LIST CZYTELNIKA: Na temat motyli…nie tylko po Kielcach.

„Nie myśl, co inni myślą – tak się nie da, pomyśl co sam myślisz – kurwa eureka”… znasz ten tekst Sokoła? Na maila „DL” dotarł list czytelnika – KK, który porusza ważną kwestię – wyjazdowych motyli. Tym razem redakcyjnego komentarza nie będzie. Przeczytajcie, co ma do napisania koleżka, przywołajcie sytuacje jakie znacie z pamięci. Pomyślcie, wyciągnijcie być może wnioski, postawcie się w sytuacji… Wiem, że pielgrzymka to pielgrzymka, a wyjazd do wyjazd, ale czy są w naszym środowisku jakieś granice? Czy nie miało to bardziej przypominać kabaretu niż gnojenia? Wszak nowy chłopak ma być w przyszłości honorowym kibolem Legii Warszawa…

 Ł. 

Byłem w Kielcach i zależy mi na wyrażeniu swojej opinii na temat podróży pociągiem i podejścia ludzi do tzw. motyli. Nie wiem czy ta kwestia jest Wam znana. Próbowałem wczoraj na legionisci.com zamieścić mój komentarz, ale nie przebił się przez sito cenzora…. Moim zdaniem jechanie tych pierwszych wyjazdowiczów i robienie sobie z nich aż tak perfidnych jaj, bardziej lub mniej wybrednych, jest kurestwem i frajerstwem. Mocne słowa, ale nie widzę innych do zastosowania.

Chodzi mi o to, że taki koleś, lub dziewczyna (bo wiem, że jedna płakała na pewno, jak została „skocona”, a jej chłopak chyba nawet dostał w japę, choć najpierw debil pozwolił na tę zabawę…) dostają się w ręce zapitych gości, którzy na stadionie śpiewają „cała Legia zawsze razem”, a chwilę później aż tak jadą kolegę motyla….

Powiedzcie mi, czy to zawsze był standard na wyjazdach i taki chrzest każdy musiał przejść, czy po prostu do głosu dochodzi pełna patologia i nikt nad nimi nie panuje? Byłem w wojsku, gdzie jako Warszawiak byłem przez różnych zakompleksionych debili pod podobną presją pod jaką są te tzw. motyle i tylko moja siła fizyczna i psychiczna pozwalała na ukrócenie takich zachowań w stosunku do mnie. Jednak motyle w pociągu nie mają zbyt wiele szans na przeciwstawienie się. Wydawało mi się (no właśnie, może tylko mi się wydawało…), że obowiązują na Legii i na wyjazdach jakieś zasady, a jechanie młodych, kocenie itp. krzywe ruchy to chyba nie jest klimat Legii.

Pozdrawiam, KK