LIST CZYTELNIKA: Subkultury zepchnięte na margines. Dobrze czy źle?

Na maila „DL” dotarł ciekawy list. List sympatyka starej sceny skinheads, który z niepokojem patrzy na to co dzisiaj dzieje się w ruchu. Nie zgadzam się z nim, ale postanowiłem list wrzucić oraz odpowiedzieć prezentując odmienny punkt widzenia. Moim zdaniem – czytelnik myli kilka kwestii, co ma w zwyczaju również większa część towarzystwa koncertowego. Mieszanie subkultur z aktywizmem. Miłej lektury i wyciągania wniosków.

 Ł.

Czytając wcześniej różne artykuły na „DL” tak jakoś naszło mnie, aby napisać kilka swoich przemyśleń odnośnie nacjonalizmu, patriotyzmu kiedyś nieodłącznie kojarzonego ze skinheadami, czyli narodowym socjalizmem, swastykami bądź też runami nordyckimi i wieloma innymi rzeczami wykorzystywanymi przez rożne ruchy narodowe [ruchy narodowe, a ruchy NS to dwie inne rzeczy – red.].

Zastanawiam się – czytając niektóre przemyślenia (które notabene szanuję, bo każdy może mieć swoje zdanie) i myśląc o tym wszystkim – czy czasem nie nastała moda na patriotyzm. Bycie niepoprawnym politycznie być może jest kolejna modą. Nie chcę wyciągać tutaj pochopnych wniosków, ale czy droga, którą kroczyliśmy kiedyś w bardzo nielicznej grupie aczkolwiek bardzo rozpoznawalnej i jednomyślnej (mam tutaj na myśli skinheadów i narodowo socjalistycznych black metalowców) nie natrafiła czasem na jakąś nową ścieżkę? Ta nowa ścieżka, która jest dla wszystkich, nie tylko dla tych, którzy naprawdę wierzą w pewne idee.

Należy sobie odpowiedzieć w tym momencie na pytanie ilu z tych ludzi, którzy teraz zaczęli uważać się za wielkich patriotów będzie nimi kiedy ich byt się poprawi? Tkwię w swoich przekonaniach od wielu lat i widzę na przykładzie kumpli, z którymi dorastałem, i z którymi stałem ramię w ramię nie jeden raz, że zajęli się swoim życiem. Mają dobrą pracę, którą boją się stracić przez swoje poglądy, zakładają rodziny albo po prostu im się odechciało walczyć o to wszystko… Ilu teraz z tych młodych stoi ramię w ramię ze swoimi kumplami aby potem odwrócić się od wszystkiego i wszystkich, co wiąże się z ruchem nacjonalistycznym ?

Mogę dać sobie głowę uciąć, że wielu i pewnie wielu z was związanych z ruchem zna wiele takich przypadków. Jest mi dobrze to po cholerę będę się wychylał?

Drugą ważną sprawą jest to czy tak naprawdę mamy wspólne cele? Wiem, że wielu skinheadów czy NSBM nie będzie chciało współpracować z takimi organizacjami jak NOP, ONR czy MW gdyż każde z ugrupowań ma w swoim programie wierność zasadom chrześcijańskim i wprowadzanie ich w życie, a jest to ponoć nasza religia. Religią naszych przodków było coś innego niż wiara w żydowskiego wysłannika… Dlatego za takimi organizacjami pójdzie w większości młodzież wywodząca się z innych środowisk. Nie twierdzę, że to jest złe, ale już niektórym na pewno nie będzie odpowiadać.

Kolejną sprawą jest kultura hip-hop, która w ostatnim czasie stała się najbardziej rozpoznawalnym nurtem muzycznym promującym poglądy patriotyczne. Tylko kolejne pytanie czy Ci ludzie walczą o taką samą Polskę, o jaką walczyliśmy my? Zwracam się teraz do starszych czytelników ponieważ my wychowywaliśmy się przy innej muzyce. Gdzie o patriotyzmie czy nacjonalizmie śpiewały takie grupy jak Honor, Szwadron 97, Legion czy Konkwista, a teraz sięgamy po takie kapele jak Tormentia, Hammer of Hate czy Gammadion. My wierzyliśmy w Polskę wolną od innych nacji, od narkotyków czy alkoholizmu, a młodsze (obecne) pokolenie patriotów walczy o Polskę która da im godnie żyć, gdzie będą mogli palić marihuanę i mieć wiele swobód obywatelskich, o których my mogliśmy pomarzyć i dalej marzymy kiedy myślimy o wolności słowa.

Tak więc w tym wszystkim zastanawia mnie to czy ta moda na patriotyzm, nacjonalizm nie doprowadzi do domowej wojny pokoleniowej? Kiedyś skinheadów nie nazywali inni nacjonaliści łysymi idiotami, rasistami czy neonazistami, bo to my stanowiliśmy siłę ruchu narodowego w Polsce i tocząc wojny toczyliśmy je z cyganami, wietnamczykami czy różnego rodzaju lewakami jak punki czy dzieci kwiaty. Tak więc jak można zachować się idąc w jakimś marszu z jakiejkolwiek okazji kiedy obok Ciebie idzie ktoś kto uważa Ciebie za idiotę pomijając fakt, że to od nas wszystko się zaczęło, a Ty za kogoś takiego uważasz tę osobę? Czy pionierzy ruchu w obecnych czasach zostaną sprowadzeni do marginesu, który szkodzi wszystkiego i wszystkim? Gdyby nie my i nasza walka przecież nie byłoby tego wszystkiego!!!

Padło tutaj wiele pytań, na które każdy z nas powinien sobie odpowiedzieć. Może przyszedł czas na nowy nacjonalizm z nowymi zasadami, a Ci, którzy są wierni starym zasadom powinni się odsunąć od tego wszystkiego trwając przy swoim i obserwując czy warto było oddać pole walki młodemu pokoleniu? Wszyscy zachwycają się ilością osób uczestniczących w Marszu Niepodległości. Fakt liczba ludzi ogromna i aż miło zobaczyć takie tłumy świętujące odzyskanie niepodległości przez nasz kraj. Zastanawia mnie tylko to ile z tych osób uczestniczyło wcześniej kiedykolwiek i w jakimkolwiek innym marszu, bo ja pamiętam takie po 100 czy 200 osób? Gdzie byli wtedy Ci ludzie? Przecież przez rok czy dwa nie narodziła się w aż tak wielu głowach myśl patriotyczna. Moda ma to do siebie, że przemija i powinniśmy o tym wszyscy pamiętać.

TN

Temat jest bardzo ważny…co poradzimy? Trzeba się cieszyć, że patriotyzm stał się myślą masową, a teraz prócz tego co kiedyś – dbania o nowe osoby, trzeba dbać o sianie ziarnka nacjonalizmu w tych, którzy są pod nosem, którzy sami przyszli wraz „z modą”. Myślę, że to jednak krok do przodu dla ruchu narodowego, takie nastroje jak są dzisiaj. W wąskim gronie nie wyjdziemy z marginesu. A pamiętaj, że skrajne grupy i tak egzystują wewnątrz tego… Nigdy nie stworzysz ruchu zarówno masowego jak i w 100% wierzącego w jedne idee. To utopia. Moim zdaniem jedynym wyjściem jest dogadać się po jednej stronie barykady, a więc po naszej stronie 11 listopada… Albo się tolerować. Mi też czasem ciężko…

Jeśli chodzi o „żydowskiego wysłannika” to nie kto inny jak Żydzi uważają Ewangelię za bardziej antysemicką niż „Meinf Kampf”… Więc sam widzisz kto wkurwia ich bardziej… Kościół jest największym wrogiem lewaków w Polsce. A to, że jakiś NSBM, subkulturowiec machający długimi włosami na koncertach tego nie rozumie to już naprawdę nie jest problemem prawdziwych aktywistów nacjonalistycznych… Dzieląc się wzdłuż i wszerz zostaniemy tylko subkulturową grupką… Co jest dla Ciebie naprawdę ważne?  

25 lutego 2012 na koncercie w Toruniu zagrały razem składy Nordica i Zjednoczony Ursynów. Wszyscy żyją :-). Hip hop nie oznacza poparcia dla legalizacji zioła, posłuchaj kawałków o tym, że narkotyki są złe, a liczy się sportowy tryb życia! Coraz więcej takiego przekazu. To idzie w dobra stronę… Dociera do większego grona młodzieży, bo Honoru (którego tekstów lubię tylko połowę…) słuchała subkulturowa garstka. Liczy się sprawa czy czystość subkultury? Dla mnie sprawa…

Kwestia z ruchem NS skinheads wygląda tak, że część nie potrafi odróżnić prywatnych subkulturowych sentymentów (które rozumiem…, gdy zamieszczam logo ukrytego za herbem Legii –wilczego- również mam na myśli nawiązanie do lat 90tych, a nie konkretne znaczenie symbolu) od realnego działania. Aktywizm polityczny musi być oparty na polskiej historii, naszej narodowej mentalności, wadach, zaletach i problemach dnia dzisiejszego. To co było w latach 90tych miało swój klimat, ale nie zawsze było mądre. I nie wróci. Nie w takiej skali. 

Rozumie to także nowe pokolenie nacjonalistycznych aktywistów powiązanych w jakiś sposób z subkulturą. Oczywiście zanim zmiany wejdą w życie (o ile kiedykolwiek „misja będzie wykonana” w 100%) – minie trochę czasu… Różne są wpływy w różnych regionach kraju, różne klimaty oraz ogarniające ruch osoby. Kierunek został jednak wyznaczony. Dzisiaj Nordica koncertuje ze Zjednoczonym Ursynowem, a na 11 listopada, pod polską flagą, ale również celtykiem – razem idzie kilka środowisk. Sentyment starych czasów obecny jest w niektórych ludziach cały czas, ale jestem pewien, że nie wyjdzie to nigdy poza margines marginesu – poza margines subkultury. Albo się bawimy albo robimy coś realnego.

Zgadzam się z tym, że trzeba pracować nad poglądami osób, które przyszły wraz z modą. To jednak łatwiejsze niż gdyby nie było ich wcale…

Nie nazywam skina idiotą za to, że jest skinem – nigdy. Mam takich kolegów i przyjaciół od zawsze… Ale kiedy taki osobnik jest patologiem, idiotą czy… nazistą, to chyba trzeba nazywać go po imieniu? Bo wybacz, ale jak kogoś udział w ruchu polega na piciu piwa, słuchaniu Honoru i barowych plotkach to ja go nie poważam. Natomiast jeśli skin jest ogarnięty, jest aktywistą – wszystko spoko… Jakiś czas temu na jednym z koncertów najebana skinówa darła mordę o tym co kto zrobił dla sprawy… Śmiać mi się chciało z tej szmaty. Bo, co ona zrobiła prócz zaliczenia imprez, ognisk, kupowania płyt i salutowania? Śmiech na sali… Patrz na to, drogi TN, kto jakim jest aktywistą, a nie jakiej słucha muzyki i jakie nosi buty…

Pionierzy tego ruchu są szanowani przez nowe pokolenie, przez Autonomicznych Nacjonalistów. Zależy też gdzie jest jaka ekipa… Wrocław to dla mnie zajebista skinowska załoga, widać po nich te korzenie do dziś, trzymają poziom! Warszawa – sztama pokoleń, Toruń – sztama pokoleń…itd. Tylku musi być POZIOM i CHĘCI, także kompromis z obu stron. Jakbym miał dyskutować z bandą patologicznych alkoholików to też bym wolał dystansować się lub nawet dzielić… Szacunek do ruchu skinheads nie ma tu nic do rzeczy. Mylisz kilka pojęć… patriotyzm, nacjonalizm, skinheads itp…. – wszystko może egzystować obok siebie.

Wiem, że moda przemija… Nasza w tym rola by jak najwięcej z tych ludzi została przy nas. Na tym się skupmy, a nie na podziałach… A, że skini i NSBM są marginesem…? A widziałeś kiedyś lub wyobrażasz sobie naród złożony ze skinów? Przecież to absurd… Pozdrawiam serdecznie.

Ł.