LIST CZYTELNIKA: „Chłopak + dziewczyna = normalna rodzina”.

Kiedy czytałem najnowsze newsy przypomniał mi się temat wydarzenia, które niedługo będzie miało miejsce w Warszawie, dlatego w związku z tematyką zine’a postanowiłem napisać ten mail. W dzisiejszych czasach, kiedy stolica jednej z niegdyś gospodarczych potęg przygotowuje się do rozwieszania tęczowych flag na urzędzie i w autobusach, nie gorszą nawet teksty rodem z więzienia o „pękającej dupie”. Moda z zachodu przysłoniła sztandarowe wartości i zasiała ziarno niepokoju na czystym gruncie, na którym wychowane zostały pokolenia, które o normalność walczyły jeszcze całkiem niedawno, kiedy to przez nieudolną politykę zagraniczną (czy aby tylko? – przyp. red.) Polska wpadła w wir wojny z „czystą rasą” i czerwonymi. Normalność powoli zanika i ustępuje czemuś, co jest nazywane „nowoczesnym społeczeństwem”.

Odkąd pamiętam – największym bohaterem był dla mnie mój ojciec, który mimo całego syfu panującego w dzisiejszej Polsce, bez wyższego wykształcenia i znajomości wśród gładkich i bogatych, osiągnął to co chciał. Mimo tego, że małżeństwo moim rodzicom się nie udało i nie było okazji by zbyt często się spotykać, bo z Warszawy przeprowadziłem się w okolice Szczecina (co wcale nie wyszło mi na złe, bo to właśnie tam chłopaki z osiedla wpajali mi miłość do Pogoni, za co im serdecznie dziękuję na łamach tego felietonu, bo pewnie już nigdy się nie zobaczymy). Po powrocie uczył mnie jak wyjść na ludzi. Dla wielu osób w moim wieku, które po rodzinie odziedziczyły tylko „korporacyjne podsrywanie kolegów dla wyników” bohaterem jest raczej Homer Simpson. Tak właśnie rodzi się pokolenie idiotów zaślepionych kolorową propagandą Zjednoczonych Socjalistycznych Republik Europejskich, niezwalczany idiotyzm skutkuje tym, co ma się wydarzyć 2 czerwca. Kolejna parada pederastów w Warszawie, kolejny raz będziemy świadkami wyjścia dewiantów na ulice.

Właściwie to nie byłoby takie straszne, gdyby oprócz podeszwy butów odciśniętych na głowach tej zarazy, dało się coś zrobić. Kolejne państwa, nawet te nieznajdujące się w absurdalnym, utopijnym projekcie jakim jest UE – zgłaszają chęć wprowadzenia „niedyskryminującego modelu małżeństwa” (swoją drogą, nie wiedziałem, że pedalstwo można tak ładnie ubrać w słowa), o czym przed chwilą można było przeczytać na portalu narodowcy.net.

Ja mogę zrozumieć… Holandię, Belgię. Unia to zagłębie lewactwa, ale Polska? Kraj, który przetrwał dwie wojny światowe, którego mieszkańcy pokazali przez liczne powstania i zrywy patriotyczne, że nie dadzą się stłamsić? Pederaści, transwestyci, multi-kulti i inne przejawy chorób umysłowych NIE SĄ w porządku, mimo to dalej idziemy w kierunku czegoś, co nazywamy „nowoczesnym społeczeństwem”.

Rodzice zamiast uczyć swoje dzieci podstawowych wartości takich jak patriotyzm, oddanie ojczyźnie, zamiast zabijać w ich oczach takie głupoty jak kosmopolityzm, wypuszczają je z domu z wypraną przez ów „nowoczesne społeczeństwo” banią. Lewactwo, konfidenctwo. Ale przecież to normalne, miłościwie panujący nam pan Donald tak mówi więc tak jest. No nie? A Polskość to nienormalność.

Kim będzie moje dziecko, jeśli teraz do szkoły przychodzą jakieś krypto-żydówki z Antify próbujące nas uczyć tolerancji? Nie godzę się na takie coś. Dlatego jak prawdziwy, patologiczny chuligan z osiedla wyjdę 2 czerwca na ulicę. Tak, z ogoloną głową i w szarym dresie. I pewnie zabiorę dziewczynę. Biedroń będzie miał pożywkę. Ciemnogród, mohery, katole, niech sobie mówi co chce. Na osiedlach jednak nieustannie panuje zasada „chłopak i dziewczyna – normalna rodzina”.

Olek, piętnastolatek z Warszawskiego Mokotowa.