LIST CZYTELNIKA: Palikot. Dla kasy nie, ale dla władzy tak !

Przeczytałem Twój tekst o Palikocie i z jednym się nie mogę zgodzić, pokuszę się więc o krótki komentarz. Nie sądzę żeby trafne było określanie Palikmiota jako polityka ideowego, moim zdaniem jest dokładnie na odwrót. Jest to człowiek, który powie, zrobi i poprze wszystko, co mu się aktualnie opłaca. Zupełnie nie ważne jest przy tym, co robił i mówił wczoraj, jedynym wyznacznikiem jest skuteczność. Jak inaczej można myśleć o kimś kto parę lat temu wydawał „Ozon” z np. Terlikowskim&Co i kto chciał popłynąć na fali rzekomego pokolenia JPII, a po porażce zaliczył partię władzy, został liderem „przemysłu pogardy”, a teraz patronuje lewactwu i dzikiemu antyklerykalizmowi, przy którym SLD to pobożna grupa?

 

Pełna zgoda natomiast, że postać ta nie robi tego dla pieniędzy, faktycznie już je ma i to sporo. Moim zdaniem powoduje nim głównie chorobliwa ambicja osiągnięcia sukcesu w polityce. Założę się, że Palikot widzi się w roli premiera, do tego dochodzą wyczytywane tu i tam jasne sugestie, że za jego projektem stoją smutni panowie, no i oczywiście salon też patrzy łaskawym okiem na jego postulaty.

Ogółem pojawienie się jego zbieraniny jest bardzo niepokojące w sensie ogólnym i załamujące w szczegółach, kiedy widzę jakie osoby z moich znajomych na niego głosowały. Najwięcej wśród nich jaraczy zioła, czego samego w sobie nie potępiam, mi też się zdarza, ale robienie z legalizacji mega priorytetu jest oznaką infantylności politycznej i to jest właśnie w mojej opinii główna wspólna cecha wyborców RPP, ci ludzie nie traktują polityki serio, nie rozumieją że to są realne decyzje.

Co gorsza, znam tzw. dobrych chłopaków, chodzących na Żyletę i nie tylko, którzy głosowali na niego, bo „będzie się działo” no i legalizacja. Niestety, świadomość polityczna młodzieży leży i kwiczy, smutne, ale nie ma co się załamywać, trzeba robić swoje, ze zdwojoną siłą i nowymi pomysłami. I uważać, bo Tusk na pewno się będzie mścił teraz, zobaczymy to już 11 listopada w zachowaniu policji.

Trochę się rozpisałem, mam nadzieję, że nie przynudziłem ;-). Ogółem to dzięki za twój e-zin, to jedno z moich ulubionych miejsc w sieci. Pozdrawiam! (L).

Artur (mail do wiadomości redakcji)

Zgadzam się Artur z Twoimi argumentami i przyznaję, że przy opisie sukcesu RPP pominąłem kwestię tego magazynu prokatolickiego, który faktycznie również mi obił się o uszy. Generalnie nic dodać nic ująć do Twojego komentarza, zgadzam się także z niewygodną prawdą tam ujętą. Pozdrowienia.

Ł.