LIST CZYTELNIKA: A jednak czasem znajdzie się wyjątek…

Kolejny list od czytelnika nietypowy, bo czytelnikiem jest kobieta, a list dotyczy materiału z cyklu Proza(ck) życia: „Czy fanatycy skazani są na samotność?” (był w październiku na e-zinie „Droga Legionisty”). Tekst jest oczywiście autentyczny, mocno osobisty, ale myślę, że rolą tego zina jest podejmowanie wszelkich kwestii z życia fanatyków, a zatem tych też… Tym bardziej, że mamy tu do czynienia z osobą, która zajarała się od chłopaka kibola jego sposobem życia, zamiast (jak to zazwyczaj niestety bywa) – od niego uciekać. Zapraszam do lektury listu S. Pozdrawiam i dzięki za dobre słowo. Kończy się sezon, idzie zima. Przyjmijcie luźniejsze tematy :-).

 Ł.

Witam!

(…) Piszę m.in. odnośnie Twojego artykułu: z 8 października 2011, mianowicie „Proza(ck) życia / Czy fanatycy skazani są na samotność?”LINK ). Po przeczytaniu tego artykułu mam mieszane uczucia. Z jednej strony pewnie masz racje, że kobiety fanatyków często po dłuższym związku zmieniają zdanie, ale chciałabym podzielić się swoim doświadczeniem… Możesz to zignorować, możesz wyśmiać, a może coś wnieść do Twojego życia – zrobisz z tym co zechcesz.

Jestem już od jakiegoś czasu z chłopakiem, który jest fanatykiem pewnego klubu. Wiesz, z nami to było tak, że ja nigdy nie interesowałam się sportem itp., teraz już wiem, że myślałam stereotypami, iż kibice to chuligani, którzy niszczą wszystko co stanie im na drodze. Natomiast mój chłopak był tym zafascynowany.

Na początku unikaliśmy niewygodnych dla mnie tematów związanych z kibicowaniem (oraz politycznych) z powodu skrajnie różnych poglądów (dziwne, że w ogóle z kimś takim zaczęłam się spotykać). Z czasem szok… Zaczęliśmy powoli, z dystansem, bez natłoku argumentów i zbędnych sprzeczek. I wtedy podsunął mi „DL”…

Muszę przyznać, że artykuły odnośnie polityki i publicystykę związaną ze sportem automatycznie odsunęłam na bok, ale odnalazłam tam wiele ciekawych, naprawdę bardzo interesujących i dających do myślenia artykułów oraz recenzji, z którymi co prawda nie zawsze się zgadzałam… ale byłam pod wrażeniem. Z czasem zaczęłam sięgać po inne i tak się zaczęło. Coraz więcej zaczęliśmy o tym rozmawiać, analizować różne sytuacje. TMK, które on kolekcjonuje, po które coraz częściej sięgam – również uważam za interesujące.

Zaczął mi imponować coraz bardziej nie tylko tym za, co go pokochałam, ale również poglądami i prawdziwym patriotyzmem… Pamiętam pierwsze mecze (niezapomnianą oprawę Legii, słynną Żyletę, o której do tej pory tak mało wiedziałam, a która jest godna podziwu), poznawanie jego kolegów, którzy nie okazywali się „pustymi kolesiami” tylko naprawdę niosącymi jakieś wartości swoją osobą i postawą.

Aż nagle zdanie, które padło z jego ust: „kochanie, idziemy na Marsz Niepodległości”, nie trudno domyśleć się jaka była moja reakcja… Cóż, nie będę ukrywała, że bałam się ponieważ to było oczywiste, że będzie masa ludzi i nie wszyscy pójdą tam w jednym celu, w celu upamiętnienia wydarzenia odzyskania Niepodległości, ale cóż… samego nie chciałam go tam puszczać więc wybrałam „mniejsze zło” i poszłam z nim.

Kolejny szok… oprócz zadym na Placu Konstytucji z powodu, których chciałam wracać (na szczęście tak się nie stało), w wyniku tej awantury i zamieszania gdyby nie mój chłopak i jego koledzy nie zakryli mnie sobą nie wiem, co by się ze mną stało (wszyscy zaczęli uciekać po tym jak policja lała wodą i puszczała gaz łzawiący, a mimo wszystko jestem drobnej postury i chyba by mnie tam zadeptali ;-P) to potem było wspaniale..

Patriotyczny śpiew, starsi ludzie idący i dziękujący za udział w marszu, bo to dzięki nam, młodym pamięć przetrwa, race dające niesamowity efekt, coś niesamowitego, z pewnością niezapomniane wydarzenie. Teraz już wiem, że byłam strasznie ograniczona i nie przywiązywałam dużej wagi rzeczom, które teraz są dla mnie bardzo ważne, właśnie dzięki mojemu chłopakowi kibolowi odzyskałam wiarę w prawdziwą miłość, a także otworzyłam oczy i poszerzyłam horyzonty, jestem pełna podziwu, że mimo, iż na co dzień nie mieszka w kraju jest większym patriotą niż np. mój brat, który jest zajęty sobą i układaniem sobie życia czy koledzy z którymi spotykałam się, na co dzień.

Teraz już wiem, że kibice to prawdziwi patrioci, a media manipulują ludźmi jak tylko chcą – przykre, ale prawdziwe.. Dlatego prośba do Ciebie, rób to co robisz, bo robisz to naprawdę bardzo dobrze, na pewno niejednemu młodemu człowiekowi wskazujesz prawidłową drogę, a nie drogę narkotyków, szybkiego sexu czy materialnego życia. Pozdrawiam.

S. (mail do wiadomości redakcji)

Sylwia, bo my kibole to dobre chłopaki, dlatego nie lubią nas lamusy z lewicowych mediów :-). A jak wynika z Twojego listu, społeczeństwo powinno bać się nie kiboli, a policyjnych bandytów – gazujących i polewających wodą w stronę normalnych ludzi czy przedstawicielek płci pięknej. W ogóle dzięki za wszystkie maile, które często przesyłacie i dzielicie się swoimi przemyśleniami. Przekozacka sprawa to jest dla mnie – duża rzecz…

Ł.