LIST CZYTELNIKA: List piknika z Żylety.

W zinie „Nienawidzimy Wszystkich” redakcja apelowała o polemikę i na maila „DL” przyszedł list od B. dotyczący mojego felietonu (nr. 3). Zawiera on wiele pytań, a zatem chętnie udzielę odpowiedzi. Jest to polemika subiektywna, a więc nie traktujcie tego jako zdania jakiegokolwiek ogółu. B. to typowy przykład człowieka, który nie rozumie idei ruchu ultra. Pełno takich osób na nowym stadionie, ilu ultrasów – tyle pewnie zdań co do tego zjawiska. No to jedziemy z koksem… Jeśli chcecie to piszcie swoje zdanie na maila.  

Po przeczytaniu artykułu „W jaką stronę idziemy” oraz „Odważny kontroluje swój strach”, pod którymi podpisał się Ł., stwierdziłem, że nie łapię się do żadnej kategorii kibiców i nie ma dla mnie odpowiedniego krzesełka na Łazienkowskiej. Otóż ja przychodzę na górną część Żylety z dwiema córkami. Jesteśmy na prawie każdym meczu, czyli i na Sportingu i na ŁKS-ie. Zawsze na biało, zawsze z barwami, zawsze na stojąco, zawsze do ostatniego gwizdka, zawsze nie szczędząc gardeł. Jeszcze 2-3 dni po meczu, słychać w moim głosie skutki dopingu. No i ta charakterystyka jak najbardziej pozwala mi zajmować to miejsce. Będąc tam nie raz widzę ludzi, którzy moim zdaniem nie trafili na swoje miejsce. A to mają czarną kurtkę, a to oglądają cały mecz w milczeniu, a na meczu ze Sportingiem widziałem chłopaka, który spełniał oba warunki i jeszcze do 75 minuty bokiem do boiska szukał na trybunach znajomych. Całkowicie zaginiony w akcji. Ani meczu nie obejrzał, ani nie kibicował.

No tak, ale z drugiej strony ja nie rzucałem śnieżkami i to nie tylko dlatego, że na mojej wysokości śniegu już nie było. Ja i córki nie śpiewamy wszystkich obraźliwych piosenek, ja i córki nie palimy papierosów, więc dym papierosowy nam przeszkadza, ale dzięki temu nie mamy przerw w darciu się na całe gardło. No czyli wypisz wymaluj lewacki piknik ;). Czyli gdzie mam usiąść? Na VIP-owską mnie nie stać, a poza tym jest to najnudniejsze miejsce do oglądania meczu. Na rodzinnej z dziećmi jest tanio, ale i tam jest dla naszej trójki za mało miejsca na ekspresję.

Kim jestem? Piknikiem? Ultrasem? Jest taki całkiem sympatyczny film. Niezbyt mądry, niezbyt prawdziwy, ale filmidełko na wieczór. „Latające Świnie”. Tam jest taki podział, że są Ultrasi, którzy krzyczą, są Hoolsi, którzy chronią Ultrasów i są Pikniki. Wedle tego podziału byłbym Ultrasem. Ale jednocześnie nie śpiewając przekleństw staję się Piknikiem.

No właśnie… Takich ludzi jak Ty pełno jest na nowej Żylecie. Z całym szacunkiem do zdzierania gardła, ale Wy myślicie, że 90 minut raz na dwa tygodnie czyni Was ultrasami Legii… tymczasem definicja wykracza poza białą koszulkę i śpiew… Czytałeś „Nienawidzimy Wszystkich”, przeczytaj numer pierwszy, który jest do pobrania na dysk na stronie drogalegionisty.pl. Tam są felietony dotyczące tego czym jest ruch ultras. Napisane właśnie dlatego, że dzisiaj panuje zmodernizowane pojęcie ultrasa, na które się złapałeś… Przed śpiewem, przed ubiorem są ZASADY i KIBICOWSKA HIERARCHIA.  

Żyleta musi być radykalna by bronić naszych zasad i wartości, kiedy będziemy ugrzecznioną grupą, która irytuje się rzucaniem śnieżkami – nie będziemy chyba zdolni do niczego… Potrafisz się uśmiechnąć, jakoś tak bardziej niepoprawnie – po kibolsku? To śmiej się jak kulka śniegu leci na łeb bramkarzowi, a nie się przejmujesz i zapewne gotów jesteś krzyczeć na brata po szalu („nie rzucajcie”, „nie rzucajcie”…eh).

Ja również nie palę papierosów, nie palę też marihuany i jestem jej ideologicznie przeciwny, ale nic nie zrobię czując na Żylecie dym… Bo nie jestem tu – i Ty także – panem świata, tylko obowiązuje mnie pewna hierarchia. I szanuję wolność brata po szalu, jeśli faktycznie jest tym bratem. Nie przeszkadza mi ścisk, dym, krzyk, wrzask, wyzwiska, emocje… To jest stadion – nie teatr, nie koncert życzeń. Miejsce gdzie ludzie mają dać upust swemu ADHD. Spontaniczność to część mentalności ultra…

Nie kumam czemu używasz sformułowania lewacki piknik? Jesteś piknik, nie mówię od razu, że lewacki :-).

Pytasz – więc ja uważam, że bez problemu możecie sobie zasiąść po przeciwnej stronie Żylety, niekoniecznie na rodzinnym. Tam moim zdaniem czulibyście się najlepiej. Nie ma stypy, obok głośni fani gości – możecie również dopingować. Nikt nie rzuca śnieżkami, nie ma też zarzucanych bluzgów. Wiem, bo byłem tam kiedyś (podczas meczu z Wisłą). Po co mieszać w kibolskich zasadach Żylety? To jest z zasady miejsce dla niepoprawnych i niepokornych… I tak jest tam tego moim zdaniem zbyt mało…

Nie no proszę, bez podziałów rodem ze „Skrzydlatych świń”… Żenujący film, żenująca definicja. Jesteś piknikiem, bo ultrasi kiedy trzeba także walczą lub chwytają za… śnieżki :-). Ultras to pewna dzikość, spontaniczność… Na pewno każdy prawdziwy ultras powie Ci, że brak bluzgów i narzekanie na śnieżki to nie jest mentalność ultra… A nawet Leszek Miklas powiedział, że Żyleta to „Trybuna Ultras”, hehe…  

Z powyższego wynika, że świat nie jest czarno-biały. Między czernią i bielą jest nieskończona paleta szarości, a poza szarościami jest jeszcze kilka nieskończoności innych barw. Oczywiście można podejść do sprawy radykalnie i takiego jak ja skazać na wygnanie na trybunę rodzinną, albo nawet na Konwiktorską. Wtedy Żyleta byłaby pełna Ultra-Ultrasów. Pełna w tym wypadku oznacza trudną do określenia liczbę ludzi mieszczących się w jednym, góra dwóch sektorach. Czy tego byście chcieli? Jakby wtedy zabrzmiało C-C-CWK CWKS LEGIA? Czy wtedy Legia by rządziła?

Wielobarwność i wielowątkowość świata widać też w działaniach kiboli. Są takie inicjatywy, które całkowicie popieram. „Żołnierze wyklęci”, krzewienie pamięci o Powstaniu Warszawskim i powstańcach, pomoc powstańcom, pomoc schroniskom dla bezdomnych psów, zbiórki dla domów dziecka. Brawo! Jestem wtedy dumny i wśród znajomych chwalę się, że to kibice mojej drużyny.

Są jednak takie sytuacje, kiedy nie mogę się z Wami zgodzić. No właśnie i wtedy z żalem mówię oni, a nie My. Bo na przykład rasizm, antysemityzm wśród Polaków uważam za łagodnie mówiąc niestosowny. W świetle naszej historii usłanej ofiarami lagrów niemieckich i sowieckich, zsyłek na wschód, torturami po piwnicach, okupacją faszystów i komunistów, komuszego roku 1968, w którym ocalałych Żydów wygnano z Polski, komuszych lat powojennych, kiedy to rdzenną ludność Śląska i Mazur traktowano jak Niemców, którzy nota-bene wcześniej tępili i germanizowali tych ludzi z powodu Polskości, czy biorąc to pod uwagę Polak, będący potomkiem podludzi według nomenklatury faszystowskiej, może jeszcze kogokolwiek traktować jako niepełnowartościowego człowieka?

Z tego co może zauważyłeś nikt nikogo od razu nie skazuje na wygnanie, raczej trwa edukacja, ultras school’s, która przynosi jednak póki co średnie efekty. Wymyślenie jak to zrobić nie jest jednak rzeczą prostą, a więc do nikogo pretensji nie mam.

Sama liczba śpiewających jednak nikogo normalnego nie podnieca, myślisz, że liczy się ilość, a nie jakość? Wiesz jaki mecz pod względem dopingu siedzi mi w głowie jeśli chodzi o Ł3? Legia – Górnik Łęczna w Pucharze Ekstraklasy 2007. Kurde, pamiętam taki chujowy mecz, a to dlatego, że było nas 500 z najrówniejszym dopingiem jaki słyszałem na Łazienkowskiej… Każdy dawał z siebie wszystko, był doping dla przegrywającej Legii do końca, były także bluzgi na KSP… Taki to już klimat. Było niby tak zwyczajnie (jak wtedy myśleliśmy), a jednak dziś się łezka kręci…

Co do drugiej części tego fragmentu to mylisz argumentację III Rzeszy i cele ZSRR z argumentami oraz celami dzisiejszych białych patriotów. Czy to, że Hitler bądź Jaruzelski działali przeciwko Żydom oznacza, że nikt już nic nie może na Żyda powiedzieć? Co Ty na to, że na granicy z Palestyną zachowują się oni tak jak NSDAP w stosunku do nich podczas II wojny? Widziałeś izraelskie czołgi przeciwko dzieciakom z kamieniami? Czy też z innej beczki, nie mam prawa do negacji mieszania się krwi? Jestem zdania, że Polacy lepiej zadbają o swoją historię niż towarzystwo multi- kulti, spójrz na tzw. Zachód – fajnie jest? Byłeś w Holandii, byłeś w Danii? Zapewne dużo podróżowałeś. Widziałeś postawiony o 8:00 rano na starówce telebim z pedalską propagandą? Bo ja widziałem, w Kopenhadze 2008. Tak – nie uważam tych zboków za pełnowartościowych ludzi… I ani razu nie pomyślałem o Hitlerze… Pomijając fakt, iż kibolski humor to humor czarny i często za „antysemityzmem” stoi po prostu chęć dokuczenia… Nam też dokuczają inni i co, mamy się popłakać? Jakby tych bluzgów zabrakło to zabrakłoby klimatu…  

Mam znajomego pochodzącego z Martyniki. Jest to wyspa na Karaibach od dawna będąca we władaniu białego człowieka z Zachodu, aktualnie Francuzów. Wyobraźcie sobie, że on traktuje Francję jako okupanta. Tak, jest w analogicznej sytuacji, w jakiej my byliśmy kilkadziesiąt lat temu. Czy taki człowiek nie bardziej zasługuje na poparcie, niż na przezwanie go czarnuchem? A nawet próbując uogólniać na całe narody i rasy, to czy nie bardziej zasługuje na poparcie niż biały monsir z Francji-kolaborancji, czy dżentelmen z Anglii, która lekką ręką rozporządziła z komuchami połową Europy w Teheranie i Jałcie, a wcześniej mając za nic obietnice i sojusze patrzyli jak Polska wykrwawia się nie podejmując żadnych działań. Nie przeszkadzało im to potem swobodnie korzystać z polskiej krwi, zawłaszczając polskie zasługi (enigma) kiedy bronili swoich ojczyzn.

Ten znajomy, kiedy był w Warszawie, opowiadałem mu o Polsce, Warszawie, Powstaniu Warszawskim, również o Legii i jaką potęgą jesteśmy na meczach. Był zafascynowany. Nie oszukujmy się jednak, na mecz go nie zabiorę. Nawet jakbym teoretycznie był w stanie wejść na trybunę zachodnią, gdzie z pewnością nie groziłoby mu nic ze strony opasłych biznesmenów (czy również tych chudszych), to jakbym mu wytłumaczył transparent z Ku Klux Klanem, ze znakiem zakazu dla murzynów i żydów? To już nie ma nic wspólnego z uwielbieniem wolności, o którym pisze Ł. Bo wolność kończy się tam, gdzie jest zniewolenie drugiego człowieka. A zniewolenie, czy ograniczenie wolności jest wtedy, gdy komuś grozimy, szantażujemy, niszczymy jego mienie. Tak, bo prawo własności jest jednym z podstawowych praw.

Nie każdy, że tak powiem –rasowy patriota- popiera wpieprzanie się białych na czarne tereny. Ja np. życzę im tam wszystkiego najlepszego, czym mają lepiej – tym mniej ich na naszym kontynencie, proste. Biali popełnili wiele zbrodni i głupot… Jedną z nich było przywiezienie czarnych niewolników do USA… Potem był Malcolm X, Czarne Pantery i… Barack Obama. Każdy powinien mieć swoje miejsce. Tchórzów z czasów II wojny światowej, „bohaterów” Jałty nikt z nas nie popiera, a wręcz przeciwnie… Moją historią jest historia Polski, zawsze podejmującej walkę. 

Jest takie powiedzenie – „Wolność Tomku w Twoim domku”… Kolega z Karaibów u siebie by nie był tak więc to jego obowiązują nasze zasady… Chciałbyś by obcy wszedł Ci do domu i burzył zasady, które panują w nim od lat? Brak czarnoskórych w polskich młynach, nie licząc patologii typu Polonia Warszawa i ich przyjaciele z Krakowa to norma od zawsze… Poza tym ruch ultras to ruch niezależny, tu nie działają jakiekolwiek zasady prócz naszych… Nie ma też demokracji. Zatem koledze muszą wystarczyć jedynie opowieści o Polsce… Brak tolerancji w polskich ekipach wymyślili Ci, którzy są tu od zawsze… Czemu więc chcesz burzyć ten spokój :-)?

Nie chcę z Was wszystkich zrobić Kenów w pastelowych sweterkach (choć z pewnością nie jeden z Was miałby ochotę na Barbie ;)). Bądźcie dalej nieuczesani, nieokrzesani, bezkompromisowi, ale dajcie żyć innym, dajcie innym być również prawdziwymi kibicami Legii, nawet jeśli nie są nacjonalistami, dajcie innym kibicom prawo do tego, że marzą i chcą tego, żeby Legia grała w Europie jak najdłużej, może nawet do finału. Nie wyrzucajcie Legii z rozgrywek przy pomocy śnieżnych piguł, czy innych rozrób w Wilnie. Czytałem w internecie, że jest to sposób walki z komunizmem, bo ITI to komuniści, a za wybryki oni płacą. To jest rozmienianie na drobne prawdziwych bohaterów. Bo jeśli w jednym szeregu z Witoldem Pileckim, Józefem Piłsudskim, Romanem Dmowskim, generałem Andersem, Maczkiem i wieloma innymi bohaterami stoi „stadionowy wojownik” rzucający śniegiem w bramkarza lub sędziego, to ja tego nie kupuję, to ja tego „wojownika” obśmiewam, po to, żeby na piedestale dalej pozostali prawdziwi bohaterowie.

Pozdrowienia dla wszystkich z eLką w sercu.

B. 

Jesteśmy nieuczesani? Jako łysogłowy, wypraszam sobie :-). Nikt nie zabrania Ci wierzyć w Legię, kibicować jej. Nie przesadzaj…

Jako, że stadion to nie teatr – zapewne spontaniczne zachowania będą miały miejsce, taka specyfika ruchu kibicowskiego. Chyba, że uda im się nas wygnać, dać zakazy, zastąpić nowymi – grzecznymi, takimi jak Ty? Swoją drogą… popierasz dawanie zakazów chłopakom, co rzucali? Jeśli tak to tym bardziej Żyleta nie jest odpowiednim miejscem dla Ciebie, bo tu –prócz głośnego śpiewu- obowiązują także inne zasady. Nie mam pojęcia kto wmówił Ci, że rzucanie śnieżkami to walka z komuną uskuteczniana przez prawdziwych bohaterów :-). Ale na przykład organizacja obchodów patriotycznych, to może nie bohaterstwo – lecz na pewno zasługa dla walki o polskość. Mamy inne czasy, innych wojowników, inną walkę… Kto był bohaterem powiedzą następne pokolenia. A powiem Ci, że za pewne symbole można dzisiaj tak samo dostać nożem jak kiedyś bagnetem… Aha – i kto wie co mógłby wcisnąć narodowi Adaś Michnik (Żyd) gdyby nie praca kiboli…

Pozdrowienia dla wszystkich z eLką w sercu.

Ł.