię czym zaraził znajomka…Legionistów ma w szkole, pracy –  na imprezach. Warszawa = Legia, nawet wtedy kiedy przy Łazienkowskiej 3 bywało po 4 tysiące kibiców. Takie były często realia starego dobrego stadionu…To też była część warszawskiego klimatu.

Wielki klub i kilkaset osób w młynie na szarym meczu…Za to te kilkaset osób tworzyło niezapomnianą atmosferę i doprowadziło do tego, że to z Warszawy wychodziły –trendy- na resztę kibicowskiej Polski. Co z tego, że swego czasu było mniej ludzi niż gdzie indziej skoro i tak ci (chwilowo, złudnie…) liczniejsi byli zapatrzeni w Wielką Legię?

I jeszcze jedno – Legia jest najlepsza. Nieważne na jakim jest miejscu w tabeli, nieważne że jakiś Lech wygrywa chwilowo w Lidze Europy. Bo to historia, której nikt nie dorówna. Jesteśmy zawsze w czołówce. I łącząc Legię z klimatem Stolicy otrzymujemy coś jedynego w swoim rodzaju… Choćby tworzyli kibice z całej Polski najrówniej śpiewające teatry to i tak nie przebiją legijnego spontanu. Nie wiem jak inni, ale ja nawet w czasie konfliktu z ITI patrzyłem na Bułgarską z pogardą…Kto by chciał w czymś takim uczestniczyć?

…Warszawa…!

Warszawa pełna jest awantur i ludzi bijących się w imię różnych wartości. Wielkie miasto daje im większą niż gdzieś indziej anonimowość. Po akcji można z większym prawdopodobieństwem sukcesu rozpłynąć się w tłumie…Ścierają się ze sobą różne spojrzenia na życie, kibicowanie, politykę, interesy, a także mają miejsce popularne poimprezowe pijackie burdy. Osiedla pełne są miejscowych ekip i ekipek.

…Zostawiłem tam kolorowe sny…

Nie jestem rodowitym Warszawiakiem, ale w Stolicy się zakochałem. Nie na siłę, nie na potrzeby tego tekstu…Tekst jest raczej wyrzuceniem z siebie tych kilku chaotycznych zdań zachwytu. Bo widzę, czuję w niej ten klimat, nie zaś – jak stereotypowo pierdoli reszta kraju – tylko korki na ulicach i zabieganych ludzi pędzących za forsą. Pogadajcie z rodowitymi Warszawiakami. To dumni patrioci, świadomi historii swej Ojczyzny, której ważne karty odkrywały się na ziemi warszawskiej. Z całą pewnością zapewniam, że nie ma drugiego takiego miasta, na które składa się tyle plusów, którymi nie są krajobrazy czy architektura. Bez cukru – po prostu pokochałem to wszystko! Pozdrowienia dla licznej, legijno-nacjonalistycznej części Stolicy.

Ł.  

Niżej kilka kawałków o Warszawie. Oczywiście jest ich wiele, wiele więcej i tak naprawdę mógłbym stworzyć niżej długą -track listę-. Zamiast tego wybieram te, które są…że tak powiem „najlepiej przyswajalne”. Jednocześnie proszę Was o podsyłanie na drogalegionisty@gmail.com ciekawych piosenek z najróżniejszych stylów muzycznych dotyczących klimatu Warszawy – zarówno dzisiaj jak i kiedyś. Chętnie opublikuję też najróżniejsze teksty (klimat, historia, teraźniejszość…) dotyczące Stolicy – lecz pod warunkiem, że napiszecie je specjalnie dla potrzeb tego zina! Propozycje felietonów i artykułów wysyłajcie na podanego maila. Nie jestem wymagający także śmiało – byle była zachowana poprawność, stylistyka, gramatyka itp. Podzielcie się przed setkami czytelników tym co najbardziej kochacie i nienawidzicie w tym jedynym w swoim rodzaju mieście.