27.08.11 „(…) Nadal uczę się jak to wszystko składać (…)”. WYWIAD!

W sierpniu 2011 światło dzienne ujrzał drugi numer zina kibicowskiego „Supporters”. Ma on aż 192 strony i kosztuje tylko 15 zł, a znajdziemy tam naprawdę masę informacji z całego sezonu 2010/2011. Ekipy piłkarskie – te bardziej i mniej znane, różne ligi, trochę zagranicy, fanatycy speedwaya… Siłą zina jest na pewno ładne wydanie, a także ogrom infa! Minusy też ma, ale o nich postanowiłem porozmawiać z samym redaktorem naczelnym i przedstawić Wam w formie rozmowy-wywiadu! Życzymy miłej lektury i zachęcamy do wspierania polskiej prasy kibicowskiej. A także jej tworzenia…

 

Ł.

Ł – „DL”: Na początek przedstaw swojego zina czytelnikom. Ile wyszło numerów? Kiedy ukazał się ostatni? Ile miały stron?

Redaktor Naczelny: Dotychczas ukazały się dwa numery. Pierwszy numer to podsumowanie sezonu 2009/2010. Drugi numer to zaś podsumowanie sezonu 2010/2011 na aż 192 stronach (w tym 1, 5 strony reklam). Ostatni numer światło dzienne ujrzał na początku sierpnia tego roku. Oba numery to same relacje i opisy z trybun. W nr 3 więcej będzie miejsca do zagospodarowania, a mniej materiału statystycznego, a więc i jakieś ciekawe publikacje na pewno się tam znajdą…

Ł: Jaka jest forma sprzedaży zina? Gdzie można go kupić i za jaką kasę? Czy istnieje sztywny nakład?

RN: Sprzedaż głównie po forach. Sporo pomagają chłopaki, którzy ślą relacje. Gdzie kupić? Przy nr 2 podałem numer konta oraz adres mailowy, każdy, kto przelał kasę (poza allegro) pismo dostał, zero reklamacji, że kogoś oszukano itd. Jednak większość ludzi nabywa go na allegro.

Cena? Nr 1 dużo mniejszy więc kosztował 12 zł. Nr 2 był praktycznie 2 razy większy więc i cena lekko podskoczyła do „niebotycznych” 15zł. Chcę w kolejnych numerach pozostać przy stałej formie oraz liczbie stron – co by pozostawiło stałą cenę.

Nakład? Pierwszy numer to dość eksperymentalny numer i troszkę przeszarżowałem, więc nr 2 poszedł w mniejszym nakładzie. Pierwszy rzut to 100 sztuk, drugi to dodrukowane 50. Sporo zależy od wewnętrznego budżetu…

Ł: „Supporters” składa się z relacji z meczów wielu ekip. W jaki sposób pozyskujesz relacje? Czy tak jak w starych zinkach masz korespondentów czy też kopiujesz info z internetu? Czy jest jakaś statystyka opisowa, która napisana jest specjalnie do Twojego zina czy to może zbiór danych z sieci?

RN: Wszystkie relacje ślą ludzie, z którymi na bieżąco koresponduję. Czasem zdarzy się, że ktoś zarobiony i zabiegany poprosi o skompletowanie jego relacji z jakiegoś forum lub stronki. Ja kopiuje – on poprawia, ewentualnie coś dopisuje. Bardzo wiele relacji chłopaki piszą na potrzeby magazynu, ale są i takie, które znajdziemy w sieci, nie wszyscy potrafią napisać długą relację albo ciężko coś dopisać ponad to, co mamy już w oficjalnej relacji.

Ł: Spytam wprost, nie sądzisz, że nieco zmarnowałeś potencjał? Chyba jedyny zin ogólnopolski, bardzo ładnie wydany – a treść wrzucona jak popadnie? Bez dat, bez równych odstępów, bez przejrzystości? Moim zdaniem graficznie „Supportersa” można by kilkukrotnie poprawić i wcale nie chodzi mi o „równanie do TMK” tylko o równanie do najlepszych zinów z lat 90tych…

RN: Hmm ja to ogarniam prawie sam i nadal uczę się jak to wszystko składać. Numer 1 miał swoje plusy, miał minusy – nr 2 tak samo. Staram się błędy poprawiać, ale czasem wychodzi odwrotnie… W nr 2 starałem się powrzucać to ligami, a wyszedł misz masz. Kilka pomysłów na usprawnienie wprawdzie jest… zobaczymy, co z tego wyjdzie.. Co do grafiki to składaki i galerię ogarniają graficy i dla nich to też nowość. Jak zobaczyliśmy efekt też nie byliśmy z niego zadowoleni. Teraz będzie kolor, mamy za sobą kolejny numer – wiemy, co poprawić. Nie chcę się też non stop usprawiedliwiać, że to tylko 2 numery, ale np. koleżka z „Ultry” (stary dobry Zin ze Śląska) stwierdził, że na dobre ogarnął te kwestie dopiero przy numerach 3-4. Zobaczymy więc, co będzie dalej z „Supportersem”.

Ł: Oczywiście życzę powodzenia w ogarnianiu… A, co do tego, że „Ultra” to stary zin – zależy dla kogo… Dla mnie stary zin to „Ultrasi”, „Ultras Fan’s”… lata 90te…Jako dzieciak sięgałem po te klasyki. Nie tylko dlatego, że były ładne tylko dlatego, że widać było spory wkład autora. Moim zdaniem, jeśli nawet masz statystyki opisowe – powinieneś ingerować graficznie i podzielić to jakoś. No, ale poczekam cierpliwie na nowy numer :-).

Żeby nie było tak negatywnie… czuje się dobrze, kiedy mogę wziąć do ręki zinka i go poczytać także fajnie, że Ci się chce. Jakie masz pomysły jeśli chodzi o treść na kolejny numer?

RN: Wiadomo, że „Ultra” to nie najnowszy zin, ale od niego zaczynałem przygodę z kolekcjonowaniem magazynów i korespondencją, i jakiś taki sentyment pozostał. Ja jak na kolekcjonerkę niedługo siedzę w tym… Wynika to głównie z bardzo ograniczonej dostępności…

Zgodzę się, że niewiele jest mojej widocznej ingerencji w magazyn, ale wynika to z tego, że jak wspomniałem nadal szkolę się w sprawach graficznych, a miejsca na publicystykę na razie nie było… Mogę tylko zapewnić, że praca nad zinem nie polega na „kopiuj” „wklej”. Czasem poprawienie kilku stron relacji zajmuje i po 2-3 godziny, do tego czasem samemu trzeba usiąść do grafik i poukładać na stronie, powiększyć, pomniejszyć. Nie wspomnę o pościgu za niektórymi w sprawie przesłania relacji czy fotek. Na nr 3 zbieram ludzi, którzy ogarną to pod kątem literówek czy stylistyki – po sprawdzeniu po raz 10ty relacji człowiek nie widzi swoich błędów…

A co do pomysłów na nowy numer. Jest ich sporo. Nadal podstawą będą relacje z meczów ekip z Polski. Będzie też trochę zagranicznych ekip. Na pewno pojawi się w końcu publicystyka. Całą resztę zobaczysz za kilka miesięcy.

Ł: Jakie są Twoje ulubione ziny papierowe i dlaczego?

RN: Ulubione? Oczywiście „Ultra”, sporo czasu spędziłem nad „Legionem” i nie wynika to z lizusostwa, ale widać, że dokładałeś wiele starań i poruszałeś sporo tematów, które mnie prywatnie interesują… Inne ziny, hmm „Zin Zinów”, bardzo, bardzooo chętnie wracam do „Fan Śląska” czy „Polish Hool”s”.

Ł: Na koniec. Co sądzisz o magazynie „To My Kibice”? Uważasz go jako wydawca zina za coś negatywnego, a może wręcz przeciwnie?

RN: Dlaczego miałby być negatywny odbiór? Są relacje, są opisy, publicystyka – można poczytać, czasem zdarzy się jakaś wpadka, ale któż się nie myli? Minusem jest na pewno sporo reklam czy fotek – ja np. wysoko cenię sobie treść. Jednak po TMK widać zmianę czasów klimatu od lat 90tych, co jest w sumie naturalne. Jednak jest to styl wypracowany przez lata. Jak widzisz superlatywów tu nie ma, bo na pewno wyżej cenię jednak wydawnictwa z lat 90tych…

Ł: Dzięki za rozmowę i powodzenia w składaniu trzeciego numeru zina „Supporters”. Dbajmy o jakość podziemia…