LIST CZYTELNICZKI: Facet ma być facetem, a nie cipeuszem :-).

Do redakcji „DL” napisała… mama kibola Zagłębia Sosnowiec, co jest mailem na tyle rzadkim, że postanowiłem to opublikować. Przesłanie listu jest niezłe, zwłaszcza jeśli czytają „DL” również inni rodzice, a wiem, że przynajmniej kilka takich przypadków jest… Oddajmy zatem głos Pani Edycie z Sosnowca. A na skrzynce mailowej redakcji robi się coraz barwniej i ciekawiej. Przy okazji pozdrawiam całe Zagłębie Sosnowiec, a szczególnie tych noszących niepoprawne politycznie (w naszą stronę :-) koszulki…

 Ł.

Drogi Legionisto. Od paru miesięcy obserwuję tą stronę i chętnie czytam. Jak dla mnie jest to najlepszy blog jaki w życiu czytałam, mimo czasami dość ostrego języka (ale to właśnie mi się podoba). Do rzeczy: nawet nie pamiętam jak tu trafiłam, ale na pewno było to związane z miłością do Legii :-). Podobnie jak Ty nie jestem rodowitą Warszawianką, a wręcz przeciwnie, pochodzę z Sosnowca. Jestem matką 18-letniego syna, kibica Zagłębia Sosnowiec. To co robisz na tym zinie jest świetne! Takich ludzi właśnie nam potrzeba w tym pojaranym państwie. Uświadamianie młodych, miłości do ojczyzny, pokazanie prawdziwej historii, a nie tej z TVNów i Polsatów.

Moja przygoda z Legią zaczęła się wtedy, gdy wreszcie załapałam jak kłamliwe są media. Wcześniej byłam jednym z tych Polaków, którzy ufali (to chyba za dużo powiedziane) TV i nie wiedzieli, co tak naprawdę się dzieje na świecie. Z drugiej strony – widziałam patriotyczną postawę kibiców Legii w różnych sytuacjach i się zakochałam, pomyślałam: nareszcie jakiś klub POLSKI. Wcześniej raczej średnio się interesowałam piłką nożną, ale nigdy nie była mi obca i miałam jako takie pojęcie o niej, raczej większe niż inne dziewczyny, a później kobiety.

Piszę trochę chaotycznie, ale dlatego, że to była decyzja w jednej chwili. Mojego syna od początku wychowuję samotnie, a chyba zdajesz sobie sprawę z tego, że to trudne zadanie. Od początku byłam pewna, że nie chcę go wychować na jakiegoś maminsynka, pedała czy społeczną sierotę. Kiedy był w wieku ok. 12 lat wysyłałam go na obozy harcerskie żeby nabrał męstwa, nauczył się walki itd., przez jakiś czas chodził też na karate. Rozumiesz, chciałam mu zastąpić ojca i wychować na mężczyznę.

Przez jakiś czas to mu pasowało, ale jednak później już nie chciał brać w tym udziału, czułam, że to chyba nie to. I wtedy podjęłam jedyną dobrą decyzję, zaprowadziłam go na mecz na Ludowy :-). To była męska decyzja :D. Od tego czasu złapał bakcyla, zaangażował się w to całym sercem i to mnie najbardziej cieszy. Nie boję się o niego, nie bronię mu wyjazdów, wspieram go i tak jest dobrze.

Sąsiadki mnie czasem pytają jak ja to zrobiłam, że podczas gdy inni w jego wieku wystają z piwem w dłoni po klatkach to on jest kulturalny, lubi pomagać i ogólnie jest gentleman :-). W takich chwilach się tylko uśmiecham. Może jestem nietypową matką i pewnie nie najlepszą, ale wiem, że nie miałabym mu za złe, w wypadku gdyby ktoś do niego podskoczył, a on by się bronił i porządnie przywalił w mordę. Facet ma być facetem, a nie cipeuszem :-) to moje motto. Piszę to żeby udowodnić, że niektóre matki są normalne. Serdecznie pozdrawiam.

Edyta

Myślę Pani Edyto, że takiej mamy można tylko pozazdrościć :-). Prowadzi na sporty walki, na stadion…co, źle :-)? Dobrze też, z mojej skromnej perspektywy, że zdaje sobie Pani sprawę, że facet ma być facetem, bo media, gwiazdy popkultury sugerują, że ma być zniewieściałym pacyfistą… A jak Pani słusznie zauważa – walenie czasem w mordę nie przeszkadza w byciu gentelmanem :-). Ba – z mej obserwacji wynika, że często zakompleksione maminsynki, zniewieściali „chłopcy” lubią wyładowywać się na słabszych – by „podbić” swe ego… Nawet Ci najbardziej wyklęci, chuligani, nie mają satysfakcji z wyżycia się na babci z zakupami… Pozdrawiam.

Ł.