1.01.11 JACY JESTEŚMY?: „Zwyciężaj dla nas…My zwyciężamy !!!”.

„Zwyciężaj dla nas – my zwyciężamy, Legio Warszawa kocham Cię”…słowa tej piosenki będą „patronować” kolejnej części cyklu „Jacy jesteśmy”. Części bardzo obszernej, obejmującej stosunek do piłkarzy, policji, związku, a także tego co daje nam kibicowanie, co jest w nim najważniejsze. Dowiecie się jakie według pytanych Legionistów wartości wynikają z wkręcenia się w ruch kibiców. Pewnie wąsaty Andrzej myśli, że jedyną wartością jest bezmyślna rozpierducha, a tymczasem mógłby się zdziwić. Czy razem z wybiórczymi dziennikarzami zmieniłby o nas zdanie? Nie sądzę, wszak ci ostatni patriotyzm też chyba uważają za bandytyzm…Przynajmniej po nagonce wokoło 11 listopada sądząc…O mediach też będzie. Bo to dzięki byciu kibicem zauważyliśmy ich obłudę.

„ZWYCIEŻAJ DLA NAS…MY ZWYCIĘŻAMY!” 

1. Co daje kibicowanie

Ostatni blok pytań w przeprowadzanym cyklu jest dosyć szeroki i dotyczył kilku spraw. Dotykał m.in. kwestii wartości i postaw ważnych dla kibiców, stosunku do innych aktorów meczu i sposobu dotarcia na niego (piłkarzy, różnych służb, związku piłkarskiego) oraz tego czym, tak naprawdę, dla kibica jest jego ukochany klub – Legia Warszawa.

Pierwszym tematem, którego dotknięto była kwestia tego czy kibicowanie kibicowi tak naprawdę coś daje? Czy ten masowy ruch, utożsamianie się z grupą i funkcjonowanie jako grupa tworzy jakieś wartości czy może jest to tylko bezideową, bezproduktywną masą?

Pytanie to spotkało się z jednoznaczną odpowiedzią. Wszyscy respondenci odpowiedzieli, że kibicowanie tworzy wartości („Oczywiście!” R.5/6/9, „Tworzy i to mnóstwo” R.4). Co ciekawe w pierwszej kolejności wszyscy respondenci wymienili dwie te same wartości. Pierwsza z nich to solidarność, jedność, lojalność, utożsamianie się z grupą.

R.7 „Na pewno też solidarność z innymi, kibice potrafią wspomagać się nawzajem w najtrudniejszych sytuacjach, choćby przez zbiórkę pieniędzy dla osób potrzebujących. Wierność, lojalność, jedność – z pewnością są to cechy którymi charakteryzują się kibice.”

R.9 „Wierność, solidarność to według mnie główne wartości, które tworzą się podczas kibicowania.”

R.3 „Solidaryzm w grupie, świadomość, że kolega może liczyć na Ciebie i Ty na kolegę”.

R.13 „Myślę, że przyjaźń, lojalność, honor to jedne z podstawowych wartości które szlifuje prawdziwy kibicowski światek”.

R.2 „Na pewno jest taka wartość sama w sobie jakiejś więzi, przyjaźni z innymi  kibicami. Ja poznałem bardzo dużo osób przez to, że jestem kibicem, i w tej chwili są to właściwie moi najlepsi koledzy.”

Drugą równie często padającą odpowiedzią jest patriotyzm. Oto kilka przykładowych odpowiedzi.

R.13 „Przede wszystkim patriotyzm, na stadionach kibice pamiętają choćby o najważniejszych rocznicach wydarzeń historycznych. Zawsze takie wydarzenia są akcentowane czy to przez wywieszenie odpowiednich transparentów, czy też przez inne działania- również poza stadionem”.

R.1 „Patriotyzmu. Kibicując przywiązujesz się emocjonalnie do danej grupy i do klubu i  do społeczności lokalnej.”

R.2 „Jesteśmy takimi legijnymi patriotami. To jest dla nas coś najważniejszego, nie piłkarze, nie działacze, tylko sama ta tradycja i to co jest z nią związane.”

R.10 „Na pierwszym miejscu mogę śmiało wymienić patriotyzm. Patriotyzmu nie nauczyła mnie ani rodzina, ani kościół, ani szkoła. Patriotyzmu nauczył mnie stadion.”

R.6 „Kibicowanie, tzn. kibic w Polsce, jest także patriotą”.

Kibice na to pytanie odpowiadali bardzo chętnie i obszernie. Niemal każdy z nich wymieniał szereg wartości, których wg niego nauczył się wraz  z innymi kibicami dzięki przebywaniu na trybunach. Innymi wartościami, które wymieniali kibice były m.in.:

R.5 „Kilka wartości, przyjaźń, miłość, do ludzi, do klubu , do ojczyzny, do samego siebie, szacunek, honor, historia, patriotyzm, poświęcenie dla siebie, dla innych, dla klubu.”

R.2 „Na pewno kibicowanie uczy czegoś takiego jak honor. Jak się mówi, że w życiu się nie wyda kolegi po szalu, to jest coś oczywistego już teraz. A poza tym to, coś takiego jak „przywiązanie do barw”. Jest coś takiego, że te barwy są czymś najdroższym dla nas.”

R.6 „ Miłość do Legii, do klubu.”

R.4 „Na pewno uczy solidarności. Uczy lojalności w grupie, zasad „jeden za wszystkich wszyscy za jednego”. Uczy przywiązania do barw. Że bardzo, bardzo ważna jest tradycja i historia. Zaczynając od herbu Legii a kończąc na poszanowaniu kraju i jego symboli. Uczy patriotyzmu, i to bardzo mocno.  Kibicowanie pokazuje, piękno idei i czegoś wyższego co zrzesza ludzi, którzy autentycznie chcą z siebie dawać wiele albo wszystko, na rzecz tej sprawy- tutaj akurat klubu albo grupy kibiców. Uczy też poświęcenia i nie patrzenia na korzyści, które można zyskać tylko, że ważne jest dawanie czegoś z siebie, dla satysfakcji, że można o sobie, klubie i kibicach Legii powiedzieć, że jesteśmy najlepsi.”

Skoro kibice uważają, że ich pasja jest tak pełna wartości, wnosi coś, to czy faktycznie wpłynęła ona na ich system wartości, na sposób myślenia lub zachowywania się? Tutaj również odpowiedzi były pozytywne, z tym, że bardziej różnorodne. Ponownie pojawiła się kwestia patriotyzmu.

R.15 „Z pewnością rozwinął się u mnie patriotyzm, większą uwagę przykładam do historii, jestem dumny z tego że jestem Polakiem. Na pewno kibicowanie wzmocniło u mnie poczucie tożsamości narodowej.”

R.8 „Mam swoje zdanie na wiele tematów, nauczyłem się co to honor, szacunek do historii i ludzi. Wyrobiłem sobie wiele poglądów.”

R.6 „Ale na pewno dzięki Legii jestem bardziej patriotą, jestem przywiązany do swojej ojczyzny. Myślę że szkoła by mi tego nie dała.”

Co ciekawe aż 8 kibiców wspomniało o mediach. Jak zaznaczyli, związane jest to z fikcyjnymi opisami rzeczywistości, które dotyczą kibiców, zatem na własnej skórze przekonali się oni o nierzetelności środków informacji.

R.9 „Myślę, że nauczyło mnie by mniej ufać w to co można wyczytać w mediach. To właśnie kibice są najczęściej szkalowani w mediach, a jako przedstawiciel tej grupy społecznej wiem, że te artykuły często mijają się z prawdą.”

R.2 „Sposób postrzegania mediów. Nie zawsze to co mówią media jest prawdziwe”.

R.14 „Również inaczej patrzę na media, to o czym informują społeczeństwo, choćby na temat kibiców gdzie przeciętny Kowalski chłonąc te wszystkie brednie pewnie utożsamia sobie kibica jako tępego osiłka z maczugą w ręku demolującego wszystko co spotka na drodze.”

R.7 „Oczywiście, dzięki temu jestem człowiekiem który ma otwarte oczy na to co dzieje się wokół mnie. Nie żyję medialną propagandą”.

R.5 „Kibicowanie dało mi także nowe spojrzenia na ludzi, życie, otoczenie, prawa, zasady. Ktoś kto nie kibicuje, a siedzi i ogląda mecze przed TV nie zna prawdziwej rzeczywistości i żyje tak jakby „innym życiem” takim omylnym, błędnym.”

Pojawiły się również inne odpowiedzi.

R.7 „Przez te kilka lat również zrozumiałem że większość piłkarzy, działaczy sportowych, trenerów to zwykli najemnicy którzy nie utożsamiają się z klubem w którym pracują. Na pewno wpłynęło to na mnie w taki sposób, że kiedyś bardzo podziwiałem piłkarzy, miałem swoich idoli a teraz niemal wszyscy są mi obojętni.”

R.4 „Myślę, że tak. Jestem chyba bardziej aspołeczny. W tym sensie, że bardziej sobie cenię przebywanie albo opinię kibiców niż ludzi z zewnątrz (…). Kibicowanie zmieniło we mnie to, że chętnie poświęcam się dla społeczności kibicowskiej. Mam z tego ogromną przyjemność, jeśli mogę jakoś dołożyć swoją cegiełkę do pracy nad „wielką Legią”.

Lub odwrotnie.

R.5 „Jestem chyba bardziej kontaktowy, staram się jakoś udzielać w różne sprawy, angażować się,  co przekłada się na życie codziennie”.

Były także takie wypowiedzi:

R.4 „Przez kibicowanie mniej czasami patrzę na konsekwencje tylko idę za tym co kocham i co jest dla nie ważne (…). Kibicowanie uczy trochę buntu, kibice nie są aniołkami, i to później przekłada się na życie. Nie mam na myśli tutaj bezmyślnej agresji czy demolowania czegoś w wolnym czasie, ale jestem mniej tolerancyjny na jakiekolwiek próby nakładania kagańca na to co myślę, co chcę wyrażać sobą.  Wszelkie normy i prawa czasem nic nie znaczą….”

R.10 „Można powiedzieć, że przez kibicowanie czasami stawałem się agresywny.”

2. Dlaczego najważniejszy jest mecz wyjazdowy

W związku z tym, że głównym wątkiem naszego cyklu jest mecz wyjazdowy, zapytano, co dla pytanych Legionistów w trakcie takiego meczu liczy się najbardziej. Odpowiedzi padały bardzo obszerne, a co ważne, w żadnej z nich nie pojawił się aspekt samego meczu, piłkarzy ani wyniku.

R.4 „Przygoda. Klimat wyjazdu, atmosfera kibicowska, to żebyśmy jako Legia Warszawa pokazali, że jesteśmy najlepsi. Najlepsi w światku kibicowskim, pod każdym względem. Zaczynając od dopingu, przez liczby wyjazdowe, flagi, oprawy, ogólny charakter i renomę ekipy Legii Warszawa. Na wyjazd się jedzie żeby reprezentować Legię. Piłkarzyki robią swoje na boisku, a my jako fanatycy działamy na trybunach. Bez względu na wynik, pogodę czy cokolwiek zawsze chcę żeby miejscowi kibice mogli powiedzieć, po tym meczu, że kibice Legii zaprezentowali się bardzo dobrze.”

R.3 „Nie ukrywam, że bardzo ważny jest sam fakt przygody. Zarówno na trasie jak i już na sektorze czy w drodze powrotnej. Istotne jest spotkanie  z przyjaciółmi, z grupą nazwijmy to sobie wyselekcjonowaną, nie każdy jeździ na wyjazdy, nie każdy może jechać na wyjazd (dziś niemal każdy może – red.). Poczucie jedności a zarazem odmienności, jako że znajdujemy się w innym mieście, w którym zazwyczaj nas nienawidzą dlatego, że jesteśmy Legia Warszawa.”

R.7 „Dla mnie osobiście najważniejsza sprawa na wyjeździe to nasz doping na meczu. Na każdym wyjeździe śpiewam 90 minut i zachrypnięty głos na drugi dzień to standard. Także doping, ciągłe śpiewy na wyjeździe, również oprawa to najważniejsze elementy wyjazdu. Musimy się godnie prezentować na obcych stadionach, aby miejscowi kibice na długo zapamiętali nasz przyjazd”.

R.15 „To żeby cała Polska widziała, że Stolica jest nią nie z przypadku. Że jesteśmy jednością, wielką siłą, że umiemy pokazać wszystkim że jesteśmy w tym fachu najlepsi. Nie ma nic przyjemniejszego jak wypełniony stadion Lecha krzyczący wulgarne teksty na nas. Rozpiera mnie wtedy duma bo wiem ze oni nam zazdroszczą i dlatego nas nienawidzą. Wiedzą, że jesteśmy najlepsi w tym co robimy i chcą nam dorównać.”

R.11 „Jestem jedną z tych osób dla których ważne jest to jak się zaprezentujemy przed tymi, którzy nas oglądają lub podziwiają. Czyli chodzi oto żeby był głośny śpiew, czasem jakaś dodatkowa oprawa.”

R.6 „To zależy gdzie jest wyjazd. Jeśli jest bardzo daleki, przez całą Polskę myślę, że jest to podróż, mecz schodzi na 2 plan. Jest to spotkanie  z kolegami, jakieś wspólne piwko, oprawa. Cała ta otoczka wyjazdu, od samego rana kiedy się wstaje jest ta świadomość, że się jedzie na mecz. A samo 90 minut schodzi już na dalszy plan.”

R.8 „Przygoda, przygoda, każdej chwili szkoda…” Nigdy nie wiesz co się stanie, co Cię czeka , jakie atrakcje, przygody…to ma jakiś klimat i magię. Poza tym jesteśmy na meczu, prowadzimy doping i każdemu zależy żeby był najgłośniejszy ze wszystkich, jeszcze lepszy od poprzedniego. To fajne uczucie , że wszyscy łączymy się w jednym pokazując że to właśnie MY – Legia Warszawa.”

Jak zatem widać, mecz jest tylko dodatkiem do przygody, jakiej poszukują kibice udający się na wyjazd. Aspekt kibicowski całkowicie przysłania ten sportowy. A dlaczego tak się dzieje? Oto co respondenci mieli do powiedzenia na ten temat.

R.3 „Gdyby interesował mnie tylko wynik, widowisko sportowe, to zostałbym przed telewizorem. Nie da się ukryć, że przy współczesnym rozwoju techniki obraz w telewizji jest dużo bardziej atrakcyjnie przedstawiony niż obraz z meczu na żywo, powtórki, różne ujęcia itd.(…) Myślę, że nie jestem tutaj ewenementem, 90% jadących na wyjazd nie oczekuje oglądania swojej drużyny na żywo w kolejnym meczu tylko właśnie takich wrażeń (…).”

R.7 „Cóż, kiedyś bardziej zależało mi na dobrych wynikach, sportowych osiągnięciach drużyny itp. Obecnie ma to dla mnie drugorzędne znaczenie a wpływ na to z pewnością mają obecni piłkarze którzy grają w naszym klubie (…). Często są to rozkapryszone gwiazdy których nie interesuję historia klubu, godne reprezentowanie, nie utożsamiają się z klubem, a traktują klub jako miejsce pracy. Inna sprawa to obecny konflikt na Legii, między kibicami a właścicielem ITI który skutecznie zniechęcił w nas jakąkolwiek więź z tą grupą piłkarzy, trenerów, działaczy. Legia to My-kibice (część rozmów prowadzonych jeszcze pod koniec konfliktu – red.).”

R.13 „Na wynik nie mamy żadnego wpływu. Poza tym mogą grać piłkarze, którzy nie są lubiani ani tolerowani przez kibiców, którzy sami nie przykładają się do tego co robią.”

R.2 „Bo tak naprawdę, jak to się mówi, Legia to my kibice, będziemy tutaj zawsze, musimy dbać o swoją opinie, renomę. Natomiast piłkarza się traktuje jako wyrobnika, który przyjdzie i zrobi swoje (…). Wiadomo, że nie zawsze się udaje, natomiast nam musi się udawać zawsze, nie możemy sobie pozwolić na chwile słabości.”

R.10 „Mecz mogę obejrzeć w telewizji, zobaczyć jaki wynik. A tego co przeżyję na wyjeździe nie.”

Najobszerniej skomentował to zagadnienie r4 : „Wynik jest ważny, ale nie najważniejszy. Jak mówi pewne powiedzenie, „gdyby interesowała nas piłka to bylibyśmy piłką”(śmiech). A poważnie…Od kilku lat, kiedy już aktywnie kibicuję sfera piłkarska staje się dla mnie mniej znacząca niż kibicowska. Obecnie za to kocham Legię i jej klimat, a nie za nazwisko takiego czy innego „skórokopa”. Specyfika wyjazdów kibicowskich w Polsce ma swój smaczek, to nie jest wyjazd na wycieczkę szkolną. Może się dziać dużo zarówno ze strony kibiców innych drużyn jak i służb mundurowych albo ochrony. Ja chuliganem nie jestem, ale będąc kibicem Legii i jadąc na wyjazd biorę udział w rywalizacji kilkudziesięciu, kilkuset ekip kibicowskich w Polsce. Chcę w tym jako kibic Legii być najlepszy, więc można powiedzieć, że piłkarze walczą w swojej lidze a my w swojej. Poza tym często jest tak, że o tym czy wyjazd był super decyduje klimat na sektorze a nie liczba bramek, więc z czasem mniej się na to zwraca uwagę. Inny powód to taki, że piłkarze często sprzedają mecze, przechodzą obok niego, albo nie podziękują po meczu swoim kibicom, którzy przejechali kilkaset kilometrów za klubem ryzykując zdrowie, poświęcając czas, pieniądze itd. Wynik jest ważny i chcę żeby Legia zawsze wygrywała, ale po pewnym czasie wyjazdy to styl życia, uzależnia się człowiek od tego. Tutaj jako cała grupa tworzymy renomę Legii Warszawa, a na to co się dzieje na boisku wpływu nie mam, więc się bardziej emocjonuję  później tym co sam tworzę.”

Widać zatem, że największe znaczenie mają 3 czynniki. Najważniejszym jest sposób myślenia w kierunku „Legia to my, kibice”. Zatem kibice jadący na mecz traktują taki wyjazd jak własne zawody, pomiędzy kibicami różnych klubów, to oni są tymi, którzy reprezentują klub, oni go stanowią i świadczą o jego renomie. Co warte zauważenia rozmówcy twierdzą, że nie może być dla nich samych taryfy ulgowej, wytłumaczenia czy słabszego dnia, tylko zawsze powinni dawać z siebie wszystko. Kolejny powód to brak więzi lub wręcz wrogość do własnych piłkarzy i pracowników klubu. Kibice uważają, że zawodnicy nie utożsamiają się z klubem, zatem oni nie utożsamiają się z nimi. Ostatnią przyczyną jest po prostu chęć przygody, ciekawość, szukanie wrażeń.

Kolejnym poruszonym wątkiem była kwesta tego, co się dla kibiców bardziej liczy w sportowym aspekcie meczu- ambicja, walka czy zwycięstwo, nieważne w jakim stylu. Odpowiedzi w tym pytaniu rozłożyły się dokładnie po 33%.

Pięciu Legionistów stwierdziło, że najważniejszą kwestią jest ambicja piłkarzy, ich wola walki i zaangażowanie w grę na boisku.

R.8 „Legia zawsze słynęła z tego, że nie odpuszcza, czy to na boisku czy poza nim. Dlatego walka, ambicja to jest to co się liczy. Dzięki tej waleczności osiągnięto tyle sukcesów”.

R.14 „Zdecydowanie ważniejsza jest dla mnie walka i ambicja, nawet po przegranym meczu. Nie znoszę przegranych po bezbarwnej, pozbawionej ambicji „grze”.  Walką jestem skłonny wybaczyć, nawet porażki z odwiecznymi rywalami.”

Taka sama grupa kibiców wskazała na wynik, jako najważniejszą sprawę.

R.3 „W sporcie się uczestniczy po to żeby wygrywać, więc mimo wszystko przedkładam wynik nad dobrą grę.”

R.6 „Wynik zawsze jest ważny, ale ambicja też jest ważna. Ale myślę, że 3 punkty są zawsze najważniejsze.”

Pozostała część łączyła ze sobą te dwie rzeczy twierdząc, że tylko występując razem mogą one zaspokoić ich oczekiwania.

R.10 „Najważniejszy jest dobry wynik uzyskany w wyniku walki i ambitnej gry piłkarzy (…). Najgorsze co może być to przegrany mecz, w którym piłkarze „przeszli obok meczu”.

R.4 „Dobry wynik po ambitnej grze(…) To jest Legia Warszawa, a to zobowiązuje, dlatego ma być i jedno i drugie”.

Idąc dalszym tropem aspektu sportowego zapytano respondentów kim są dla nich najważniejsi, wydawałoby się, aktorzy meczu wyjazdowego czyli piłkarze ich klubu. Tutaj reakcje były jednakowe i nacechowane obojętnym lub negatywnym podejściem do zawodników. Wyraźnie zaznaczają oni w swoich wypowiedziach, że piłkarze nie są częścią klubu, nie identyfikują się z nim, traktują Legię jako tymczasowe miejsce pracy.

R.9 „Od pewnego czasu są po prostu ludźmi wykonującymi swój zawód. Kiedyś w drużynie było sporo walczaków, ludzi którzy identyfikowali się z  klubem i jego kibicami ,a  braki w umiejętnościach nadrabiali ambicją. Teraz mam wrażenie, że piłkarze chcą tylko „odbębnić” mecz, zgarnąć kasę i udać się w spokoju na „zasłużony” wypoczynek w clubbing.”

R.7 „Kiedyś podziwiałem piłkarzy, w domu miałem ściany pełne plakatów piłkarzy, miało się swoich idoli. Dziś dla mnie piłkarze to zwykli najemnicy, pracownicy klubu, którzy przychodzą do klubu jak do nowej pracy. A dla nas Legia to coś więcej niż klub i z pewnością nie będę szanował piłkarzy którzy nie szanują nas-kibiców. Jeździmy wspierać ich dopingiem po całej Polsce a często nawet nie chcę im się podejść po meczu podziękować za doping”.

R.2 „Dla mnie są to w większości najemnicy, którzy dostają pieniądze za to, że mają  skutecznie kopać piłkę. Mamy wiele przykładów, że mimo słów, że są związani z klubem, okazują się sprzedajnymi piłkarzykami, idą tam gdzie im zapłacą więcej”.

R.12 „W dzisiejszych czasach piłkarz nie czuje tego samego co kibic, idzie grać do takiej Legii, bo tam dobrze płacą,  mimo, że od zawsze kibicował np. Odrze Wodzisław, nie szanują ani siebie ani klubu ani kibiców”.

R.4 „Parobkami. Kiedy byłem młodszy, to piłkarze byli kimś najważniejszym. To przez nich człowiek łapał „zajawkę” na Legię. No, może nie przez nich, tylko przez kolegów, rodzinę itd., ale to oni byli głównym punktem zainteresowania. Grało się wtedy dużo w piłkę, wzorowało na niektórych z nich. Obecnie, raz, że interesują mnie głównie trybuny, dwa piłkarze w dzisiejszych czasach mam wrażenie są inni niż kiedyś. Nie szanują ani klubu w którym grają ani kibiców. Dlatego ci, którzy obecnie są w Legii są dla mnie kimś kto ma grać dobrze, strzelać bramki i nie mądrzyć się na tematy, które ich przerastają-czyli nas, kibiców. Nie szanują klubu, nie szanują historii i symboli z nim związanych, nie szanują nas, więc dla mnie są nikim. Są jakieś nieliczne wyjątki, ale generalnie niemal żadne nazwisko nie będzie zasługiwało na wspominanie go.”

Widać z powyższego, że obraz piłkarzy w oczach kibiców Legii jest dramatycznie zły. Kibice mają szereg zarzutów do swoich zawodników a część z nas – fanatyków jest do nich nastawiona wręcz wrogo.

3. Ocena działań służb porządkowych

Następnie poruszono inny, szeroki aspekt związany z meczami wyjazdowymi i ogólnie kibicowaniem. Wiele instytucji, jak np. policja, PZPN, władze państwowe czy media kierują w stronę kibiców szereg działań, które przez kibiców są najczęściej postrzegane jako ograniczanie praw, inwigilacja czy szykanowanie. Zapytano więc szarych Legionistów jak postrzegają oni owe działania.

R.2 „Jest to oczywiście  niesprawiedliwość, i wszystko to opiera się na przekłamanym obrazie kibica, który media same tworzą i nakręcają taką spiralę. Jako członek tego środowiska wiem, że nie jest tak, że każdy kibic to bandyta (…). A ich działania to wylewanie dziecka z kąpielą”.

R.4 „Jest to po prostu szukanie kozła ofiarnego, zwłaszcza w przypadku PZPN-u, jest to działanie mające na celu odwrócenie uwagi od bardzo wielkiej nieudolności tego organu (…). Jestem oczywiście bardzo negatywnie nastawiony do wszelkiego rodzaju kart kibiców, inwigilowania kibiców, już nie tylko przez aspekt kibicowski ale uważam to za ograniczenie swobód obywatelskich. Bez względu czy jest to mecz czy koncert rokowy, nikt nie powinien być przeszukiwany, dosłownie i w przenośni od stóp do głów. Każdy powinien mieć prawo realizowania samego siebie, ma prawo do spędzania wolnego czasu tak jak uważa to za stosowne.”

R.6 „Odbieram jako atak, traktuje się mnie i innych kibiców jako bandytów. Nikt, ani media, policja, inne instytucje nie widzą w nas normalnych ludzi, pasjonatów, kibiców, którzy chcą jeździć za swoją drużyną, tylko robią z nas bandytów, całe zło polskiej piłki. Mniej mówi się o tym, że mecze są sprzedawane, sędziowie idą „siedzieć”, PZPN robi lewe interesy, policja łamie prawa obywatelskie i przekracza uprawnienia, że na stadionie na który się jedzie pół Polski nie można kupić nic do picia ani skorzystać z toalety. Tylko mówi się o bandytach, kibolach, chuliganach tak jakbyśmy to my byli odpowiedzialni za żałosny poziom polskiej piłki”.

R.7 „To wszystko, po prostu jest bez sensu i nie przemyślane. Oni wrzucają wszystkich kibiców do jednego worka co jest głupotą. Każdy fanatyk jest bandytą, chuliganem, narkomanem, którego trzeba usunąć ze stadionu”.

R.10 „Cóż, to wszystko to szopka pod tytułem „Euro 2012”. Są to głównie działania pod publikę, aby informować społeczeństwo o kolejnych złapanych chuliganach. Media prześcigają się w informowaniu o każdym incydencie, rozdmuchując nawet najmniejszy incydent do skali wielkiej afery. PZPN, Policja zaostrzają przepisy, karzą kibiców za najdrobniejsze przewinienia.”

Jeśli chodzi o to jaki wpływ na kibiców mają tego typu działania, to respondenci odpowiadali najczęściej, że fizycznie utrudnia to dostanie się na mecz, pojechanie do innego miasta oraz stawia kibiców w złym świetle, nadaje im złą sławę w społeczeństwie.

R.1 „Jest tragiczny w skutkach. Jest coraz mniej wolności, coraz mniej praw, nawet nie możemy jeździć po Polsce legalnie tak naprawdę (…). Każde działania policji są nastawione na to żeby uniemożliwić kibicom kibicowanie.”

R.3 „My jako kibice Legii możemy powiedzieć, że skutek jest taki, że ciężej nam jeździć na wyjazdy. Byliśmy ciągle karani zakazami, trzeba było dogadywać się z miejscowymi kibicami, później te wyjazdy zostały wstrzymane.”

R.5 „Na pewno jest to czysto fizyczne utrudnienie uczestnictwa  w życiu kibicowskim, zarówno w meczach u siebie jak i wyjazdowych. Kolejnym już nie tak bezpośrednim ale istotnym elementem jest niechęć  do nas (…) jesteśmy postrzegani jako margines społeczny, jako grupa walcząca o jakieś ideały o cele znane tylko nam. Nie postrzega się nas jako grupy o wspólnych ideałach, jako  subkultury, która po prostu walczy o swoje prawa, tylko jesteśmy marginesem społecznym, izolowanym od społeczeństwa, który w ogóle nie powinien się w nim znajdować, właśnie w rozumieniu mediów czy PZPN.”

R.9 „Jesteśmy na celowniku, każdy może i chce z nas robić zło. Jeśli faktycznie dojdzie do jakiegoś nieodpowiedniego zachowania kibiców, to nikt nie stara się dociec prawdy, tylko wszyscy jesteśmy traktowani tak samo. Policja i ochrona może robić z nami co chce, przekracza uprawnienia na każdym właściwie wyjeździe czy nawet meczu u siebie. Jesteśmy nikim, można nas traktować gorzej niż bydło. Zaczynając od tego, że czasem nie pozwala się nam jeździć na mecze, nakłada zakazy wstępu na jakiś stadion np. ze względu na mieszkanie w Warszawie-co jest chore!! Przez np. bicie albo gazowanie na wyjazdach a kończąc na tym, że jak wrócę do domu to jeszcze czytam, oglądam i słucham  że „dymiłem”, gwałciłem, rabowałem i Bóg wie co robiłem….”.

R.10 „To wszystko z pewnością ma nas zniechęcić do chodzenia na mecze.”

W związku z tym, że kibice czują się inwigilowani i napiętnowani działaniami różnych organów, zapytano czy faktycznie doszło do sytuacji, w której mogą powiedzieć, że owe szykany jakoś odbiły się na nich? W pierwszej kolejności zapytano o wpływ na rodzinę. 4 rozmówców odpowiedziało, że nie nigdy było takiej sytuacji. 2 kolejnych stwierdziło, że ich bezpośrednio to nie dotknęło ale mają kolegów, do których policja przychodziła po meczach i wypytywała rodzinę oraz sąsiadów o syna. Wpływało to negatywnie na opinię zarówno samego kibica jak o całej rodziny w oczach np. sąsiadów. Pozostałych 9 fanów miało nieprzyjemne sytuacje wywołane tym, że są kibicami. Głównie dotyczyło to wizyt służb mundurowych w domach.

R.4 „Rodzina patrzy na mnie jak na głupka, który jeździ żeby przynosić wstyd i zadaje się z kolegami-bydłem. Tak często postrzegają mnie kiedy mówię, że jadę. Kolejna sprawa to reperkusje. Przykładem może być słynna akcja Widelec. Za absolutnie nic złego, zostałem wywieziony do Otwocka na komendę, rodzice nie mieli ze mną kontaktu ponad dobę a wszystko co mogli usłyszeć to były kłamstwa i propaganda z telewizji. O 7 rano następnego dnia po zatrzymaniu pojawiła się u mnie policja i pytała czy jestem chuliganem itd. To jest normalne? Teraz jestem ciągany po dozorach policyjnych, sądach za tamto wydarzenie. Przecież tam jest oskarżonych kilkaset osób i sprawa będzie się ciągnęła latami. A to wszystko stresuje, martwi, odbija się na mojej rodzinie”.

R.8 „PZPN to może nie, ale inwigilacja policyjna na pewno. Wiadomo, że rodzicie nie czują się dobrze kiedy przychodzi wezwanie na policję, że mam się stawić tylko dlatego, że ktoś tam sobie wymyślił czy ja mogłem się tam znaleźć.”

R.12 „Trochę tak, przed każdym wyjściem na mecz słyszę tylko „uważaj na siebie” , „myśl co robisz” tak jakbym właśnie miał wychodzić na jakąś wojnę (śmiech). Uwagi te nasiliły się po słynnej akcji „Widelec” , kiedy to wraz z ponad 700 innymi osobami przesiedziałem noc w celi.”

Co ciekawe kiedy zapytano o wpływ na sytuację w pracy, w 8 przypadkach na 11 pracujących osób, stwierdziło, że nie czuli się nigdy pokrzywdzeni. Z owych 3 osób, u których się to jakoś odbiło, 1 stwierdziła, że przez zatrzymanie 700 kibiców w trakcie Akcji Widelec nie dotarła rano do pracy a 2 pozostałych stara się nie afiszować w pracy iż są kibicami aby nie narażać się na przypięcie im negatywnej łatki.

Ostatnią sferą życia, która mogła ucierpieć od tego typu działań była edukacja i opinia w szkole, na uczelni. Aż 11 Legionistów odpowiedziało, że nigdy nic podobnego nie miało miejsca. 2 innych twierdziło, że ich to nie dotknęło ale ich znajomych owszem. Tylko 2 osoby opowiedziały, że miało to pewien wpływ na ich sytuacje na uczelni.

R.4 „O tyle, że 1-2 razy przesłuchanie czy konieczność pójścia do prokuratury pokryły mi się z zajęciami i nie mogłem się na nich pojawić.”

R.2 „Na mój wizerunek. Jestem na wydziale dosyć postępowym i poprawnym politycznie kierunku, i ja nie kryje tego tam, że jestem kibicem oczywiście, chodzę w ubraniach kibicowskich, inni wiedzą, że jeżdżę na mecze i mam opinię jakiegoś dziwaka (…). Ostatnio kiedy rozmawiałem z jednym z wykładowców o swojej pracy zaliczeniowej o kibicach, to stwierdził, że Jego by się wołami na stadion nie zaciągnęło, jest szybki w nogach więc mógłby raczej uciekać przed nami, i spojrzał z jakimś politowaniem na mnie.”

4. Podsumowanie

Kibicowanie nie jest bezmyślnym, bezrefleksyjnym ruchem skupiającym się tylko na cieszeniu się ze strzelanych bramek lub niszczeniu stadionów, jak wielu osobom się wydaje. Zawiera ono w sobie wiele pozytywnych aspektów, które wymiernie przekładają się na jednostkę jak i na całą grupę, którą można nazwać kibicami Legii. Wśród wymienianych wartości, najczęściej pojawiającymi się odpowiedziami były solidarność oraz patriotyzm. Trzeba przyznać, że obie te wartości są zdecydowanie pozytywnymi owocami kibicowania. Oprócz tego kibice wymienili takie wartości idące w parze ze swoją pasją jak honor, przywiązanie do tradycji, historii, barw, nie ocenianie ludzi po innych kryteriach jak tylko to, jakimi są ludźmi.

Efekty jakie na pojedynczym kibicu wywołuje długotrwałe i intensywne kibicowanie Legii to w pierwszej kolejności, zdaniem respondentów, ponownie patriotyzm. Kibice zgodnie twierdzili, że stadion nauczył ich bycia patriotami, poszanowania dla własnego kraju i jego historii oraz pamiętania o najważniejszych wydarzeniach czy uroczystościach państwowych. Duża liczba fanatyków odpowiedziała, że kibicowanie ukazało im prawdziwą stronę mediów, ich nierzetelność, nieobiektywność i pogoń za sensacją. Kilku rozmówców przyznało się, że kibicowanie wywołuje u nich bardziej agresywne zachowania.

Ciekawe jest to, że przy pytaniu o najważniejsze aspekty meczu wyjazdowego, ani jeden Legionista nie wskazał meczu i jego wyniku! Piłkarze i ich rola zostali całkowicie pominięci. Najczęściej pojawiającymi się odpowiedziami były: chęć dobrego pokazania się przed kibicami miejscowych, głośny doping, okazałe oflagowanie sektora, oprawa.

Wybór tych elementów kibice tłumaczyli głównie tokiem myślenia, który można streścić jednym zdaniem – „Legia to my”. Kibice uważają, że to oni są prawdziwą wizytówką klubu, to od ich formy i sposobu zaprezentowania się powstaje opinia o klubie. Mają swoją własną ligę, w której rywalizują z kibicami innych klubów o miano najlepszych w kraju. Poprzez swoje zaangażowanie, poświęcenie, setki przejechanych kilometrów uważają, że to oni prawdziwie oddają serce klubowi, a nie zawodnicy. Inne powody takiego postrzegania sprawy to niechętny stosunek do zawodników, którzy są nieszanowani oraz zwykła chęć przygody.

Idealnie równo rozłożyły się proporcje przy pytaniu co się dla kibiców bardziej liczy w grze, ambicja czy dobry wynik bez względu na sposób jego osiągnięcia. Obie te odpowiedzi wybrało po 5 osób, a kolejnych 5 połączyło obie te cechy. Niejako uzupełnieniem pytania o to dlaczego to nie mecz i piłkarze są najważniejsi w trakcie wyjazdu było pytanie zadane wprost, kim dla badanych kibiców są piłkarze. Odpowiedzi padły niemal identyczne. Piłkarze Legii są dla kibiców nikim, a w najlepszych wypadku są osobami obojętnymi. Kibice nie szanują piłkarzy za ich brak zaangażowania w mecze, za brak szacunku do klubu i samych kibiców. Traktują Legię jak firmę, jedną z wielu, w której będą jakiś czas grać i zarabiać pieniądze. Na negatywne postrzeganie zawodników ma też wpływ konflikt kibice-właściciele klubu, po stronie których najwidoczniej stali piłkarze.

Różne działania, które w stosunku do kibiców prowadzą media, policja, PZPN i władze państwowe są przez kibiców oceniane jednoznacznie. Uważają oni, że są wrzucani do jednego worka, że stosowana wobec nich jest odpowiedzialność zbiorowa, media szkalują i opisują kłamliwie środowisko kibiców. Działania władz są nieprzemyślane i wylewają dziecko z kąpielą a PZPN stara się ukryć swoją niekompetencję odwracając uwagę w stronę rzekomych burd na stadionach.

Rozmówcy uważają, że działania takie ograniczają wolność obywatelską, stosowana jest totalna inwigilacja i przekraczanie uprawnień. Kibice skarżą się, że działania te mają uniemożliwić kibicom chodzenie na mecze. Nakładane są zakazy wyjazdowe dla całych grup, pojedyncze zakazy stadionowe, odmawia się sprzedaży biletu ze względu na miejsce zamieszkania, wprowadza się procedury, którym musi się poddać każdy chcący dostać się na stadion piłkarski (identyfikatory, karty kibica, listy imienne). Dodatkowo wytworzono wokół kibiców negatywną sławę, która powoduje, że postrzegani oraz traktowani są jak bydło. Media wytworzyły mocny stereotyp, który powoduje, że odmawia im się jakichkolwiek praw oraz zawsze uważa za winnych różnych wydarzeń.

Ponad połowa stwierdziła, że powyższe metody działania, odbiły się na nim samym i jego rodzinie. Wizyty służb mundurowych (także u sąsiadów), wezwania na przesłuchania, szkalowanie w mediach- to wszystko powoduje, że rodzina przeżywa nieprzyjemne chwile. Tylko 4 osoby miały nieprzyjemne konsekwencje z tego powodu w miejscu edukacji. Związane to było z koniecznością opuszczania zajęć aby stawiać się na przesłuchania oraz negatywnie wpływało na reputację ucznia/studenta. Jeszcze mniej, bo tylko 3 osoby, przyznały, że miało to wpływ na ich pracę zarobkową. Związane to było z nieobecnością z powodu zatrzymania przez policję oraz zmuszało kibiców to tuszowania faktu, że są kibicami aby nie stawiać siebie w złym świetle, które media rozpowszechniają. Czyli… już naszym językiem…ACAB & jebać PZPN :-). A Legia To My!   

Rozmowy odbywały się w domach i w pubach, a rozmówcy to ziomki rozmawiającego.

Wstęp i lekka ingerencja: Ł., opracowanie wywiadów i komentarze do nich: Żyła.