LISTY CZYTELNIKÓW: Nacjonalizm, a dzisiejsza polska „prawica”.

Jakiś czas temu na „DL” pojawił się tekst o kwestii podejścia nacjonalistów do prawicy. Apelowałem o maile, kilka z nich dzisiaj wkleję. Tak jak się spodziewałem – jest kilka typów podejścia do sprawy, w zależności od człowieka jak i perspektywy spojrzenia. Jasne, że na takich wydarzeniach jak Marsz Niepodległości należy iść razem. Ale nie możemy zapominać jako narodowcy, że wielu tzw. prawicowców nacjonalizmem gardzi bądź używa (będąc rzekomo „wolnym”…) do jego określenia – języka naszych wrogów. A przecież nacjonalizm może przenikać najróżniejsze opcje, nie jest też jednolity. Narodowy Radykalizm uznajemy zaś jako jedyną słuszną, bezkompromisową drogę dla naszego narodu jeśli chce przetrwać zachowując swą tożsamość.

Ł.

Czołem. Chciałbym się odnieść do artykułu o „wrogach na prawicy”. Również jestem nacjonalistą, jednak z niektórymi zasadniczymi sprawami nie zgadzam się z Tobą w ogóle.

Otóż systemowa „prawica” (czyli PiS?) z prawicą wspólnego wiele nie ma – poza tym, że tworzą oni złudną podróbkę patriotyzmu. Wielu ludzi łapie się na to, a nawet widzi w tym siłę (?!). I w związku z tym PiS jest… WIĘKSZYM ZŁEM od PO – ktoś kiedyś słusznie powiedział, że półprawda jest gorsza od kłamstwa. Może dlatego, że półprawdę trudniej wykryć. W konkretnych sytuacjach ludzie z PiS nie potrafią zachować się jak realna prawica (np. podpisanie traktatu lizbońskiego, brak stanowczości – nawet wobec aborcji). Poza tym nacjonalizm trudno ująć w granicach lewicy czy to prawicy.

W którą stronę powinien iść nacjonalizm? Moim zdaniem dążenie do utworzenia partii narodowej do niczego nie prowadzi. Dziś PiS, kiedyś było LPR, niewiele nam to dało. Demokracja to gówno; Roman Dmowski w okresie międzywojennym mając poparcie nawet kilkuset tysięcy obywateli nie był w stanie przejąć władzy. O wiele bardziej podobały mi się rządy Piłsudskiego (zanim powołał sejm), lub chociażby Hiszpania za generała Franco, która upadła po śmierci wodza – być może właśnie z powodu wcześniej podjętych kompromisów.

Praca u podstaw to szlachetna rzecz, jednak bardzo żmudna, przynosząca małe efekty. Kilku ludzi, jak np. Piłsudski i jego Legiony, Franco i jego Falanga, było w stanie przejąć władzę i pokierować Naród ku właściwej drodze. A Historia to przecież najlepsza nauczycielka.

Trochę chaotycznie, ale mam nadzieję, że zrozumiałeś, co mam na myśli. Pozdrawiam.

SM

No właśnie… O patriotyzmie gadają, o konserwatyzmie gadają, a kiedy było głosowanie w sprawie aborcji to nie wszyscy głosowali tam tak jak na prawicowców (prawdziwych) przystało… „Odcień liberalny w partii”, „Odcień konserwatywny” w tej samej… co to ma być?

Co, do pracy od podstaw, którą poruszyłeś to jest ona całkowicie niezbędna. Nie wiem jak nacjonaliści mogą przejąć władzę, ale wiem jedno – by być partią NARODOWĄ trzeba trafić do SERC ludzi z tego narodu. Do serc… nie do powodowania uczucia strachu jak Gestapo czy komunistyczna bezpieka… Jak nie trafimy do serc, to możemy sobie dojść do władzy – ale ludzie nacjonalistów obalą… Jak każdy narzucony totalitaryzm. Wiadomo, że nigdy nie poprą nas wszyscy, ale musi to robić znaczna część. Powinniśmy rozwijać partię, ale przedtem NASZE MEDIA, właśnie by trafiać do narodu. Media to absolutna podstawa. Bez pracy od podstaw sercami narodu zawładną oni – zaszczepiając w nich kłamstwo… Dlatego potrzebujemy wielu aktywnych patriotów. Do pracy nad mediami m.in.

Dzięki za list. A teraz kolejne.

Ł.

Witam, przeczytałem właśnie felieton „Nie ma wroga na prawicy?” .. No i tak sobie myślę… Właściwie jestem jeszcze młody, bo mam 20 lat i głębiej w temat narodowy wkręciłem się dopiero jak zaczęła się nagonka na kibiców. Większą połowę życia chodzę na mecze i właściwie rozkręciłem ruch kibicowski w moim mieście, więc szybko zobaczyłem jak to jest, z tymi mediami gdy się działa. No, ale chcę działać i działam – właściwie z dwoma kolegami – aktywnie na naszym terenie, jakieś wrzuty, ulotki itd. staramy się, ale ciężko pokazać prawdę społeczeństwu. Czytałem jakoś niedawno inny dobry artykuł na „DL”, było coś wspomniane o partii alternatywnej dla tego co teraz jest, teraz znów ten temat – więc zdecydowałem się coś napisać…

Młody jestem, na pewno wiele rzeczy muszę się jeszcze nauczyć i nie wszystko ogarniam tak jak bym chciał, ale sądzę, że potrzeba takiej mocnej partii nacjonalistycznej. PiS ma monopol na szarych patriotów. Zauważalne jest to, że jak ciśnie się na PO to od razu jest się „pisowcem”… No, a wiadomo, że to ma się jak piernik do wiatraka, ja jestem „za Polską”, a nie za PiSem i aż mi śmierdzi dookoła tym szufladkowaniem… ludzie nieświadomie dają się wciągnąć w coś, o czym nie mają zielonego pojęcia.

Ogólnie chodzi mi o to, że jestem za radykalnym działaniem, bo szkoda patrzeć na to wszystko, nacjonalizm to idea, dla której warto się poświęcić, ale trzeba zadziałać z grubej rury, poszukać siły przebicia, bo ciężkie czasy nadeszły, a nie wiemy co będzie dalej. Sądząc po tym, co się dzieje – kolorowo się nie zapowiada.

Jeszcze coś napiszę do Ciebie – dzięki, że prowadzisz tą stronę, bo dużo mądrych rzeczy mogę z niej osobiście wynieść, polecam każdemu. Trzymaj się.

MATEUSZ

Jasne, że ciężko pokazywać prawdę społeczeństwu. Szacunek, że się chce – wrzuty, vlepki itp…. Ale na skalę narodową to za mało i w tym momencie powinni być polityczni aktywiści, działacze jakiejś partii, twórcy regularnych gazet o wydźwięku NR. Bez tego nadal szary patriota Kowalski będzie wierzył PiSowi. Dzięki za list i trzymaj się również. Teraz obszernie, krytycznie i ciekawie…

Ł.

Witam, zachęcony ostatnim akapitem z tekstu wymienionego w tytule chcę podzielić się paroma refleksjami, tym bardziej, że temat „prawica, a myśl narodowa” nurtuje mnie od dłuższego czasu, a sam umieściłbym się gdzieś „pomiędzy” o czym niżej. Dlatego też z niecierpliwością czekałem na nowy numer „Polityki Narodowej”.

Od początku mojej świadomości światopoglądowej lokowałem się po prawej stronie, odkąd pamiętam obecny był w niej też silny antykomunizm czy nawet antylewicowość. Z czasem doszło narodowe zacięcie, ale też poglądy wolnorynkowe i uznanie wolności jednostki jako jeden z najważniejszych priorytetów, więc liberalizm, tylko ten prawdziwy, a nie jego wynaturzenie z kłamliwie (jak zresztą wszystko co związane ze współczesną lewicą) zawłaszczoną nazwą. Jeśli dodać do tego mój stosunek do religii (agnostycyzm przy zachowaniu szacunku do Kościoła Katolickiego, co chyba zresztą jest dość zbieżne z poglądami autora „DL”) okazuje się, że nie bardzo pasuje do którejkolwiek z głównych tożsamości politycznych, od każdej coś mnie dzieli, często coś co okazuje się ważne dla danych ortodoksów. Tak też jest z ruchem narodowym, o czym chce tu napisać.

Często zastanawiam się czy mogę określać się jako narodowiec. Wiele zależy tu od tego jaką przyjmiemy definicję. Zauważyłem tendencję do utożsamiania z nacjonalizmem wyłącznie jego radykalnej wersji, tzn. NR. Wiąże się z tym cały określony zestaw poglądów, który stawia poza nawiasem tej zbiorowości, ale jeśli wziąć pod uwagę przedwojenny ruch endecki, sprawa wygląda już inaczej. Wielu znakomitych przedstawicieli tego ruchu miało liberalne poglądy gospodarcze, choćby zamordowany przez hitlerowców wybitny ekonomista Adam Heydel, ogólnie cały ruch był dość zróżnicowany i w tym właśnie widzę jego siłę, była to przecież opcja polityczna mogąca się poszczycić największą liczbą członków ze wszystkich ówczesnych partii. Jeśli chce się walczyć o masowe poparcie, to moim zdaniem nie powinno się inicjatyw narodowych zawężać tylko do ludzi myślących bardzo podobnie (tak jak na „DL”, które moim zdaniem jest dość „otwarte” w dobrym znaczeniu tego wyrażenia).

Oczywiście nie do przesady, dlatego podstawową wartością na podstawie, której powinno się zawiązywać sojusze, poza oczywistym patriotyzmem, jest antykomunizm. W moim odczuciu tylko tworząc szeroki front, zgodny co do najważniejszych wartości i zajmujący się na co dzień pracą u podstaw wedle własnego uznania, można skutecznie odeprzeć lewicową mainstreamową nawałnicę. Pięknym przykładem tego o czym pisze był 11.11.11. Niestety, zaraz po tym zaczęły się podchody w kierunku podziałów. A to organizacje narodowe podbudowane sukcesem uznały, że wszyscy tam obecni to potencjalni wyborcy nowej partii narodowej, a to prawicowi dziennikarze jak Piotr Semka zaczęli przebąkiwać o własnej, „niezawłaszczonej” przez narodowców manifestacji nie doceniając ogromu pracy włożonego w ten sukces. Nienawidzę jak jakiś głąb mówi „kłótnie, to takie polskie”, ale trudno nie zauważyć tej szkodliwej tendencji, że każde środowisko chce, aby wyszło „tylko na jego”. W skrócie, jest to zły kierunek, a koalicja taka jak na 11 listopada jest kierunkiem dobrym.

Poruszony został temat PiSu i stosunku do tej partii. Niestety, ale widzę tu problem jeśli chodzi o narodowców. Często spotkać się można z zarzutami zdrady za Traktat Lizboński, o zgniłe kompromisy etc. Sam widziałem jak dwóch małolatów zostało potraktowanych dość jednoznacznie za posiadanie jakiegoś tam lokalnego baneru PiS na manifestacji pod willą Jaruzela. Odbieram to dość negatywnie, w kategoriach „narodowego populizmu”, ze względu na to co opisałem akapit wyżej, ale też ze względu na zwykłe pojmowanie rzeczy. Które środowisko narodowe zrobiło dla sprawy antykomunistycznej więcej niż PiS samym rozwiązaniem WSI? Czy nie należy się za to choć umiarkowane uznanie? A kwestia uhonorowania i rehabilitacji opluwanych dotąd bohaterów? Dzień pamięci Żołnierzy Wyklętych? Przykłady można mnożyć. Z kolei brednie o braku różnic między głównymi partiami czy korwinowskie określenie „banda czworga” w zestawieniu z agresją jaką wobec PiSu okazuje system aż trudno komentować.

Oczywiście nie chodzi o to by kochać PiS aż po grób, też wiele rzeczy mi tam nie odpowiada, ale inna stawka jest teraz. To PiS ma szanse wygrać wybory i wiele zmienić na czym skorzystają także narodowcy.

A jeśli chodzi o chodzenie na kompromisy czy polityczny cynizm, to taka jest „realpolitik” na całym świecie, a łatwo jest oskarżać jeśli samemu nie miało się okazji wykazać. Dla porównania można przywołać lidera ostatniej partii narodowej jaka była w parlamencie. Jak skończył? Jako przydupas pseudoliberalnej partii władzy, a też miał usta pełne frazesów i oskarżeń. Dlatego uważam, że oceniać należy „po owocach”. Tak wielce oburzający mimo wywalczonego protokołu brytyjskiego TL okazał nic nie wartym świstkiem papieru, kiedy tylko było to na rękę mocarstwom. A mieliśmy stracić niepodległość przez to.

Mam jeszcze jedną refleksję „okołoPiSowską”. Chodzi o jego aktywnych wyborców, potocznie moherów. Ciekawy jest dla mnie ich stosunek do nas, kibiców czyli po części też narodowców. Czasem mam wrażenie jakby ci ludzie nas pokochali. Zainteresowali się ruchem kibicowskim, „podpieprzyli” nam przyśpiewki takie jak „kto nie skacze…” czy „tak się bawią, tak się bawią, mo-he-ry!” ;), to ich gazeta jest jedyną która broni kibiców, oni sami instynktownie też nas bronią tak jak pod willą Jaruzela gdzie prawie odbili osobę aresztowaną przez policję za wlepkę i gdzie jeden z dziadków nawyzywał psa w twarz od „frajerów jebanych” za to że ten aresztował chłopaka „za szalik” ;). Ale co się dziwić, skoro przez tyle lat ludzie ci byli poniewierani, wyśmiewani i przedstawiani jako największy „obciach”, aż tu nagle okazało się że „pojawili” się sojusznicy z najmniej spodziewanej strony, ze strony młodzieży. Na dodatek silni, dobrze zorganizowani, bardzo patriotyczni i nie dający się przedstawić jako „obciach” (bo co jak co, ale takiej łatki bardzo atrakcyjnemu ruchowi kibicowskiemu choćby się zesrali, to nie przykleją).

Szkoda by takie nastawienie zostało zniszczone przez niepotrzebną, agresywną retorykę antypisowską typu „sekta smoleńska”, także w kontekście potencjalnego narodowego podmiotu politycznego, w końcu to dość duża grupa społeczna.

Ostatnią rzeczą o której chciałbym napisać w kontekście różnic między myślą narodową, a prawicą to stosunek do USA. Temat rzeka, dlatego tylko pobieżnie. Znam kwestię Kosowa, mam trochę wiedzy na ten temat, dlatego nie rozumiem czemu na manifestacji jest mnóstwo odwróconych flag USA, a nie ma ani jednej (jeśli się mylę to proszę mnie poprawić) niemieckiej, która byłaby na pewno równie adekwatna.

Tak samo trudno mi zgodzić się z wyrażeniem które pojawiło się też na „DL”, mianowicie „USA imperium zła”. By nie rozwijać tematu za bardzo, to z samych pozycji antykomunistycznych te hasło się nie broni. Imperium zła to było ZSRR, serio to porównanie jest adekwatne? Jeżeli by promować takie skojarzenie to dla mniej wyrobionych ludzi (czyli większości) absolutne zło jakim były sowiety zacznie się rozmywać, na zasadzie „skoro USA to imperium zła i ZSRR też, to chyba nie było tam tak źle”. Co ja piszę, rozmywać. Ludzi trzeba wręcz uświadamiać czym był komunizm, taki zatrważający jest stan wiedzy dzięki propagandzie. Dlatego podsuwanie analogii z USA jest moim zdaniem choćby z tego względu szkodliwe. A po za tym zwyczajnie nieprawdziwe.

To tyle, sorry za lekką chaotyczność tekstu, ale temat „ruch narodowy, a prawica” jest bardzo obszerny i jeszcze bardziej ciekawy, przynajmniej dla mnie, a nie chciałem z kolei pisać zbyt długiego elaboratu by nie przy nudzić. Pozdrawiam i czekam na ankietę odnośnie „DL” ;).

ARTUR  

Nacjonalizm zakłada wolność jednostki, ale w ramach pewnego systemu wartości, a więc – owszem, wolność ograniczoną. Dla nas jednak dyskusji z jakimiś dewiantami, w przeciwieństwie do liberałów, nie ma. Dyskusji o adopcji dzieci itp., to właśnie zyskują dewianci na „wolności” więc mogę się kłócić czy ona jest aż taka fantastyczna w każdym znaczeniu… Tak więc owszem w tej sprawie bez kompromisu – „my wiemy lepiej”. A teraz jak jest…? Oni też „wiedzą lepiej”, z tym że starają się nam wcisnąć, że żyjemy w wolnym świecie… Gówno prawda. Zawsze jest jakaś „główna myśl”. Dzisiaj jest nią polityczna poprawność. My chcemy by był nią nacjonalizm! Jeśli chodzi o liberalizm w sensie wolny rynek to polecam zapoznać się z propagowaną w Polsce głównie przez NOP opcją zwaną Korporacjonizm.

Koalicja na dzień 11 listopada jest kierunkiem owszem, dobrym. Spotykajmy się na takich manifestacjach. Ale, na co dzień? Nie może być takiej opcji, że partia uznawana przez nacjonalistów za swoją głosuje przeciwko życiu, jak część PiSu jakiś czas temu… A, że – tak jak piszesz, PiS ma swoje zasługi, dlatego w ogóle możemy rozmawiać o jakichś wspólnych, bezproblemowych pochodach rocznicowych… Umiarkowane uznanie za kilka kwestii jakie ogarnął PiS znajdziesz tu, jeśli jesteś uważnym czytelnikiem „DL” od jakiegoś czasu… Z tym, że… Czy oni robią łaskę, że od czasu do czasu zachowają się jak prawica? A czy nie powinno być to absolutną podstawą? Nie czułem kiedykolwiek aby PiS wierzył, że można nie poprzeć wejścia Polski w skład Unii Europejskiej itd. Moim zdaniem partia Narodowo Radykalna potrafiłaby każdym kosztem trwać przy wartościach, nie można oddawać palców… Nasze stanowisko jest jasne i przejrzyste. A, że czasem PiS robi dobrze to wiem, uważam ich za mniejsze zło, ale np. czytelnik SM w pierwszym liście nazwał ich złem większym i ja go rozumiem… Tak też można na to patrzeć i wielu NR tak patrzy… Zaznaczam, że chodzi o prawdziwych NR, którym nie był Giertych, tak jak znaczna część PiSu nie jest prawdziwie prawicowa… To jakich polityków hoduje ten system stawia pytanie o słuszność tzw. demokracji…

Co do wyborców PiSu to nie są oni istotni dla tematu, mi szacunku do moherów nie trzeba sugerować, bo go mam… Wielu z tych ludzi (większość?) to po prostu polscy patrioci, którzy głosują na PiS, bo PiS idzie po władze z patriotycznymi hasłami… Środowisko „GP” też częściowo lubię. Mam otwarty umysł wbrew temu, co jakiś lewak by zarzucił :-)… Chodzi jednak o to – by zdecydowaniej bronić swoich racji. Konsekwentnie. Ponosić za to koszty… nawet wysokie.

Jeśli chodzi o hasło „imperium zła” to jestem w stanie się zgodzić. Po prostu się rymuje :-). Stany Zjednoczone są jednak mi wrogie z zupełnie innego powodu niż ZSRR. To jest inna skala, inny rodzaj „niechęci” (o ile w przypadku Sowietów można użyć tego delikatnego słowa)… Ale podobieństwa też są. Sowieckie skurwysyny gwałciły na naszych ziemiach kobiety, ale z Afganistanu też ciekawe filmiki z „misji pokojowych” od „siejców demokracji” (w innych kulturach) wychodzą… No, ale – fakt, USA należy nie lubić za inne kwestie i to zdecydowanie, niż ZSRR. Szczerze mówiąc myślałem, że to oczywiste… Moim zdaniem narodowcy niosą odwrócone flagi USA także z innych powodów – znam część tych chłopaków i do Stanów mają jeszcze inne obiekcje niż bombardowanie Serbii… I uwież – wielu z nich nie kupi nic w MC Donaldzie by nie wspierać amerykańskiego imperializmu… Sprawdzałem, nawet gdy byli głodni :-). Rozumiem ich, podziwiam, mi czasami zdarzy się kupić kawę (jedyne co mają dobrego) i mam z tego powodu wyrzuty sumienia :-). Nie lubię tego kraju…

Tak jak piszesz – nigdy nie będzie masy popierającej w 100% dany program polityczny. Ale kiedy partie prawicowe zaczynają głosować przeciwko idei prawicowej – czas dyskutować… Poza tym, Narodowy Radykalizm niekoniecznie musi być tożsamy z myślą prawicową. Bardziej niż o kłótnie, mi przynajmniej chodzi o znalezienie tożsamości, odbudowywanie wyrazistości polskiego ruchu NR, a także o patrzenie na ręce tym, którzy przywłaszczyli sobie znaczną część elektoratu prawicowego! I zauważ, że to zazwyczaj konserwatywni publicyści wojują w stronę nacjonalistów, a przynajmniej przed 11.11.11 było to bardziej masowe (ale po np. wspomniany Semka)… Owszem, linia „DL” jest antypodziałowa, bo i życie depcze podziały – trybuny, manifestacje, akcje… to mnie nauczyło „tolerancji po odpowiedniej stronie”, zdążyłem już w życiu być antykatolicki, a przez garstkę białych murzynów źle patrzeć na cały rap :-). Podczas dojrzewania człowiek zaczyna rozumieć pewne kwestie… ale w pewnym momencie trzeba powiedzieć „stop”. Tzw. prawica na zachodzie, a nawet tzw. nacjonalisci nie powiedzieli i masz… Propedalskiego Camerona i prohomoseksualną partię narodową (!) w Holandii… Trzeba czasem mówić „dość”, „ogarnijcie się panowie”…

Piszesz, że podstawą łączącą nas powinien być antykomunizm… Pod willą Jaruzelskiego itp. tak… ale na odbudowę Polski to za mało. Później piszesz o wspólnym froncie skupionym wokoło najważniejszych wartości. Tak! Ale jak partia prawicowa nie głosuje za życiem (uczepiłem się tego przykładu, ale czy jest bardziej dobitny?)… to o jakich wartościach my mówimy? Wtedy to są frazesy, a nie wartości. Mówiąc Radykalizm mam na myśli… po prostu spełnianie tego co się głosi… Brak strachu na konsekwentną obronę Polskości! Pozdrowienia Artur, ankieta w swoim czasie – już możesz zaczynać kręcić bat na naczelnego  :-). Tymczasem jedziemy dalej…

Ł.

Witam. W nawiązaniu do art. „Nie ma wroga na prawicy? Być może…, ale są różnice”, chciałbym po pierwsze zaapelować o nienazywanie PiSu partią stricte prawicową, ponieważ w sferze gospodarczej charakteryzuje się ona rozwiązaniami socjalnymi. A po drugie ma lub miała w swoich szeregach takie „czerwone” postacie jak np. Kryże. W moim mniemaniu im dłużej PiS bedzie trwał na scenie politycznej tym gorzej dla nas, ponieważ ta partia mając bądź co bądź spore poparcie, zgarnia elektorat, który mógłby poprzeć ewentualnie partię narodową z prawdziwego zdarzenia.

Co do tworzenia takiej partii na wzór węgierskiego Jobbiku to jestem sceptycznie nastawiony, nie dla tego że nie chcę, ale dlatego, że taka inicjatywa będzie torpedowana przez pożytecznych idiotów na usługach służb III RP. Żadną tajemnicą nie jest to, że ruch narodowy jest inwigilowany na wszelkie sposoby i kompromitowany takimi bublami jak…  Leszek Bubel. Jeśli jednak ktoś podjąłby się tego zadania to miałbym kilka propozycji.

Przy budowaniu struktur partii czy jak kto woli ruchu potrzebne są konkrety, bo na samych nawet szczytnych sloganach daleko nie zajedziemy. Dlatego proponowałbym spojrzeć na Chile za rządów Pinocheta. Generał jak przystało na antykomunistę rozprawił się z czerwona hołotą od Allende i zamiast socjalistycznej utopii dał ludziom wolność gospodarczą, dzięki czemu Chile dźwignęło się z katastrofy gospodarczej i dziś jest krajem zamożnym o bardzo niskim poziomie patologii takiej jak np. korupcja. My też możemy zaproponować szczególnie młodym ludziom to samo, a mianowicie zminimalizowanie kontroli państwa nad finansami obywateli i ich działalnością gospodarczą, a w zamian zajmijmy się szerzeniem myśli narodowej w edukacji, kulturze, czy mediach. Zaproponujmy walkę z patologiami III RP, surowe osądzenie szkodników działających na szkodę Polski, budowę silnej i niezależnej pozycji Ojczyzny na arenie międzynarodowej, poprzez dyplomację nie będącą klękaniem przez niemieckim, rosyjskim czy amerykańskim fallusem.

Dodatkowo nie dajmy zamknąć się w sztywnych schematach. To powinien być ruch dla każdego, bez względu na wyznawaną religię. Dla tych wszystkich, których łączy pewna Idea. Jestem pewien, że z dobrze opracowanymi i spójnymi propozycjami moglibyśmy powalczyć o realną władzę w tym kraju. Do tego jednak potrzebna jest tytaniczna praca oraz ludzie, którzy temu podołają. I dodatkowo umiejętność pójścia na kompromis. W obecnej sytuacji powinniśmy działać według maksymy „odzyskajmy dom, a później będziemy się zastanawiać jak go urządzić”.

                                 Z narodowym pozdrowieniem,  Paweł z Lublina  

Oczywiście, że będą oczerniać… Zobaczmy jak media i rządzący jadą z PiSem, a co jeszcze gdyby partia była nacjonalistyczna… Co jednak z tego. „Faszystowski PiS” się trzyma, to podobnie byłoby z „faszystowskim” ruchem NR… Tak czy siak masowo pojadą po nas. O to im chodzi… O nasze zniechęcenie. Czy na tym ma polegać opozycja aby dać się zdusić? Od narodowych polityków wymagam walki. Brakuje nam takich ludzi do debat jak chociażby Bosak…

Poruszyłeś wątek religijny i tu pewnie byłaby iskra niezgody z resztą… O ile bylibyśmy zapewne w stanie tolerować ateistów bądź wierzących w jakichś słowiańskich bożków, to jakoś trudno mi sobie wyobrazić wyznawców Mahometa czy Buddystów w polskim ruchu Narodowo Radykalnym…

Jak widzicie – punktów spornych jest sporo, a to jedynie wierzchołek góry lodowej… No cóż. Najważniejsze, że trwa dyskusja… Pozdrowienia!

Ł.