LIST CZYTELNIKA: Psy szczekają… karawana jedzie dalej.

Duże poruszenie wywołała u Was sprawa wiadomej „kobiety z plakatu”, która napisała kiepski tekst na kiepskim portalu, który kiedyś wydawał się nawet w porządku… Myślę, że afera jest mimo wszystko zbyt wielka, bo takich dziwnych ludzi, którzy nie rozumieją idei walki – jest, niestety, znacznie więcej… Ich błąd polega na tym, że chcą tańczyć tak jak wróg zagra… w tym wypadku owa panna zdaje się mieć kompleks do parady pedałów, co jest – przyznacie – więcej niż jakimś żartem… Niestety, „żartów” w tej redakcji specjalnej troski jest znacznie więcej i, jeśli dalej będą szli w tym kierunku, sami zorganizują swoją paradę wykręconych… Kontry nie będzie, będziemy im tylko machać… A teraz list. Wybaczcie, ale wrzucę tylko jeden. Puenta? Życie uczy… „nigdy nie wiesz, gdzie czai się –sztruks-”

Ł. 

Znane jest takie powiedzenie „Boże uchroń przed przyjaciółmi, bo wrogom dam radę”. Chociaż przyjaciele w tym zdaniu powinni być oczywiście w cudzysłowie, bo chodzi o dwulicowych obłudników krążących wokół… niczym sępy nad padliną. I chyba takich zagrożeń wewnętrznych powinien się dzisiejszy ruch narodowy w szczególności wystrzegać, bo o ile nasi przeciwnicy są przewidywalni to u „ludzi pijawek” – nie wiadomo kiedy będą próbowali podłożyć nogę. Wiadomo, że gdzie pojawiają się sukcesy – tam pojawia się grono ludzi, którzy też chcieliby spijać śmietankę na krzywy ryj. I jak grzyby po deszczu pojawiali się rzekomi sojusznicy nacjonalistów w Polsce.

Pojawiały się różne osobistości, np. regularnie pewien klaun z muszką szukający wyborców z mizernym skutkiem, jakieś partie polityczne, które nawet próbowały sobie zagarnąć inicjatywę Marszu Niepodległości, nie mając z nim nic wspólnego. Czytam sobie różne portale publicystyczne i widzę tam różne artykuły odnośnie ruchu narodowego. Jedne są mniej obiektywne, drugie bardziej, ale najbardziej zaskoczył mnie (a może nie powinno mnie to już dziwić) artykuł na pewnym portalu (któremu reklamy oczywiście nie będę robił) powtarzający brednie rodem z GWna, a może nawet sięgając jeszcze niżej… Tamci bowiem zadają sobie więcej trudu w swoich wypocinach, bo wiedzą, że Polacy aż tak głupi nie są i na pierdolenie o jakichś mitycznych nazistach już się nie łapią. No, ale wróćmy do tego artykułu.

O ile przywykłem, że różnej maści zjeby tam piszą – to zaskoczyło mnie, że o łysych neonazistach wypisuje… osoba która swego czasu aktywnie wspierała inicjatywy owych „neonazistów”, o których dzisiaj pisze… Ba, nawet sama się do tego przyznaje, więc o co chodzi? Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę? Czy artykuły antynarodowe są jakoś szczególnie premiowane finansowo, czy może jakieś osobiste rozterki i szukanie sposobu na odegranie się?

Przypomina to sytuację gdzie facet zostawia swoją kobietę, a ta później rozpowiada na prawo i lewo jaki to jest kiepski w łóżku, mimo że przez tyle czasu było jej dobrze. I takich pijawek pewnie wokół nas jest jeszcze więcej, tyle, że dobrze zakamuflowanych… Dlatego trzeba uważać na różnych ludzi ogłaszających się nagle sojusznikami, szukającymi kolegów czy czegokolwiek w środowisku. Dzisiaj są, jutro ich nie ma.

Może to i lepiej, że takie szczury się ujawniają w nieistotnych momentach, bo strach pomyśleć, co by było gdyby przyszło nam polegać na kimś takim. Prawdziwi ideowcy trwają przy swoim, przydupasy i otoczka dzisiaj jest, jutro jej nie ma. Psy szczekają, karawana jedzie dalej i robimy swoje. A z pismakami należy postępować ostrożnie, bo jak wiadomo pieniądz ma potężną siłę i z niejednego „obiektywnego” dziennikarza zrobił sprzedajną kurwę, która za pieniądze pisze paszkwile na potrzeby redakcji. Wracając do redakcji, o której myślę… to podejrzewam, że zakrawa ona nawet o –sektę-, bo to nie pierwszy przypadek osoby, która kręci się wokół środowiska tylko po to by później płodzić paszkwile (!).

Nazwisk, nazw redakcji itd. specjalnie nie wymieniam, żeby nie robić reklamy, bo o to właśnie im chodzi, o robienie szumu wokół siebie. Im więcej osób będzie miało w dupie szczekanie oszołomów tym mniej będą oni zauważalni, a media twórzmy swoje własne, nie ma co polegać na medialnych prostytutkach.

S14