LIST CZYTELNIKA: Moja polemika z „Drogą Legionisty”.

Ostatnie publikacje, które ukazały się na „Drodze Legionisty”, głównie list o subkulturach i o „wrogach na prawicy” skłoniły mnie do napisania kilku słów. Na wstępie chciałbym dodać, że z „Drogą…” pierwszy raz zetknąłem się kilka ładnych lat temu, przez link na nieistniejącym już, a bardzo popularnym swojego czasu forum. Mniej więcej od tego czasu staram się regularnie czytać umieszczane na DL artykuły, ale jestem raczej nietypowym odbiorcą twojej publicystyki- nie jestem kibicem, futbolem interesuję się jedynie okazjonalnie, nie trenuję sztuk walki- nie wiem nawet, czy mogę uważać się za nacjonalistę- ot, zwykły studenciak, niestroniący od uciech, dla którego jednakże „Polska to jest wielka rzecz”. I właśnie poniekąd na ten temat będą moje luźne przemyślenia.

Przechodząc do sedna sprawy- nie tak dawno pisałeś o „czystości ideologicznej” wewnątrz „prawicy”. Z drugiej strony, przedstawiłeś chęć i potrzebę utworzenia prawdziwie nacjonalistycznej masowej partii, mogącej być realną alternatywą dla PiSu. Ideologiczna czystość ma między innymi przejawiać się w stosunku do używek, głównie marihuany- „punkt zapalny na ulicy stanowić będzie legalizacja palenia”. Lecz czy to naprawdę powinno stanowić punkt zapalny jakiegokolwiek konfliktu między ludźmi połączonymi podobną ideą? Czemu niby palenie, czy też używanie alkoholu bądź papierosów stoi w opozycji do prawdziwego patriotyzmu? Każda używka jest dla ludzi, każda może być używana z głową lub nie. Gdyby, na ten przykład, amfetamina została wynaleziona przez owczarki alzackie, to używanie jej przez ludzi byłoby bezpodstawne. Jednakże w ekstremalnych przypadkach zażywanie nawet tak ciężkich używek może być, moim zdaniem uzasadnione- wszystko zależy od kontekstu. Gdy człowiek mający do wykonania potężny projekt, od którego zależy przyszłość jego firmy, jednorazowo użyje białego proszku, by zdążyć z wszystkim na czas i nie stracić zainwestowanych pieniędzy, nie ma w tym nic złego- jego życie i jego wybór. Jednakże, gdy ten sam człowiek będzie wciągał „kreski” po to, żeby dobrze się bawić na imprezie jest to już patologiczne-, chociaż ciągle to jego życie i jego sprawa, i nikt nie ma prawa mu zabronić bawić się w ten sposób- o ile tylko w przypadku uzależnienia się będzie sam płacił za swoje leczenie. Jak wiadomo, marihuana używana sporadycznie przez dorosłych ludzi (nie mówię tu o „codziennych jaraczach” z gimnazjów) nie wywołuje poważnych skutków ubocznych, więc jak dla mnie, nie stanowi zagrożenia dla „ideologicznej czystości” Ruchu. Należy spojrzeć prawdzie w oczy- spora ludzi, którzy biorą udział np. w obchodach rocznic patriotycznych czy Marszu Niepodległości używa marihuany, nie czyni to jednak z nich degeneratów.

Skinheadowi, który przysłał do ciebie maila zadałeś pytanie:” widziałeś kiedyś lub wyobrażasz sobie naród złożony ze skinów?”. Parafrazując, pytam: widziałeś kiedyś lub wyobrażasz sobie partię, zdolną przejąć władzę, której wszyscy członkowie i wyborcy to ludzie prowadzący zdrowy tryb życia, trenujący sporty walki i stroniący od używek?  Wojownicy są potrzebni, żeby utrzymać prymat na ulicach, to oczywiste. Każdemu, kto dla dobra tak zwanej sprawy poświęca swój czas i zdrowie na trening, należy się szacunek. Ale w przypadku tworzenia realnej partii, tworzącej realną politykę (bo dziecinne mrzonki o „narodowej rewolucji” i przejęciu władzy metodą siłową trzeba odrzucić jak najprędzej) nie będzie potrzeba ulicznych fighterów. Będzie trzeba ekonomistów, polityków gotowych na debaty, ludzi obytych w walkach na słowa, nie na pięści. Nie widzę również możliwości poparcia takiej partii przez ludzi młodych. Młody człowiek ma to do siebie, że lubi się dobrze zabawić, zrelaksować, często poprzez używki- a dopóki wszystko mieści się w granicach rozsądku i nie stanowi nadrzędnego w życiu celu, nie ma w tym jak dla mnie nic złego. Nie każdy ma ochotę zostać politycznym żołnierzem, a tego właśnie wymagałaby „czysta ideologicznie” partia.

W mojej opinii słabość polskiego ruchu narodowego wynika m. in. z faktu, iż brakuje sprecyzowanych poglądów na gospodarkę. Z ust jednego z mocno zaangażowanych NR w odpowiedzi na moje pytanie o korporacjonizm usłyszałem, że to zbyt skomplikowana sprawa, żeby to wytłumaczyć w kilku słowach. Jak ludzie mają w takim razie poprzeć coś, czego nawet mocno zaangażowani NRowcy nie rozumieją? Jak wykazała historia, wszelkiego rodzaju próby łączenia gospodarki z ideologią kończą się źle. Ekonomia opiera się na dość prostych, z góry ustalonych zasadach- gdyby tak nie było, to komunizm byłby najpiękniejszym z możliwych do wyobrażenia sobie ustrojów. Z tego, co wiem, wśród polskich przedwojennych narodowców liberalne ekonomiczne poglądy były stosunkowo popularne- może należy wrócić do korzeni? Nie znam ani jednego znanego ekonomisty, który popierałby korporacjonistyczne rozwiązania- po stronie liberalizmu stoją tak ważne dla ekonomii postacie jak chociażby Milton Friedman, laureat ekonomicznego nobla.

Podsumowując- zgadzam się jak najbardziej z opinią, iż partia narodowa jest potrzebna. Jednakże w działaniach powinniśmy się cechować maksymalnym realizmem- mało kto zagłosuje na „autonomicznych nacjonalistów” w kominiarkach, głoszących hasła „trawa dla bydła”, „sport-zdrowie-nacjonalizm”- głównie dlatego, że takie postulaty są zbyt hermetyczne i odnoszą się do zbyt wąskiej grupy ludzi. I to właśnie miejsce, w którym chciałbym podjąć polemikę i zadać kluczowe pytanie, na które mam nadzieję uzyskać odpowiedź- gdzie, zdaniem redaktora DL, przebiega granica między pragmatyzmem, logiką a „ideologiczną czystością”? Pozdrawiam i życzę samych sukcesów dla DL.

                                                                                                   Maciek

Dzięki za list, witam.

Twoje argumenty o narkotykach są moim zdaniem tandetne, bo jeśli ich branie (zasadność tego brania) ma zależeć od kontekstu – to praktycznie wszystko może w takim wypadku zależeć od kontekstu… Też byłem postawiony w ciężkiej sytuacji, praca od 5 rano, potem „DL”, trening wieczorem i dom… Ciężko, ale żyję i mam się dobrze. Nie mogę tego powiedzieć o znajomym, zresztą też Legioniście, który walkę z szybkim życiem wspomaga koksem… Jego mózg powoli siada… Bardzo wierzysz w człowieka bądź sam jesteś tym silnym wyjątkiem, który może od czasu do czasu zajebać i potem funkcjonować bez wspomagaczy… Bo jeśli wspomagacz komuś pomaga – potem ciężko mu podjąć walkę bez niego… bo skoro istnieje droga na skróty? Jest kusząca! Szybciej bym się zastanowił nad sensem szybkiego życia, odpuścił Twój przykładowy „projekt”, bo jeśli „projekt” wymaga amfetaminy to chyba z naszym życiem, z tym światem jest coś nie tak… Jak sądzisz?

Polski nacjonalizm odrzuca legalizację marihuany, państwo musi dawać jakiś moralny przykład. Tak, wiem – alkohol, który jest obecny w tej kulturze od lat… Sam go nie piję i uważam za bardzo szkodliwy, jednak zaskakuje mnie Wasz brak wyobraźni. Czy naprawdę sądzicie, że legalizacja marihuany nie otworzy drogi pod legalizację innych narkotyków? Spójrzcie z tej strony… będzie tak samo jak z „prawami do związków partnerskich”… potem są adopcje dzieci. Zalegalizowane zboczenia homoseksualistów, otwierają drogę zoofilom (Szwecja) czy pedofilom (Holandia). Nie uważasz, że podobny proces czeka nas po legalizacji trawy, tym bardziej biorąc pod uwagę, iż w Czechach można posiadać nieco mocniejszych dragów „na swój użytek”?

Argument o tym, że każdy wynalazek człowieka jest dla człowieka jest bardzo absurdalny… Komory gazowe też stworzył człowiek, podobnie jak amfetaminę i pedofilskie porno… „Wszystko dla ludzi” Maćku? Mówisz o granicy między pragmatyzmem, logiką, a sam popadasz w optymizm, że ktoś kto ma do ogarnięcia ważny projekt jednorazowo zażyje sobie biały proszek :-). Nie znam nikogo kto zażył go jednorazowo, gdy pomógł mu w czymś w życiu… Pewnie są takie osoby, które mogą bardzo rzadko, ale kierując się obserwacją – są w poważnej mniejszości. Jasne, że nie od razu są degeneratami… dlatego też walka z narkomanią jest dzisiaj trudniejsza niż za czasów „polskiej hery”… Bo teraz uzależniony śmiga w oryginalnych ciuchach przekonany o swym wyzwoleniu… 

Jeśli chodzi o zdrowy tryb życia to przecież nie wymagam go od każdego, ale każdemu go polecam! Inna sprawa jeśli piszemy o środowisku kiboli bądź aktywistów NR – tutaj sprawność i wolność od nałogów jest wskazana…

Mylisz pojęcia. Co innego czysty ideowo Narodowy Radykalizm, a co innego naród… = co innego partia, a co innego wyborcy. Myślisz, że wymagalibyśmy pod batem by każdy jeden Kowalski nie pił, nie bawił się i chodził jak w zegarku? Tu muszę być złośliwy i zaapelować o czytanie ze zrozumieniem. Dużo tekstów z „DL” jest skierowana do AKTYWISTÓW, ma wymuszać na nich pracę w celu poprawienia swej kondycji fizycznej oraz psychicznej. Ja potrzebę zabawy szarych Kowalskich doskonale rozumiem, nie raz pisałem też wspominki ze swej grzesznej przeszłości :-). Wiem jednak, że dalej idąc drogą melanżu stałbym się degeneratem… Jak wielu, którzy wierzyli, że kontrolują sytuację.

Wiem także, że młodość rządzi się własnymi prawami, nie raz pisałem o swojej na „DL” :-). Ale czy to oznacza, że politykę państwa mamy reformować pod kątem wyszumienia się młodzieży? Hehe… realizm polityczny, dobre. Swego czasu, za nastolatka, wciągałem niestety troszkę amfę i ani przez myśl mi nie przeszło, żeby czynić z tego ideologiczny manifest. Tak samo z zioła… Legalne zioło by Wam się znudziło tak szybko jak legalna pirotechnika na stadionach :-). I wrócilibyście do dilera z klatki obok… A dzieciaki ZAKAZANY OWOC MIAŁYBY KROK DALEJ – w białym proszku… Bo mi np. z początku chodziło o zakazany owoc w dużej mierze, dlatego zapaliłem… Dlatego uważam zwolenników „legalize”, nie ważne czy szli z nami 11.11.11 czy nie – za bardzo ograniczonych. Na pewno nie myślących kategorią –naród-, a -własna uciecha-…    

Co, do gospodarki to zgadzam się, że należy się na tym mocno skupić, bo szary Kowalski patrzy najpierw do gara. O ważnych postaciach o nazwisku Friedman, laureacie nobla (Wałęsa też ma :-) mogłeś jednak sobie darować pisanie :-). Korporacjonizmu nacjonaliści dopiero się uczą, bo na szerszą skalę NOP zaczął to promować stosunkowo niedawno… Z pewnością muszą popracować nad dotarciem do szarych ludzi, nad prostymi przykładami i wyjaśnieniem tego prostym językiem… 100% racji. Zaś co do historii tego czym był polski nacjonalizm – odsyłam do „Polityki Narodowej” nr. 10.

Pod koniec znów mylisz pojęcia. Autonomiczni Nacjonaliści to nie jest partia, na którą ktokolwiek ma głosować. Jesteśmy m.in. po to by „kominiarki” wziąć na siebie, a partia niech się rozwija niezależnie… Kumasz? AN to aktywne, uliczne ramie, ludzie od pomocy, „od wieszania plakatów” itp. Apeluję ciągle o poprawę działań politycznych, bo my nie jesteśmy politykami. A na marginesie przypominam, że rzucający kamieniami w ZOMO za PRLu też mieli kominiarki…

O Narodowej Rewolucji także jakoś realnie nie myślę, ale nasi dziadkowie również nie dawali wiary w upadek ZSRR… Historia jest strasznie nieprzewidywalna. Nie wiem, w którą stronę, ale możemy się zdziwić… Warto zachować czyste sumienie.

Jeśli chodzi o praktyczność jako kryterium prawdy, no wiesz… zboki widzą świat po swojemu, my po swojemu. Wg nich należy zalegalizować aborcję, bo „co nam zależy”, „przecież taki jest świat” (wg towarzysza Biedronia pełen pederastów…skąd oni mają te statystyki…heh). My wierzymy, że świat byłby inny gdyby nie medialna propaganda/ lewackie wpływy w kulturze (tyczy się to również popularności THC), a więc nie możemy pozwolić by tzw. „realność” i „logika” stale, radykalnie się przesuwały.

Jestem jak najbardziej za zdrowym rozsądkiem: sojusz na 11.11.11, noszę drechy, a nie „strój jedynego Polaka”, słucham takiej muzyki jakiej chce – Tobie także tego nie zabraniam… Realizm czasem kazał mi działać z palącymi zielsko – przeciwko antifie, chodzę też czasem z takimi ludźmi na mecze. To różni realizm od teorii, wie to każdy aktywista. Ale w rozmowie z tym palaczem – nigdy nie poprę jego poglądu i wykłócam się… „Realizm” kazałby puścić wszystko wolno, tak jak leci… a mamy pewne poglądy, które chcemy zachować, bo uważamy je za słuszne.

Częściowo popieram pragmatyczne podejście, kilka lat temu zaczęliśmy propagować odrzucenie podziałów subkulturowych i to wychodzi (wiem, że to mało, ale trzeba było zacząć od początku…)… Jestem np. sceptycznie nastawiony do mundurów ONRu, uważając, że to dzisiaj nie przejdzie… A więc być elastycznym jeśli chodzi o wszystko prócz o sprawy kluczowe – owszem ! Ale nie wymagaj od nacjonalisty poparcia dla –legalize-….proszę Cię. W imię realizmu zobacz kto idzie na Marszu Wyzwolenia Konopi… Lewactwo nie może odrzucić walki o „prawa mniejszości”, tak samo ruch narodowy nie może wspierać legalizacji marihuany… Ten naród ma mieć moralne wzorce, wiadomo, że idealny spokój to utopia, ale wzorce muszą być… inaczej będzie stawiana za wzór rozpusta. To samo – polityk NR ma dawać przykład, jak najbardziej negowałbym uzależnionego polityka, który ma decydować o losach narodu…  

Podsumowując – czystość ideologiczna – TAK, ale wewnątrz aktywistów, a tym bardziej polityków Narodowo Radykalnych. Bez partii typu PiS gdzie nie wiedzą jak głosować nad kluczową dla światopoglądowej myśli prawicowej sprawą o nazwie ochrona życia. Natomiast wśród wyborców – czystości ideologicznej nigdy nie będzie… nie stworzymy narodu robotów, to śmierdzi mi NSDAP i nie wiem jak koledzy, ale ja mam świadomość, że idealnie nigdy nie będzie – będą bunty, będzie opozycja itd. Nie chodzi o masową partię, a o masowe poparcie. Chodzi o pewien ideał, który nie pozwala całkowicie upaść cywilizacji…  

Mam nadzieję, że chociaż trochę odpowiedziałem na nurtujące pytania. I wybaczcie, że nie na wszystko odpowiadam, ale ogranicza mnie czas i takie listy jak np. dzisiejszy powodują zastój innych materiałów do „DL”. Nie mogę wdawać się we wszystkie „łapania za słówka”. Pozdrawiam.  

Ł.