LIST CZYTELNIKA: Odnośnie „Poradnika młodego kibo(L)a”.

Krótko, bez zbędnego pierdolenia, chciałem nawiązać do poradnika dotyczącego przesłuchań i zachowania podczas tychże. Te wszystkie uwagi były jak najbardziej prawidłowe, ale trzeba je uzupełnić o jedną rzecz. Pamiętać należy, że gdy zatrzymuje się kogoś to często taka osoba, zanim zostanie przesłuchana w charakterze podejrzanego – jest słuchana jako świadek. Przed przesłuchaniem prowadzący tę czynność powinien pouczyć świadka o treści art. 183 k.p.k. (prawo do uchylenia się od odpowiedzi na pytanie jeśli odpowiedź mogłaby narazić przesłuchującego lub osobę dla niego najbliższą na odpowiedzialność za przestępstwo/prz. skarbowe).

Teoretycznie poucza się równocześnie świadka o odpowiedzialności za składanie fałszywych zeznań – i tu jest właśnie ważna jedna rzecz – ktoś nieznający prawa i niemający doświadczenia w przesłuchaniach, mógłby w tym momencie ewentualnie się przestraszyć i nieopatrznie powiedzieć jedno słowo za dużo.

Zatem pamiętać należy, że zgodnie z orzeczeniami polskiego Sądu Najwyższego w takiej sytuacji jak ta wyżej, jeżeli istnieją podstawy już w momencie słuchania kogoś jako świadka, do przedstawienia mu zarzutów jako podejrzanemu, to taka osoba może nie mówić prawdy – jest to rozumiane jako szeroko rozumiane prawo do obrony takiej osoby. Każda sytuacja jest inna i to sam przesłuchiwany – wiedząc co zrobił, a czego nie – kierując się wiedzą, o której piszecie (a którą ja jedynie uzupełniam) powinien wybrać czy cokolwiek mówić (przypominam, że może równie dobrze powiedzieć dwa zdania: „nie wiem, nie pamiętam”, a potem odmawiać odpowiadania na pytania stosownie do treści art. 183 k.p.k.) czy też nie.

Istotne jest również to, że mimo tego, iż gdy komuś postawi się zarzuty to jego wcześniejsze zeznania (związane ze zdarzeniem, którego dotyczy zarzut) nie mogą być formalnie dowodem, ale pamiętać należy, że te zeznania, gdzie ewentualnie ktoś mógł coś głupiego chlapnąć są w aktach i ci, którzy decydują o winie i karze to czytają i wyrabiają sobie jakieś zdanie. Dlatego najlepiej morda w kubeł, do czego każdy kto ma coś na sumieniu (autentycznie lub w mniemaniu władzy) ma prawo!

Jestem praktykującym prawnikiem, a jednocześnie sympatykiem ruchu kibicowskiego jako takiego. Te porady są dla Was i w razie ich ewentualnego wykorzystania prosiłbym o nie wskazywanie źródła (poza ewentualnie wskazaniem „jeden z czytelników”). W tym pojebanym, policyjnym kraju nigdy nic nie wiadomo. W razie pytań służę. Pozdrawiam i wytrwałości życzę w dążeniu do celu.

X