24.11.11 DWA WYWIADY: Niezależne Stronnictwo Akademickie (NSA W-wa).

Nazywają się Niezależne Stronnictwo Akademickie (NSA), a zaczęli działać ok. 2 lata temu. Z początku było ich… trzech, a dzisiaj sympatyzuje z NSA i potrafi pojawić się na akcji/ spotkaniu około 30 osób… Ich rozwój jest więc widoczny nawet poprzez samą matematykę… Cieszę się, że mogę przedstawić Wam tą grupę młodych ludzi, którzy sami zbudowali coś od podstaw, robią fajne i pożyteczne rzeczy kręcące się blisko nacjonalizmu (chociaż jest tam miejsce dla najróżniejszych odcieni „prawej strony mocy”…). Bez fleszy, nie dla kasy, z patriotycznych pobudek… Z tego powodu redakcja „DL” postanowiła dostać się do kogoś kto może udzielić odpowiedzi na garść pytań. Jako, że NSA to grupa damsko- męska, porozmawiam z przedstawicielami obu płci, którzy mogą reprezentować Stronnictwo w wywiadach. Miłej lektury! Gwarantuje, że jest co poczytać i przyznam, że tego typu ludzie powodują, iż chce mi się działać… Jedziemy z koksem…

 SEKCJA MĘSKA !

„(…) Przez cały rok musimy być widoczni w naszych miastach, aby ludzie się z nami oswoili i zobaczyli, że robimy dużo dobrego (…)!”

Ł: Na początku przedstaw się w skrócie. Ile masz lat i co porabiasz na co dzień?

P: Jestem jednym z inicjatorów założenia Niezależnego Stronnictwa Akademickiego. Mam 20 lat i obecnie studiuję historię na II roku. Moje życie kręci się głównie wokół studiów, treningów i aktywizmu.

Ł: Czy Twoje poglądy są typowo nacjonalistyczne czy może bardziej w stronę PiSu i konserwatystów?

P: Określam siebie jako narodowca. Dostosowuję jednak swoją ideę do dzisiejszych czasów, szukam nowych pomysłów i form działania, gdyż te z okresu międzywojenngo często pasują jak wół do karety. Najlepiej moje poglądy odzwierciedla cytat Jana Mosdorfa: „Dla jednych jesteśmy reakcjonistami, konserwatystami, klerykałami i fanatykami, dla innych jesteśmy radykałami, ateuszami, oportunistami. Dla nas te podziały nie istnieją. Jesteśmy konserwatystami prawda, bo uważamy za rzecz konieczną i zdrową pielęgnowanie tradycji, kultury, życia rodzinnego i łączności z polską przeszłością. Ale jesteśmy też postępowcami, bo idziemy śmiało naprzód, bez przesądów odrzucając wszystko, co jest szkodliwe dla narodu.”

Ł: Przejdźmy do NSA. Czym zajmuje się Wasza grupa, kiedy powstała i ilu zrzesza obecnie członków? Jakie stawia sobie cele?

P: Nasza grupa zrzesza ludzi o poglądach narodowych, konserwatywnych i prawicowych. Zaczęliśmy działać jakoś dwa lata temu. Na początku spotykaliśmy się w trójkę u kolegi w domu. Wszystko jednak bardzo szybko się potoczyło i obecnie ludzi obracających się wokół NSA jest około 30. Wśród ludzi staramy się szukać raczej tego, co łączy niż dzieli. Często wystarczy zgoda w kilku kwestiach moralno-etycznych i światopoglądowych, aby razem współpracować dla dobra Polski.  Podstawowym naszym celem jest praca u podstaw wśród młodzieży. Chcemy doprowadzić do tego, żeby patriotyzm i aktywizm wśród młodzieży stał się modny w pozytywnym znaczeniu tego słowa.

Wielu młodych ludzi bez silnych poglądów często ulega presji otoczenia. Jeśli mają wokół siebie na studiach samych „palikotowców”, sami się nimi staną z obawy przed wyśmianiem i wykluczeniem z grupy. My dajemy im alternatywę, pokazujemy, że patriotyzm może być atrakcyjny dla młodzieży, a aktywizm może być fajną formą na spędzanie wolnego czasu. Oprócz tego prowadzimy akcje charytatywne i mamy zamiar organizować imprezy sportowe.

Ł: W Waszych filmikach, m.in. tym zapraszającym na Marsz Niepodległości – pokazaliście normalnie twarze. Czy macie w związku z tym jakieś nieprzyjemności na uczelniach, np. ze strony zlewaczałych wykładowców?

P: Na szczęście jeszcze nie ponieśliśmy bolesnych konsekwencji z powodu ujawniania naszego wizerunku, ale mamy świadomość, że takie mogą nastąpić. Kiedyś przed Uniwersytetem Warszawskim rozdawaliśmy ulotki przeciwko „Gazecie Wyborczej” i nasza koleżanka natknęła się na swojego wykładowcę, który wezwał ją na rozmowę wychowawczą. Wszystko jednak rozeszło się po kościach. Ujawnianie wizerunku niesie pewne niebezpieczeństwa, jednak niesie ze sobą także plusy. Ludzie chętnie przyłączają się do naszej organizacji, gdy widzą normalnych młodych ludzi.

Ł: Jesteśmy po Marszu Niepodległości 11 listopada. Ilu było na nim studentów zrzeszonych w NSA? Jak ogólnie wrażenia po Marszu?

P: Aktywistów z NSA na Marszu było ok. 25 plus wiele osób, które nam pomagają. Na pewno bardzo cieszy duża frekwencja i przekrój społeczeństwa na Marszu Niepodległości. Tylko teraz należy zadać sobie pytanie „co dalej”? W jaki sposób marsz zmienia nasze położenie, jak wykorzystać ten potencjał? Z roku na rok na manifestacjach z okazji Święta Niepodległości jest coraz więcej ludzi, a jednak każdy rok między manifestacjami wygląda prawie tak samo. Czyli ograniczanie się do kontrmanifestacji przeciwko paradom równości i feministek. Powinniśmy to zmienić… Przez cały rok musimy być widoczni w naszych miastach, aby ludzie się z nami oswoili i zobaczyli, że robimy dużo dobrego.

Organizujmy konferencje, imprezy sportowe i kulturalne, zbiórki charytatywne, róbmy akcję ulotkowe i plakatowe. Niech społeczeństwo ma z nami kontakt przez cały rok, a nie tylko przez jeden dzień i do tego przez szklany telewizor oglądając relację z Marszu Niepodległości w TVN24.

Ł: Przed manifestacją 11 listopada miały miejsce awantury naszych ludzi (kibice, część radykalniejszych nacjonalistów) z policją. Jak w NSA podchodzicie do tych wydarzeń?

P: U nas w organizacji raczej nikt nie przejmuję się lamentem mediów nt. zamieszek. Jednak zdania co do samego ich sensu są u nas podzielone. Nie raz zamieszki przyczyniają się do pozytywnych zmian, wystarczy spojrzeć na zamieszki w Budapeszcie z 2006 roku. Zamieszki są normalnym odruchem społeczeństwa, gdy czuje się ono oszukiwane i szykanowane przez system i media. Wydaję mi się jednak, że można było powstrzymać emocje akurat 11 listopada. Szczególnie, że nie było jasnego celu tych zamieszek tak jak miało to miejsce na Węgrzech (ujawnienie kompromitujących nagrań premiera). Przez to odbiór tych awantur przez społeczeństwo jest taki, że była to zadyma dla zadymy. Zresztą media w stosunku do ulicznych starć kierują się ogromną hipokryzją. Gdy obserwowaliśmy starcia w krajach arabskich, media mówiły, że to walka o wolność przeciw reżimowi, gdy imigranci w Londynie okradali sklepy i podpalali budynki to była walka o godność, gdy „ruch oburzonych” wraz z anarchistami niszczył i grabił kościoły w Rzymie to była to walka przeciwko uciskowi. Może w Polsce też społeczeństwo ma dość tego, że niemal cała telewizja zdominowana jest przez obóz rządzących, że ludzie są bici przez policję za niesienie flagi narodowej, że są wyciągani o piątej rano przez CBŚ za transparenty przeciw władzy, czy że stawiane są im zarzuty „działalności w zorganizowanej grupie przestępczej”… za rozklejanie plakatów.  

Ł: Kiedyś studenci byli bardziej nacjonalistycznie nastawieni, chociażby afery z lewakami i żydami na uczelniach w II RP. Dzisiaj uczelnie kojarzą się przede wszystkim z wylęgarnią lewaków tudzież pustych liberałów, którzy potrafią tylko powtarzać po Adasiu Michniku. Jak uważasz, dlaczego NSA i inni narodowo nastawieni studenci to margines? A może się mylę, tylko ludziom sympatyzującym z ruchem narodowym brakuje samoorganizacji podobnej do Waszej?

P: Niestety uczelnie i młodzież w obecnych czasach to zupełnie inna bajka. Na studia szedłem z nadzieją poznania ciekawych ludzi, brania udziału w ciekawych wydarzeniach sportowych i kulturalnych. Jednak spotkał mnie spory zawód. Samorząd studencki zajmuję się głównie organizacją imprez w klubach, a dla studentów największą atrakcją jest to, że przyjdą po pięciu piwach na wykład.

Obserwuję raczej, że wszelka działalność i aktywizm na uczelniach wśród młodzieży to margines, nie tylko ze strony narodowej. Mam nadzieję, że tą pustkę wypełni Niezależne Stronnictwo Akademickie. Młodzież coraz bardziej interesuje się naszą organizacją. Po Marszu Niepodległości zgłosiło się do nas kilkanaście nowych osób, to pokazuję, że są jednak studenci, którzy chcą działać.

Ł: No cóż… Ja też szedłem na studia z nadzieją pogadania o Polsce, a pogadałem o melanżach… Szkoda gadać. Słyszeliście o francuskiej grupie Czarne Szczury? To też jest grupa zrzeszająca studentów- nacjonalistów. Co o niej sądzisz?   

P: Nieco o niej słyszałem. Jednak dla mnie i kilku znajomych inspiracją do stworzenia NSA, była włoska organizacja zrzeszająca studentów, mianowicie Blocco Studentesco. Podczas wizyty w Rzymie widzieliśmy u tych młodych ludzi ogromną pasję i zaangażowanie w to, co robią. Widać było wśród nich także ogromne zgranie, tworzą oni niemal rodzinę, a ich lokale stanowią dla nich drugi dom. My też w NSA jesteśmy coraz lepiej zgrani, razem działamy, razem sobie pomagamy, razem bawimy się. To ważne aby ludzie, gdy idą na cotygodniowe spotkanie czy robią jakąś akcję spotykali się zarazem ze swoimi przyjaciółmi i czerpali radość z działalności w organizacji, a nie traktowali jej jako kolejny obowiązek.

Ł: Wspomniałeś, że byliście z wizytą u włoskich nacjonalistów. Jak wrażenia? Zaobserwowaliście coś konkretnego, co można by przenieść na polski grunt?

P: Tak jak już wspominałem najbardziej zaimponowała mi świetna atmosfera panująca w organizacji Casapound Italia i związanej z nią Blocco Studentesco. Nowatorskim działaniem na tle innych ruchów narodowych w Europie, które wyróżnia Casapund Italia jest zajmowanie opuszczonych budynków i tworzenie w nich ośrodków kultury. Wiem, że w Polsce było by to trudne ze względu na niechęć władzy wobec wszelkich przejawów inicjatyw społecznych, które nie są po jej myśli. Wyobraźmy sobie jednak np. w Warszawie kilku piętrowy budynek, w którym cały czas dzieje się coś związanego z ideą i aktywizmem. Gdzie mieści się biblioteka, sala konferencyjna i komputerowa. Budynek, w którym zawsze spotkamy dobrych znajomych myślących podobnie jak my. Schodząc jednak na ziemię i patrząc na obecny stan ruchów patriotycznych w Polsce moglibyśmy zaczerpnąć od kolegów z Włoch chociażby tworzenie sekcji sportowych w ramach organizacji. Do stworzenia sekcji piłki nożnej, koszykówki lub siatkówki wystarczy przecież tylko piłka i dobre chęci.

Ł: Co sądzisz o wyborczym wyniku Palikota? Mówi się, że zagłosowało na niego wielu młodych ludzi skuszonych perspektywą legalizacji marihuany i innymi pierdołami… Tylko co zrobić by ludzie nie łapali się na taki lep i zaczęli traktować swoje decyzje odpowiedzialnie?

P: Przede wszystkim przykre jest to, że wizja legalnego skręta jest ważniejsza dla niektórych młodych ludzi niż podstawowe wartości, które Ruch Palikota zwalcza z ogromną zaciekłością. Co my możemy zrobić to uświadamiać naszych znajomych przez rozmowę o tym, co niesie za sobą oprócz legalizacji marihuany „Ruch Palikota”. Pewnie nie jeden z nas ma znajomego na osiedlu, któremu obietnica legalizacji przysłoniła oczy. Czasem wystarczy krótka rozmowa, aby odciągnąć kolegę od poparcia Palikota.      

Ł: Ostatnie słowo należy do Ciebie, jeśli chcesz coś przekazać czytelnikom „Drogi Legionisty” (a więc głównie kibolom, nacjonalistom oraz inwigilującym nas mediom & milicjantom :-) to możesz to zrobić właśnie teraz. Dzięki za rozmowę…

P: Pozdrawiam wszystkich, którzy działają na płaszczyźnie narodowej. „Kibolom” życzę niezłomności w działaniach patriotycznych. Media mimo swych manipulacji, niech wiedzą, że prawda i tak zwycięży. Wszystkich studentów i nie tylko zachęcam do współpracy z NSA. Dziękuję redakcji „DL” za wywiad.

SEKCJA ŻEŃSKA!

„(…) Niepokojąca jest postawa większości mediów, które pokazują ściemniony obraz polskiego patrioty, narodowca, jako niedouczonego bandytę, który sieje postrach. Czas zmienić takie myślenie (…)”

Ł: Na początek przedstaw się w skrócie. Jak masz na imię, ile masz lat i czym zajmujesz się w życiu?

A: Joanna, lat 21. Studentka europeistyki. Od przyszłego roku chcę rozpocząć drugi kierunek (historię). W wolnych chwilach lubię czytać (obecnie „Dobrego” Łysiaka), chodzić do kina, teatru, zwiedzać nieznane i zapomniane zakątki w Warszawie. Generalnie lubię robić wszystko, co może poszerzyć moje horyzonty. Oczywiście od momentu powstania NSA, znaczna część mojego życia kręci się wokół niego.

Ł: Jak myślisz, jaka jest rola kobiet w takiej grupie jak NSA? Czy macie jakieś specyficzne, inne niż faceci, obowiązki, wizje działalności?

A: Myślę, że wszyscy traktujemy się po partnersku, bez względu na płeć. Wszyscy mamy podobne poglądy, ważne są dla nas te same wartości, patrzymy w jednym kierunku. Osobiście bardzo bym chciała, żeby w nasze szeregi wstępowało więcej przedstawicielek płci pięknej :-). Tu naprawdę działają fajne, mądre dziewczyny z masą pomysłów, ale wciąż jest ich za mało. Niepokojąca jest postawa większości mediów, które pokazują ściemniony obraz polskiego patrioty, narodowca, jako niedouczonego bandytę, który sieje postrach. Czas zmienić takie myślenie.

Ł: Dziewczyny w Twoim wieku zazwyczaj biegają na dyskoteki i jarają ziółko zamiast spotykać się w narodowym gronie i rozmawiać o Polsce… Dlaczego Ty wybrałaś akurat taki sposób na spędzanie wolnego czasu?

A: Jesteśmy młodzi, więc to normalne, że czasem lubimy się zabawić… Ja sama z niecierpliwością czekam na jakiś koncert Eldo albo Projektu Parias w Warszawie :-). Myślę, że najważniejsze, to znać umiar. O ile u chłopaka to przejdzie, to dziewczynie cotygodniowe najebki po prostu nie wypadają. Stale imprezując czułabym się zupełnie bezwartościowa, a myślę, że i chłopakom dużo bardziej imponują dziewczyny, które coś sobą reprezentują i mogą pochwalić się swoją wiedzą. Spotkania NSA są dla mnie doskonałą formą spędzania wolnego czasu. Lubię dawać coś z siebie, spędzać aktywnie czas i NSA traktuję jako coś czynnego, co daje pozytywne rezultaty zarówno mi (rozszerzanie wiedzy, kontakty z ludźmi o podobnych poglądach), jak również państwu (działania na rzecz Ojczyzny, rozszerzenia patriotyzmu, akcje propagandowe i uświadamiające). Poza tym na spotkaniach panuje świetna, luźna atmosfera, wszyscy czują się bardzo swobodnie. Dzięki NSA poznałam też niesamowitych ludzi, na których można liczyć w każdej sytuacji.

Ł: No, ale koncert Eldo czy Projektu Parias to nie to samo co kręcenie naćpaną studencką dupą przy ultrafiolecie :-). Przejdźmy jednak dalej. Jesteś studentką. Co sądzisz o rówieśniczkach ze szkoły? Czy faktycznie obecnie jest tak źle (jak głosi m.in. stereotyp wśród nas – narodowców), że szkoły to jedynie wylęgarnia lewactwa bądź –pustactwa-? Czy jesteście jako dziewczyny z NSA jedynymi wyjątkami czy może dostrzegasz wśród reszty studentek jakiś potencjał?

A: Niestety, muszę potwierdzić te stereotypy. Na palcach jednej ręki mogę policzyć osoby z mojego kierunku, które podzielają lub choćby akceptują moje przekonania. Być może zależy to od uczelni lub kierunku, u mnie bycie dumnym Polakiem uważane jest za staroświeckie, niemodne. Teraz liczy się bycie postępowym obywatelem Unii Europejskiej. Sprawy nie ułatwia również sama uczelnia, która przed 11.11 rozwiesiła plakaty „kolorowej niepodległej”. Niejednokrotnie trzeba znosić ciosy, ale to tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że stoję po właściwej stronie :-).

Ł: To może porozmawiajmy trochę o Twoich poglądach, wykorzystam to, że rozmawiam akurat z kobietą :-). Co sądzisz na temat aborcji? Powinno być to „prawem kobiety wyzwolonej”?

A: Ja jestem katolikiem i w kwestii aborcji zgadzam się ze stanowiskiem kościoła. Nie obchodzą mnie żadne „argumenty”, że „to jest dopiero zarodek”, że „nic nie czuje”, itp. Człowiek to człowiek i ma prawo do życia od poczęcia, aż do śmierci. Osoba, która decyduje się na seks musi zdawać sobie sprawę jakie konsekwencje może za sobą nieść (a jak tego nie kuma to niech siedzi do końca życia przed redtube :-). Oczywiście co innego, gdy wiadome jest, że dziecko jest śmiertelnie chore, a życie matki zagrożone… Jeżeli do jakiejś kobiety nie trafia argument, że zabija własne dziecko, to może przekona ją, że w ten sposób traci godność i prędzej, czy później odbije się to na jej psychice. Jeżeli „wyzwolenie” ma na tym polegać, to ja dziękuję… Swoją droga, kiedyś Cejrowski rozmawiał z Frytką a propos „kobiet wyzwolonych” – i on ją (jak i je wszystkie) mega podsumował :-).

Ł: Czy jako kobieta czujesz się „uciskana” przez mężczyzn, jak Kazia Szczuka, którą tak na marginesie mieliśmy nieprzyjemność oglądać z bliska podczas debaty w „Tabu”? Czytałem kiedyś taką czerwoną feministkę, która twierdziła, że małżeństwo jest wymysłem faceta, tylko po to by uwięzić kobietę i ją zdominować… Reasumując: co sądzisz o tzw. idei równouprawnienia? 

A: Ostatnio gdzieś przeczytałam, że równouprawnienie kończy się, gdy trzeba wnieść szafę na 10 piętro :-). Wkurzają mnie te krzyczące feministki, bo wypowiadają się za wszystkie kobiety, w dodatku te ich postulaty to jakiś bełkot i wręcz czepianie się jakiś błahych kwestii, np. przeczytajcie co zamieściły na Wikipedii: LINK  . Feministki chcą wszystkim udowodnić, że kobieta w małżeństwie jest nieszczęśliwa, chociaż nie mają o tym zielonego pojęcia. Ja chcę być przepuszczana w drzwiach, będę zmywać i prać, ale za nic w świecie nie wymienię oleju w samochodzie :-). Kobieta ma być kobietą, a facet facetem i kropka, a jak ktoś zaczyna kombinować, to znaczy, że ma za dużo wolnego czasu :-).

Ł: Czyli jak za dużo wolnego czasu to prosta sprawa – feministki na traktory :-). Już widzę Kazię jak sieje „zialna”… No, ale bez złośliwości :-). Wróćmy do NSA. Jakie jest Twoje najlepsze wspomnienie z krótkiej historii grupy? Jakaś akcja, spotkanie zapadły Ci szczególnie w pamięć?

A: Najśmieszniej wspominam kręcenie filmiku, na którym zapraszamy na Marsz Niepodległości. Samo wybieranie „ochotników” było już strasznie zabawne, wymyślanie kto i co będzie mówił (np. początkowo plan był taki, że ja mam robić kanapki :-). Potem podczas kręcenia była bardzo luźna atmosfera. Ale generalnie na wszystkich spotkaniach jest bardzo śmiesznie.

Ł: Jesteśmy po Marszu Niepodległości. Wiadomo, że dużo się tam działo. Jakie masz, jako kobieta wrażenia po 11 listopada? Co było na plus, a co na minus? Jak pokazało się na nim (Twoim zdaniem) NSA?  

A: Na Marszu było niesamowicie! Już w metrze taka patriotyczna atmosfera, cały wagon pełen biało- czerwonych flag, narodowe okrzyki. Potem na Placu lekka dezorientacja, że niby marsz rozwiązany, z jednej strony coś tam krzyczy policja, z drugiej lewaki, jakieś petardy, helikopter, ale ostatecznie okazuje się, że Marsz rusza. Niesamowity, wręcz nie do opisania klimat: małe dzieci z rodzicami, studenci, starsi ludzie, wszyscy na całe gardło krzyczeli: jestem dumny, że jestem Polakiem!

To był mój drugi Marsz i nie ma opcji, żeby za rok nie iść. Po prostu to trzeba przeżyć, żeby to zrozumieć, żeby w to uwierzyć :-). Szkoda tylko, że niedane było nam wysłuchać przemówień pod pomnikiem R. Dmowskiego, bo iti postanowiło zrobić grilla :-). Myślę, że NSA wypadło super. Mieliśmy ładny baner, który chłopaki dzielnie nieśli przez cały czas, szliśmy razem, po marszu wszyscy zachrypnięci od patriotycznych okrzyków…  

Ł: Co jako kobieta myślisz o ruchu kibicowskim, a jako Warszawianka o stołecznej Legii? Czy masz jakiś kontakt z tym światkiem i jak sądzisz, to że akurat kibice są nastawieni patriotycznie to dobrze dla Polski czy źle?

A: Mam o 10 lat starszego brata, który odkąd pamiętam jest kibicem Legii, więc kibicowanie to dla mnie coś oczywistego (kilka ładnych lat temu nawet czytałam „Naszą Legię”, bo podobał mi się Marcin Mięciel, hehe). A tak serio, to bardzo szanuję wszystkich kibiców, bo robią bardzo dużo dobrego, choć wydaje się, że wszyscy chcą obarczyć ich za całe zło na świecie. Wystarczy się przejść 1 sierpnia na Kopiec PW i zobaczyć co robią, i jak zachowują się wtedy kibice. Ostatnio stali też pod pomnikiem Dmowskiego, żeby nie został sponiewierany przez tęczową hołotę… Albo sprzedają szaliki, vlepki itp., z których część dochodu idzie na szczytne cele. Słyszałam też o pomocy dzieciom w domach dziecka i charytatywnym meczu w tamtym roku. Pewnie nie wiem o wielu pozytywnych akcjach, ale i tak mogę stwierdzić, że kibice są wielcy. I są wielkimi patriotami – z pewnością nie dla poklasku. Poza tym od zawsze strasznie podobają mi się oprawy na meczach, niektóre to arcydzieła. A tak to nigdy na meczu nie byłam, więc chyba nic więcej nie mogę powiedzieć…

Ł: Ostatnie słowo należy do Ciebie, jeśli chcesz coś przekazać czytelnikom „Drogi Legionisty” to możesz to zrobić właśnie teraz. Dzięki za rozmowę…

A: Przede wszystkim chciałam Ci podziękować za zaangażowanie. Poza tym nie dajmy sobie wmówić, że jesteśmy faszystami, a patriotyzm to obciach. Mamy jeszcze bardzo dużo do zrobienia, ale jestem pewna, że będzie dobrze. Widzimy się na spotkaniach NSA!

 PODSUMOWUJĄC…

To by było na tyle w tych krótkich rozmowach. No cóż, pozostaje złożyć wyrazy szacunku, że w ciężkich czasach dla narodowych wartości – pojawiło się światełko w tunelu w postaci warszawskiego NSA… Ludzie chcą rozmawiać o Polsce, działać dla niej – to już jest jakiś sukces… Nasza Ojczyzna zawsze miała takich ludzi, którzy nawet gdy nie było jej na mapie – żyli miłością do niej i o niej nigdy nie zapominali… Dlatego jesteśmy, dlatego będziemy zawsze.

Życzę powodzenia w rozwijaniu działalności, kolejnych akcjach i inicjatywach. Pozostańmy wierni polskiemu nacjonalizmowi, Polsce – naszej Ojczyźnie. Dzięki za rozmowy. Do zobaczenia na akcjach.

Ł.

DODATKOWO SPRAWDŹ:

Profil NSA na facebooku: LINK

Klip z pikiety antymichnikowej: LINK

PS: Damska strona tego wywiadu jest zajęta, a zatem uprzejmie proszę „męskie szowinistyczne świnie” czytające „DL” o NIE wysyłanie na maila redakcji propozycji matrymonialnych :-). Zaś dziewczyny  odzywające się do udzielającego wywiadu kolesia, wskazane (dołączyć fotkę). Hehe.

PPS: A jak już taki humorzasty to…