9.03.11 „(…) Gdybym nie wierzył to nie byłoby sensu grać!(…). WYWIAD!

Nie ważne, że dzisiaj są nie opłacaną, pół amatorską drużyną grającą w słabej I lidze polskiego hokeja… Nie ważne, że nie ma kasy i sensownej organizacji…Liczy się to, że grają z czerwono- biało- zielonym herbem z czarną literą „L” w kółku. Hokejowa Legia Warszawa to sekcja z wieloma sukcesami, z bogatą tradycją. I chociaż teraz –jak niemal wszystkie sekcje- ma kryzys sportowo – finansowy, to czasami wspierana jest przez kilkuset kibiców. Dlaczego? Właśnie dlatego, że jest Legią, a nie zwykłą zbieraniną sportowców- amatorów! Młodzi chłopacy grający w tej drużynie muszą o tym pamiętać. Na początku marca – tuż po zakończeniu słabego dla CWKS sezonu, przepytałem Patryka Wąsińskiego – jednego z czołowych zawodników tej sekcji, który ma za sobą najlepszy (indywidualnie) sezon w karierze. Zapraszam na lekturę wywiadu specjalnie dla Was i tego zina! Będzie o Legii, o hokeju i o nas – kibicach. 

Ł: Na początek przedstaw się czytelnikom „DL”. Od jakiego czasu grasz w Legii i jakie miałeś statystyki w sezonie 2010/2011?

Patryk Wąsiński (numer 98): Patryk Wąsiński, 20 letni, bez nałogów :-). Jestem zawodnikiem Legii czwarty sezon, wcześniej grałem w drużynach młodzieżowych tego klubu, które występują pod nazwą UHKS Mazowsze. Sezon 2010/2011 był dla mojej skromnej osoby zdecydowanie najcięższym, ale zarazem i najlepszym pod względem statystyk. Jako jeden z 3 zawodników naszej drużyny zagrałem we wszystkich spotkaniach w tym sezonie. Zdobyłem 65 punktów za 31 bramek i 34 asysty w 33 spotkaniach. Nie mogę być jednak zadowolony z tego wyniku ponieważ jak pokazało życie, nie wystarczył byśmy mogli zagrać w Playoffach.

Ł: „DL” to e-zine dla kiboli :-). Nie obawiasz się udzielać mu wywiadu? My fanatycy jesteśmy często krytykowani w mediach, a „Gazeta Wyborcza” i policja widzą w naszej pasji niemal wroga numer jeden. A co jeszcze gdy do tego dojdzie polityka…

PW: Szczerze powiedziawszy, jestem trochę wkręcony w tematykę fanatyzmu na stadionach. Regularnie odwiedzam Twoją stronę, książki „Hoolifan” i „Congratulations. You have just met the I.C.F.” czytałem po kilka razy, a film „Hooligans” strasznie mi się podobał :-). Czego miałbym się obawiać?

Ł: Spoko :-). Do tematu kibiców wrócimy. Miniony sezon moim zdaniem nie należał do udanych. A jak Ty byś go ocenił? Co wpłynęło na to, że nie włączyliście się do walki o Play Off (szybko Legia straciła realne szanse)?

PW: Moim również. Patrząc na potencjał naszej drużyny, finał był w naszym zasięgu. Niestety kłopoty kadrowe, kontuzje, walkowery ale przede wszystkim brak pełnej mobilizacji w meczach z juniorami pogrzebały szanse chociażby na Playoffy. Bardzo żałujemy, bo podczas tych kilku meczy zdobywa się więcej doświadczenia niż przez cały sezon zasadniczy. A tego właśnie nam brakuje najbardziej. Bardzo często tracimy bramki seriami, albo trwonimy 2 lub 3 bramkową przewagę. Jednak najbardziej dobitnym przykładem jest mecz z Nestą Toruń (kibice używają nazwy TKH) w Warszawie. Cały mecz gramy zgodnie z założeniami, ostatnia minuta i młodzieńcza fantazja pozbawia nas dobrego rezultatu. Szkoda tym bardziej, że jako jedyni z całej ligi mieliśmy realne szanse na odebranie im jakichkolwiek punktów.

Ł: Jaką widziałbyś receptę aby wyeliminować opisaną przez Ciebie dekoncentrację w kolejnym sezonie? Abyśmy walczyli tak jak teraz z Toruniem, Katowicami, a poza tym wygrywali spotkania, w których jesteśmy faworytem na papierze?   

PW: Przede wszystkim musimy mieć do dyspozycji całą kadrę. W tym sezonie były mecze w których graliśmy w dziesiątkę… Ciężko jest wytrzymać na pełnych obrotach chociaż 2 tercje, nie wspominając już o całym meczu. Jeśli chodzi o naszą motywację: problem polega w tym, że ciężej nam się gra ze słabszymi ponieważ dostosowujemy się do nich poziomem gry. Gdybyśmy grali w tych wszystkich meczach tak jak z Toruniem (TKH), awans do PO nie byłby żadnym sukcesem.

Ł: A dlaczego na mecze jeździ tylko 10 zawodników? Przecież jest Was dużo więcej, a do tego jest jakieś zaplecze złożone z młodszych hokeistów.

PW: Zaplecze jest w postaci juniorów młodszych, ale oni też mieli swoje rozgrywki i nie mogli być w dwóch miejscach jednocześnie. Dodając kilka kontuzji i to, że kilku zawodników zakończyło swoją przygodę z hokejem okazało się że w drużynie zostało 10 zawodników. Nie powinno dochodzić do takiej sytuacji w momencie gdy drużyna jeszcze walczy o PO…

Ł: Czy zmiana trenera, na Pana Stajaka została przez Was jakoś wyraźnie odczuta? Co sądzisz o trenerze Małkowie…zagląda on jeszcze czasem do Was? Wiadomo, że zajmuje się teraz młodszymi Legionistami… 

PW: Oczywiście, że zagląda. Jest na każdym naszym meczu w Warszawie a czasami dodatkowo przychodzi na niektóre treningi i ogląda je z wysokości trybun. Widać, że zależało mu na dalszej pracy z nami. My osobiście, darzymy go ogromnym szacunkiem. Zarówno dla jego dokonań jak i do tego że wprowadzał większość z nas do seniorskich rozgrywek. Zmiana trenera nie wpłynęła jakoś specjalnie na nasze zachowanie na lodzie. Pewnie dlatego, że trener Stajak był asystentem trenera Małkowa i ich wizja naszej gry była bardzo zbliżona.

Ł: Możesz opisać jak teraz wyglądają Wasze treningi? Ile razy w tygodniu, po ile godzin…I jak to wygląda w porównaniu z tymi zespołami I ligi, które są przed Legią?

PW: Tak naprawdę, tylko 1 drużyna w 1 lidze jest w pełni profesjonalna. To Nesta Toruń. Trenują dwa razy dziennie, mają do dyspozycji pełny sztab szkoleniowy włącznie z masażystami i osobami odpowiedzialnymi za przygotowanie fizyczne. Reszta drużyn podobnie tak jak my, trenuje raz dziennie. Jeśli chodzi o teraźniejszą sytuację to w dalszym ciągu trenujemy na lodzie, ponieważ niektórzy z nas przygotowują się jeszcze do baraży Centralnej Ligi Juniorów. Po tym wydarzeniu prawdopodobnie dostaniemy trochę wolnego, by wrócić w maju i budować formę już na przyszły, miejmy nadzieję udany sezon.

Ł: Trenujecie raz dziennie? To chyba i tak dobrze, bo do niedawna były spore problemy z wynajmem Torwaru II? Jak teraz wygląda sprawa tej fatalnej jak na Stolicę hali i Waszej egzystencji w niej?

PW: Nadal nie jest kolorowo. Nie wiemy jak to dokładnie wygląda, bo zarząd klubu nas za bardzo nie wtajemnicza, ale wiemy że część pieniędzy która była przeznaczona na sprzęt, odżywki itd. została przeznaczona na wynajem lodu. Godziny treningów też znacznie odbiegają od takich, w których powinny być przeprowadzane. Ale komercja niestety wygrywa ze zdrowym rozsądkiem i kto więcej płaci ten dostaje lepsze godziny.

Ł: Czy z tego powodu, że jesteście Legia Warszawa, a nie jakiś bezpłciowy klubik bez tradycji – mieliście kiedyś jakieś szczególne nieprzyjemności podczas meczu wyjazdowego?

PW: Kilka razy zdarzyło się, że kibice chcieli nas zaatakować, jednak zawsze kończyło się na wyzwiskach. Szczególnie w Janowie- Katowicach takie sytuacje miały miejsce, mimo iż nie graliśmy z tą drużyną przez ostatnie kilka sezonów. Jednak tam jest nasza baza hotelowa i zawsze gdy przyjeżdżamy witają nas wspomnianym właśnie sposobem. W zbliżającym się sezonie będziemy mieli okazję częściej się z nimi spotykać ponieważ Naprzód Janów spadł do 1 ligi.

Ł: Co sądzisz o bójkach między hokeistami? Ostatnio dość ciekawie było na meczu z naszym odwiecznym hokejowym rywalem (za komuny biliśmy się z nimi o Mistrza Polski) GKS Katowice. Czy zdarzyło się, że lodowe starcia przenosiły się na po meczu? Czy może wraz z końcową syreną emocje opadają?

PW: Mimo iż jest to liga półamatorska szanujemy się wzajemnie i to co dzieje się na lodzie tam zostaje. W Europie w odróżnieniu do NHL bójki są zabronione i z reguły kończy się to karą meczu. Moim zdaniem to zbyt surowa kara. Często podczas bójek dochodzi do kontuzji i to jest główny powód dla którego IIHF nie chce godzić się na taki sposób załatwiania konfliktów.

Ł: Jak podobają Ci się oprawy przygotowane przez kibiców Legii? W tym sezonie fani pokazali dwie ciekawe jak na hokej choreografie. Czy w innych miastach, na wyjazdach – jest podobnie?

PW: Kibice Legii Warszawa to bez dwóch zdań najlepsi kibice w Polsce. Ich polot i fantazja przy prezentowaniu opraw przekracza normy dobrych lig europejskich, stąd też nie ma żadnego równorzędnego rywala w naszym kraju. Jeśli chodzi o samo kibicowanie to w 1 lidze też nie ma równych ponieważ prawie nigdzie nie jest organizowany doping. Jednak w Ekstralidze znalazłoby się parę klubów, które mogłyby z Legią rywalizować, przykładowo Cracovia gdzie na każdym meczu jest prawie 2000 osób z czego większość fanatycznie kibicuje. Zagłębie Sosnowiec czy Unia Oświęcim też mają swoje młyny, które regularnie zjawiają się na meczach.  

Ł: Na koniec napisz… Czujesz jeszcze motywację by walczyć z Legią Warszawa o awans? Macie wiarę w sukces?

PW: Pewnie! Gdybym nie wierzył, to nie byłoby sensu grać. W drużynie zostali teraz tylko tacy, którzy wierzą i chcą grać w najwyższej klasie rozgrywkowej. Mamy nadzieję, że wkrótce będziemy mogli cieszyć się z awansu. Już nie są to słowa rzucane na wiatr, bo potencjał mamy ogromny co pokazaliśmy w meczach z Toruniem.

Ł: I to na tyle. Do przyszłego, oby bardziej udanego sezonu hokejowego! Dzięki za wywiad. „Walczyć trenować – Warszawa musi panować”! 

PW: Również mam nadzieję, że będzie bardziej udany. Pozdr(L)!