LISTY CZYTELNIKÓW: Polemika w sprawie pikników na Żylecie (2) + bonus.

Po wczorajszym liście piknika z Żylety i po udzielonej odpowiedzi – B. napisał znowu… No więc znowu dostanie odpowiedź. Dodatkowo w sprawie wypowiedziało się dwóch innych czytelników „DL”. Jako, że jesteśmy przy ogarnianiu listów do redakcji – na koniec wrzucę coś całkiem z innej beczki. Odnośnie kibicowskich zasad na Żylecie polecam jeszcze dział „Wywiady” i rozmowę z naszym gniazdowym. Nudne to tłumaczenie, ale cóż – trzeba to robić, bo istnieją ludzie, którzy robią sobie sobotnie rodzinne wypady na Żyletę, na podobnej zasadzie co rodzinny wypad do Aquaparku… Nie byłoby w tym nic złego, gdyby wybierali inne trybuny (mają trzy, my jedną – dlaczego więc wykłócają się o tą jedną? Trudno zrozumieć, że atmosferę nakręcają właśnie ludzie niepokorni?). Przejdźmy do listów.

Ł.

Myślę, że nie zgadzamy się w sprawach pryncypialnych, więc nie ma raczej szans na wspólne stanowisko :-). Ja się nie zgadzam z rasizmem. Nawet jeśli jakiś murzyn lub żyd (albo murzyn-żyd) zrobi coś złego, to potępię go za ten uczynek, a nie za rasę. Jeśli coś złego robi państwo afrykańskie, czy żydowskie, to potępiam działania tego państwa. Dlatego syjonistów stawiam na równi z rasistami. I możemy pogadać o żydach-komunistach, którzy tworzyli UB po wojnie, i o homoseksualistach i o murzynach napadających białych w Bronxie, ale w żadnym momencie nie namówisz mnie na rasizm. Ostatnio słyszałem, że wszyscy Warszawiacy to beznadziejni kierowcy. To też taka łagodna forma rasizmu. Bo kiedyś ktoś spotkał się z jednym, dwoma, stoma złymi kierowcami z Warszawy.

Wiem, że nie jestem panem na Żylecie, wiem, że trzeba się podporządkować pewnym zasadom, choć nie rozumiem, dlaczego obowiązuje zasada wędzenia, ale to drobiazg, więc utnijmy dyskusję o tym w tym momencie.

No i uważam, że dla Wielkiej Legii potrzebny jest wielki stadion z wielką liczbą kibiców. Z całym szacunkiem, ale 500 osobowa załoga (nawet najlepsza, najniegrzeczniejsza i najrówniej śpiewająca) to towarzystwo wzajemnej adoracji odpowiednie dla gminnej drużyny. Rozumiem, że takie wspomnienia mogą rozrzewniać, ale gdyby to była reguła, to na pewno nie byłoby dobrze. Potrzebny jest jednak pewien kompromis.

Ok, niech będzie, że jestem Piknik, niech będzie, że jestem Piknik z Żylety. I jestem wam potrzebny. Bo tą moc, która przez TV idzie w Polskę, to robię między innymi ja. Jakby Was traktowali na Konwiktorskiej, gdybyście na stadionie byli w 500? Czyli krótko mówiąc liczy się i ilość, i jakość, a ja nie mam sobie nic do zarzucenia jeśli chodzi o jakość chociaż, co te dwa tygodnie. Bo naprawdę nie mam kompleksów patrząc na boki. Większość sąsiadów, braci po szalu siedzących w pobliżu nie dorównuje nie tylko mi, ale również moim 11 letnim córkom. Więc jeśli na mnie postawisz linię odcięcia, i wszyscy mniej ultra ode mnie mają iść na trybunę Brychczego, to naprawdę będziecie mieli w te 500 osób luz na Żylecie. Ale w takim przypadku, to ja powiem, nie zawłaszczajcie nam stadionu. I to też będzie źle, bo Wy nam też jesteście potrzebni.

No i nikt mi nie wmówił, że rzucanie śnieżkami to bohaterstwo walki z komuną (? – red.). Pisał o tym po prostu ktoś, kto był tak samo święcie przekonany jak Ty. Choć generalnie uważam Twoje ideologie za szkodliwe i niebezpieczne, to mimo wszystko dzięki za kulturalną rozmowę. Bo niestety w forumowym bełkocie i zacietrzewieniu obu stron trudno wychwycić cokolwiek poza obelgami, które nawet jeśli uznamy za pożyteczne na stadionie (je nie uznaję) to już w dyskusji na pewno nie są.

Pozdrawiam, B.

Najpierw „rasizm”. Owszem, może być dobry i zły człowiek. Nie wszyscy jednak są liberałami i patrzą przez taki pryzmat (jednostki) jak Ty. Niektórzy patrzą przez pryzmat tego, co może stać się z tym krajem oraz narodem. Zalew Arabów w Holandii spowodował, że np. Leo Benhakker (podaję przykład człowieka „zwykłego” i znanego) rzekł, że „ta Holandia” nie jest już jego krajem… Niech sobie gdzieś tam będzie „dobry murzyn”, nie podważam tego, ale nasze spojrzenie jest szersze tzn. gdy mnóstwo murzynów osiedli się tutaj i wyjdzie za białe kobiety – pomału Polska przestanie być krajem białego człowieka itd. Jestem Polakiem, moi rodacy to ludzie biali, moją historię tworzyli ludzie biali, a jakieś obce rasowo jednostki walczące w polskiej armii to… jednostki właśnie. Wiem, że są ludzie, którzy gadają o tym, że od dawna miesza się w Europie krew, ale do cholery… Wyjdź na polskie osiedle i rozejrzyj się dookoła… Multi kulti ma, gdy już występuje – odbicie w podejściu do historii, kultury, zwyczajów… To dlatego, że we Francji jest mnóstwo Arabów mają tam zakaz okazywania znaków religijnych (mam Ci mówić czym jest krzyż dla Polaka?), to w „tureckich Niemczech” Merkelowa (nawet ona, liberał!) mówi, że multi kulti się nie sprawdziło! Słyszałeś o tym, że kombinuje się nawet przy nazwie ciasta „murzynek”, bo rzekomo jest to nazwa rasistowska? A Ty, przykładny, nieprzeklinający, świecący przykładem ojcze jedenastolatek piszesz tu, że są w porządku murzyni… Spójrz szerzej, spójrz na naród, pomyśl o przyszłości Polski. Dlatego nacjonaliści mówią również o rasie, o kulturze białego człowieka…

Chcemy by Polska pozostała Polską, a jakiś „Aaron” czy „Takesure” niekoniecznie może to zrozumieć… Twoja definicja tzw. rasizmu jest definicją rodem z mających chwytać za serce filmów fabularnych… Nigdy nie powiedziałbym, że „wszyscy żydzi” bądź „wszyscy murzyni” to ludzie głupi, aczkolwiek dorobek cywilizacyjny Afryki nie powala na kolana :-). Sam nie lubię stereotypów, tylko co one mają do tego, że chcemy Polski dla Polaków? Wspomniałem we wcześniejszej odpowiedzi o tym, co żydowscy żołnierze robią w Palestynie po to by podkreślić, że również robią złe rzeczy, a często nie można o tym powiedzieć – w obawie o posądzenie o tzw. antysemityzm. To, że Hitler (którego delikatnie mówiąc – nie lubię) ich mordował nie oznacza, że musimy do tej nacji odnosić się z sympatią. Mam w dupie polityczną poprawność – fuck pc. My też wycierpieliśmy swoje, a jakoś cały świat nad nami nie płacze… ba – ostatnio mówi się nawet o „polskich obozach śmierci”.

A teraz Żyleta. Nie masz kompleksów patrząc na boki? Ale powinieneś mieć jeśli chodzi o poświęcenie dla Legii… Bo ultras żyją nią cały tydzień, niektórzy malują mury, inni transparenty, jeszcze inni szukają sąsiadek (tekst o tym „jakby nas traktowali na K6” zostawię bez komentarza…) itd. Ci, którzy najwięcej się poświęcali mają naturalne prawo wyznaczania drogi reszcie… Popatrz sobie na flagę „Ultras School’s” i wyczytaj tą drogę po napisach i obrazkach…

Odnoszę wrażenie, że z 11 letnimi córkami zrobiliście sobie z Żylety festyn. Idziecie raz na dwa tygodnie pośpiewać kulturalnie, co jest Waszym sposobem na nudną sobotę. Dla ultrasów Legia to coś więcej… I nie ma „szablonowego ultrasa”… Rozpierdalasz mnie stwierdzeniem (z poprzedniego listu) „mam białą koszulkę to jestem ultras”, ale „nie przeklinam to może jednak nie jestem”… Facet. To trzeba czuć… albo czujesz albo nie. Albo wychowałeś się na ulicy, zgodnie z zasadami, które obowiązują w środowisku (bronienie swojego, brak kablowania, solidarność itd.) albo taki z Ciebie ultras jak z Karolaka czy też Karola Krawczyka w „Miodowych latach”.

Jasne, że dla Legii potrzebny jest duży stadion i dużo kibiców. Masz trzy kulturalne trybuny. Naszą zostaw w spokoju – i to wszystko. Jeszcze raz. My kibole mamy jedną, a Ty aż trzy do wyboru… czego chcesz więcej? A na Żylecie trwa nie wycinanie, a wychowywanie. Chociaż idzie niestety (patrząc na liczbę takich jak Ty) kiepsko… A teraz pozostałe maile na ten temat. 

Ł.

Czytając list B. jestem totalnie wkurwiony. Nie wiem jak to policzyłeś, że 1/4 Żylety to ultrasi, a 3/4 to pikniki Twojego pokroju, jakbyś mógł podać wzór na te obliczenia? Więc zacznę od tego, Drogi B., że nikt ze stadionu Cię nie wygania, ale skoro nie chcesz bluzgać i słuchać bluzgów to zmień sektor. Jak napisał Ł. sektor naprzeciw Żylety też jest ciekawy i od niedawna cena ta sama. A jeżeli nie chcesz za bramką i blisko Żylety to fiknij sobie na 203.

Jak sam powiadasz, prawdziwych ultrasów (tych niepoprawnych politycznie) na Żylecie zbierze się może ze 2 sektory, więc powiedz mi jak będzie wyglądał mecz z drużyną z Grodziska? 2 sektory bluzgają, a reszta macha chusteczkami? Ja osobiście sobie tego nie wyobrażam. W Twojej wypowiedzi najbardziej zabolało mnie to, że nie widzisz nic złego w tym, że są osoby, które nie angażują się na 100%. Moim zdaniem Ty do nich niestety należysz. Więc odstąp te 3 bilety, które zapewne posiadasz dla 3 osób chcącym dać upust swojemu ADHD. Co do śnieżek, kto chciał rzucał, było śmiesznie, fajnie. Niektórzy obecnie za to cierpią, gdyż zostali ukarani klubowym zakazem do końca sezonu.

Na koniec mojego krótkiego przemyślenia napiszę, co nieco o zbliżającym się meczu z czarnuchami. Póki nie jest za późno osoby kochające kulturalny doping proszone są o zwrot biletów, gdyż niezaspokojeni głodni emocji ultrasi czekają na każdy bilet. Ja na szczęście posiadam bilet na ten mecz i zamierzam dobrze się bawić, bo o to kurwa chodzi! Against Modern Football!

Pozdrawiam. ŁM

Witam ;-). Na początku wielkie gratulacje dla Redakcji za to co robicie! Czytam e-zine już od bardzo dawna, na współczesne czasy jest to coś niesamowitego i polecam go gdzie tylko mogę ;-).

Ale przechodząc już do tematu… Koleś, który napisał ma odmienne zdanie, co do ruchu ultras ode mnie, od Ciebie i od wielu, wielu innych… Jednak niektórzy myślą tak jak On. Osoba która uważa, że ultra znaczy przyjść raz na dwa tygodnie na tą „złą” Żyletę, pośpiewać, być ubranym na biało i to go stanowi „kibolem”, „kibicem” itp. jest w jakimś „amoku”.

Obecnie pojęcie się tak „zwęża”, że niedługo od razu wychodząc ze stadionu już nie będziesz kibolem tylko „przechodniem” i musisz zachowywać się jak przechodzień, wchodząc do pubu/baru jesteś klientem i musisz zachowywać się jak klient… kurwa czy o to w tym wszystkim chodzi? Gdzie jest ta niepoprawność, spontaniczność – dzięki której Legia panuje w kraju i na świecie?! Na myśl nasuwają się słowa K.: „Kiedyś to kibic był kurwa osiem w jednym”! Ile osób dzisiaj poszłoby na awanturę z „nowej Żylety”? Ile jest osób gotowych bronić barw?

Cytując list B.: „No tak, ale z drugiej strony ja nie rzucałem śnieżkami i to nie tylko dlatego, że na mojej wysokości śniegu już nie było. Ja i córki nie śpiewamy wszystkich obraźliwych piosenek, ja i córki nie palimy papierosów, więc dym papierosowy nam przeszkadza” – czy nie o takich „kibicach” marzyło ITI?

Piszę te słowa jako osoba, która nigdy nie zaznała klimatu „starej Żylety”, narodowiec i „zły kibol” w mniemaniu wielu. Ultras school`s – ta „szkoła życia” musi być przekazywana z osoby na osobę. Kształtowałem się na Twoim zine, forum, ale głównie na ludziach ze „starego, dobrego klimatu”. Czy jestem kibicem piłki nożnej? Sam nie wiem. Kocham atmosferę na trybunie, kocham tych ludzi, którzy przychodzą, kocham piro itd. Piłkarze są tylko dodatkiem do tego.

Pozdrawiam i życzę wytrwałości w pisaniu. Pomysł z nowym przedmeczowym zinem znakomity! Tylko moja taka prośba. Nie wiem jak to jest z wniesieniem, ale czy nie dałoby radę wnieść większej ilości i rozdawać na stadionie? Chodzi tu głównie o „boki” Żylety. Tam są skanseny w większości kibiców piłki nożnej, a Twoje felietony może chociaż w małym stopniu „otworzą im oczy”.

Pozdrawiam, M.

Co, do zina drukowanego to niestety jego przyszłość jest poważnie zagrożona, a to przez kwestie pozasportowe – czas, organizacja, komplikacje osobiste… Ale i tak uważam, że wnieść je na stadion byłoby ciężko. A teraz coś całkiem z innej beczki. Obejrzyjcie ten filmik, bo naprawdę warto posłuchać rodaków… Wnioski Karola również jak najbardziej trafne.

Ł.

Witam. Ostatnio miałem okazję zobaczyć krótki filmik wrzucony przez Marsz Niepodległości na facebooku – przedstawiający pokrótce Kongres Polaków w Niemczech.

Po tym, co zobaczyłem (bardziej usłyszałem) nasunęła mi się jedna myśl. Zawsze uważałem się za patriotę, ale po krótkim seansie stwierdziłem, że tak naprawdę to ja nie wiem, co to pojęcie tak naprawdę oznacza. Słysząc te kilka wypowiedzi naszych Rodaków przed wojną dopiero sobie uświadomiłem, że bycie Polakiem to coś więcej niż czczenie pamięci historycznej naszego kraju, głosowanie na prawicowe partie czy też uświadamianie znajomym, że rządzący w Polsce politycy jak i całe Eu to jedno wielkie bagno.

Bycie Polakiem to ciągła duma ze swojej Polskości, która powinna od patrioty (narodowca) bić (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) na cały glob. Tę właśnie dumę zobaczyłem w tym filmiku. Czy tam można usłyszeć w ich słowach jakikolwiek kompleks narodu polskiego, który nam się teraz wmawia (głównie względem Zachodu)? NIE!!! Polak w dwudziestoleciu międzywojennym znał swoją wartość i żaden dzisiejszy Michnik, Blumsztajn czy inny tego pokroju Icek swoimi tekstami nie wznieciłby nawet iskierki by rozpalić pożar zakompleksienia polskiego społeczeństwa, który mamy obecnie….

Pozdrawiam, Karo(L)